Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

poniedziałek, 2 września 2013

Zakończenie na początku? Zużycia sierpnia

Zabawa hipsterskimi filtrami
Nie zamknęłabym miesiąca bez prezentacji zużyć. Tak jak niektórzy kończą wakacje porządną imprezą, tak ja zdjęciami śmieci przed segregacją :). Jakbyście się nie zorientowały (tak, ludziom masowo poznikały z domów kalendarze i trzeba było przypomnieć o nowym miesiącu zdjęciem  z napisem "Hello September" na Facebooku,), to właśnie rozpoczyna się wrzesień, czyli jeden z bardziej pracowitych miesięcy w roku. I miejmy nadzieję, że najpiękniejszych. Uwielbiam jesień, to taka barwna pora (za wyjątkiem listopada, trzeba go wyciąć) :). Kocyk, świeczka, książka... Mmmmm... Koniec dygresji, przechodzę już do zużyć. No, prawie.

Gdy przygotowywałam się do napisania tej notki, ze wstrętem popatrzyłam na biały brystol, z którym mocowałam się przez kilka ostatnich miesięcy. Zachciało mi się zmian i rozpoczęłam poszukiwania nowego tła do zdjęć. Chodziłam i smęciłam, aż w Pepco uśmiechnęła się do mnie stalowoszara podkładka. Czyż nie jest śliczna :D? Teraz już naprawdę przejdę do tematu właściwego, bo do wieczora nie sklecę tych paru słów.



Zacznę od czubka głowy. Tak dalece polubiłam szampon jagodowy marki Balea, że poczyniłam małe zapasy, które teraz grzecznie zużywam. Z przyjemnością, nie z przymusu. Trochę ubolewam nad tym, że wzięłam tyle kobiałek z jagodami, mogłam trochę poczekać, bo nowa wersja Jeden Tag jest o zapachu kokosowym. 

Było: Balea Jeden Tag Shampoo Blaubeere

Jest: To samo :).


Mycie bez wody, to nie mycie. Choć uwielbiam płyny micelarne, źle się czuję, gdy nie zmyję buzi wodą z jakimś żelem. Sierpień upłynął mi pod znakiem wyjątkowo nieudanego produktu L'oreal (recenzja już czeka na publikację), może we wrześniu moja cera znajdzie ukojenie z żelem (ups, peelingiem myjącym - jeden pies :D) z AA.

Było: L'oreal Ideal Fresh Orzeźwiający Żel oczyszczający

Jest: AA Pielęgnacja Młodości 18+ Oczyszczający peeling do mycia twarzy.

Do tej pory żele pod prysznic zużywałam hektolitrami. Ostatnio trochę się to zmieniło. Zmniejszenie zużycia może dziwić, w końcu było lato i trzeba było odświeżać się częściej. Nie, nie przestałam się myć :D. Odkąd zaczęłam używać produktów ułatwiających golenie i płynów do higieny intymnej zamiast żeli pod prysznic, nagle zaczęły one być bardziej wydajne. Magia.

Było: Dove Go Fresh Nourishing Shower Gel Blue Fig&Orange Blossom - ten żel przypomniał mi, dlaczego w kwestii kremowych żeli hitem dla mnie była Nivea. Kolejna próba zaprzyjaźnienia się z Dove znowu okazała się nieudana. Oblepiający klejuch, po którym czułam się bardziej brudna niż przed jego użyciem. Zapach z charakterystyczną dla żeli Dove nutą - w każdej wersji (którą mam, czyli oprócz tej też w dwóch z serii Purely Pampering) dominuje dokładnie ta sama, taka kremowa nuda..., znaczy się nuta. Niestety, ale jestem na nie.

Jest: Balea Fiji Passionfruit - naprawdę bardzo żałuję, że nie jestem tak egoistycznym klientem, jak co poniektórzy i nie otwieram produktów w drogeriach. Tacy ludzie mają lepiej. Nie wpadłam na to, że owocowy koktajl na opakowaniu może zwiastować jeden z najbardziej nielubianych przeze mnie zapachów, czyli... tropikalny! Brawa dla mnie. Weszłam więc w posiadania żelu o zapachu taniego napoju o smaku egzotycznym. Żeby nie było, że nic mi się nie podoba to napiszę, że żel ma smerfastyczny kolor, a jego butelka ładnie wygląda na łazienkowej półce. To by było na tyle uprzejmości z mojej strony.

