Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 7 czerwca 2013

Przesilenie. Rimmel Apocalips Lip Lacquer 201 Solstice

Kosmetyki do ust (zresztą jak wszystkie inne kategorie) to mój konik. Z chęcią sięgam po nowe rozwiązania, wykraczające poza klasyczne szminki i błyszczyki. W ciągu kilku ostatnich lat na rynku pojawiło się sporo produktów, które trudno jednoznacznie zakwalifikować. Matowe szminki w płynie, błyszczyki w formie pomadek oraz tinty zdecydowanie  odbiegają od tradycyjnego pojmowania szminek i błyszczyków, powodując, że utarte granice zaczynają się zacierać. Swoistą nowością są lakiery do ust, łączące w sobie intensywny kolor szminki oraz jej trwałość z mokrym, charakterystycznym dla błyszczyków wykończeniem. Produkty tego typu ma w swojej ofercie kilka marek. Znajdziemy je zarówno wśród droższych firm, jak i tych, oferujących kosmetyki w cenach bardziej przystępnych kieszeni. Od kilku miesięcy prawdziwą furorę robi lakier do ust Apocalips ze stajni Rimmela. Jedni go kochają, inni nienawidzą... Jeżeli jesteście ciekawi mojej opinii, proszę o nieregulowanie odbiorników i pozostanie na tej stronie :).

Mam bzika na punkcie opakowań. To od analizy całej otoczki zaczynam recenzję produktów. Rimmel tym razem bardzo się postarał. Opakowanie jest proste, ale piękne i eleganckie. Charakteryzuje się porządnym wykonaniem. Nic się nie wylewa. Podoba mi się estetyka opakowań tej serii, ale jest coś w niej co urzekło mnie jeszcze bardziej. Apocalips mają genialny aplikator. Dawno żaden patyczek z gąbką na końcu tak mnie nie zachwycił. "Uszczelka" w środku opakowania powodowałaby, że gdyby aplikator był prosty, to wyciągalibyśmy suchą gąbkę. Przez to, że jest z jednej strony prosty, a z drugiej ścięty i posiada tam wgłębienie, pozwala na nabranie idealnej ilości produktu, która wystarcza do pomalowania ust bez ponownego nurkowania z aplikatorem w głąb opakowania.


Konsystencja tego lakieru do ust nie przypomina zwykłych błyszczyków, które raczej kojarzą się z lekkością. Rimmel jest cięższego kalibru. Jest bardzo gęsty, a pigmentacja naprawdę powala. Krycie także jest zadowalające. Nie jest klejący, ale czuć go na ustach. W przeciwieństwie do szminek z serii Kate, można go nałożyć na lekko suche usta, nawilża i je wyrównuje. Nie zbiera się w załamaniach. Sporo osób narzekało na to, że jaśniejsze kolory (Nude Eclipse i Phenomenon) zachowują się zupełnie inaczej i nie prezentują się zbyt korzystnie. Przy Solstice nie mam się czego przyczepić w tym obszarze.

Zastrzeżenia mam natomiast odnośnie zapachu tego produktu. Usta są na tyle blisko nosa, że wszelkie apetycznie pachnące mazidła są tam mile widziane. Apocalips nie dostarczy miłych wrażeń zmysłowi powonienia. Niestety. Choć woń plastiku dość szybko znika, te kilka pierwszych minut może być uciążliwych.



Gdy pierwszy raz zobaczyłam ten kolor na zdjęciu u Słomki, byłam oczarowana. Uwielbiam takie brudne ciemne róże i z chęcią używam ich na co dzień. Dobrze czuję się w takim bezpiecznym kolorze. Kiedy z paczki powitalnej od Rimmela wyłowiłam właśnie ten kolor byłam wniebowzięta. Szybko nałożyłam go na usta... I niestety się rozczarowałam. Solstice może i jest ładnym ciemnym różem, ale z "niespodzianką" w postaci paskudnego metalicznego wykończenia. Mam wrażenie, że tego typu rozwiązanie niesamowicie postarza. Oczywiście wraz z upływem czasu intensywny metalik schodzi, niemniej do końca jest widoczna  poświata na ustach. Źle się czuję w takim wykończeniu.



Na koniec wspomnę jeszcze kilka słów na temat trwałości. Cóż, szału nie ma. Nie siedzi na ustach tak długo jak szminka, ale na pewno zostaje na nich dłużej niż niejeden błyszczyk. Przez około 2 godziny mogę cieszyć się Solstice na wargach, jeżeli w tym czasie nie jem i nie piję.

Myślę, że ten produkt spodoba się osobom, które lubią gęste, kryjące błyszczyki, ale nie oczekują od nich kilkugodzinnej trwałości. Miłośniczki niezniszczalnego koloru na ustach, który utrzymuje się przez dłuższy okres czasu, raczej nie będą zachwycone.

Cena: ok. 26 zł/5,5 ml
Dostępność: Rossmann, Hebe, Super-Pharm, Natura
Ocena: 3,5-4/5

P.s. Produkt został mi przekazany do pokazania na blogu, ale nie miało to wpływu na treść zamieszczonej recenzji.

45 komentarzy:

  1. Powiem Ci ze strasznie mnie kusily podczas promocji w Rossmannie. Ostatecznie nie kupilam, bo wiele dziewczyn pisalo ze bardzo wysuszaja a moje usta sa na to podatne. Teraz juz sama nie wiem co myslec:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolor na łapce jest piękny :)
    Niestety, na ustach nie podoba mi się tak bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne wrażenia, ale może to kwestia światła :)

      Usuń
    2. Zdjęcie na dłoni wyszło trochę za chłodne. Ale robione w tych samych warunkach, co na ustach wychodziło stanowczo za ciepłe. Okropnie ciężko było sfotografować ten kolor.

