Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 22 maja 2013

W przypadku awarii nacisnąć dozownik. Batiste Suchy szampon Lace

Gdy pierwszy raz spotkałam się z wpisami na temat suchych szamponów Batiste, zastanawiałam się cóż to za dziwaczny wynalazek. Wodę komuś odcięli, zwykłych szamponów zabrakło na półkach, czy co? Nie wyobrażałam sobie, że można odświeżyć włosy bez ich umycia. W głowie mi się to nie mieściło. Blogerki i Vlogerki nadal na potęgę chwaliły Batiste, więc zdecydowałam się sprawdzić na sobie, co to za rewelacja.

Suchy szampon to nie jest nowość. Nie wiedzieć czemu, fascynacja tego typu produktami pojawiła się niedawno. Rynek od razu zareagował i, o ile jeszcze rok temu ciężko było coś takiego dostać w drogeriach, tak teraz mamy trochę opcji do wyboru (Isana, Schauma, Beauty Formulas). Chodzą plotki, że i Batiste zasadza się na miejsce na sklepowych półkach.

Zanim zacznę się rozwodzić nad wyższością wody i płynnego szamponu nad kolegą w sprayu, opiszę walory techniczne opakowania. Poszłam na całość i od razu kupiłam wersję 200 ml (niektóre warianty Batiste mają także odpowiedniki do torebki o pojemności 50 ml). Puszka jest wysoka, raczej nie jest to opakowanie, które zawieruszy się nam w gąszczu innych produktów. Dozownik jest standardowy, przypomina ten, który kiedyś gościł w większości antyperspirantów (teraz producenci tychże cudują i wprowadzają urozmaicone opcje). Przy aplikacji Batiste, ten podstawowy typ dozownika sprawdza się dobrze, nie można narzekać.

Plus dla producenta za to, że oprócz słownej instrukcji obsługi po angielsku, zamieścił także obrazkową, zrozumiałą dla każdego. Polski dystrybutor oczywiście przetłumaczył sposób aplikacji na nasz język i umieścił go na naklejce :).

Suchy szampon to nie jest alternatywa dla tych, którzy za wodą nie przepadają i wyznają motto "częste mycie skraca życie, mądrzy ludzie żyją w brudzie". Bardzo mi przykro, bez porządnego szorowania czupryny się nie obejdzie. Nie wiem, jak jest u was, ale mnie okropnie swędzi skalp, gdy nie mam czystych włosów. Tak ta skóra swędzi, że mam ochotę trzeć nią o ścianę :D. Batiste nie niweluje tego uczucia "nieświeżości". Co w takim razie robi? Matowi włosy. Nie powiedziałabym, że je w jakikolwiek sposób odświeża - przynajmniej moje wyglądają nadal jak strąki, tylko nie są tłuste. Biały perfumowany pył, który wylatuje z dozownika sprawia, że włosy nie wyglądają jak polane mieszanką smalcu i margaryny, niweluje "ochronną" warstwę na około 4 godziny i nadaje zapach. Ze względu na kolor, preparat przyprósza włosy lekką siwizną. Jest ona do wyczesania, ale trzeba to zrobić dość dokładnie. Po wmasowaniu szamponu we włosy należy pędzić do łazienki w poszukiwaniu kranu, bo ręce też suszy, yyy, matowi, znaczy się. Daje na dłoniach takie śmieszne uczucie, jakbym posypała je talkiem.

Na koniec zostawiłam opis walorów zapachowych. Wersja, którą wybrałam, czyli Lace, w założeniu miała pachnieć uwodzicielsko i elegancko. Interpretacje tych określeń mogą być różne (przecież punkt widzenia zależy od puntu siedzenia :D), ale Lace kojarzy mi się z wampem idącym na randkę. To taki trochę zapach a'la perfumy - niezbyt słodkie, raczej lekko drapieżne. Niezły, ale szybko męczy.

Suchy szampon to dobra opcja w razie "awarii", czyli w chwilach, gdy wypada nam coś pilnego albo coś, co żal nam przegapić, a właśnie urządzamy sobie dzień dziecka (brudasa :D) i nie chce nam się myć włosów. Nie jestem zachwycona tym produktem, ale może kupię mniejszą wersję na wypadek nieoczekiwanego apogeum lenistwa.