W lipcowych zużyciach prezentowałam masło Daxa jako zastępcę dla antycellulitowej Tołpy. Trochę przeceniłam jego rolę. Recenzja tego wątpliwej jakości cudaka również ukaże się w tym miesiącu. Cieszę się, że skończyłam ten produkt, z zapasów patrzy na mnie oskarżycielsko jeszcze jedno masło marki Dax, ale wrzesień zamierzam sobie maksymalnie uprzyjemnić, więc sięgnęłam po pachnidło z BBW.

Było: Dax Perfecta Spa Mus do ciała Wyszczuplający

Jest: Bath&Body Works Body Lotion Pink Chiffon.

Po niemiłej przygodzie z (wcale się nie uwzięłam) antyperspirantem Dove, pokornie wróciłam do ulubieńca, najlepszego antyperspirantu drogeryjnego (nie chcę pisać, że w ogóle, bo mam chrapkę na szeroko chwaloną kulkę Vichy), czyli Garniera Mineral InvisiCalm (wcześniej: InvisiMineral Calm). Sprawdza się jak żaden inny.

Było: Garniera Mineral InvisiCalm

Jest: To samo :).




Jestem naprawdę zacofana w kwestii produktów do higieny ciała :D. Dla mnie wszystko dało radę załatwić żelem pod prysznic. Ale zachciało mi się odmiany, więc nabyłam produkty "specjalistyczne" do golenia i do higieny intymnej. Zużycie żelu pod prysznic się zmniejszyło, ale w półka w łazience zaczęła się uginać :). Coś za coś :D.

Było: Balea Vendig Rasierschaum - w DM miałam kupić tylko żel do golenia (radziłam się nadwornych rycerzy i wszyscy orzekli, że pianki są be, a żele cacy), ale to-to było przecenione, więc... Przekonałam się na własnej skórze, że formuła pianki nie dorasta do pięt żelowej. Kiepsko się rozprowadza, trzeba jej bardzo dużo, a w dodatku wcale jakoś specjalnie nie ułatwia poślizgu maszynce. Ta omawiana w dodatku niezbyt przyjemnie pachniała. Jej zapach był ładny przy "dzióbku", ale po wyciśnięciu pianka pachniała czymś przesuszonym, to był taki trochę "skarpetowy" zapach. Nie, dziękuję, nigdy więcej.

Jest: Balea Rasiergel Caribbean Dreams - chyba nawet go zrecenzuję :). Odpowiada mi ta formuła, nieco mniej zapach. 

Płyn Facelle to hit blogosfery i przyległości. Szczególnie mocno ukochały go sobie włosomaniaczki. Ze mnie jest taka znawczyni pielęgnacji włosów, jak z koziej brody trąba, ale jestem podatna na wpływy i chwilami przychodzą mi do głowy różne dziwne pomysły. Nie podobał mi się zapach tego płynu (domniemany szampon ma pachnieć ładnie!), więc  koniec końców zużyłam go zgodnie z przeznaczeniem. 

Było: Facelle Waschlotion Sensitive - delikatny, skuteczny, tani... Co się będę rozpisywać, tańszy niż Lactacyd, a różnicy w działaniu nie ma. Przynajmniej ja jej nie czuję :D.

Jest: Tołpa Dermo Intima Neutralny płyn do higieny intymnej - ma pompkę i tylko to przechyliłoby szalę na jego korzyść, gdyby był lepszy. Ale nie jest :).

Olejki na rozstępy stają się powoli moim małym konikiem (czytaj: zaczynam je kupować jak cukierki, czyli równie często jak resztę kosmetycznej ferajny). Babylove przywiozłam z DM, ale myślę, że drugi raz bym tego nie zrobiła. Balsam (krem do masażu?) z Palmer's też przywiozłam, ale nie z zagranicy, a z drugiego końca Wrocławia :D. Produkt z Laurem konsumenta, rekomendowany przez Naczelną Radę Pielęgniarek i Położnych, namaszczony przez Boga itd... Zobaczymy, co to za rewelacja.

