Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 30 czerwca 2013

Wszystko co dobre szybko się kończy. Niedobre się opiera. Pożegnane w czerwcu


Czy mi się wydaje, czy czerwiec w tym roku upłynął wyjątkowo szybko? Ten miesiąc zwykle kojarzył mi się z początkami błogiego lenistwa, z przedsmakiem wakacji. W tym roku o odpoczynku nawet nie myślałam, a cały czerwiec kręcił się wokół nauki, stresu i snucia planów na przyszłość. Zamknęłam pewien etap w swoim życiu (matko, jak to dramatycznie brzmi :D) i powoli zastanawiam się, co zrobić dalej. Dobra, koniec bredzenia, czas zabrać się za właściwy temat notki.

Ostatnio okropnie się rozleniwiłam i trochę ucierpiał na tym blog. Za to rewelacyjnie idzie mi otwieranie kolejnych restauracji w Restaurant Empire :D. Projekt denko w tym miesiącu też nie wypadł najgorzej, wstydu nie będzie, można pokazać. Podczas robienia zdjęć zdziwiłam się, że niektóre produkty znalazły się w torbie z "wyrzutkami". Myślałam, że je jeszcze mam :D!


Było: Baikal Herbals Krem matujący - tak wiem, recenzję kremów Baikal Herbals obiecuję od dłuższego czasu. Obiecanki- cacanki, a głupiemu radość :D. Postaram się sprężyć i opisać bajkalski duet w lipcu. Zdradzę, że ten krem nie do końca przypadł mi do gustu.

Jest: AA Cera mieszana Starter matujący pod makijaż


Było: Garnier Essentials Płyn do demakijażu 2w1 - świetny płyn dwufazowy, który poradzi sobie nawet z bardzo opornymi kosmetykami. Pokojowo rozwiązuje krytyczne sytuacje związane z upartymi tuszami i eyelinerami. Pełną recenzję znajdziecie TU.

Jest: Bourjois Płyn dwufazowy - mamie nie pasował, dziecko ma dokończyć, bo szkoda, żeby się tyyyyyyyle produktu zmarnowało :D. Wychlapie się :).


Było: Dax Perfecta Oczyszczanie Peeling drobnoziarnisty - mały, nieszkodliwy pieszczoch do głaskania. Nie byłam z niego zadowolona, wolę bardziej konkretne ścieranie. Peeling obsmarowałam TU.

Jest: Zrób sobie krem Korund - drobny, biały proszek wygląda dość milusio i całkiem niegroźnie :).


Było: Fitokosmetik Zielona glinka kambryjska - moja cera uwielbia działanie zielonej glinki. Po jej zastosowaniu robi się przyjemnie matowa, a kratery na zapasy (czytaj: pory) znacznie się zwężają. Dobrze oczyszcza skórę, czasem wyciąga paskudy na wierzch. Rosyjska glinka nie sprawiała tak dużych problemów jak błotko ze Starej Mydlarni, więc myślę, że kiedyś do niej wrócę. W zapasach czeka na mnie błękitna glinka wałdajska, tymczasem, w celu ułatwienia sobie życia sięgnęłam po gotowy produkt, który nie wymaga rozrabiania i mycia całej łazienki.

Jest: AA Eco Maska ściągająca - glinkę zieloną mam przetestowaną, teraz czas na kolejny kolor - biały.


Było: Barwa Szampon żurawinowy - kolejny (po pokrzywowym) bardzo dobry szampon oczyszczający z Barwy. Nie zgodzę się jednak, że jest to szampon żurawinowy - jego zapach kojarzy mi się bardziej z czerwonymi jabłkami.

Jest: Balea Jeden Tag Shampoo Blaubeere - mogłabym się zaciągać tym zapachem bez końca.


Było: Yves Rocher Jardins du Monde Żel pod prysznic Grejpfrut z Florydy i Kwiat Gardenii z Polinezji - prześlicznie pachnące żele w okropnym opakowaniu. Z pewnością spróbuję innych zapachów z serii, ale koniecznie je przeleję do innych butelek. Na ten korek szkoda nerwów. Więcej na temat żeli znajdziecie TU.

