Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 6 października 2013

Idealny, bo mineralny? Lily Lolo Podkład mineralny SPF 15 Barely Buff

Ponad rok temu, moje eksperymenty uderzyły dość boleśnie w skórę twarzy. Przez jakiś czas cera wyglądała dramatycznie, ale nauczka mi się należała. Ta masakra miała też pozytywny aspekt. Zaczęłam bardziej myśleć nad tym, co kładę na twarz i jak to wpływa na skórę. Zdecydowałam się na małą rewolucję i tym sposobem drogeryjny potwór, który uznawał wyłącznie fluidy, rozpoczął poszukiwania podkładu mineralnego, czyli, o zgrozo, kryjącego proszku.

Czytałam różne opinie, radziłam się kilku osób, kalkulowałam... I ostatecznie zdecydowałam się na podkład marki Lily Lolo. Oczywiście pożałowałam i zamiast zamówić minaturki, połakomiłam się od razu na całe opakowanie. Wymyśliłam sobie, że moja twarz nie wykazuje odchyłów w stronę żółci ani różu, więc potrzebuję czegoś po prostu beżowego. Stanęło na odcieniu neutralnym jasno-średnim, czyli Barely Buff.

Zanim jednak rozprawię się z cudownym proszkiem, który miał być lekiem na bolączki, skupię się przez chwilę na opakowaniu. Nie jestem znawcą w temacie opakowań minerałów, bo oprócz Lily Lolo, w pełnym wymiarze miałam przyjemność jeszcze z Amilie i Pixie, ale muszę zauważyć, że opakowanie tego kosmetyku jest świetne, najlepsze z całej trójcy. Proste, eleganckie i bardzo wytrzymałe. Klapka zamykająca sitko jest porządna, zresztą jak i cały słoiczek. Jak skończę ten kosmetyk, to opakowanie z pewnością zachowam.

Podkład mineralny, jak każdy proszek, jest dość... sypki :D. Nie jest tak drobno zmielony jak np. mąka (wybaczcie kuchenne porównanie, ale to jedyne, jakie przychodzi mi do głowy), jego drobinki są większe. Przypomina trochę puder sypki. W przeciwieństwie jednak do produktów wykańczających makijaż, podkład ma być od nich bardziej kryjący. Przynajmniej w założeniu. Oprócz podkładu, musiałam nabyć narzędzie do jego nakładania - padło na pędzel ze ściętym na płasko czubem, tzw. flat top.

Produkt Lily Lolo, gdy buszowałam po internecie w poszukiwaniu inspiracji, miał bardzo wysoką ocenę na Wizażu, znacznie przekraczającą notę 4,0. Jak na dość sporą ilość recenzetek, które miały różne cery, ta wysoka średnia bardzo mnie zaintrygowała. Oczekiwałam cudów po tak chwalonym produkcie. Niestety... Od podkładu oczekuję krycia, a Lily Lolo zapewnia je w stopniu właściwie minimalnym. Jedyne, czego można od niego oczekiwać, to lekkie ujednolicenie kolorytu skóry. Większych zmian skórnych, rozszerzonych porów, naczynek nie przykrywa - niezależnie od tego, czy nakładałam dwie warstwy na sucho, czy na mokro, za każdym razem nie czułam się komfortowo pod względem widoczności niedoskonałości. Nie widać go na twarzy, jest lekki. Jego wykończenie określiłabym raczej satynowym niż matowym, wygląda dość naturalnie, moja cera zaczynała się świecić mniej więcej po godzinie. Podkład nie zapycha, a także nie przesusza cery. Podkreśla suche skórki, zresztą jak każdy pudrowy produkt. 

Od lewej na każdym zdjęciu:
LL Barely Buff
EDM Light Medium
Sweetscents Medium Cool
Pixie CP Shaylee 2

Konia z rzędem dla tego, kto trafił z kolorem podkładu przy zakupach przez internet. Obejrzałam mnóstwo zdjęć, na różnych komputerach, a mimo to, nie udało mi się wstrzelić w odcień. Gdy otworzyłam podkład i pierwszy raz nałożyłam go na twarz, to myślałam, że złapałam Boga za nogi. Przepiękny, jasny (ale nie blady) odcień beżu z delikatnym żółtym pigmentem wydawał się idealnie wtapiać. Do czasu. Po około dwudziestu minutach, wymarzony odcień zaczynał przypominać marchewkowy koszmar, w dodatku co najmniej o ton za ciemny. Po przewertowaniu wątku dotyczącego tej marki, okazało się, że nie tylko u mnie się tak zachował podkład Lily Lolo, a jego ciemnienie i zmiana koloru to częste zjawisko. Choć wielu z was wyda się to dziwne, to jednak lepiej w moją cerę wtopił się dziwaczny Shaylee z Pixie, którego kolor (pomarańczowo-zielono-żółty) może przerazić nie na żarty. Barely Buff wygląda z kolei na niewiniątko, którym nie jest... Farbowany lis!

