Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 18 stycznia 2013

W kule sobie lecę. Tso Moriri Kula kąpielowa z olejem kokosowym "Drzewko różane"

Lubię szybkość. Uwielbiam, gdy wykłady szybko mijają, gdy tramwaj dojeżdża w 20 minut do domu, gdy jestem ekspresowo obsługiwana w sklepie. Lubię biegać, choć mam marną kondycję, łapią mnie kolki i łatwo się do tego zniechęcam. Chciałabym wszystko robić szybko - myśleć, mówić (dykcja leży), uczyć się. Na razie jedynie szybko się męczę :D. No i biorę raczej szybkie prysznice niż długie kąpiele.

Ostatnimi czasy zaczęłam zaprzyjaźniać się z kulami do kąpieli. Dwie sesje ze świetną kulą Organique, sprawiły, że aż podskoczyłam z radości, gdy wygrzebałam z kosmetycznych zapasów produkt Tso Moriri. Aż zaczęłam merdać ogonkiem na kolejne wylegiwanie w wannie.

Kula z Tso Moriri zdenerwowała mnie na wstępie, tuż po zdarciu folii. Produkt z Organique był odpowiednio przygotowany, "fabrycznie" podzielony na dwie porcje. Natomiast kula z Tso nie. Owszem producent wskazuje, że kula ma nam wystarczyć na dwa razy, ale nie ułatwia nam takiego zastosowania - gdy zobaczyłam, że kolorowe półkule są ze sobą połączone na stałe, miałam ochotę cisnąć je do wody w całości. Ale grzecznie poszłam po nóż i przecięłam kulę (nie da rady przełamać jej siłą rąk; można co najwyżej skubać po kawałku). Spory minus.

Kula rozpuszcza się trochę wolniej niż Organique. Barwi wodę - żółta część na żółto, pomarańczowa na pomarańczową czerwień. Kolory wyglądają żywo, napawają optymizmem.

Produkt wypada słabo także na tle pielęgnacyjnym. Woda po jego rozpuszczeniu nie robi się taka miękka, jak po kuli z Organique. Odbija się to na działaniu na skórę - nie ma niestety tak dobrego wpływu na nią. Kula nie robi niczego pozytywnego dla skóry.

Rozczarowuje także zapach. Nie jestem fanką róży, ale ostatnio sporo kosmetyków o jej zapachu przewija się przez moją kosmetyczkę. Kula pachnie ładnie, dość naturalnie, ale niestety w kąpieli jest bardzo słabo wyczuwalna. Organique to przy niej koncentrat zapachowy. Na skórze zapach jest delikatny i ulatnia się po 15 minutach. Szkoda.

Kula z Organique rozbudziła mój entuzjazm, ale Tso Moriri wylało mi na głowę kubeł zimnej wody. Jestem na nie.

Skład: Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Solanum Tuberosum Starch, Cocos Nucifera Oil, Aqua, Essential Oil, Limonene, Geraniol, Citronellol

Cena: ok. 10 zł/130 g
Dostępność: niestety stacjonarnie nigdzie ich nie widziałam, pozostaje internet m.in. Bańka Mydlana (możliwość odbioru osobistego w Zamościu), Mydlarnia Hebe (Stęszew) 
Ocena: 3/5 

55 komentarzy:

  1. w takie kule to można sobie pozwolić lecieć;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś kulę z organique była świetna :) i kiedyś miałam też inne nie pamiętam nazwy, te z rossmanna co mają krowy namalowane na opakowaniu (chyba) :P i też były całkiem fajne, tych nigdy nie miałam ale ja rzadko biorę kąpiel, wolę szybkie prysznice i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zagłębiałam się nigdy w temat kul, bo jakoś nie czułam potrzeby, ale może przypatrzę się tym z Rossmanna :)