Jest: Organique Pianka do mycia "Grecka" - dostałam ją na spotkaniu blogerek. Jakiś czas po nim, na FB pojawiły się bardzo entuzjastyczne wpisy odnośnie tego produktu. Trochę mnie to rozbawiło, więc czym prędzej otworzyłam ten produkt, żeby sprawdzić tę "wspaniałość" :).


Było: Alverde Mamaglück Körperöl Wilde Malve - dobry olejek w fantastycznym opakowaniu. Niestety słabo wydajny i przez to dość nieekonomiczne jest jego kupowanie. Więcej na jego temat znajdziecie TU.

Jest: Babydream für Mama Pflegeöl - ulubieniec nad ulubieńcami, nie ma co się rozdrabniać :).


Było: Yves Rocher Beaute des Pieds Peeling do stóp - cudowny peeling, który pomoże rozprawić się ze smoczą skorupą na piętach. Niestety jest malutki i w regularnej cenie dość drogi, dlatego na razie zrezygnowałam z kolejnego opakowania. Więcej przeczytacie o nim TU.

Jest. Be Beauty Peeling do stóp - miałam starą wersję tego produktu, czas wypróbować nową.


Było: Yves Rocher Jardins du Monde Dezodorant-antyperspirant Kwiat bawełny z Indii - fatalny produkt, którego jedynym atutem jest piękny zapach. Pełen opis wrażeń znajdziecie TU.

Jest: Dove Invisible Dry Antyperspirant w sztyfcie - Dove to jedna z tych marek, po które sięgam  bardzo rzadko. Tym razem zdecydowałam się na wyciągnięcie ręki na zgodę i dałam szansę antyperspirantowi, który w założeniu ma nie brudzić ubrań.


Było: Yves Rocher Plaisirs Nature Woda toaletowa Jeżyna - szczerze mówiąc, spodziewałam się trochę innego zapachu. Oczekiwałam jeżyn z cukrem, otrzymałam czysty, lekko cierpkawy zapach tych owoców. Początkowo czułam w nim też liście mięty. Wypsikałam bez przekonania. Samodzielnie mi się nie podobał, ale ze słodką waniliową mgiełką z The Body Shop stworzył ciekawe połączenie.

Jest: The Body Shop Mgiełka o zapachu wanilii - została jeszcze resztka z zeszłego roku. Zaczęłam zastanawiać się nad kupnem kolejnej, choć może postawię na inny zapach.


Było: L'oreal Color Riche Lakier 101 Opera Ballerina - jeden z najpiękniejszych lakierów do frencha jaki widziałam. Na każdą okazję i do wszystkiego. Niestety jest dość mały i drogi (20-22 zł), a kończy się w zastraszającym tempie (ja nigdy wcześniej nie zużyłam lakieru do paznokci, nawet miniaturki), dlatego jego zakup jest średnio opłacalny. Z pewnością zapoluję na jakąś promocję, gdy skończę inne mleczne lakiery.

Jest: Essie Ballet Slippers - początkowo nie byłam tym lakierem zachwycona, ale chyba mam już patent na jego nakładanie - grube warstwy eliminują smużenie.

W tym miesiącu zużyłam także kolejne opakowanie płatków kosmetycznych, ale woreczek po nich zaginął w tajemniczych okolicznościach. Trudno, nie chciał mieć ładnego zdjęcia, to niech zginie w śmietniku :D.

Jestem całkiem zadowolona ze swoich postępów w pozbywaniu się zapasów. A wam jak idzie? 
Miałyście może któryś z tych produktów? Jaka jest wasza opinia na jego temat?

98 komentarzy:

  1. Ach, mnie czerwiec również minął bardzo szybko. W zasadzie, nawet nie wiem kiedy...
    Dużo tego zużyłaś!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas przecieka przez palce :). Sama się zdziwiłam, ile musiałam z torby wyciągnąć :).

