Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

czwartek, 11 kwietnia 2013

Od przybytku głowa nie boli. Na pewno?

Ratunku, ja tonę! I to prawie dosłownie. W dodatku ciężko jest mi się wygrzebać, bo pochłania mnie nie woda, a kosmetyki. Zaczynają mnie przerastać. Niedługo wyburzę ścianę do sąsiada i urządzę sobie w jego kuchni kosmetyczny składzik. Albo eksmituję braci z pokoju obok. Chyba, że wcześniej rodzina wyrzuci mnie i moje kosmetyki pod most :D.

Obiecywałam sobie, że ograniczę ilość kosmetyków, że w łazience i kosmetyczce będzie tylko to, czego potrzebuję, żadnych widzimisię. Taaaaaaaa, jasne. Wystarczy jedna mała promocja, tycia okazja, ciekawa współpraca, a już zapominam o postanowieniach. Najgorzej, że tego wyleczyć się nie da... Niech mną ktoś potrząśnie, proszę.


Oficjalnie daję sobie szlaban na szwendanie się po galeriach handlowych. Wczoraj przypałętałam się do Galerii Dominikańskiej i z ciekawości wlazłam do Yves Rocher (może dlatego, że przed wyjściem czytałam post Krzykli o ich tuszu). Co prawda zaglądałam tam wcześniej, ale jakoś bez przekonania i zawsze wychodziłam z niczym. Wczorajsza wizyta zaowocowała kupnem żelu do mycia twarzy Pure Calmille, do którego przymierzałam się od dawna. Impulsem do zakupu była oczywiście (no jakżeby inaczej) przecena o 50%. Przy okazji wyrobiłam kartę stałego klienta, dostałam torbę z ceraty i jakieś próbki, a dodatkowo także kupon rabatowy ze zniżkami wielokrotnego użytku na pielęgnację i kolorówkę (i to takimi solidnymi, bo odpowiednio 40% i 30%). Na kuponie widniała informacja, że przy następnych zakupach za min. 6,90 zł mogę kupić za symbolicznego grosza tusz Sexy Pulp. Badziewna kulka z Nivei właśnie mi się skończyła, dlatego postanowiłam dać szansę antyperspirantowi z YR i upiec tym sposobem dwie pieczenie na jednym ogniu - kupić coś potrzebnego, żeby dostać coś upragnionego :D.


Pozostając w rejonach pielęgnacji, nie mogę nie wspomnieć o nowościach z AA. Paczka z balsamami do testów była podejrzanie ciężka. Oprócz tych 5 butelek, znajdowało się w niej jeszcze to, co widnieje na powyższym zdjęciu. Bardzo zaciekawił mnie ten płyn micelarny i peeling w jednym. Takiego dziwa to jeszcze nie widziałam. Startery pod makijaż również wydają się interesujące. Krem odżywczy uszczęśliwi moją mamę. Oni to chyba specjalnie zrobili, żebym nigdy nie wygrzebała się z zapasów produktów do pielęgnacji :D.


Złośliwa ze mnie bestia, dlatego postanowiłam udowodnić sobie i światu, że Bioderma Sensibio nie zasługuje na koronę króla płynów micelarnych, którą nosi :D. Zobaczymy, co to za gagatek. Udało mi się ją ustrzelić w dość ładnej cenie, bo zapłaciłam za nią 22,50 (w aptekach i Hebe zwykle wołają za nią ok. 46 - 55 zł). Kupiłam ją w aptece Zielony Bluszcz na Oławskiej, jeżeli kogoś to interesuje.


Wróciłam do mycia twarzy przy użyciu wody i żelu, dlatego też ponownie do łask wróciły papierowe ręczniki kuchenne. Rolka zaczęła mieć się ku końcowi, więc postanowiłam dokupić zapas na kolejne miesiące. W Rossmannie się rozmyśliłam i zamiast zwyczajnych ręczników kuchennych, postawiłam na takie specjalnie przeznaczone do pielęgnacji. Ciekawa jestem, jak sobie poradzą i czy będą trochę delikatniejsze. 

Do koszyka wpadł ponadto zmywacz z Isany - ten, którego używam obecnie, czyli waniliowy z PharmaCF, żyje i ma się dobrze, ale jego stosowanie doprowadza mnie do szewskiej pasji. Zgadzam się z Karminowymi ustami, że to bubel jakich mało.

