Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 24 lipca 2013

Shrek i jego wielkie greckie wakacje. Organique Pianka do mycia "Grecka"


Myślę, że zielonego stwora, który mieszkał w małej chatce na bagnach, nie muszę nikomu przeszkadzać. Jego umiłowania do pielęgnacji przy użyciu błota też nie. Tym razem Shrek opuścił bagno i wybrał się na małe wakacje. Lato jest, okres urlopowy, nawet straszydła na pełen etat potrzebują chwili relaksu. Akurat upolował ofertę last minute do Grecji. Spakował walizki, zabrał żonę i dzieciaki, i poleciał! Na lotnisku go zatrzymali i zapuszkowali :D.

Wiecie, że żele pod prysznic zużywam w tempie ekspresowym. Nigdy ich nie oszczędzam, wręcz wylewam je na siebie. Średnio schodzi mi pół litra żeli w miesiącu. Dlatego też, gdy zobaczyłam mały słoiczek pianki do mycia z Organique, to prawie parsknęłam śmiechem. Byłam święcie przekonana, że zużyję ten produkt w tydzień. Organique zrobiło mi psikusa, ale o tym za chwilę.


Lubię opakowania, które ułatwiają życie. Pompki, butelki z wypustkami ułatwiającymi trzymanie, płaskie korki to drobne szczegóły, które bardzo potrafią uprzyjemnić codzienne czynności. Słoiczek tego produktu do najwygodniejszych nie należy. Nie mam nic przeciwko słoiczkom, nie przeszkadza mi aż tak bardzo, gdy są w nie zapakowane masła do ciała. Ale w przypadku produktu do kąpieli/pod prysznic takie rozwiązanie uważam za nietrafione. Rozkręcanie tego mokrymi dłońmi, może skończyć się pływaniem  w wannie. Butelki są dużo bardziej poręczne.

Pianka ma, uwaga, będzie zaskoczenie, konsystencję... pianki :D! Kojarzy mi się trochę z lekkim kremem do ciasta, delikatnym, puszystym musem. Pianka dobrze się rozprowadza, wbrew temu, co mi się wydawało, wcale nie trzeba jej dużo. Porcja wielkości pół łyżeczki (no, może ciut więcej) w zupełności wystarcza do umycia się. Produkt się praktycznie nie pieni. Nie wysusza skóry. Jest dość wydajny, zużycie takiego malucha zajęło mi 3 tygodnie.

Na koniec wspomnę o drobiazgach, które oddziałują na zmysły (tekst jak z reklamy :D). Pianka ma optymistyczny zielono-żółty kolor i niestety trochę brudzi wannę, a jeżeli niedokładnie ją zmyję (co czasem się mi zdarza), to to barwi również ubrania.

Organique nie postarało się niestety w kwestii zapachu. Rozumiem, że pianka Grecka miała pachnieć oliwkami. Oliwki to nie są, zapach przypomina raczej żelki - od czasu do czasu takie aromaty mi nie przeszkadzają, ale wąchane codziennie mogą się szybko znudzić. Wybrałam się do sklepu firmowego w celu zbadania innych wariantów i niestety żaden z nich nie zachwycił - pomarańcza jest sztuczna, Afryka pachnie błotkiem, mleczna kojarzy się z kozą, jedynie lekko męska kolonialna daje radę. Zapach utrzymuje się na skórze przez około godzinę po myciu.

Organique stworzyło bardzo ciekawy produkt. Konsystencja, wydajność i brak wysuszenia skóry to spore atuty. Niestety średnio wygodne opakowanie i niezbyt interesujące zapachy nie zachęcają do ponownego zakupu. 

Skład: Aqua, Glycerin Sorbitol, Sodium Cocoyl Isethionate, Disodium Lauryl Sulfosccinate, Sodium Chloride, Sodium Stearate, Propylene Glycol, Sodium Laureth Suflate, Parfum, CI 19140, Sodium Laurate, CI 42080, CI 16255, Tetrasodium EDTA, Phenoxyethanol, Lauric Acid, Stearic Acid, Pentasodium Pentate, Tetrasodium Etidronate

Cena: 16 (30) zł/100 (200) ml
Dostępność: salony firmowe Organique
Ocena: 4/5

50 komentarzy:

  1. właśnie - żelki!!!!! a zastanawiałam się co to za zapach bo oliwki to to nie są ale i dobrze, bo jakby miała pachnieć jak mydło aleppo to podziękuję. A tak ten zapach jest bardzo przyjemny i nawet spodobał się mojemu tacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się modliłam, żeby to nie pachniało jak oliwa z oliwek, którą lubię jeść, ale nie wąchać :D

      Usuń
    2. ja mam kolonialną, pachnie tak męsko - normalnie orgazm pod prysznicem haha

      Usuń
  2. Mam coś podobnego z innej firmy, ale to się nazywa sorbet :D choć konsystencja jakby pianki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. no co Ty, nie podoba Ci się zapach? Ja go UWIELBIAM! myłabym się tym codziennie gdyby nie było mi szkoda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, że od razu nie podoba, ale nieszczególnie podoba :D

      Usuń
  4. Konsystencja ciekawa.
    Jednak za to brudzenie podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Żele, nawet te ciemnofioletowe nigdy mi czegoś takiego nie odwaliły :)