      Usuń
  2. Mam szampon malinowy z Balea i jestem bardzo zadowolona z jego działania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzył mi się ten malinowy, ale zanim się zebrałam, to już zniknął z półek. Takie uroki edycji limitowanych. Tego borówkowego chyba zrobię zapas :).

      Usuń
  3. też mi się podoba zapach borówek w kosmetykach Balea, mam mydło i żel zachwycam się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam na razie tylko szampon, ale zastanawiam się nad dokupieniem reszty serii :).

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Mogły być jeszcze lepsze, gdybym nie była takim leniuchem :D.

      Usuń
  5. Podoba mi się to zestawienie co było, a co będzie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tych kosmetyków mam dwufazówkę Garniera i bardzo sobie chwalę :) Gratuluję udanych zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwufaza się Garnierowi udała. A zwykle byłam sceptycznie nastawiona do produktów tej firmy.

      Usuń
  7. ja też szampon z balea mogłabym wąchać godzinami ! Ale ma w sobie też coś z gumy balonowej, więc nie jest to czysta borówka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niuchałam i niuchałam, ale nie mogłam do końca określić zapachu. Faktycznie, przypomina trochę gumę balonową :)!

      Usuń
  8. Muszę wypróbowac ten olejek z Babydream. Już powoli wykańczam ten dla maluchów, teraz chyba skuszę się na ten dla mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego dla maluchów nie miałam, ale maminy uwielbiam :).

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Jak na razie mnie też wyjątkowo odpowiada :).

      Usuń
  10. Też nie znoszę tych zamknięć żeli z YR :( Masakra!
    Zachęciłaś mnie tym zapachem szamponu z Balea, może skuszę się na żel albo balsam w tej nucie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropne są te klapki. Brrr... Mnie kusi jeszcze masło do ciała - bo ma metalowe opakowanie, a ja do opakowań mam słabość. Takie zboczenie małe :D.

      Usuń
  11. bardzo fajny sposób na przedstawienie denka: BYŁO -> JEST;

    z produktów które używałaś miałam tylko żele z YR i mnie niestety nie przypadły do gustu; pięknie pachniały ale okropnie wysuszały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na szczęście nie wysuszyły bardzo. Zastanawiam się jednak, jak by działały na moją skórę zimą, gdy jest ona bardzo przesuszona.

      Usuń
  12. Bardzo słuszny tytuł - zgadzam się z nim:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? To co lubimy, szybko się kończy, a z tym, co nam zalega nie możemy sobie poradzić.

      Usuń
  13. musze się dorwać do tej pianki bo ślinka mi cieknie na samą myśl o niej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciekawy produkt. Głównie ze względu na konsystencję, niekoniecznie na zapach.

      Usuń
  14. nowa wersja peelingu be beauty jest dramatycznie beznadziejna.
    zainteresowała mnie błękitna glinka wałdajska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie zmartwiłaś. No trudno, przeżyję stratę 3 zł :). Też jestem ciekawa tej glinki, ale wszystko po kolei.

      Usuń
  15. U mnie są te lorealowe (?) lakiery po dyszkę :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często są na nie promocje. Cena tych lakierów w ogóle mnie bawi - w Rossmannie 22,99, w Hebr 19,99, w małej osiedlowej drogerii 14,99. Cuda na kiju :D.

      Usuń
  16. Podoba mi się Twój przekaz - było a jest :)
    Nabrałam ochotę na szampon żurowinowy czyt. jabłkowy z Barwy:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli potrzebujesz czegoś do dobrego oczyszczenia głowy raz na jakiś czas, to warto dać mu szansę. Nie jest drogi, a działa naprawdę dobrze. Zbyt często stosowany ma tendencję do przesuszania skóry głowy, ale używany z umiarem daje radę :).

      Usuń
  17. Ja jakoś nie podzielam zachwytów nad tą pianką z Organique, a co zapach borówkowy z Balea jest genialny :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się konsystencja tej pianki, ciekawy wynalazek. Ale zapach do mnie nie przemawia, tak jak chociażby borówka z Balei :).