      Usuń
  3. a ja nigdy nie próbowałam żadnych kul do kąpieli.. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę zaprzyjaźnić się z kulą Organique. Problemem jest jednak jeden, tak jak Ty preferuję szybkie prysznice nad długie, relaksujące kąpiele :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie przepadam za kulami do kąpieli ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też nie jest mój ulubiony typ kosmetyku :)

      Usuń
  6. O! idę poszukać Twoich recenzji kul organique :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja miałam kule z Biedronki i były całkiem sympatyczne, natomiast Lush Space Bomb nieco mnie zawiódł :/ więc wybieram płyny do kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie miałam żadnego płynu do kąpieli, ale kuszą mnie te nowe Luksje :)

      Usuń
  8. mam ją też :P ale jeszcze nie rozdziewiczyłam w folijki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuj, żałuj, ściąganie folijki jest takie ekscytujące :D

      Usuń
  9. HAHAHA Tytuł mnie rozwalił haha XD

    http://vanilliapl.blogspot.com/

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  10. ee moja tso byla podzielona na 2 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moja właśnie nie :(. Nie wiem o co chodzi :)

      Usuń
  11. Kula ma pachnieć. I przed i w czasie kąpieli. Bo po to ją w końcu kupuję. W właściwości pielęgnacyjne raczej nie wierzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wierzyłam, dopóki nie namoczyłam się w wodzie z kulą Organique... Miałam po niej świetną skórę, spróbuj, może się przekonasz :).
      Ja lubię jak kosmetyk coś robi - w końcu po to go kupuję. Nie wydawałam pieniędzy na gadżety kąpielowe, bo wydawało mi się zawsze, że nie warto inwestować tylko po to, żeby woda pachniała w czasie kąpieli :)

      Usuń
  12. rzadko stosuję kule do kąpieli,a zapach róży średnio lubię w kosmetykach;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie nie lubię kwiatów, więc za różami też nieszczególnie :)

      Usuń
  13. A mnie kula Tso Moriri się spodobała - efekt po kąpieli świetny - ciało nawilżone idealnie, umysł odprężony. Fakt, że ja nawet nie próbowałam jej rozpołowić - wrzuciłam całą do mojej ogromnej wanny :D

    OdpowiedzUsuń
  14. lubie takie kule , z organique jeszcze nie mialam, a tej na pewno nie przetestuje ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. nie wiem, czy taki był cel tej recenzji, ale mam chęć na kulę Organique hehe;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawią mnie te kule do kąpieli :) Może sobie jakąś zakupie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak tęsknię za moją wanną, nie praktykowałam takich wylegiwań w niej od ponad roku ale marzę o długiej kąpieli z kulą ... Napewno będę pamiętać, że to taki bubelek

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja miałam kulę białe piżmo i ekstrakt z bawełny Tso Moriri i pachniała mega intensywnie - po jej użyciu i oczywiście dokładnym spłukaniu wanny, przez parę dni czuć było w łazience zapach tej kuli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, pamiętałam pozytywną recenzję tej kuli u Ciebie i też się spodziewałam zbliżonych wrażeń, a tu proszę. Może to kwestia wersji zapachowej? Tak czy inaczej teraz jeszcze bardziej urósł mój apetyt na kulę z Organique.

      Usuń
    2. Możliwe :). Piżmo jest zapachowym killerem :)

      Usuń
  19. jakbym siebie słyszała :] uwielbiam szybkie i konkretne działania :]

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, to w takim razie kupię kulę do kąpieli z Organique :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę w końcu spróbować tej z Organique, ostatnio w Galerii D. miałam wejść do nich i jakoś czasu niestety nie starczyło

    OdpowiedzUsuń
  22. Też ostatnio polubiłam kule do kąpieli i różne inny kąpieloumilacze=) Im ładniej wyglądają i pachną tym lepiej:) Teraz zużywam musujące kostki z Sephory i szczerze mówiąc są do bani, no ale zużyć trzeba:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie gadżety do kąpieli to w sumie pożeracze pieniędzy :)

      Usuń
  23. A właśnie ostatnio mnie coś wzięło na długie kąpiele, choć zazwyczaj biorę szybkie prysznice. Coś czuję, że przejdę się do Organique ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie się wybierz, choćby nawet powąchać :)

      Usuń
  24. Lubię szybkość do tego stopnia, że urządzając (na szybko swoją drogą) mieszkanie, nawet nie pomyślałam o wannie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zawsze biorę prysznic więc nie mam czasu na takie bajery ;p Zapraszam na nowy post ;* będzie mi bardzo miło!

