Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

czwartek, 4 kwietnia 2013

Puszka pełna słońca. Tso Moriri Naturalna pomadka do ust Brzoskwinia

Mam małego świra na punkcie pielęgnacji ust. Słoiczki, tubki, sztyfty - do koloru, do wyboru, na każdą okazję, nastrój i katastrofę mam mazidło do ust. Co więcej kupuję je jak kremy do rąk - czyli dużo, często i bardzo chętnie. Jak nie wiem czego chcę, a wiem, że chcę przepuścić pieniądze, to zwykle w koszyku ląduje krem do rąk albo balsam do ust.

Pomadkę Tso Moriri dostałam na sierpniowym spotkaniu blogerek i prawie do początku tego roku czekała na swoje pięć minut. Byłam twarda, chciałam najpierw wykończyć wazelinę Flos-Lek, ale w końcu to małe niepozorne pudełko opuściło szafę, by zamieszkać na biurku.

Nie przepadam za produktami do ust zapakowanymi w słoiczki. Są okropnie niepraktyczne, bo właściwie wyłącznie do użytku stacjonarnego. Nie zawsze bowiem, gdy czuję potrzebę aplikacji balsamu, mam możliwość umycia uprzednio dłoni. A pakowanie sobie do buzi wszystkich zarazków przewożonych na rurkach w komunikacji miejskiej nie bardzo mi się uśmiecha. Można spróbować nakładać balsam poprzez wsadzenie dzióbka do słoiczka, ale wśród w tłumie wyglądałoby to co najmniej śmiesznie. Pozostaje więc wyłącznie użytek domowy.

Opakowaniu samemu w sobie nie mogę zarzucić wiele. Metalowa puszka jest solidna, wieczko z łatwością można odkręcić i zakręcić. Nic nie odstaje, nic nie odpada.

Po zdjęciu nakrętki oczom ukazuje się zawartość w kolorze miąższu dojrzałej brzoskwini. W przeciwieństwie do dojrzałego owocu, balsam jest bardzo twardy (olej kokosowy i masło shea stanowiące bazę pomadki, w temperaturze pokojowej mają formę stałą). Roztapia się pod wpływem pracy palcami.

Kosmetyk bardzo ładnie pachnie - choć nie jestem fanką brzoskwini (za to moja mama pochłania je na tony), to jednak muszę przyznać, że zapach jest całkiem niezły. Producentowi udało się oddać prawdziwy aromat owocu, zupełnie jakby w słoiczku znajdowała się najprawdziwsza brzoskwinia.

Produkt trochę barwi na żółto, co bardziej widać na skórze chociażby dłoni, niż na samych wargach.

Początkowo nie byłam zadowolona z działania tego produktu. Wydawało mi się, że kosmetyk, który ma w składzie tyle zbawiennych substancji będzie działał tak, że mi skarpetki z wrażenia pospadają. Trochę rozczarowałam się tym, że pomadka jest niesamowicie lekka - dość szybko się wchłania (powiedziałabym, że błyskawicznie w porównaniu do np. sztyftu z Alterry), dlatego nie jest to najlepsza opcja na zimę. Usta nawilża dość nieźle, ale nie tak dogłębnie jak aloesowy sztyft Barbry; po około 2 godzinach konieczna jest kolejna aplikacja. Pomadka ma świetne działanie łagodzące, o czym mogłam się przekonać podczas marcowego przeziębienia - mój nos zaczynał świecić na czerwono, więc złapałam pierwszą lepszą rzecz i wysmarowałam nią podrażnioną skórę. Tso Moriri niemal natychmiast zniwelowała pieczenie i nieprzyjemną szorstkość. Efektem ubocznym były zapchane pory na nosie.

Nie jest to mistrz świata w kategorii pielęgnacji ust, ale mimo wszystko całkiem przyjemny produkt. Raczej do niego nie wrócę, ponieważ nie zachwycił mnie na tyle, żeby przy nim pozostać dłuższy czas.

Skład: Cocos Nucifera Oil, Butyrospermum Parkii Fruit, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Mangifera Indica Seed Butter, Euphorbia Cerifera Wax, Beeswax, Octyldodecanol, Titanum Dioxide, Silica, Tocpheryl Acetate, Aroma, Diethylhexyl Syringylidene Malonate, Caprylic/Capric Triglyceride

Cena: 13- 15 zł/14 ml
Ocena: 3,5-4/5

35 komentarzy:

  1. nie znam ale obecnie dobrze swoje zadanie spełniają u mnie masełka Nivea :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze żadnego masełka Nivea nie miałam, ale coraz bardziej skłaniam się do ich kupna :)

      Usuń
  2. Z Tso Moriri lubię masła do ciała, do ust jeszcze nic nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. W ogóle nie znam tej firmy ale z wygladu przypomina mi Ultrabalm z Lusha :) nie jestem ekspertka w sprawie składów ale na moje oko wyglada całkiem całkiem, szkoda, że jednak bambosze Ci nie spadły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Składowo jest ślicznie, a działanie rozczarowuje :(. Czasem tak jest, że coś z beznadziejną listą substancji działa rewelacyjnie, a super naturalny, bogaty w oleje produkt nie.