      Usuń
  18. Mi też czerwiec wyjątkowo szybko zleciał:(

    OdpowiedzUsuń
  19. Czeskam na recenzje kremow baikal- ja kupilam nocny detox i nawet fajny jest ;) Za to ich szmapon z odzywka to raczej buble :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nocny Detox jest fantastyczny, ale ten matujący już nie powalił na kolana. Dobrze wiedzieć, że ich szampon i odżywka to buble, miałam na nie ochotę.

      Usuń
  20. No i jest bardzo ładne denko :-) a czas leci niesamowicie szybko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że lipcowe będzie równie udane. Jeny, jeszcze czerwiec się nie skończył, a ja już lipiec kończę :D:D.

      Usuń
  21. Czerwiec minął jak z bicza strzelił, w zasadzie to mam wrażenie, że z każdym rokiem czas płynie szybciej.. Chyba skuszę się na kilka produktów, które już wymęczyłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam to samo z żurawinową Barwą... Otwieram i: WTF, przecież jest jabłkowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że mam coś nie tak z nosem, ale widzę, że nie tylko ja czuję jabłko w szamponie żurawinowym :D. Nie chcę wiedzieć, jak pachnie jabłkowa wersja :D.

      Usuń
  23. właśnie zaczęłam stosować peeling do stóp YR, a garniera do demakijażu uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam w takim razie na opinię o peelingu YR.

      Usuń
  24. Pozycja 31: jagodowy szampon Balea.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była pozycja nr 30 :D.

      Usuń
    2. Nie, to 31. Numerek 30 to wygładzająca maska do włosów z cytryną i morelą, odgrzebana z jakiegoś Twojego starego posta.

      Usuń
  25. Fajne denko. A u mnie chyba więcej przybywa niż ubywa więc staram się regularnie stosowac przynajmniej balsamy i kremy do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też przybywa sporo, ale staram się równie dużo zużywać.

      Usuń
  26. Będę się czaić na szampon z Balei przy najbliższym wypadzie do Czech:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie. Kosztuje niewiele, a jest naprawdę dobry.

      Usuń
  27. Kurczę, a w moim Rossmannie w ogóle nie ma tych produktów fur mama...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, jakim cudem? Olejek i lotion szukaj na produktach do pielęgnacji ciała, a płyn do kąpieli na produktach i żelach do kąpieli.

      Usuń
    2. A ja na dziale dziecięcym tego szukałam :P

      Usuń
  28. U mnie też dzisiaj denko-wpis :) Peeling z YR do stóp uwielbiam, opakowanie ma malutkie, ale jest bardzo wydajny (stosuję tylko odrobinę).
    Szamponów z Barwy z jakiegoś niewyjaśnionego powodu się obawiam (może chodzi o przaśne opakowanie?).
    Ostatnio prawie kliknęłam na ten krem matujący Baikal Herbs w sklepie internetowym, więc z chęcią przeczytać, dlatego Ci nie leżał.
    Ostatnio więcej kosmetyków mi przybywa niż ubywa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to tego peelingu sobie lubię walnąć, może dlatego tak szybko mi się skończył. Dorwałam jakieś kupony zniżkowe, więc może kupię kolejne opakowanie.
      Nie ma co się bać, opakowanie jest paskudne, zapachy takie "tanie", ale myją dobrze. Stosowane zbyt często mogą przesuszyć skórę głowy, więc radzę uważać.
      Krem matujący nie leżał mi głównie dlatego, że matujący nie był :D.

      Usuń
  29. Krem matujący od Baikal Herbals mam, ale nie przypadliśmy sobie do gustu. Mam wrażenie że zupełnie nie nawilża, ale też nie matuje.
    A z glinek od Fitokosmetik mam właśnie błękitną, jest świetna :)

    Swoją drogą uwielbiam Twoje denka, są bardzo estetyczne i przejrzyste, a pomysł z 'było' i 'jest' prosty ale genialny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ten krem tak niewiele robi :/.
      Cieszę się :).

