Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

wtorek, 29 stycznia 2013

Szach i mat? AA Technologia Wieku Pielęgnacja młodości 18+ Krem matująco - normalizujący


Krem do twarzy stanowi podstawowe wyposażenie damskich łazienek. Choćby się waliło i paliło, natrzeć się czymś, co w zamyśle producentów ma zdziałać cuda, trzeba. Dlatego wszystkie zaspane zombie rano i zmęczone zjawy wieczorem sięgają po smarowidła do twarzy - niektóre po jedno, inne, bardziej zdesperowane, po cały arsenał.

Osobiście nigdy nie czułam potrzeby, aby na łazienkowej półce stało zatrzęsienie kremów - na dzień, na noc,  na wesele i inne okazje. Zwykle moje skromne potrzeby o każdej porze i przy każdej okazji realizował jeden krem. Niektóre produkty sprawdzały się lepiej, niektóre gorzej, do jednych wróciłam, o innych chcę zapomnieć. Krem z AA, bohater dzisiejszej notki, należy do kategorii "kupię ponownie".

Recenzja bez dogłębnej analizy opakowania produktu, to nie recenzja, dlatego zaczynam jak zwykle od tego, co rzuca nam się od razu w oczy. Plastikowy nieprzezroczysty słoiczek, trochę inny kształtem od kremów AA z innych serii, zapakowany jest dodatkowo w zafoliowany kartonik. To jednak nie wszystkie zabezpieczenia przed "macantami" uparcie uprawiającymi ten paskudny proceder - krem zabezpieczony jest standardowym sreberkiem. Ale bez odkręcania nakrętki i sprawdzania wnętrza, będziemy wiedziały, czy jakieś małe paluszki nie dobrały nam się do produktu. Bardzo podoba mi się rozwiązanie z taśmą zabezpieczającą - wątpię, żeby macantowi chciało się ładnie ją odkleić i po dokonanych oględzinach zakleić, a przerwana jest widoczna gołym okiem.

Krem ma dość zwartą konsystencję. Zdecydowanie bliżej mu do zbitego Fitomedu niż wodnistej Polleny Evy. Rozprowadza się dobrze, bez problemów sunie po skórze, nie bieli jej. Nie roluje się pod makijażem. Pachnie dość przyjemnie, delikatnie, ten zapach trochę kojarzy mi się z kwiaciarnią.

Mam nadzieję, że opowieści o pierdołach was nie zanudziły i dotrwałyście do tego momentu, w którym zamierzam opisać działanie produktu. Choć krem ma w założeniu być kremem matującym, to jest taki tylko z nazwy - osoby, które szukają w kremie matu, raczej nie powinny po niego sięgać. Nie zostawia co prawda tak wyraźnej warstwy jak Fitomed, ale możemy zaobserwować lekko błyszczącą otoczkę. Nie wpływa na zmniejszenie się przetłuszczania skóry - w tym obszarze nie odnotowałam zmniejszenia tego zjawiska.

Co w takim razie robi ten krem? Całkiem przyjemnie nawilża - sprawdzi się jako lekki nawilżacz dla cer normalnych i mieszanych. Moja cera jest dość problematyczna, reaguje często wysypem paskud. Ten krem mnie nie zapchał, ba!, od kiedy go używam pojawia się mniej niespodzianek na buzi. Zauważyłam też lekkie rozjaśnienie plam po OCM na policzkach - obstawiałam, że to zasługa witaminy C, o której napisano na pudełku, ale nie widzę jej w składzie.

Krem zawiera też, o czym producent nie napomknął, a na co warto zwrócić uwagę, filtr chemiczny (octocrylene) - wiele osób omija kremy bez filtra. Ten filtr ma, tylko nie bardzo wiadomo w jakiej wysokości.

Moim zdaniem to dobry krem. Miałam kupić kolejne opakowanie, ale skusiły mnie rosyjskie kosmetyki. Niemniej będę o nim pamiętać. Wbrew nazwie polecałabym go osobom, które potrzebują lekkiego nawilżenia, nie zaś tym które poszukują konkretnego matu.