Pojawiły mi się na udach bardzo brzydkie rozstępy, dlatego wróciłam do sprawdzonego olejku Babydream dla mam.


Na krem BB (ekhem, krem tonujący) z Bell ostrzyłam sobie pazurki, od czasu, gdy przeczytałam bardzo pozytywne recenzje Siulki oraz Shinodki. Okazja czyni złodzieja, a promocja ogłupia zoilę, więc gdy w niewielkiej drogerii zobaczyłam, że za 26 zł mogę kupić krem BB i korektor z tej linii, nie wahałam się ani chwili. To nic, że kilka dni wcześniej przyleciały do mnie minerały z Amilie, a ciocia kupiła mój ulubiony korektor z Alverde... Powinnam się smażyć w piekle.

Jakiś czas temu stłukłam swój róż z Bell. Uwielbiam ten kolor, dlatego pomyślałam, że nie będę prasować kruszonki, a kupię podobny odcień, ale z innej firmy. Miałam w głowie plan kupienia różu nr 6 z Wibo, ale przy okazji wizyty w Magnolii, przyciągnęło mnie stoisko Flormaru. Coś mi świtało, że ich róże cieszą się dobrą sławą, więc wybrałam P113.


Zdecydowałam się na podjęcie współpracy z marką Rimmel - pewnie bym tego nie zrobiła, gdyby nie bardzo przyjazne blogerowi zasady. W sobotę rozpakowałam paczkę powitalną, z której wyleciało kilka smakołyków. 

Tej wiosny na moich paznokciach chyba będą królowały pomarańcze, bo Sun Dower jest już drugim lakierem w tym kolorze, który zawitał w moje progi. Paletka Smokey Brun, choć perłowa, jest utrzymana w neutralnej brązowo-beżowej kolorystyce. Tusz Scandaleyes ciekawi mnie ze względu na rozmiar szczoteczki - pomarańczowa wersja mogła zabić, ciekawa jestem, jak będzie z tą. Żelowy eyeliner trochę rozczarował kolorem - szkoda, że na oku nie jest taki kakaowy, jak w opakowaniu. Na Apocalips w odcieniu Solstice miałam ogromną ochotę, od czasu, gdy Słomka zamieściła zdjęcie kolorów szminek z tej serii. Za to w życiu nie kupiłabym szminki Lasting Finish z czerwonej serii sygnowanej przez Kate Moss. Mazałam się testerami wszystkich dostępnych w Polsce kolorów i jakoś nie znalazłam tam odcienia dla siebie, wszystkie były różowe i podobne do siebie. Zostałam uszczęśliwiona kolorem 104, którego w drogerii nie zaszczyciłabym spojrzeniem i przypadkiem od soboty nie mogę przestać się nim smarować :D:D. Do zdjęcia nie załapała się czarna kredka Scandaleyes, która zapodziała się w szufladzie, a także pomarańczowy kubek Wake me up, z którego właśnie piję.

Słowo daję, czas zwijać interes :D. Napisałam tego posta, żeby samą siebie uświadomić, jak daleko posunęło się moje zbieractwo. Idę klęczeć na grochu.

100 komentarzy:

  1. e tam, zbieractwo jest fajne :) Nie przejmuj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się rozgrzeszona :)

      Usuń
    2. ja też jestem hordersem, rozgrzeszam Cię

      Usuń
  2. E tam, ograniczanie się jest przereklamowane ;))) Po co mamy się unieszczęśliwiać, jak możemy się uszczęśliwiać? :DDD

    Zoila, zdradzisz, jaką masz aplikację do ciasteczek? Bo podoba mi się bardziej niż moja, w dodatku jest po polsku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://blog.fuertigo.pl/Tutoriale/Cisteczkowy-skrypt-na-nowe-przepisy-gotowy/163/

      Ja się uszczęśliwiam stanowczo za często :D

      Usuń
    2. No właśnie! Świetna ta aplikacja!

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe łupy! Tak to jest jak się czyta blogi. Zachwyty koleżanek zachęcają do kolejnych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :D. Mam na kogo zwalić winę :D

      Usuń
  4. ee tam, po klęczeniu będziesz miała siniaki na nogach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam już jeden śliczny na przedramieniu, te na nogach będą do kompletu :D

      Usuń
  5. oj tam, nie ma się co dziwić, taki los tych, co przeglądają blogi:D masz pełne rozgrzeszenie:>
    kąski ładne, mam nadzieję, że się sprawdzą!