      Usuń
  30. wow, spore denko, zważywszy na to jakie moje w tym miesiącu będzie małe. kiedy już się zabiorę na notkę, bo jak patrzę na ilość produktów, to mi się odechciewa. ciekawa jestem peelingu z bebeauty gdyż starą wersję bardzo sobie chwaliłam. odnośnie dezodorantu-antyperspirantu z YR, jestem odmiennego zdania, u mnie sprawdza się na prawdę dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu pasuje co innego. Ja mam problemy z potliwością i potrzebuję naprawdę konkretnej ochrony :).

      Usuń
  31. gratuluję zużyć :) też lubię peeling do stóp z Yves Rocher, ze względu na cenę zawsze kupujęgo na jakiejś promocji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorwałam teraz w YR książeczkę "czekową" i jeden z kuponów można wykorzystać na ten peeling :). 40% mnie to sporo :).

      Usuń
  32. Miałam ten peeling z Perfecty i nie przypadł mi do gustu ze względu na kiepskie ścieranie i zapach..
    Myślałam, że mam wszystkie rodzaje tej glinki rosyjskiej, a tu niespodzianka :) Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam.
    Dzięki, że wspomniałaś o kosmetyki Yves Rocher - mam kupon rabatowy to już wiem na co wykorzystać :)

    Ten lakier z Essie jest całkowicie kryjący?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, lakier z Essie to taki mleczak do frencha, jest półprzezroczysty. Ale ładnie wygląda, daje efekt takich eleganckich dłoni.
      Peeling z Perfecty podpadł mi z tych samych powodów, co tobie.

      Usuń
  33. muszę się zaopatrzyć w ten peeling do stóp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Ale koniecznie zapoluj na jakiś kupon zniżkowy, bo cena regularna jest lekko przesadzona.

      Usuń
  34. Peeling do stóp w nowej wersji jest ponoć delikatniejszy od starszej. Mam go i mogę powiedzieć, że z dużymi zrogowaceniami itp. sobie nie poradzi. Dlatego wolę go stosować jako peeling do dłoni- tu sprawdza się bardzo dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łeeee, czyli będę musiała kupić ten z YR, albo pumeks :(

      Usuń
  35. Imponujące dno :) Kilka produktów z nowości mnie zainteresowało , więc czekam na kolejne żeby o nich poczytać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się zebrać. Ostatnio mam okropnego lenia :D

      Usuń
  36. Spore denko, również lubię ten dwufazowy płyn z Garniera , radzi sobie ze wszystkimi opornymi tuszami jakie miałam przy ,których Bioderma nie dawała rady

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Biodermę w zapasach i zamierzam sprawdzić, czy faktycznie jest tak cudowna, jak piszą.

      Usuń
  37. Tak, ballet slippers trzeba oswoić. Sam w sobie jest ładny, ale cholernik ma wiele wad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sobie pierwszy raz pomalowałam nim paznokcie, to myślałam, że ze złości polecę na księżyc. Miałam paznokcie w zeberkę :D.

      Usuń
  38. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, staram się robić postępy :)