Mawiają, że pierwsze koty za płoty. Przerzucenie się na podkłady mineralne (dobra, przyznaję się, czasem zdradzam minerały z BB z Bell) okazało się trafioną decyzją. Moja cera bardzo je lubi. Lily Lolo był jednym z pierwszych przystanków na drodze do odnalezienia formuły idealnej i raczej ponownie nie wysiądę w tej dzielnicy :).

Skład: Mica, CI 77019, Zinc Oxide, May Contain: CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77007.

Cena: ok. 73 zł/10 g
Dostępność: polski dystrybutor Costasy, Kosmetyki Mineralne, Mineral Cosmetics, Bańka Mydlana
Ocena: 3-3,5/5

91 komentarzy:

  1. Miałam próbkę podkładu z tej firmy i sprawdzał się całkiem nieźle (odcień China Doll) - nie ciemniał na twarzy, delikatnie krył zaczerwienienia :) Dla mnie krycie jest ok, zważywszy na to, że rzadko zdarzają się u mnie problemy skórne (odpukać!) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie problemy skórne to norma, a rozszerzone pory są udręką :(. Z zaczerwienieniami sobie ten podkład nie radził u mnie...

      Usuń
  2. ja uwielbiam na tyle, że zamówiłam kolejne opakowania, m.in rzeczony :] nic mi nie ciemnieje, nie waży się a cera wygląda świeżo mimo mocnego krycia :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę tylko zazdrościć ładnej cery i dobrze dobranego podkładu :)

      Usuń
  3. Rękami i nogami bronię się przed podkładami w formie proszku. Żadne argumenty do mnie nie trafiają, bo jak to możliwe, żeby puder był kryjący? żeby nie dawał tego "pudrowego" wykończenia? No nie da się, po prostu się nie da...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. da się :] ll kryje a na finiszu spryskany np. fixem lub hydrolatem pozbawiony jest pudrowości

      Usuń
    2. Ten puder akurat kryjący specjalnie nie jest :D.

      Usuń
    3. kryje (przynajmniej moją suchą skórę) i mówi to osoba, która namiętnie używa ELDW

      Usuń
    4. Tego podkładu nie znam, więc się nie wypowiem :D.

      Usuń
  4. kupiłam EM i odcień który mam też ciemnieje a już się cieszyłam, że trafiłam miodzio z kolorem. Co do LL to u mnie nie wypadły dobrze, znaczy się za krótki mat, krycie jestem jeszcze w stanie znieść, nie lubię maski ale jakoś tak podkreśłały mi wszystkie pory i zaskórniki . generalnie to nie wiem czy minerały to moja droga, zdaję sobie sprawę z dobrego składu ale mam wrażenie, że one bardziej dla nieproblematycznych cer są. Teraz EM nakładam na primer matujący jest trochę lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej głowie utkwiło przekonanie, że minerały są idealnie dla cer problematycznych i syfiących się... Muszę spróbować zabawy z primerami :)

      Usuń
    2. no w mojej też, ale na mojej cerze z syfami, zaskórnikami i rozszerzonymi porami wyglądają nie teges :D. Ja mam matujący primer z kolorówki, trochę pyli ale fajnie działa:)

      Usuń
  5. Nigdy nie umiem znaleźć koloru :/

    OdpowiedzUsuń
  6. O patrz, a dla mnie LL to ideał - mam odcień Blondie (dobrany po testach z wieloma próbkami) i raczej nie zamienię go na nic innego - nie dość, że w życiu nie działo mi się nic takiego, jak u Ciebie z ciemnieniem, to kryje dokładnie tyle ile potrzeba, nie wysusza i ogólnie moja skóra go kocha :) Tak więc jak widać - trzeba sprawdzać na sobie, bo co twarz, to inny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, każda buzia inaczej reaguje :)