Było: Babylove Mama Pflegeol

Jest: Palmer's Massage Cream for Stretch Marks (Skoncentorwany krem na brzuch, uda i piersi).

Paznokcie maluję fazami. Raz mam taką potrzebę, aby co kilka dni zmieniać kolor lakieru, innym razem chodzę z gołą płytką przez miesiąc. Przekłada się to na zużywanie zmywacza. Czasami wylewam go na potęgę w tempie ekspresowym, a czasem przez długi okres czasu stoi do połowy pełny. Zmywacz z Isany to chyba mój ulubiony produkt. Jest niedrogi, łatwo dostępny, skutecznie i szybko usuwa nawet ciemne lakiery. 

Było: Isana Nagellack Enferner Mandelduft

Jest: To samo :).


Skoro już jestem przy paznokciach... Tak, dobrze widzicie na zdjęciu, to balsamy do ust. Jednak produkt Tso Moriri to bardzo średni kosmetyk do ust, za to bardzo dobre masło do skórek. W ten sposób wykończyłam brzoskwniową wersję, która zalegała od jakiegoś czasu i zamówiłam malinową. Nie zwykłam recenzować tego samego produktu dwa razy, ale w tym przypadku chyba tak będzie,

Było: Tso Moriri Naturalna Pomadka Brzoskwinia

Jest: Tso Moriri Pomadka do ust Malina.

Nie każdy kosmetyk doczekał się swojego następcy. Te dwa pozostały "niezastąpione" :D. 

Latem namiętnie dbam o stopy i chętnie kupuję nowe produkty do ich pielęgnacji. Pojawienie się peelingu BeBeauty w mojej łazience było kwestią czasu. Nie dorównuje on może skutecznością peelingowi z Yves Rocher, ale nie jest taki znowu najgorszy. Co prawda, nie bardzo przemawia do mnie zatopienie drobinek peelingujących w ślizgającej się emulsji. Peeling ścierał nieźle, dużo lepiej od Green Pharmacy, ale nie zastąpił pumeksu. Szkoda, że drobinki (o których ostrości przekonałam się, gdy jedna wpadła mi do oka) pływają w tym mleczku i tracą na sile w starciu ze zrogowaceniami.

Płyn do kąpieli z Bielendy, który chciał być olejkiem nie wróci w moje łaski. Niby mamy trochę wspólnego, bo ja chciałam być modelką, a płyn olejkiem, i koniec końców taka ze mnie modelka, jak z tego płynu olejek, ale kolejnych szans nie będzie. Pełną recenzję przeczytacie notkę niżej.

Udało mi się też pozbyć kilku gratów o mniejszych gabarytach.

Miniaturka (50 ml) masła The Body Shop kosztuje 19 zł. Choć pachnie ono bardzo ładnie (podobnie do perfum Laura Biagotii Roma, tylko nie tak ciężko) i przyjemnie nawilża suche łydki, to jednak nie kupię tego produktu, bo za 20 zł wolę mieć butlę z 400 ml balsamu, a nie takiego malucha na trzy razy. Może kiedyś...

Odżywczy Balsam do ciała marki Nivea ostatnio wyskakuje z lodówki. Jego reklamy są wszędzie, dosłownie. Mój wujek zawsze mawia, że im większe badziewie, tym szerzej jest reklamowane. Choć to stwierdzenie zawsze wydawało mi się trochę przesadzone, to jednak w tym przypadku muszę się z nim zgodzić. Balsam Nivea nie zastąpi nam żelu pod prysznic (producent zaleca stosowanie go po umyciu ciała), a moim zdaniem także balsamu. Też nie lubię czekać, aż produkt się wchłonie, ale wolę przecierpieć tych kilka (kilkanaście) minut niż spłukać nałożony produkt wodą, a następnie wszystko wytrzeć ręcznikiem - kosmetyk na pewno zdziała cuda. Nie widzę też innowacyjności w tym produkcie, dokładnie to samo można zrobić z każdym trochę bardziej treściwym balsamem. Pełnego wymiaru nie kupię, choć cieszę się, że miałam okazję wypróbowania miniaturki.