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie jeszcze nie jest tak źle, ale też już postanowiłam się ograniczać (robiąc wczoraj zamówienie w MintiShop na 170 zł choćby :P), bo jak dalej będzie tak szło, to przez 3 życia tych rzeczy nie zużyję. No i jeszcze do zakupoholizmu dochodzą nowe współprace.

    Miałam tego bebika Bell i byłam z niego bardzo zadowolona. Na razie przestawiłam się na minerały i podkłady apteczne, bo oczyszczam twarz i potrzebuję duuuuuuużo większego krycia. Ale gdy moja cera ma lepsze dni to ten bebik jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko kupuję przez internet, bo szybko wyczyściłabym konto :D

      Usuń
  7. Też mi się włącza tryb chomika :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam go wyłączyć, ale coś nie idzie :D

      Usuń
    2. Potrzebna jest defragmentacja dysku! :D

      Usuń
  8. Mam ten żel z YR.
    Czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się zgrałyśmy. U mnie też czeka.

      Usuń
  9. ja się leczę z wydawania gdy mój rozsądek zostaje obudzony lub jak włącza mi się sknera na jakiekolwiek wydawanie pieniędzy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się też kiedyś sknera włączała. Ale na starość głupieję :D

      Usuń
  10. Rzeczywiście się powstrzymujesz od zakupów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cicho, w Galerii byłam przez ciebie :D

      Usuń
    2. Dobra, to następnym razem spotkamy się w Renomie, lepiej? :P

      Usuń
  11. Cudownie piszesz i do tego masz cholerną rację z tym gromadzeniem i smażeniem się w piekle. Dołączam do grona piekielnych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetykoholiczki będą miały swój kącik w piekle, zobaczycie :D

      Usuń
  12. Nie dziwię Ci się podjęcia tej współpracy z Rimmel, sama bym się na pewno nie oparła! Co do reszty, czyli zakupów i braku umiaru, to u mnie jedynym rozwiązaniem jest to, że po prostu nie chodzę do drogerii. Cierpię bardzo, ale jestem twarda. Czasem jedynie przy zakupach w supermarkcie zdarza mi się sięgnąć po jedną rzecz, czy zrobić zakupy on-line za określoną kwotę. Co nie zmienia faktu, że również tonę, więc jakby Ci groziła eksmisja pod most, to w moim bungalowie mam jeden pokój, jako składzik, może się pomieścimy, haha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby co to będziemy spać w jednym kartonie :D:D. Ostatnio rzadko chodzę do drogerii, ale jak się tam nie przespaceruję, to odbijam sobie przy najbliższej wizycie podwójnie :)

      Usuń
    2. Dobry karton nie jest zły, a co!
      To jest zaawansowany problem, dlatego ja z uporem maniaka teraz tworzę listy i nie kupuję nowego produktu z danej kategorii, jeśli mam go więcej, niż pół opakowania. Nowe zasady, zobaczymy czy uda mi się przy nich wytrwać :)

      Usuń
    3. Też tworzę listy. Ale na komputerze, więc w sklepie nie mam do nich dostępu :D

      Usuń
  13. wielbię ta Biodermę, swego czasu nie wierzyłam, że coś może takie zachwyty wywołać
    a jednak... hahaha
    najlepsza!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i mnie zachwyci. Choć lepiej nie, bo portfel mnie zabije :D

      Usuń
  14. I ja muszę się skusić na ten tusz :) jak dają to trzeba brać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zoila, moja bratnia duszo :D Zamieszkamy razem pod tym mostem, bo mnie też facet niedługo eksmituje :D

    Mam tak samo słabą głowę do promocji i nowości, jak i Ty, i tak samo cieszą mnie ciekawe współprace. A już najbardziej kubek z Rimmel :D

    Wszystkie Twoje zakupy i zdobycze popieram, choć nie wszystkie znam, ale podobają mi się i chętnie o nich poczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja zamieszkam z Wami dobrze?:D
      kosmetyki mam wszędzie i nie wiem gdzie je układać, przeraża mnie to powoli bo ciągle mi mało

      Usuń
    2. Skąd ja to znam :D no nic, znajdziemy jakiś duży most, to się pomieścimy :D

      Usuń
    3. Karotko - weź pod most te Essiaki :D.