Skład: Butane, Isobutane, Propane, Oryza Sativa Starch, Alcohol Denat., Parfum, Distearyldimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Geraniol, Limonene, Benzyl Salicylate, Linalool

Cena: ok. 16- 18 zł/200 ml
Dostępność: sklepy internetowe np. Alledrogeria, MintiShopKosmetykomania; we Wrocławiu stacjonarnie można go dostać w Stylerze (ul. Żelazna, przy Biedronce)
Ocena: 3,5/5

58 komentarzy:

  1. Mam dwa, ale czekają jeszcze na swoją kolej ;) Dla mnie suchy szampon jest dobrym rozwiązaniem, bo już pod koniec dnia moje kłaki potrafią wyglądać nieestetycznie. Z tego powodu obecnie testuję różne i zobaczymy który okaże się najlepszy :) Wolałabym żeby to był Batiste bo jest najtańszy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shauma, Isana i Beauty Formulas są jeszcze tańsze :D

      Usuń
  2. Wersję z Isany miałam chyba ze dwa lata temu w swoich zasobach kosmetycznych i była nawet spoko, na takie awarie właśnie ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. ja suchych szamponów jeśli już to używam zanim włosy się przetłuszczą :D tylko wtedy mają szansę przedłużyć świeżość, bo takie już przetłuszczone to najlepiej po prostu umyć ;) no i dla mnie to jest raczej coś do stylizacji (unosi włosy u nasady, zwiększa ich objetość), a nie zastępstwo mycia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się komuś przetłuszczają to suchy szampon jest spoko na drugi dzień żeby jednak te dwa dni pochodzić, ale jak na głowie jest już klasyczny smalec to szkoda zachodu :D Poza tym wysuszają włosy, lepiej chyba już umyć na szybkości i pojechać suszarą;p

      Usuń
    2. Mnie jakoś nie przekonuje używanie suchego szamponu do stylizacji :).

      Usuń
  4. Czekam aż wejdą do drogerii stacjonarnych. Wypróbowałam Isanę i mi nie podpasowała.

    OdpowiedzUsuń
  5. O ja też dzisiaj dodałam recenzję ale wersji tropical. U mnie nawet dobrze się sprawdzają te suche szampony. Ale to zależy oczywiście od włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tego co widziałam, część osób używa tego nie do przedłużenia świeżości, ale do dodania włosom objętości.
    Sama nie używam i nie zamierzam. Wolę już wyjść z mokrymi włosami, zwłaszcza że teraz pogoda sprzyja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś co nazywa się szamponem jakoś nie wpasowuje mi się w stylizację włosów. Ale różne są pomysły :)

      Usuń
    2. Pomysł wydał mi się ciekawy, ale sprawdzać go nie mam zamiaru :). Ale skoro youtubowe guru tak robią, coś musi w tym być.

      Usuń
  7. zgadzam się, ja po użyciu suchego szamponu wyglądam o 10 lat starzej :) mimo dokładnego masowania i czesania włosów. Niestety ten mat automatycznie mnie postarza :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten siwy mat mnie średnio przekonuje.

      Usuń
  8. Mam podobne zdanie jak Ty. Tylko u mnie szampon nie bieli włosów, bo mam wersję brązową. No i u mnie ten szampon dodaje trochę objętości, ale max na 2 godziny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U siebie objętości specjalnej nie zauważyłam.

      Usuń
  9. też mam tak, że gdy włosy są lekko już nawet brudne, od razu swędzi mnie skóra głowy. jednak suche szampony polubiłam, gdyż czasem moje włosy wyglądają nieświeżo już wieczorem, jednak wiem, że nie są brudne, i mycia nie wymagają, wtedy używam suchego szamponu, żeby jakoś przeżyć do następnego dnia; biorą górę walory estetyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę umyć głowę - nawet lepiej się wtedy czuję :D

      Usuń
  10. Miałam wersję XXL i jedyne zastosowanie jakie znalazłam dla niego to podczas stylizacji, czyli używałam na włosy świeżo po umyciu. W innym przypadku fundował mi takie podrażnienie, że zadrapać się chciałam.
    No i wyczesać ten biały pył to była sztuka :/

    Może kiedyś skuszę się na wersję dla brunetek, bo w UK te szampony stoją "obok" bułek w każdym sklepie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas trzeba się nagimnastykować, żeby je dorwać :D. Nie używam produktów do stylizacji, więc mnie takie zastosowanie nie przekonuje. Biały pył też nie.