      Usuń
    2. Prawdziwa rosyjska ruletka z tymi kosmetykami ;)

      Usuń
  4. ja już swojej nie używam, bo zrobiła się strasznie soczysta.... dosłowanie spływa óżowym płynem :p

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja używam pomadki do ust od Isany i jestem zadowoloną. :D
    PS. W ósmym akapicie w ostatnim zdaniu masz "/" zamiast kropki. ;b

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam żadnej pomadki do ust z Isany. Dzięki za zwrócenie uwagi.

      Usuń
  6. Z Tso Moriri mam ochotę wypróbować ich masła do ciała. Ostatnio najlepszym masełkiem do ust jest dla mnie Nivea. Śliczny zapach, dobre nawilżanie i niska cena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest na rzeczy z tym masełkiem Nivea, skoro wszystkie tak zachwalacie :)

      Usuń
  7. dostałam tą samą wersję zapachową, co Ty i na początku byłam nią bardzo zachwycona, a po pewnym czasie była tak tępa, że ledwo dałam radę ją używać. dobiłam w niej dna, ale nie zmienia to faktu, że lepiej na mnie działała na samym początku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się nie robi tępa, wręcz przeciwnie, w miarę używania jest coraz bardziej miękka i lżej się nakłada.

      Usuń
  8. Jeszcze nie miałam okazji spotkać tej firmy. Następnym razem podczas zakupów w Hebe rozejrzę się uważnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko produktów tej firmy nie ma w drogeriach Hebe, a w mydlarni Hebe - to dwie różne firmy.

      Usuń
  9. A ja chętnie wypróbuję, jeśli ten produkt gdzieś pojawi się na mojej drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko ładnie i pięknie, ale nie przepadam za takimi opakowaniami. Zwłaszcza poza domem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety są bardzo niepraktyczne.

      Usuń
  11. Nie znam, a nawet nie słyszałam nigdy o nim, ale zapach brzoskwini brzmi kusząco!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam produktów z tej firmy. U mnie świetnie spisywała się zimą pomadka do ust z Alverde oraz balsam do ust czekoladowo-wiśniowy z Palmers'a :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Palmersa czaję się od jakiegoś czasu :)

      Usuń
  13. jakos mnie nie zachwycil ten produkt, sama nie wiem czemu ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam wszelkie smarowidła do ust, takie w słoiczkach mam na wieczór, np. carmexa w słoiczku i wazelinę czekoladową z flos-leku, teraz czaję się na masełko do ust karmelowe z nivei.

    Tej brzoskwinki nie próbowałam, ale czuję się jednak skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tej szminki nie znam, ale mialam kilka prdouktow z tej firmy i nawet lubilam, tylko szkoda ze dostepnosc kiepska:(

    OdpowiedzUsuń
  16. w ogóle nie lubię masełek do ust, nie znalazła takiego, który działał by jak bym tego oczekiwała :)
    nie znam produktów tej firmy, choć chyba się zainteresuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. mam teraz podobnego przeciętniaka w użyciu, jednak póki jest zimn wolę treściwsze balsamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zimę najlepsze są balsamy pozostawiające na ustach ochronną warstwę :)

      Usuń
  18. Nie lubię aplikować kosmetyków przy pomocy palca. Na tym punkcie mam małe skrzywienie;) W związku z tym tego typu produkty nakładam, korzystając z pędzelka;) Zawsze mam wrażenie, że pod moimi paznokciami czai się stado nieprzyjaciół gotowych zaatakować mój organizm przy pierwszym lepszym osłabieniu;)

    Przez Ciebie nabrałam ochoty na soczystą brzoskwinię:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdecydowanie wolę sztyfty, nie przepadam za grzebaniem w słoiczkach paluchem :P

    OdpowiedzUsuń
  20. a mój nadal czeka na swoją kolej :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Znam tę firmę tylko z blogów. ;-)
    Sądząc po składzie może być ciekawe, ale jakoś nie mogę się przekonać do produktów do ust w takich pudełkach - wolę tubki albo sztyfty.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...