Białą buteleczkę dostałam przy okazji zakupów kosmetyków rosyjskich. Naklejka "Szampon nr 3" niewiele mi wyjaśniła, więc zajrzałam do wujka Google'a w poszukiwaniu podpowiedzi. Okazało się, że butelka skrywa w sobie szampon Babuszki Agafii na propolisie łopianowym. Maleństwo wystarczyło na kilka razy. Pełny wymiar raczej nie zamieszka w mojej łazience, bo szampon był dla mnie za ciężki, a dodatkowo śmierdział miodem. Wolę jagody z Balei :).

Mam nadzieję, że we wrześniu pozbędę się kolejnych pustych opakowań i trochę odgruzuję łazienkę. Jak wam poszło w tym miesiącu? Dajcie znać? I koniecznie napiszcie, co myślicie o lekko zmienionej formie prezentacji :).

78 komentarzy:

  1. Też stosuję tylko ten zmywacz jakoś przypadł mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to najlepszy zmywacz. No, może poza tonikiem Barbry, ale ten jest słabo dostępny i wychodzi drożej od Isany.

      Usuń
  2. zaciekawił mnie szampon z balei, kokos nie brzmi źle, ale chyba ostatnio użyłam raz tej starszej wersji. nie mogę nic o niej powiedzieć, bo użyłam raz i było ok, ale bez szału. lubię delikatne produkty do mycia głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamta wersja uchodzi za czepkogenną :D. Jagodowy Jeden Tag jest dość lekki, ale jednocześnie nie puszy włosów. Mam nadzieję, że kokos też będzie taki.

      Usuń
  3. Muszę sprawdzić ten antyperspirant Garniera :) Denko całkiem spore, u mnie też się nazbierało trochę produktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wersję w sprayu, dziewczyny pisały, że kulka ich nie zachwyciła.

      Usuń
  4. Ja muszę się pochwalić, że też zużyłam w tym miesiącu całkiem dużo ;)
    A ta podkładka całkiem, całkiem, fajnie to wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję, zużycia zawsze cieszą :).
      Miło, że podkładka się podoba :)

      Usuń
  5. Ten żel z Dove jest aż taki zły? Miałam go dzisiaj kupić, ale wstrzymałam się do jutra.. No i znowu mam dylemat jaki żel kupić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chcesz kremowy, to polecam te z Nivei (byle nie Diamond Touch bo ten śmierdzi i klei się jak Dove). Udała im się wersja Harmony Time :). Nivea ma też fajny Water Lily&Oil (gęsty, ale nie kremowy).

      Usuń
    2. Dzięki ;) Rozejrzę się za nimi ;)

      Usuń
  6. Ja też nie wydałabym dwóch dych na mini masło z TBS, moim zdaniem są po prostu przeciętne.
    Mam ten żel Balea i czeka na swoją kolej. Mnie też zapach nie powalił na kolana. Jest ładny, ale taki... zwyczajny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel pod prysznic czy do golenia? Ten pod prysznic jest wręcz okropny, w tym do golenia czegoś mi brakuje.

      Usuń
  7. Przyjemnie się patrzy na taką ilość pustych opakowań :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Całkiem nieźle się prezentuje wizualnie :)
    Tobie gratuluje, u mnie słabiutko, ale ważne by się starać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt żeby pozbywać się gratów. Pomalutku, stopniowo :D

      Usuń
  9. haha kurde jakbym osobie czytala - ja do tej pory tez mialam zel pod prysznic do mycia golenia nog i jako zel do higieny intymnej :P a teraz przerzucilam sie i uzywam zelu do higieny intymnej i zelu do golenia nog osobno i nagle moje zele do mycia zaczely sie robic wydajniejsze :P ale dobrze wiedziec ze to nie tylko ja tak mialam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostro moja, gdzie ty się podziewałaś :D?