      Usuń
  11. Ja bardzo polubiłam te szampony :) Fajna opcja kiedy się zaśpi, albo kiedy grzywka jest zbyt długa i jest zbyt często przeczesywana lub odgarniana ręką, a trzeba jeszcze jakoś wrócić do domu xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, do grzywki to dobra opcja :D

      Usuń
  12. Mnie także jak włosy są choć trochę tłuste to swędzi mnie głowa i normalnie zadrapać się można. Ale czasami pomagam sobie suchymi szamponami, głównie w sytuacjach awaryjnych i te z Batiste spisują się u mnie bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli widzę, że nie tylko ja. Muszę myć głowę, bo inaczej sobie porobię rany :D

      Usuń
  13. ja swego czasu zamówiłam od razu dwa duże na Allegro i cóż... stoją sobie na półce ;) raz na jakiś czas sięgnę po wersję dla ciemniejszych włosów, ale i tak zwykle wtedy, kiedy zamierzam je spiąć. na moich lokach raczej się nie sprawdzają. co do odświeżenia - mam podobne odczucia do Twoich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też stał przez jakiś czas na półce, dopóki nie zaczęłam namiętnie poszukiwać celi do projektu denko :D

      Usuń
  14. U mnie jak sa tylko troche uklepane ale nie ze klejace od tluszczu to uzyje sobie takiego Batiste, mam wersje z 'push upem'. I tak i tak wlosy koncza jako kucyk czy koczek ale nie jest to takie oczywiste czy sa tluste czy tez nie jakby to bylo bez uzycia tego 'szamponu'. Nie wyobrazam sobie natomiast miec takie wlosy rozpuszczone bo to juz bardziej oczywiste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie wyobrażam sobie chodzenia z rozpuszczonymi włosami po zastosowaniu suchego szamponu.

      Usuń
  15. Ja go lubię:) Mam w planach kupić do brązowych włosów, ale koniecznie większą wersję, choć mini jest świetna na wyjazdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ci się sprawdza, to nie patyczkuj się z mini wersjami :)

      Usuń
  16. Jeśli chodzi o samą ideę suchych szamponów, to jestem zdecydowanie na tak. Nie widzę szczególnej różnicy (w działaniu, bo w cenie owszem ;)) między Batiste a Isaną... świetny produkt na awaryjne sytuacje.
    Ale... na boga! jak słyszę czasem "ja to myję włosy raz na dwa tygodnie, codziennie używam suchego szamponu" to aż mi się wszystko w środku przewraca i mam ochotę odpowiedzieć: "kąpiesz się też raz na dwa tygodnie, a codziennie używasz tylko perfum?".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do samej idei suchych szamponów niczego nie mam. Jeżeli ktoś ma potrzebę, to niech używa. Mnie takie coś nie przekonuje :).
      No cóż, mądrzy ludzie żyją w brudzie :D

      Usuń
  17. Chciałam kupić tego cudaka. Osobiście nienawidzę myć włosów ale niestety musze to robić co 2 dzień. Lepiej pocierpieć te 10 minut a nie pryskać jakimiś chemikaliami co wysuszają włosy na wiór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosy to raz, a jak masz wrażliwą skórę głowy, to może być niewesoło.

      Usuń
  18. ja mam wersję dla brunetek, cherry i blush, używałam dwie pierwsze i jak dla mnie świetnie się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. Aż tak negatywnymi uczuciami go nie darzę, ale w poczet ulubieńców raczej nie zaliczę.

      Usuń
  20. Mialam kiedys suchy szampon od Tigi. Byl calkiem OK, ale jednak wole tradycyjne mycie :-)
    O tym Batiste slyszalam sporo dobrego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie, jakoś wolę mycie na mokro niż na sucho :D

      Usuń
  21. Mam taki wynalazek z Balei, ale nie polubiłam się z nim

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciągle mi nie po drodze z Batiste, a bardzo chciałabym wypróbować wersję dla ciemnowłosych.