      Usuń
  7. spróbuj z innym pędzlem. ja długo walczyłam z minerałami różnych firm i marudziłam na podobne rzeczy jak Ty, a po wszystkim okazało się, że większą różnicę zrobił pędzel aniżeli podkład :P flat topem mi również nie poszło. teraz używam takiego dość wąskiego i mocno zaokrąglonego - dla mnie jest idealny! różnica w kryciu ogromna przy zastosowaniu różnych pędzli. pomyśl o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja miałam kolor blondie i okazał się dla mnie bardzo dobry. Z resztą próbka china doll też nie odstawała od niego za bardzo :) Bardzo polubiłam się z tym podkładem. Mam sporą próbkę Annabelle Minerals, ale nie zauroczył mnie aż tak bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czaję się na ten produkt od dawna, ale dzisiaj oglądalam video Ewy RedLipstickMonster i jednak trochę zabawy z tymi podkładami jest, więc nie wiem czy się zdecyduję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest trochę zabawy :). Ale jeżeli twoja cera reaguje wściekłym wysypem, to myślę, że warto :)

      Usuń
  10. To 1ja poproszę tego konia, bo trafiłam z kolorem podkładu LL przy zakupach przez internet ;) Tak samo z Annabelle Minerals :D

    Lily Lolo porównywałam z AM, który robił na mojej buzi ciasto i Everyday Minerals, który był absolutnym nieporozumieniem od pierwszego nałożenia. W tym porównaniu LL wypadł najlepiej, kupiłam pełnowymiarowe opakowanie i sukcesywnie zużywam. Ładnie stapia się ze skórą, dobrze rozprowadza i w miarę długo utrzymuje. Nie do końca zadowolona jestem tylko z krycia, które jest średnie, ale wynagradza mi to świetne działanie na moją skórę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę strugać tego konia :D.
      No proszę, zwykle słyszałam dobre opinie o EDM :).

      Usuń
  11. Nie luuuubię tych podkładów :p

    Mi się właśnie spsuł Annabelle, chcę znowu swoje Everyday Minerals, ale nie mam kasy :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Lily Lolo nie miałam, ale używałam Lumiere i Meow oraz próbek z Aromaleigh - dla mojej tłustej cery z niespodziankami i rozszerzonymi porami najlepiej sprawdza się Lumiere, Meow jest minimalnie bardziej pudrowy i zdarza mu się zrobić maskę, jak go nieuważnie nałożę, ale tak czy siak wyglądają o niebo lepiej niż tradycyjne podkłady, a krycie mają porównywalne z podkładem HD z Make Up For Ever

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę w takim razie sprawdzić Lumiere :).

      Usuń
  13. mam ten sam odcień z LL i u mnie sprawdza się bardzo dobrze, nic nie ciemnieje itd ;) jestem zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że u mnie się tak świetnie nie spisuje :(

      Usuń
  14. Ja, póki co, z minerałami się nie lubię.
    Choć myślę, że winę ponosi moja nieumiejętność obsługi ;)
    Mam nadzieję, że kiedyś dorosnę do tego pyłku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie chyba gorzej szło rozprowadzenie podkładu płynnego, zawsze miałam jakąś nieroztartą smugę :D.

      Usuń
  15. Z minerałow, najlepsze doświadczenia mam z Annabelle Minerals. Choć kosztowało mnie to 6 próbek, żeby trafić kolor. Idealne krycie i wykończenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz wersję kryjącą czy matującą? Dla mnie kryjąca była trochę zbyt ciężka :)

      Usuń
  16. A ja jeszcze nie trafiłam na podkład mineralny, który by ładnie wyglądał na mojej skórze.. niestety przeciętny drogeryjny podkłąd sprawdza się u mnie o niebo lepiej, a tak chciałabym przerzucić się na minerały..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że moja cera wygląda lepiej w minerałach. Przede wszystkim nie warzą mi się aż tak :)

      Usuń
  17. Nie ma to jak wybór koloru przez neta ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ożesz marchewa! Ja miałam tylko próbkę China Doll - o ile odcień wybrałam idealny co się w marchewkę nie zamieniał, o tyle to nędzne krycie, a raczej jego brak to dla mnie katastrofa - też mam co zakryć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że jestem jakimś odmieńcem, bo nie widzę właściwości kryjących w tym produkcie, ale jak widzę, nie jestem sama :)

      Usuń
  19. Też mnie kuszą minerały, ale kurczę, to słabe krycie nie jest dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieją bardziej kryjące formuły. Podobno :D

      Usuń
  20. z EDM można bezproblemowo kupić słoiczek, a z LL niestety nie. Strasznie bym go chciała, bo wydaje się być o wiele lepszy niż edm (z edm jest płaski i duży, więc jest fajny, ale ta zaślepka lata) no i taki zgrabniejszy. W ogóle to potrzebuję nowe, bo i bb i edm już są na mnie za ciemne, no i mam dylemat: brać dla słoiczka, czy kupić inne. Ja chcę ten słoiczek ;(

    OdpowiedzUsuń
  21. Szkoda, że ma słabe krycie i ciemnieje, ale no cóż.