      Usuń
  39. A ja właśnie "wykańczam" starter AA z kremem zwężającym pory z tej samej serii, bo właśnie czeka na mnie w szafeczce i nóżkami przebiera z niecierpliwości właśnie krem matujący Baikal. A tu czytam, że nie ma co się spieszyć, bo rewelacji nie będzie... Szfak :-( Niemniej zużyję, bo skoro już go mam, to grzechem byłoby nie przetestować ;-)
    Ciekawa jestem Twojej opinii o tym starterze AA. Bo dla mnie w skali od 1 do 6 oscyluje między 3,5 a 4. Zły nie jest. Mam jednak wrażenie, że inaczej niż AA rozumiem pojęcie: skóra mieszana ;-) Niewątpliwie lepiej sprawował się w zimowym marcu niż tropikalnym czerwcu. No, ale to żadne odkrycie. Czuję jednak, że mogłabym jeszcze kiedyś ponownie skusić się na powtórne zastosowanie starteru AA, tuż nazajutrz po przebudzeniu się w skórze normalnej łamanej przez sucha. Modlę się o to już dobre 10 lat, a efektu nie widać. Powrót AA na moją półkę może być więc utrudniony ździebko ;-)
    Aaa, i pisz szybciutko co z tym korundem! Myślałam o nim intensywnie, ale jakoś się nie złożyło do sfinalizowania transakcji. Może Twoja notka (pozytywna ofkors :) zmobilizuje mnie do zaproszenia korundu na małe 'tetate' ze mną ;-)
    Za to wiem już, że muszę mieć peeling do stóp YR.
    No i nie tylko ja narzekam na zamknięcie żelu YR! Jak miło! :) Choć uwiódł mnie zapach kawowy, to postanowiłam już nie kupować żeli (tzn wykończę cały zastęp zapasów - może uwinę się do grudnia, choć może być ciężko ;-) na rzecz mydła aleppo. Podchodzę do niego co prawda jak pies do jeża, ale obietnica braku suchości na skórze (którą mam prawie po każdym żelu) kusi bardzo. Używałaś już może tego mydła? Wybacz, jeśli tak, a ja przegapiłam tę notkę! Podglądam Cię od niedawna, dopiero pierwszy raz się odzywam, więc jeśli już coś o tym było to przepraszam :)
    No i wybacz proszę długość komentarza :)
    Pozdrawiam,
    Angie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to nie komentarz, to wypracowanie :D!
      Opinii o starterze AA na razie nie mam całkowicie wyrobionej. To taki leciutki krem, ale nie jestem przekonana co do jego przeznaczenia dla cery mieszanej. Myślę, że dobry byłby dla osób bez problemu przetłuszczania. Cieszmy się z naszych przetłuszczających cer, podobno takie smalcowate wolniej się starzeją :D.
      Najpierw muszę opracować plan działania odnośnie korundu. Jeszcze nie rozgryzłam w jakich proporcjach wymieszać go z żelem do twarzy tak, aby uzyskać zadowalający efekt.
      Mydła Aleppo nie używałam i jakoś nie mam na nie ochoty. Kusiło mnie co prawda wtedy, gdy był szał na mycie nim twarzy, ale moja cera nie przepada za olejami. Po OCM mam nauczkę. Ale może na ciele się sprawdzi.

      Usuń
  40. Bardzo ciekawe denko :)
    Mam i bardzo lubie ten peeling do stop Yves Rocher.
    Ten Peeling ogorkowy z AA wyglada ciekawie, ja lubie wlasnie takie lagodne zdzieraczki :)

    OdpowiedzUsuń
  41. z tym korundem mnie wyprzedziłaś!
    Właśnie czekam aż MissEsStyle mi odsypie odrobinę abym mogła sobie popróbować z czym to się je. Podobno produkt to całkiem zacny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, to czekam w takim razie na twoją opinię :).

      Usuń
  42. Kupiłam niedawno ten żel YR Gardenia z Polinezji i jestem zapachem oczarowana, jest przeeeecudowny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny jest, prawda? Taki nietypowy :)

      Usuń
  43. Jak zawsze u ciebie spore denko. :) Drobnoziarnisty peeling Perfecty lubię i kupuję w saszetkach. Teraz przeszłam na peelingi enzymatyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie coś założenie peelingów enzymatycznych nie przekonuje. Jakoś wolę drobinkowe :)

      Usuń
  44. A ile kosztuje ta waniliowa mgiełka z TBS? :-)

    OdpowiedzUsuń
  45. Już któryś raz z rzędu widzę/slyszę o korundzie. Muszę nabyć przy najbliższej wizycie we Wro, koniecznie :love:

    OdpowiedzUsuń
  46. Zdecydowanie zgadzam się z tytułem. :)

    OdpowiedzUsuń
  47. bardzo ładne denko :) ja również mam korund, ale do regularnego stosowania jest dla mnie trochę za mocny - używam raz na jakiś czas, a regularnie służy mi peeling z alverde. grecka pianka bardzo mnie kusi, ale jak na złość nie było jej ostatnio w ogranique... a zapach uwielbiam! mam masło o tym zapachu :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  48. Czerwiec to migusiem minał... ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...