    OdpowiedzUsuń
  26. ach gdybym miała tylko wannę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Ja marzę z kolei o kabinie prysznicowej z bajerami :)

      Usuń
  27. Choć na co dzień lubię robić wszystko na szybko, to wieczorami chętnie wyleguję się w wannie. Dawno nie korzystałam z żadnego umilacza. Drogeryjne mi nie odpowiadają, bo zazwyczaj kiepsko pachną. Muszę się rozejrzeć w "Mydlarni św. Franciszka" za jakimiś kulami/solami do kąpieli perfumowanych olejkami eterycznymi, bo wtedy będę miała pewność, że otrzymam naturalny zapach, a nie jakiś chemiczny koszmarek. O ile masła i kremy potrafią przepięknie pachnieć,o tyle płyny do kąpieli zazwyczaj zalatują mi chemią w tandetnym wydaniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei wylegiwanie się dobija. Kilka minut w wannie, a wydaje mi się, że minęła godzina :D. Teraz jestem chora i nie mogę leżeć w łóżku i szlag mnie trafia. Muszę coś robić, działać, bo inaczej świruję :)

      Usuń
  28. No to polecieli w kulki z tym zapachem i brakiem nawilżania...już przecinanie nożem bym przełknęła, ale tych 2 minusów nie daruję.

    OdpowiedzUsuń
  29. Muszę wypróbować zarówno kule z Organique, jak i Tso. Jednak w przypadku tej drugiej marki postawię chyba na inną wersję zapachową, może będzie bardziej intensywna.

    OdpowiedzUsuń
  30. Kule z Organique są świetne! I jak dla mnie (koleżanka stwierdziła to samo) nawet 1/4 kuli wystarcza na jedną kąpiel. Jedyną ich wadą jest późniejsze doczyszczanie wanny:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Lubię takie umilacze kąpieli;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Chyba jeszcze nie stosowałam kuli.
    Zawsze wlewam dużo płynu, bo pragnę ogromnej ilości piany :)

    OdpowiedzUsuń
  33. polubiłam kule do kąpieli, ale widzę, że po tę się raczej nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  34. jestem raczej zwolenniczką płynów i dużej ilości piany. Kule do mnie nie przemawiają. I do tego ceny średnio zachęcają jak to jest na raz, dwa razy...

    OdpowiedzUsuń
  35. Jestem raczej niedoświadczona w takich umilaczach kąpieli, rzadko coś kupuję :D

    OdpowiedzUsuń
  36. nie miałam kosmetyków tej firmy i jeśli kiedyś najdzie mnie coś na kąpiele, to na pewno wrócę po kulę organique :) mają mnóstwo zapachów do wypróbowania! no i inne kosmetyki tej firmy również kuszą :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie lubię kul do kąpieli, bo nie odczuwam ich pozytywnego działania, ale jeśli chodzi o Tso Moriri - uwielbiam masło do ciała z bursztynem - nr 1 :)

    OdpowiedzUsuń
  38. jak dla mnie cena i tak za wysoka choć gdyby mnie było stać nie powiem że chętnie bym sobie pozwoliła na taką chwilkę relaksu

    OdpowiedzUsuń
  39. mialam kiedys chyba z rossmana jedna od siostry fajna byla nawet maz byl zadowolony bo fajny efekt musujacy :) ale z jakies firmy nie pamietam zreszta teraz nie uzywam kulek bo czesciej laduje pod prysznicem:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...