      Usuń
  10. No tak, mimo tego że wróciłam objuczona z DMu to ciągle widzę nowości, które sama chętnie bym wypróbowała. Teraz żałuję że nie wzięłam żadnego żelu i żelu go golenia XD

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję udanych zużyć :) Zmywacz Isany jest świetny. Zużyłam już bardzo dużo opakowań :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten zmywacz z Isany jest najlepszy :-))
    P.S - ile ja już dziś widziałam tych grafik "Hello September" ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie wygrywa z innymi drogeryjnymi w ludzkiej cenie :D.
      Kurczę, wkurzają mnie te grafiki, naprawdę umiem przeczytać, co pokazuje kalendarz...

      Usuń
  13. będę mieć ten szampon:)
    a zmywacz i antyperspirant też polubiłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że szampon się u ciebie sprawdzi :).

      Usuń
  14. Mycie bez wody to nie mycie- Amen:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie takie przecieranie się dwa razy dziennie tonikiem to nie mycie :D:D.

      Usuń
  15. Mi kosmetyki z Niemiec przywozi mama i też mam też żel z Balea ale używa go mój luby bo mi zapach nie przypadł do gustu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten zapach jest naprawdę koszmarny... Ja sobie poluję na nie sama, czasem uda mi się przekonać ciocię :).

      Usuń
  16. A ja z tych twoich zużyc to miałam okazję miec zmywacz z Isany i żel pod prysznic z DOVE - i niestety ani balsamy ani żele tej firmy mi nie pasują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Dove nigdy nie pasowało (może poza mydłem w kostce) - ani szampony, ani antyperspiranty (no dobra, ten z lilią i miętą był super, ale go wycofali), ani żele... Chyba nie zaprzyjaźnię się z tą marką.

      Usuń
  17. Musze wypróbować w końcu ten zmywacz Isany ;) Peeling z Biedronki też uważam za produkt fajny, a za taką cenę, to tym bardziej warto wypróbować ;) " Olejek " Bielendy też mi na olejek nie wyglądał, ale zapach polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam naprawdę spróbować zmywacza z Isany. Te z Sensique bije na głowę :).
      Stosunek ceny do jakości peelingu z Biedronki jest naprawdę korzystny :)

      Usuń
  18. Do higieny intymnej stwierdzam, po próbowaniu różnych teraz (Biedronka), że najlepsze są żele z Ziaja, wydajne, tanie i dobrze myjące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziajowych nie próbowałam, ale się boję trochę - ich mydła do ciała mnie wysuszyły i boję się, że płyn zadziała podobnie.

      Usuń
  19. u mnie też masełko do ust Tso Moriri nie bardzo się sprawdził.
    Wiesz, ze w najbliższych tygodniach otwierają 2 Hebe( popowicka oławska) tak jak mówiłas i już w planach jest kolejne otwarcie( tylko jeszcze nie wiem gdzie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Oławskiej ma być podobno w listopadzie :)

      Usuń
    2. ciekawa jestem gdzie ten 4 sklepik będzie ;)

      Usuń
  20. Tło fajne, inne i ciekawe. Bardzo dobrze się czyta Twoje notki.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapach tego żelu Balei bardzo mi odpowiada :D Z dzieciństwem mi się kojarzy i z oranżadką w proszku,eh te czasy :DDD
    Kokosowy żel także mam,używam i lubię,ale co do jego wydajności jestem na nie :D
    Zmywacz Isany,choć z złym acetonem jest najlepszy,a peeling z Biedronki to taki przyjemny gadżet :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie żel kokosowy jest bardziej wydajny niż pianka, więc jestem na tak :D:D.