      Usuń
    4. i ja też pod tym mostem z Wami zamieszkam :D

      Usuń
  16. O majciu ładnie nazbierało się ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. będę tą z opozycji :D zaczynam większą radość czerpać z pustych opakowań, a dążę do tego, żeby kiedyś kupić żel pod prysznic/balsam, bo POPRZEDNI SIĘ SKOŃCZYŁ i nie mam nic na zmianę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o pielęgnację to też próbuję doprowadzić do tego stanu. Natomiast z kolorówki nie wygrzebię się do końca życia.

      Usuń
  18. Nie martw się, ja też tonę w kosmetykach, nie mam ich gdzie stawiać a i tak dalej kupuję. Mąż powiedział, że mnie niedługo z domu eksmituje z tymi moimi zapasami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie razem skończymy pod mostem :D

      Usuń
    2. ale przynajmniej będziemy pod tym mostem razem i z toną kosmetyków :D jeszcze rzeka się przyda albo jeziorko żeby było się gdzie umyć :P

      Usuń
    3. Będziemy czyste, piękne i pachnące oraz bezdomne :D

      Usuń
  19. wow nowości sporo, ale tanio kupiłaś Biodermę
    mam nadzieję, że Ci przypasuje jak mi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby była droższa, to nigdy bym jej nie wzięła :D

      Usuń
  20. Zazdroszczę współpracy!
    Napisz koniecznie o tuszu Rimmela, bo słyszałam, że jest dobry:) I o kremie tonującym Bell.

    OdpowiedzUsuń
  21. Widziałam "gorsze" obiekty zakupowo-kosmetyczne, z których należałoby się wyspowiadać, hihi ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeden kosmetyk więcej - nic nie szkodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. jak ja Ciebie rozumiem. mnie też przytłacza ilość posiadanych kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
  24. wow! Moje zakupy to przy Twoich tylko mała popierdółka:D

    Czekam na recenzję kosmetyków BB Bell :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Swoją drogą to bardzo lubię tą aptekę na Oławskiej- mają zawsze bardzo dużo dermokosmetyków w fajnych cenach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nigdy tam nie zaglądałam, ale Bioderma do mnie zawołała przez szybę :)

      Usuń
  26. Pocieszę Cię, nie jesteś w swym zbieractwie osamotniona :) Ja mogę mieć pietnaście (dajmy na to) fioletowych cieni do powiek, a dokupię kolejne dwa bo mają inne wykończenie, konsystencję, albo był w świetnej promocji. Jak otwieram szafkę to mi się wszytsko wysypuje :) A z prduktów, które pokazałaś ciekawią mnie papierowe ręczniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak z brązowymi cieniami, każdy jest taki sam, ale to nic :D

      Usuń
  27. Nie bądź dla siebie taka surowa :-). Ja sobie zawsze tłumaczę, że taką mam uległą naturę i cóż... Ciężko z tym walczyć!
    Kilka Twoich nowości wpadło mi w oko :-D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę choć spróbować walki :D

      Usuń
  28. Niezłe zakupy:) I masz rację, nie da się wyleczyć z takiego kupowania, tym bardziej, że co rusz czyhają na nas promocje :)) No ale taka nasza kobieca natura, przecież lepiej mieć za dużo i na zapas niż za mało :) Ja bardzo lubię Yves Rocher, zwłaszcza za to, że stałych klientów nagradzają właśnie prezentami i zniżkami :) Właśnie na swoim blogu napisałam o moich kosmetykach z tej firmy, może coś wpadnie Ci w oko. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś czuję, ze z YR będzie dłuższy romans. Na pewno zajrzę :)

      Usuń
  29. nie martw się nie jesteś sama, nas zakupoholiczek jest więcej:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firmy kosmetyczne mają pożywkę :)

      Usuń
  30. Ja Tobą nie potrząsnę bo...mam to samo:/ Zaczyna mnie to poważnie męczyć.