    OdpowiedzUsuń
  22. masz rację LilyLolo ujednolica cerę ale bez efektu super krycia, jednak dla mnie jest to efekt optymalny i bardzo mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko się cieszyć :). Ja mam trochę większe potrzeby.

      Usuń
  23. hmmm nie wiem co napisać, bo ja jestem nim w stanie uzyskać naprawdę dobre krycie;) aktualnie skończył mi się ten sam kolor i zużywam resztki z Annabelle minerals i bardzo brakuje mi krycia Lily Lolo. Ciemnienia też nie zauważyłam, ale barely buff stapia się z moim odcieniem skóry idealnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moim dziad się nie chce stopić :(

      Usuń
  24. z LL miałam jedynie miniaturki i nie byłam zadowolona właśnei z tego minimalnego krycia. Produkt sam w sobie był ok, ale moja buźka potrzebuje czegoś silniejszego. Od Annabelle Minerals seria kryjąca jest super, ale w strefie T lubi się warzyć. Chyba kolejne będą niezawodne EDM ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie AM kryjący wyglądał trochę przyciężko :D. Muszę sprawdzić EDM.

      Usuń
  25. ja tez uzyskuje nim dobre krycie :) metoda wklepywania podkladu w skore:) koniecznie na krem i kilka cienkich warstw robi mi dobrze hehe ;) no i duzo robi pedzel :) ja flat topem nie uzyskiwalam dobrego krycia , a kabuki to juz inna bajka:) pedzel wiele robi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz jeszcze muszę kabuki kupić? Przecież ja zbankrutuję :D!

      Usuń
    2. A ja polecam Sephorowy pędzel nr 45 (mineral powder). Jeśli zrezygnujesz z mineralnego podkładu to i tak będziesz mogła używać go do zwykłego pudru, rozświetlacza etc. Świetny pędzel!

      Usuń
    3. Dziękuję, zapamiętam :D. Ale cena tego pędzla mnie zabija :D.

      Usuń
  26. Miałam próbki i bardzo sobie chwaliłam, ale wybór odcienia to męka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przeglądałam zdjęcia odcieni, to zastanawiałam się, czy fotografowane były na pewno te same podkłady :D.

      Usuń
  27. Mi akurat udało się idealnie trafić z kolorem Anabelle minerals bo wyczytałam na blogu Aliny Brunetki, że odcień golden fair jest odpowiednikiem odcienia Sand z Bobbi Brown a wcześniej miałam płynny podkład z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  28. z nieba mi spadasz z tym postem :) ja uwielbiam podkłady z bare minerals, ale dostępne tylko w Sephorze i przeważnie niezle przetrzebione. Ale krycie super i buzia wyglada pięknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stand Bare jest wiecznie goły. Miałam próbkę i byłam zachwycona.

      Usuń
  29. Odpowiedzi
    1. Do zeszłego roku znałam je tylko ze słyszenia :D

      Usuń
  30. Mam kilka próbek z Annabelle Minerals, niestety wersja kryjąca jest zbyt ciężka jak dla mnie - latem waży się jak budyń i brzydko wygląda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie u mnie też ona niekoniecznie wyglądała. Szczególnie w okolicach nosa.

      Usuń
  31. u mnie kryje dosyć dobrze i pod tym względem jestem zadowolona. miałam już dwa podkłady w dwóch różnych odcieniach i dobrałam je dobrze, ale oba ciemniały po ok. godzinie, jeden do marchewki, więc lipa ;(

    OdpowiedzUsuń
  32. Zoila, odnośnie trwałości i ciemnienia - nakładałaś go na jakiś primer? Chociażby na puder sypki (bambusowy lub coś w tej deseń)? Myślę, że może zdać egzamin, przynajmniej u mnie zdaje w najtłustszej strefie (czoło, broda, nos). Baza powinna absorbować sebum i nie dopuszczać do ciemnienia podkładu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie nakładałam :). Ale może spróbuję, bo chcę wykończyć to dziadostwo :)

      Usuń
  33. z nieba mi spadłaś, bo własnie chcę kupić ich podkład :)[2]
    a więc, ja celuję bardziej w trzy kolory jasne - typu blondie, warm peach... nie wiem totalnie, który mam zakupić a z próbkami ciężko - trzeba wydać 50 zł żeby otrzymać chyba dwie :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stronie dystrybutora (czyli Costasy) można kupić miniaturki za 10 zł :).

      Usuń
    2. OOOOOOOOOOOooooooooooooooooooooooo.