      Usuń
  3. raczej nie mój kolor, ale mam inny odcień i polubiłam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapach jest koszmarny, ale i tak uwielbiam ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jeszcze podpadł wykończeniem.

      Usuń
  5. niestety ten kolor mnie zupełnie nie zachwycił...mam 3 sztuki i z 2 jestem bardzo zadowolona...trzeci to Phenomenon, którego wyrzucę chyba do kubła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kupię jakiś inny kolor, podobno te intensywne barwy bez dziwnego wykończenia są świetne.

      Usuń
  6. Ja mam Stellar i Novę- są mega genialne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam jeden kolor z tej serii, nawet nie pamiętam jaki bo po pierwszym użyciu go oddałam. Kolor był zdecydowanie nie mój, czułam się w nim jak klaun ;) Ale dość długo ten produkt utrzymał się na moich ustach i chyba sięgnę po inny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się w tym wykończeniu dziwnie czuję, jakby usta nie były moje.

      Usuń
  8. lubie te produkty, jednak nie ma cudow, moze sie troche zjesc lub rozmazac, ale kolory piekne

    OdpowiedzUsuń
  9. miałam straszną ochotę na tą pomadkę ale się nie skusiłam i chyba nie żałuję bo czytam o niej co raz więcej negatywnych opinii :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze znajdą się niezadowoleni i zachwyceni :)

      Usuń
  10. Również mam ten kolor i mam do niego podobne zastrzeżenia. Szkoda, że producent dorzucił tutaj to metaliczne wykończenie, bo gdyby kolor był czystym kremem, to wyglądałby znacznie lepiej. Z tego powodu sięgam znacznie chętniej w kierunku różu Nova :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremowe wykończenie byłoby idealne :). Muszę sprawdzić Novę :)

      Usuń
  11. na lapce wyglada na bardziej fioletowy i ogromnie mi sie podoba; na ustach jednak wpada jakos w czerwien... chyba sobie daruje na razie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moich ustach wychodzi z niego trochę czerwieni. Na dłoni kolor jest trochę za chłodny.

      Usuń
  12. Apocalipsy darzę uczuciem gorącym, ale ten odcień do mnie nie przemawia zupełnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to przez to wykończenie.

      Usuń
  13. przyznam,że mimo wszystko mi się całkiem podoba (kolor) ale to kwestia gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Całkiem fajny kolor, ale raczej się na niego nie zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  15. chyba cieszę się, że jednak mu nie uległam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie te szminki nie kusza, chociaz ta wyglada calkiem ladnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Nie śmiej się z moich paseczków. Może kiedyś sobie wstrzyknę coś :D

      Usuń
  18. Już wolę, żeby cuchnęło plastikiem niż jakimiś przesłodzonymi cukierkami ;) A tak na serio miałam w planach zakup, ale te kolory nijakie. I jak piszesz że trwałość też taka sobie , to nie mam czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam ten blyszczyk i lubie go . Jedyne wady to to ze z czasem gluci sie na ustach i je delikatnei ywsusza

    OdpowiedzUsuń
  20. Początkowo kusiły mnie soczyste odcienie. Gdy pewnego dnia odwiedziłam Hebe, postanowiłam zaznajomić się z testerami. Niestety, zapach farby akrylowej zniechęcił mnie do zakupu pełnowymiarowego produktu.

    OdpowiedzUsuń
  21. Takie cuda, to dla maniaczek błyszczyków. Za błyszczykami nie przepadam, to i laq nie kusi. Ale tobie ładnie : )

    OdpowiedzUsuń
  22. fakt, takie kolory postarzają
    ups
    ja ich nie próbowałam, nie dobrałam sobie żadnego koloru :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam ten kolor i posłałam go w świat. Produkt niestety nie dla mnie, a ten zapach to porażka.

    OdpowiedzUsuń
  24. mam go, ale leży praktycznie nieużywany...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja się właśnie z Solstice nie pokochałam przez tą perłę i zraziłam się mocno do Apocalips, ale przy okazji rossmanowej promocji kupiłam Apocaliptic i wygląda na to, że polubimy się na dłużej :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten kolor mnie nie skusiła podczas promocji w Rossmannie ale kupiłam 2 inne :/

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam go ale nie mój kolor i tak wali tania plasteliną, że nie mam ochoty go używać :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Też lubię takie kolory. Nazwa też ciekawa. :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo mnie kuszą te błyszczyki. W jakimś wściekłym kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja mam kolor 303 apocaliptic i jestem bardzo zadowolona:) zapach przypomina mi jakiś owoc, nie czuję plastiku. Kolor jest bardzo intensywny i utrzymuje się kilka dobrych godzin, jeśli nie jemy i nie pijemy oczywiście. Produkt trzeba nakładać koniecznie przy lusterku, inaczej się nie da. Minus jedyny to schodzenie tego produktu z ust:( niestety schodzi nierównomiernie. Za około 2h trzeba przejrzeć się w lusterku czy nie mamy bladego środka ust a został nam tylko kontur, wtedy trzeba poprawić usta. Ale ten minus jej wybaczam:)i tak lubię ten produkt:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...