      Usuń
  22. Pink Chiffon pachnie super-ślicznie-fantastcznie-bombastycznie :)
    ŁAdnie poszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten zapach jakoś nie zachwyca, ale jest dość przyjemny :)

      Usuń
  23. Mam ten żel pod prysznic z Balei, narazie stoi nie ruszony i czeka na swoją kolej. Masełka do ciała z TBS dla mnie też są przereklamowane. Za tą cenę można mieć duużo większy produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ale są dziewczyny, które je uwielbiają :)

      Usuń
  24. Spore denko, mnie też ten nivea nie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
  25. tez uwielbiam jesień
    przez Ciebie mam ochotę na jagodowy szampon Balea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, pachnie naprawdę smakowicie :)

      Usuń
  26. pink chiffon to mój sierpniowy ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę po cichu, że balsam będzie miał większą trwałość niż mgiełka :)

      Usuń
  27. Oczyszczający peeling do mycia twarzy mnie ciekawi :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja też nie wyobrażam sobie "mycia" tylko płynem micelarnym albo tonikiem. No nie i koniec. Tak samo jak Ty nie jestem przekonana do balsamu pod prysznic Nivea. W dodatku ta cena...

    Następnym razem wezmę w DM jakiś produkt ułatwiający golenie.

    Tło i nowa forma prezentacji denka - na +, ale poprzednia też mi odpowiadała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię :).
      Jak sobie przetrę twarz tylko tonikiem to mam wrażenie, że jest niedomyta :D

      Usuń
  29. Zielony zmywacz to mój nr1 :)
    Ciekawa jestem jak się sprawdzi u Ciebie krem z Palmer's! Będę czekać na opinie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się przekonać do jego używania - na razie nie mogę się przyzwyczaić do jego gęstej konsystencji :)

      Usuń
  30. będę czekać na recenzje kremu palmers, bo jestem nim mocno zaciekawiona :) udało mi się ostatnio przyjrzeć w spokoju tym produktom w SuperPharm bo obsługa była zajęta i mam ochotę na kilka :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie od dawna kusi ich balsam do ust, jeżeli to się sprawdzi, to pewnie w końcu się na niego skuszę.

      Usuń
  31. Zużycia prezentują się bardzo godnie :) Szampon jagodowy też zawitał w moje progi, jestem ciekawa czy polubię go równie mocno jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam w takim razie na opis wrażeń :)

      Usuń
  32. Sporo tego,ja niestety nie mam się czym pochwalić.Strasznie kusza mnie produkty Balei ale póki co w żadnym sklepie ich nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balea to marka własna niemieckiej sieci DM, która nie ma swoich placówek w Polsce. Ich produktów można szukać w sklepach internetowcyh (np. Kokardi, Anna Cosmetik czy Drogeria Cytrynowa), a także zaglądać do punktów, które sprzedają "chemię z Niemiec".

      Usuń
  33. Spore te denko , mi niestety bardzo słabo poszło w tym miesiącu , ale zdecydowanie lepiej z zakupami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepuszczanie forsy też mi nieźle idzie :). Ale muszę to jakoś równoważyć, bo chyba by mnie z domu wyrzucili.

      Usuń
  34. lubie ten zmywacz do panzokci z isnay ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, jest świetny.

      Usuń
  35. Pewnie za każdym razem to piszę, ale uwielbiam Twoje posty denkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Na jagodowy szampon mam chęć wielką, uwielbiam tą serię do pielęgnacji ciała:), Z balea Fiji też się nie polubiłam,a kokosowa pianka mi się sprawdza bardzo:) polecam wypróbować maślano-cytrynową i mleczno- brzoskwioniową:)uwielbiam zapach kokosa ale w tej piance mi go brakuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzoskwiniową raczej odpuszczę, ale maślano-cytrynową kupię na pewno :).
      Zapach kokosa w tej piance jest jakiś taki mało wyrazisty.

      Usuń
  37. Nie znam nic. Nic a nic - taka jestem zacofana kosmetycznie ostatnio. Denka za to gratuluję i podejrzewam, że przyjemnie było wyrzucić te puste opakowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, zaraz zacofana :). Dziękuję, bardzo przyjemnie się ich pozbywa :)

      Usuń
  38. Oj, koniecznie będę musiała wypróbować malinową pomadkę Tso Moriri. Nie miałam jeszcze okazji testować czegokolwiek z tej marki :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...