Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

poniedziałek, 28 października 2013

Gotowa na gotowca? AA Eco Maseczka ściągająca

Nigdy nie ukrywałam, że jestem leniwa w kwestiach pielęgnacji. Balsam? Dopiero, gdy skóra zacznie się sypać. Krem do rąk? Podobnie. Do maseczek też początkowo podchodziłam jak pies do jeża. Ale kusiły mnie glinki, więc zdecydowałam się na bliższą znajomość.

Na pierwszy ogień poszło zielone błotko. Miło było, ale strasznie to brudziło. Umywalka i pralka wiecznie były w brudnozielone ciapki. Glinka była sypka, więc trzeba było ją spacyfikować wodą, żeby przybrała postać pasty. I już gary do mycia się piętrzyły. Wolę prostsze rozwiązania.

Maseczka z AA wydała mi się idealnym rozwiązaniem dla takiego leniucha jak ja.

Praktyczna tubka, która skrywa w sobie gotową już, kremową pastę, jest bardzo wytrzymała. W ogóle tubki kosmetyków AA są odporne na wszelki ucisk, zacisk i wycisk :). Maseczka grzecznie wylatuje z opakowanie, gdy się ją o to ładnie poprosi. Jedynie pod koniec są małe problemy. Kosmetyk ma konsystencję dość gęstego kremu. Nakłada się go na twarz bezproblemowo. Ze względu na formułę maseczki, kilka dodatkowych substancji w składzie, nie zasycha ona na twarzy na taką twardą, gipsową skorupę jak sproszkowana glinka zmieszana z wodą. Owszem, wypadałoby ją choć raz spryskać na twarzy, ale nie trzeba siedzieć z wodą termalną przy boku.

Zanim przejdę do działania, to chciałabym wspomnieć o zapachu tego produktu, który jest moim zdaniem jego sporym minusem. Do fanek zapachu ogórka nigdy nie należałam. Ale zwykle nie miałam nic przeciwko rześkiemu aromatowi tego warzywa. Tymczasem w maseczce AA ten ogórek jest niezbyt świeży. Na początku irytował mnie ten zapach, ale przywykłam. Zresztą, glinka zielona nie pachniała lepiej.

Jeżeli chodzi o działanie, to muszę przyznać, że widzę różnicę między maseczką z glinką białą, a zielonym błotem. Biała jest dużo łagodniejsza dla skóry, nie niweluje sebum tak mocno jak zielona. Po zielonej skóra była tak czysta, że trzeszczała przy dotykaniu. Maseczka AA oczyszcza skórę, ale trochę słabiej, nie daje takiego ekstremalnego wrażenia czystości. Nie wyciąga też tak mocno niedoskonałości na wierzch. Po zastosowaniu dość widocznie zwęża pory. Jest delikatniejsza od zielonej glinki, ale mimo to przyjemna. 

Uważam, że ten produkt to dobra opcja dla wszystkich osób, które czują potrzebę dopieszczenia się maseczką oczyszczającą, a jednocześnie są zbyt leniwe, żeby samemu się babrać z glinką.

Skład: Aqua, Kaolin, Zinc Oxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Magnesium Aluminum Silicate, Cetyl Alcohol, Dicaprylyl Ether, Octyldodecanol, Glyceryl Stearate, Arachidyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Myristyl Myristate, Xanthan Gum, Glycerin, Arachidyl Glucoside, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Phenethyl Alcohol, Glyceryl Caprylate, Citric Acid, Parfum.  

Cena: ok. 30 zł/50 ml
Ocena: 4/5

P.s. Produkt ten otrzymałam od firmy Oceanic, co nie miało jednak wpływu na moją recenzję.

37 komentarzy:

  1. Ciekawi mnie ta maska, ale zawsze o niej zapominam. Może kiedyś ją kupię - jak nie zapomnę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W serii Eco jest kilka interesujących kosmetyków :).

      Usuń
  2. O rany, ja to ani jednej nuty ogórkowej, zgniłej czy świeżej nie czuję! Moim zdaniem ten zapach jest jakiś taki kremowy, bardzo ładny! :D

    Saszetkowa maseczka głęboko oczyszczająca AA moim zdaniem bardziej zwęża pory, ale tę lubię też bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremowo to mi pachniała później, na początku dawała takim starym ogórkiem :).
      Muszę sprawdzić, czy nie mam gdzieś tej saszetkowej :)

      Usuń
  3. A to dopiero niespodzianka , glinka w takiej ogórczastej formie .

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogórek? A pachnie może jak DayWear z Estee Lauder? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. uzywałam jak dotychczas jednej maseczki z AA i rezultatów jakis nie widziałam , ale ta i tak bym spróbowała :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z maseczkami często jest tak, że ich zakup jest często wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Ale glinki same w sobie są dobre, więc produkty na ich bazie w większości też są dobrze oczyszczające ;)

      Usuń
  6. Rownież jestem leniwa, i sięgam po glonki za rzadko, a one biedne stoją i się kurzą...tej maseczki nie znałam, wydaje się świetną alternatywą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie maseczka stała się rytuałem. Miło sobie coś pacnąć na twarz :)

      Usuń
  7. Ostatnio baardzo mi się nie chce nakładać maseczek, ale staram się zmusić raz na tydzień chociaż. Rzadko mi się udaje trafić na dobrą maseczkę, która faktycznie by cokolwiek z twarzą robiła, więc może teraz tą wypróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, maseczki to często pic na wodę :)

      Usuń
  8. Maseczka AA czeka na swoją premierę. Mam nadzieję, że smrodek charakterystyczny dla ogórka, który nie grzeszy świeżością, nie zwali mnie z nóg;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że twój nos szybko przywyknie :)

      Usuń
  9. Ciekawa maseczka - uważam że te właśnie z glinką mają świetne działanie ale tak jak mówisz babraniny z nimi sporo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozrabianie glinki, zmywanie jej, mycie naczyń i umywalki... Trochę zabawy jest :).

      Usuń
  10. ale cena ciut za wysoka wolę chyba sama mieszać i nakładać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem leniem i nie lubię sprzątać, więc takie gotowe rozwiązania to dobry pomysł :)

      Usuń
  11. Ostatni akapit przekonuje mnie najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie chce mi się bawić z glinkami, więc to mogłaby być dobra opcja dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gotowe rozwiązania zawsze umilają życie :)

      Usuń
  13. Kiedyś byłam ogromna fanką maseczek - ciągle kupowałam jakieś saszetki, testowałam wszystko jak leci. Teraz jakoś mi się nie chce, nie widzę efektów itp. ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja za ogorkowa wonia w kosmetykach nie przepadam, ale jesli warto to moge sie poswiecic:p poki co jednak uzywam glinek w proszku, w ich przygotowywaniu odnalazlam iscie terapeutyczna moc:) przypomina mi sie dziecinstwo i babranie sie w blotku na plazy albo w kaluzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bleeeee, ja się nie babrałam w błocie, byłam księżniczką :D

      Usuń
  15. Nie ufam gotowcom, wolę się babrać, ale ta wydaje się naprawdę w porządku :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...