    OdpowiedzUsuń
  23. Powiem Ci, że dla mnie jedna rzecz dyskwalifikuje ten szampon – zapach. Moje pierwsze podejście do szamponu w sprayu miało miejsce kilka lat temu, to był Oriflame. Po spryskaniu nim włosów miałam wrażenie, że psiknęłam się odświeżaczem do kibla. Włosy NIE MAJĄ PRAWA PACHNIEĆ TANIMI PERFUMAMI!!! Przynajmniej moje nie mają :P. Teraz po latach trafił do mnie w sumie przypadkiem Klorane i on nie jest perfumowany, więc dałam mu szansę. Ale zgadzam się z Tobą w pełni – to nie jest mycie, to jest tylko umożliwienie sobie wyjścia z domu w krytycznej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja właśnie takiego maluszka sobie kupiłam na typowo awaryjne sytaucje :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Testowałam batiste z glossyboxa i muszę przyznać że nawet, nawet. Brudu "niezniesę" więc po kilku awaryjnych godzinach koniecznie mycie, ale sprey sprawdził się! Niewiem kiedy bardziej mnie swędziało, przed czy po, ale wiem napewno że nie było to przyjemne. Raz na jakiś czas, wypadkowo, ok. Ale nie ma to jak umycie smalczyku;) Myjcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny hehe:)))

    OdpowiedzUsuń
  26. Ha,ha, świetna recenzja, pochłonęłam jednym tchem ;)
    N cóż, ja mam jakieś staroświeckie przekonanie chyba, bo jakoś nie mogę się przekonać do tego typu produktów, miałam podobny " pył " z Loreala, i głowa mnie swędzi jak nie jest umyta wodą, tylko przypudrowana, tym nie mniej w " awaryjnych " sytuacjach faktycznie może pomóc, bo musimy zawsze wyglądać perfekcyjnie ;)
    Może się skuszę, ale na 50 ml ;)
    Miłego dzionka ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mnie też nie zachwycił. Ale póki co nie znalazłam żadnego dobrego suchego szamponu do włosów.

    OdpowiedzUsuń
  28. Lubię suche szampony, tej marki nie próbowałam ale na pewno się skuszę gdy wejdą do Rossmana ale bardziej interesuje mnie wersja wiśniowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. suche szampony niszczą włosy i podrazniaja skore. jak juz nie moge umyc wlosow normalnie to wole chodzic w nieswierzych.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem staroświecka, bo zwyczajnie wolę umyć włosy :-D ale to bardzo dobry wynalazek!

    OdpowiedzUsuń
  31. mam wersję dla brunetek, bo trochę obawiałam się przypruszenia siwizną :) faktycznie, pigment działa i nie trzeba się o to martwić. odnośnie działania mam podobne odczucia do ciebie - jest ok, ale w ostatecznym akcie lenistwa :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  32. ja bym chętnie wypróbowała - zwłaszcza w te dni kiedy wiele się dzieje, chcemy jakoś jeszcze wyglądać wieczorem po całym dniu, a włosy wyglądają jakby chciały a nie mogły... Ale wiadomo nic nie zastąpi szorowania głowy.

    Niech żyją dni brudasa (aka dni dziecka :D )

    OdpowiedzUsuń
  33. Mi bardzo szybko przetłuszczają się włosy u nasady i przy twarzy, pozostając czyste na reszcie długości nawet przez tydzień, więc gdy odkryłam w Anglii suche szampony, bardzo się zapaliłam do idei, zwłaszcza że nosiłam wtedy krótką grzywkę, która szybko tłuściła się od czoła. Mam też podobnie jak Ty, gdy moje włosy nie są świeże, skalp swędzi mnie jak oszalały :/ Na szczęście u mnie Batiste nie dość, że odświeża włosy, unosi je u nasady znacznie lepiej, niż kosmetyki które do tego celu są przeznaczone, ale także niwelował swędzenie skalpu. Z tym, że nie każdy. Najlepiej sprawdzała się u mnie wersja tropikalna, zaś ta do ciemnych włosów była kompletną tragedią... Teraz mam Batiste w panterkę i jest całkiem ok, ale Tropicalna działała jednak najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja swój trzymam w pracy w biurku, bo czasami już w połowie dnia włosy są lekko nieświeże i wystarczy kilka psiknięć by wyglądały dużo lepiej i dotrwały do wieczora w niezłym stanie. Ale nie wyobrażam sobie codziennego prysznica bez mycia głowy, zadrapałabym się chyba na śmierć :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Suchy szampon to genialne rozwiązanie na każdy dzień.....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...