      Usuń
    3. jestem slepa i nie widze, help miii

      Usuń
    4. http://www.costasy.pl/esklep,produkt,17,warm_peach_mineralny_podklad_lily_lolo
      I po prostu zaznaczasz wersję mini :). Skłamałam, kosztuje 10,90 zł, LL podrożały ostatnio :)

      Usuń
  34. lubiłam LL dopóki nie używałam AM, teraz używam tych drugich. :P

    OdpowiedzUsuń
  35. ogladałam te podkłady po tym jak skonczył się mój ukochany podklad mineralny z AVON, który nie jest juz w sprzedaży(najlepszy sypki jaki miałam!) Ale jak zobaczylam cene to sie przeraziłam. Kupic podklad w takiej cenie i nie trafic z kolorem? to nie dla mnie;) Może spróbuj zmienic kolor podkładu? Tak jak robi to czarszka? http://www.youtube.com/watch?v=3usYCnfmi3g Pozdrawiam i Zapraszam do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Bardzo mnie kuszę minerały LL choć zdaje mi się że juz znalazłam swój mineralny ideał (Bare Minerals).

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja niestety jakoś nie mogę przekonać się do minerałów :(

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja uzywalam podkladu LL tak: najpierw malym pedzelkiem maskowalam najwieksze zaczerwienienia a pozniej 1 lub 2 warstwy na cala twarz. I w taki sposob wszystko bylo zakryte i nie bylo maski. Ja mam jednak duzo suchych skorek i czesciej siegam po podklad plynny + korektor.

    OdpowiedzUsuń
  39. Nic mnie nie przekona do minerałów. Ostatnio w galerii ganiał mnie wizażysta z pędzlem, koniecznie chciał mi pokazać jakie te minerały sa och i ach. Zmył mi mój makijaż nałożył minerały i wyglądałam jak 7 nieszczęść.

    OdpowiedzUsuń
  40. Niektóre firmy wypuszczają podkłady mineralne w wersji kryjącej. Może ta formuła spełniłaby Twoje oczekiwania?:)

    Niestety, niektóre minerały wykazują tendencję do oksydacji...Kiedy zamawiałam Nature`s Sweet Side liczyłam na fioletowy róż, tymczasem kosmetyk na mojej twarzy przeistacza się w dorodną pomarańczę;/

    OdpowiedzUsuń
  41. Skusiłam się na Candy Cane, ale chyba też idealnie nie jest. Piszę chyba, ponieważ ciągle uczę się go aplikować :] Wymagające są te minerały i jeszcze długa droga przede mną, ale wizja pięknej cery mi to ułatwia ;D

    OdpowiedzUsuń
  42. Uwielbiam prochy :D Od lat używam pixie, ale może za jakiś czas skuszę się na lily loo. Chociaż przyznaję, że po latach nakładania prochów jakiś rok temu zaczęłam ponownie spoglądać na inne podkłady czy kremy koloryzujące.

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie zauważyłam u siebie ciemnienia podkładu. Moja cera też się z nim polubiłam, ale ja wzięłam oczywiście odcień Warm Peach ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. ja ostatnio kupiłam Hakuro H54 do nakładania minerałów, bo flat topem wychodziło mi tragicznie;
    teraz wypadałoby się zaopatrzyć w jakiś lepiej pasujący kolorystycznie podkład, bo ten z Annabelle Minerals, który poosiadam zrobił się dla mnie za ciemny :( pasował mi tylko w zeszłe wakacje, kiedy się zjarałam, a potem kicha
    w ogóle jakiś dziwny jest, nie wiem czy to moja wina, czy jego, ale raz daje piękny efekt, a raz wygląda do kitu :<

    OdpowiedzUsuń
  45. Dzięki za Twoją opinię o podkładzie.
    Wcale nie dziwię się, że wybrałaś od razu pełnowymiarowe pudełko.
    Chciałam popróbować tego podkładu, ale zestaw 4 mini próbek dający w sumie 3 g (!!!) kosztuje ponad 88 zł, a opakowanie 10 g (!) ok. 72 zł, więc też wolałabym od razu całe pudełko. Jednak rezygnuję, nie lubię zdzierstwa. Tym bardziej, że opinie są tak różne.

    OdpowiedzUsuń
  46. Wypróbowałam ostatnio Lily Lolo i muszę Wam powiedzieć, że nie sprostał moim oczekiwaniom. Strasznie słabo kryje jak dla mnie.... Dlatego wracam z podkulonym ogonem do mojego poprzedniego podkładu Earthnicity. Różnica straszna....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...