Skład: Aqua, Cetyl Riconoleate, Propylene Glycol, Tridecyl Salicylate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Betaine, Glyceryl Stearate, Nylon-12, Triethylhexanoin, Glyceryl Stearate Citrate, Capryl Methicone, Cetearyl Alcohol, Hexyldecanol. Hexyldecyl Laurate, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Octocrylene, Tocopherryl Acetate, Vitis Vinifera Seed Oil, Malpighia Puncifolia Fruit Extract, Borago Officinalis Seed Oil, Ceramide NP, Squalane, Cholesterol, Arginine, Panthenol, Allantoin, Paraffinum Liquidum, Glyceryl Behenate, Hydrogenated Palm Oil, Carbomer, Acrylamide/Sodium Acrylate Copolymer, Caprylyl Glycil, Disodium Phosphate, Phenoxyethanol, Etgylhexylglycerin, Tridecth-6, Parfum

Cena: ok. 17-23 zł
Dostępność: Rossmann, Hebe (najtaniej), Super-Pharm, Natura
Ocena: 4/5

Krem został mi przekazany przez firmę Oceanic do recenzji :)

52 komentarze:

  1. Dużo lekko nawilżających kremów można znaleźć na drogeryjnych półkach ;) Ten jakoś niczym mnie nie przekonuje do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam obydwa z tej serii i byłam bardzo zadowolona szczególnie z tego bo też rozjaśnił mi pozostałości po trądziku i szybko likwidował niespodzianki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. W takim razie jak zużyję wszystkie moje mazidła pewnie z ciekawości po niego sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jakoś do tej pory nie miałam szczęścia do AA, ale ta nowa inia mnie zaciekawiła. Może na lato się skuszę, bo tymczasowo moja skóra oszalała i potrzebuje bardzo intensywnego nawilżania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z AA jest bardzo różnie - ale jak każdej firmie zdarzają im się lepsze (np. ten krem, masło kokosowe, żel do mycia twarzy Help) i gorsze (różany żel pod prysznic, płyny micelarne) kosmetyki :):).

      Usuń
  5. miałam go i lubiłam :) ale rzeczywiście matu nie było :)

    OdpowiedzUsuń
  6. z kremami AA lubię się różnie, raz są całkiem całkiem aby następnym razem zapchać totalnie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie kremy miałaś? Bo u mnie oprócz tego sprawdził się ten z serii Wrażliwa Natura i Ultra Nawilżanie, innych nie miałam.

      Usuń
    2. ja miałam: Krem nawilżająco -wygładzający do każdego rodzaju cery 30+, Wrażliwą Naturę (dla mnie niestety był zbyt treściwy) i całą serię do cery Atopowej (tonik, mleczko i krem - dostałam w prezencie także używałam przez przypadek). W moim przypadku najlepiej sprawdził się ten pierwszy :D

      Usuń
    3. To może się mu przyjrzę :)

      Usuń
  7. Od lat szukam dobrego kremu matującego i coś nie mogę znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię, że taki w ogóle istnieje. Chyba, że za synonim matowienia to wysuszanie :D:D

      Usuń
  8. Myślę, że mogłabym go polubić :) Co prawda mam jeszcze jeden krem w zapasie, ale już rozglądam się za czymś nowym :) AA pierwsze pójdzie pod lupę w drogerii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety, po ostatnich przygodach z kremami AA, straciłam zaufanie do tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kończy mi się krem przeciwzmarszczkowy i w sumie chciałam sobie kupić kolejny z AA.
    Niestety ja już uderzę w kremy +25 :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam się bać :D. Jesteśmy chyba w tym samym wieku, a ty już z przeciwzmarszczkowymi jedziesz? Ja planowałam włączyć pielęgnację 25+ po ukończeniu 25 roku życia, czyli za jakiś czas :D

      Usuń
    2. Ależ oczywiście, im wcześniej tym lepiej :P

      Usuń
    3. Cholera, mogłam zacząć za niemowlaka, teraz to już za późno :D:D.

      Usuń
    4. U mnie też już jest za późno ale srać nato <3

      Usuń
  11. 'Macant' :p o, a myślałam, że to recenzja kremu pod oczy, swoją drogą również zachwalanego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremu pod oczy z tej serii jeszcze nie miałam, ale czytałam sprzeczne opinie :)

      Usuń
  12. A ja od lat nie miałam niczego z AA, ostatnio w biedronce widziałam cały wysp ich kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, były żele pod prysznic, balsamy i chyba jakieś zestawy :D

      Usuń
    2. Mnie też do AA jakoś nie ciągnie i sama nie wiem skąd takie podejście :/ Cały czas na liście zakupowej mam ten krem pod oczy, co polecałaś. Ale na razie mam otwarte trzy kremy pod oczy, więc odpuszczam.

      Usuń
    3. Na wszystko przyjdzie czas :).
      U mnie wielkimi fankami AA są moje ciotki oraz mama i to one zawsze wciskały mi kosmetyki tej firmy :).