    OdpowiedzUsuń
  31. E tam od razu zbieractwo... po prostu uszczęśliwianie się drobiazgami :) Jak się czegoś często używa to się w końcu zużyje, więc co się martwić ;)
    Ja również mam kartę stałego klienta Yves Rocher i jestem zadowolona, ponieważ co chwilę są duże zniżki i ciekawe propozycje :)
    Współpraca z Rimmel- marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiecznie się uszczęśliwiam, a ciągle jestem niezadowolona :D

      Usuń
  32. wow uzbierało Ci się tego sporo;P
    tusz lubię i mam nadzieję, że żałować nie będziesz

    OdpowiedzUsuń
  33. płyn z AA już testuję a ze starterami zaraz wystartuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zawsze możesz się wprowadzić do mnie.... :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj, jak pewnego dnia zobaczysz pod swoimi drzwiami mnie i moje kartony :D

      Usuń
  35. Myślę, że wśród przybytku /fajnych rzeczy/ to i ból głowy wielu przecierpi ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziewczyno odpuść sobie, na co Ty w ogóle liczysz? Że nagle przestaniesz być uzależniona? Że twoje kosmetyki nie będą zajmowały połowy sypialni i łazienki? Prędzej wywalisz z szafy połowę ubrań, żeby zrobić miejsce na kosmetyki. Prędzej dokupisz kolejną szafę :D Nie da się tego ograniczyć, nie jesteś w stanie zużywać tego w takiej ilości jak ich przybywa. Ja już się poddałam. Zobacz sobie ile ja mam, niedawno robiłam o tym wpis. Może jak zobaczysz jak to wygląda u mnie, nie będziesz pisać, że masz za dużo. A może podobnie jak ja się poddasz :) jedyne co możesz zrobić to zaakceptować swój nałóg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kupieniu nowej szafy nie pomyślałam, dzięki za podpowiedź :D. Nie poddam się, lubię wyzwania :)

      Usuń
  37. Po 1. Od przybytku głowa nie boli
    Po 2. Przybytek to to, co blogerki lubią najbardziej.
    Dziękuję za uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Mnie boli głowa od przybytku. Teraz już mniej, bo mój przybytek nieco zmniejszył swoje rozmiary uf:D

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja już ograniczyłam się, kupuję tylko to co jest mi naprawdę potrzebne. :P
    Ale do Twojej kosmetyczki wpadły bardzo ciekawe produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Też tak mam i też uświadomiłam sobie, że czas to ograniczyć... Tylko jak to zrobić, kiedy dookoła same pokusy?
    Te błyszczyki Apocalips mnie prześladują:( i znowu następna pokusa:( :( :(

    OdpowiedzUsuń
  41. Też powinnam sobie dać ogromnego BANA a tymczasem skusilas mnie na wycieczkę na stoisko Flormaru:P

    OdpowiedzUsuń
  42. Czekam na prezentację linera Rimmel, bo szukam jakiegoś brązu na kreskę :) Skoro nie wychodzi kakaowy to jestem ciekawa co wychodzi finalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Mówisz, że Babydream dla mam sprawdza się? No to trzeba będzie wypróbować :)
    Po za tym właśnie mam zamiar zakupić eyelinera z Rimmela, jednak w kolorze czarnym.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  44. dobrego nigdy nie za wiele :P ciekawa jestem różu z flormaru - ja zakupiłam w biedronce róż bell nr 12 :) i zobaczymy co z tego wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
  45. Sporo dobroci Ci przybyło :)

    Te ręczniki do twarzy są przyjemne. Nie są takie całkiem miękkie i dobrze, bo pod wpływem wody by się rozpadły. A tak jednym wytrzesz całą buźkę ;-)

    Bioderma jest boska i koniec dyskusji ;-)

    OdpowiedzUsuń
  46. szlaban na kosmetyki - skąd ja to znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. łoooo... no ładnie się zagrzebałaś w zapasach kosmetycznych :) ja mam zdecydowanie mniejsze i bardzo się cieszę. fajnie testować nowe rzeczy, ale nie lubię czuć presji łypiących na mnie spod zakrętek kosmetyków, które tak się pchają do używania, że aż wypadają z szafki :D dlatego życzę ci powodzenia w zużywaniu!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  48. ja bym rozważyła pomysł zakupu szafy z wejściem do narni ( wrzucałoby się tam nadprogramowe kosmetyki i można by je wyciągać w dowolnej chwili :D)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja tam jednak uważam, że zakupów nigdy mało (chociaż czasem powinien pojawić się zdrowy rozsądek - czego u mnie niestety brak). Będziesz miała sporo do zużywania :D
    Mam dokładnie te same cienie z Rimmela i osobiście bardzo je lubię - zresztą używam prawie codziennie :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...