      Usuń
  5. Fuj, nie chciałabym pachnieć oliwkami, a tym bardziej KOZĄ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat nie pachnie oliwkami, a żelkami :). Za kozami też nie przepadam :)

      Usuń
    2. No tak, tak - ja przeczytałam, że to żelki. Mimo to, moje pierwsze skojarzenie nie było zbyt przyjemne ;)

      Usuń
  6. Pomimo minusów czuję się zachęcona - jakiś czas temu zrezygnowałam z tradycyjnych szprycowanych chemią żeli i czuję w kwestii zapachu straszną posuchę. Żelki chętne skonsumuję, te przynajmniej nie mają kalorii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, to miła odskocznia od tradycyjnych formuł :)

      Usuń
  7. A ja zapach bardzo lubie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy lubi co innego :). Mnie on nie przeszkadza, ale i nie zachwyca.

      Usuń
  8. Mam balsam z masłem shea grecki i jest świetny. Natomiast do Organique niestety nie mam dostępu ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam balsam z masłem shea, ale wersję len+grejpfrut i męczę go od prawie roku.

      Usuń
  9. Ja jak byłam w sklepie Organique, i wąchałam te pianki to podobały mi się :) Niemniej faktycznie ich ilość wydaje się śmiesznie mała, jednak już u którejś blogerki czytam, że są bardzo wydajne...może warto się w końcu skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakoś nie urzekły ich zapachy. Ale ja coś ogólnie jestem antyzapachowa :D. Opakowanie 100 ml wystarczyło mi na 3 tygodnie, uważam, że to świetny wynik. Płynny żel o pojemności 250 ml wychlapuję w 2 tygodnie.

      Usuń
  10. Uwielbiam Shreka! Mam słabość do tego przystojniaka ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieć takiego faceta... Ech, marzenie :D:D

      Usuń
  11. miałam piankę z organique, ale jakaś inna seria, taka w słoiku z zawleczką. :) lubiłam ją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba poprzednia wersja opakowania :).

      Usuń
  12. Kolor mnie zachęcił i zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor jest dość intensywny i rzuca się w oczy :)

      Usuń
  13. A dla mnie tak ładnie pachnie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Kolor jest świetny :) Jak wykończę wszystkie moje specyfiki do mycia to rozejrzę się za tym. Zgadzam się z tobą w kwestii opakowania - strasznie niepraktyczne i dla mnie niewygodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie leży mi zabawa ze słoiczkami pod prysznicem :)

      Usuń
  15. Ciekawa konsystencja. Fakt, że opakowanie nieporęczne. Dobrze, że nie wysusza, ale ja jestem niuchaczem, szczególnie pod prysznicem, więc chyba nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pół litra żelu na miesiąc? "Ekolodzy" Cię zapuszkują :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Ja nie włażę im w drogę, oni niech się nie czepiają mnie :D

      Usuń
  17. Ciekawa, bardzo ciekawa :)
    Ale pod prysznic to rzeczywiscie niewygodne opakowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mokre ręce i nakrętka to nie jest dobre połączenie :)

      Usuń
  18. Z Organique mam problem, niektóre produkty mają świetne i dobre składowo, ale lepiej sprawdzać przez zakupem bo magia etykiety bywa zwodnicza.
    Najbardziej lubię i cenię ich maski algowe, puder do kąpieli, który jest obłędny ♥

    Pomyśleć, że takie opakowanie mogłabym mieć na góra 3 razy :D Przy takim opakowaniu brak mi opamiętania przy dozowaniu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ochotę na puder do kąpieli, chyba sobie trochę go kupię :).

      Usuń
  19. Przyglądałam się tej piance w Organique - zwróciła moją uwagę właśnie tym zabawnym kolorem:D. Pomyślalam, że będzie mega niewydajna ale widzę, że wiele osób właśnie pisze o całkiem dobrej wydajności. Kupię ją jak zużyję moja ogromne zapasy żeli pod prysznic.

    OdpowiedzUsuń
  20. dla mnie oliwki śmierdzą jak zgniłe jajo ;P a taki produkt o konsystencji pianki chętnie wypróbowałabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak nie lubisz ich zapachu? Moim zdaniem jajo cuchnie bardziej :D

      Usuń
  21. Dla mnie to koło pianki nawet nie stało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy koło jakiej. Do golenia to faktycznie nie przypomina, ale taki mus na cieście z odrobiną żelatyny to już tak :D

      Usuń
  22. Grecki miał być zapachem poziomek i jagód chyba. Nie wiem, ale mam masło shea w tej wersji i pachnie... obłędnie!
    Szał na organique u mnie jest już od dawna. Lubię ich mydło z oliwy z oliwek Savon Noir. Jest cudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poziomek i jagód? Jakoś średnio mi się te owoce z Grecją kojarzą :D. Zresztą, po co te oliwki na etykiecie w takim razie :D?

      Usuń
  23. Na razie nie ciągnie mnie w stronę pianek do mycia, żele się u mnie sprawdzają jak najbardziej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto spróbować czegoś innego :)

      Usuń
  24. Zawsze to jakaś odmiana od typowych żeli pod prysznic :) Mnie kiedyś przypadła do gustu galaretka o zapachu gumy balonowej z serii dla dzieci Joanna Bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Wolę jednak ładniej pachnące produkty.

    A żeli to i litr umiem na siebie wylać:P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...