      Usuń
  13. Cenię bardzo firmy, które dbają o to, żeby kosmetyki były świeże i nikt przed nami paluchów do nich nie pakował. Z prawdziwie matującymi kremami jest niestety trudno. Do lata takiego nie potrzebuję, ale w maju może na nowo rozpocznę poszukiwania :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Towar macany należy do macanta". :) Miałam z tej serii peeling, a kremem uszczęśliwiła się siostra, ale jakoś nie zachwycił mnie na tyle, żeby się nim uszczęśliwić.

    OdpowiedzUsuń
  15. ja się już nie skuszę - nie chcę już kupować takich kremów z drogerii (no chyba że Alverde np.) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam uprzedzeń przed drogeryjnymi kremami :)

      Usuń
  16. oo, zainteresowałaś mnie, szukam własnie takiego smarowidła na dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smarowidło to dobre określenie - szału może nie robi, ale krzywdy też nie :D

      Usuń
  17. Ja już mam swoje KWC wśród kremów z AA :) Tyle, że z serii eko. Miałam kilka kremów o lekkiej formule i jeżeli musiałabym wybrać to byłby La Roche Posay (taki niebieski z pompką). Zdecydowanie jednak wolę kremy bardziej treściwe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do La Roche jestem uprzedzona po żelu do mycia Effaclar, ale kto wie, lubię lekkie kremy, to może się skuszę :)

      Usuń
  18. dla samego nawilżenia bym się skusiła

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nigdy nie lubiłam marki AA, a po ostatnim testowaniu upiornych maseczek nie sądzę, że bym wróciła kiedykolwiek do tej marki. Tutaj też niby fajnie, że nawilża i nie zapycha, ale jak ktoś kupuje jako krem matujący to się rozczaruje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz sporo racji, kremy powinny działać zgodnie z obietnicami producenta. Ale niestety rzadko trafia się taki, który wypełnia wszystkie punkty.

      Usuń
  20. Zainteresowałaś mnie nim ale mam takie zapasy, że zakup nowego kremu musi poczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten dla mnie odpada, ale nie powiem, że "nocny" mnie nie kusi.

      Usuń
  22. chciałabym mieć znów tyle lat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dowód, a samopoczucie określa wiek :D:D

      Usuń
  23. W tym kremie coś musi być, skoro zarówno Ty, jak i Agusiak zwróciłyście uwagę na jego właściwości nawilżające:) Ja obecnie szukam czegoś ograniczającego przetłuszczanie. Jeśli znajdziesz takie cudo wśród rosyjskich nabytków, to daj znać:) Chętnie wypróbuję na swojej twarzy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od 2 tygodni używam rosyjskich kremów i mam mieszane uczucia. Matujący nie tworzy na twarzy jakiegoś super matu, ale zauważyłam, że dobra z niego baza pod makijaż :D. Znacznie lepiej utrzymuje się na nim podkład mineralny i puder z Jadźki - skóra pozostaje matowa na kilka godzin; znacznie dłużej niż, gdy podkład i puder nakładałam choćby na ten krem. Ale to na razie wstępne odczucia :)

      Usuń
    2. Jeśli krem dobrze wiąże się z podkładem i pudrem to już całkiem przyzwoite osiągnięcie;) Swoją drogą mam jednego tłuściocha, którego lubię stosować po makijaż, ponieważ świetnie wiąże się z podkładem mineralnym. Sam podkład zaczyna wyglądać nieestetycznie po 3 h, w połączeniu z tłuściochem zapewnia mojej twarzy względny wygląd przez 5-6 h:)

      Usuń
  24. Ja wolę jednak bardziej nawilżające, a teraz to już w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam ten krem i dosyć go lubiłam - szału nie robił, ale czasem zastanawiam się, czy nie kupić go ponownie. Bardzo dobrze nawilżał.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam go, ale tez mnie kuszą rosyjskie kosmetyki. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. kurcze tak abstrahując od działania tych kosmetyków to nigdy szata graficzna opakowań i pudełek tej marki mnie nie przekonywała;/

    OdpowiedzUsuń
  28. ja ostatnio zakochałam się w kremie z bielendy- awokado ;) kremy z aa jakoś nie pasują mojej buzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie miałam żadnego kremu do twarzy z Bieledny :). Ale lubię ich płyny dwufazowe i masło do ciała Beauty Milky. Może spróbuję też kremów - choć boję się, że wersja awokado może nie być odpowiednia do mojej skóry.

      Usuń
  29. Miałam ten krem i byłam z niego zadowolona. Teraz mam odżywczy- pomarańczowy i nawilżenie jest bardzo dobre :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...