Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 14 grudnia 2012

Ustna rozpusta. L'oreal Colour Riche Lip Balm 818 Nourishing Nude


Jak się człowiek zacznie nakręcać to nie ma rady. Zwłaszcza, jeżeli jego korbką notorycznie kręcą inne blogerki. Polska blogosfera po raz pierwszy dowiedziała się o Lip Balmach z firmy L'oreal od Urbana. Po jej zachwytach każda dziewczyna chciała go mieć, co ja piszę, MUSIAŁA. Solidarnie zmawiałyśmy paciorek o to, żeby w najbliższym czasie ten cudowny kolorowy balsam znalazł się w polskich drogeriach. Bardziej niecierpliwe skrzyknęły się i ściągnęły przedmiot pożądania prosto ze Stanów. Choć przebierałam nogami, a palce mnie świerzbiły, to doszłam do wniosku, że spokojnie sobie poczekam, aż Lip Balmy dotrą do Polski. Wtedy sobie pójdę, pomażę się testerami i zastanowię się, czy warto. Jak na razie nie widać ich jednak na horyzoncie, co więcej, nie znosi się na to, żeby w ogóle się pojawiły. Gdyby nie dobra wróżka Urban, pewnie czekałabym do śmierci :).

Standardowo zacznę od opakowania. Proste, dość minimalistyczne, ale ładne. Bardzo podoba mi się zarówno trzon (który jest metalowy), jak i nasadka - opakowanie jest porządnie wykonane, przeszło ekstremalne testy w torebce i żyje, ba!, co więcej, uszczerbku nie ma nawet w srebrnych literach obwieszczających nazwę produktu.

Z kwestii ściśle "technicznych" przejdę teraz do konsystencji. Sztyft nie jest ani zbyt twardy, ani zbyt miękki. Pomadka bajecznie się rozprowadza na ustach, sama po nich sunie. Kolor rozprowadza się przy tym bardzo równomiernie. Choć konsystencji nie mogę niczego zarzucić, to jednak kosmetyku dość szybko ubywa. Dlaczego? Bo zwyczajnie jest go mało (2,9 g, dla porównania Celia Nude, kosmetyk podobnego typu, ma 6 g), a używa się go bardzo przyjemnie.

Póki nie dotarłam jeszcze do gwoździa programu, wspomnę jeszcze o zapachu i smaku. Zapach jest bardzo ładny, taki trochę waniliowy. Nie jest zbyt intensywny, ale czuć go odrobinę po aplikacji. Niestety kubki smakowe nie są tak usatysfakcjonowane, jak nos. Pomadki nie są co prawda po to, żeby je zlizywać, ale przypadkowa konsumpcja Lip Balmu nie sprawia przyjemności, smak jest dość osobliwy, choć niezbyt mocno wyczuwalny. Bez obaw nie wypali nam kubków smakowych :).

Przejdę teraz do głównej części programu, czyli do koloru i obiecanego nawilżenia. Dostępne odcienie przypadną do gustu osobom ceniącym delikatne podkreślenie ust. Są półtransparentne, nie rzucają się w oczy. Mój odcień, 818 Nourishing Nude to taki odrobinę ciemniejszy, zgaszony ciepły róż. Nadaje delikatny kolor i subtelny połysk. Usta wyglądają naturalnie, a jednocześnie są ładnie podkreślone.



Jeśli chodzi o działanie... Hmmm.... No geniuszem to on nie jest. Nie uleczy nam spierzchniętych ust, przeciwnie, jak każdy produkt kolorowy, podkreśli suche skórki. Nie nawilży też cudownie bardzo suchych ust. Jest to natomiast niezły produkt do utrzymania dobrego stanu wypielęgnowanych ust. W przeciwieństwie do niektórych pomadek, nie powoduje wysuszenia, a wręcz lekko nawilża.

Warto by też wspomnieć o trwałości. I tu mam największy problem, bo nie wiem, jak zakwalifikować ten produkt. Gdybym ocieniała go jako szminkę, dostałby bęcki za godzinną trwałość. Natomiast w przypadku balsamu do ust nie oceniam czasu, przez który balsam pozostaje na ustach, ale długość jego działania. Przy Lip Balmie uczucie nawilżenia trwa około 3 godzin. Nie wiem, jak to ugryźć. Bo niby balsam, ale kolor daje... Ocenę pozostawiam wam i indywidualnym potrzebom każdej dziewczyny,

Jest to całkiem przyjemny produkt. Gdyby L'oreal wprowadziłby go do Polski, pewnie kosztowałby około 40 zł. A tej ceny absolutnie nie jest wart. Na zagranicznych aukcjach można go zdobyć za około 25 zł, ale musimy doliczyć przesyłkę. Skórka za wyprawkę. Zwłaszcza, że polskie firmy coraz częściej wychodzą na przeciw oczekiwaniom klientek i pojawiają się u nas podobne produkty, chociażby Celia Nude.

Skład: składniki aktywne: Octinoxate 7.5%, Octisalate 3%., składniki nieaktywne : Polybutene, Octyldodcanol, Ozokerite, Isopropyl Myristate, Petrolatum, VP/Eicosene Copolymer, Diisostearyl Malate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, VP/Hexadecene Copolymer Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Polyethylene, Silica Dimethyl Silylate, Tocopheryl Acetate, Rosa Canina Fruit Oil, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Silica, Calcium Aluminum Borosilicate, Argania Spinosa Kernel Oil, Synthetic Florphlogopite, Alumina, Benzyl Alcohol, Calcium Sodium Borosilicate, Tin Oxide, Polyethylene Terephthalate, Acrylates Copolymer, Fragrance. May Contain: Titanium Dioxide, Mica, Iron Oxides, Red 7, Red 22 Lake, Red 28 Lake, Yellow 6 Lake, Yellow 5 Lake, Blue 1 Lake, Carmine. 

Cena: ok 7$/2,9 g
Dostępność: ebay
Ocena: 3,5-4/5

91 komentarzy:

  1. Mam celie nude i bardzo lubię ta mnie nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kuszą za to kolejne kolory Celii :).

      Usuń
  2. Ooo zmiany widzę :) Ładna, ale nie dałabym za nią 40 zł, u mnie zdecydowanie bardziej sprawdzają się mocne, wyraziste kolory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie chyba by było we wszystkim ładnie, ale fakt, twoje usta w zdecydowanych kolorach wyglądają rewelacyjnie :).

      Usuń
  3. Wygląda bardzo naturalnie :)
    Piękna jest !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię takie naturalne wykończenie ;).

      Usuń
  4. To w takim razie jak jest taki sobie, czemu taki szał na niego był??:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Na ustach wygląda naturalnie, ale ani to kolorowy kosmetyk,ani pielęgnacyjny, więc chyba obiektem westchnień moich nie zostanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię kosmetyki do ust łączące kolor z pielęgnacją, ale wątpię, żeby udało mi się znaleźć produkt, którego kolor długo się utrzymuje, a do tego dobrze nawilżający.

      Usuń
  6. fajnie wygląda, wpadła mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Urban czarodziej mówisz? :)
    Mnie produkt nie zachwycił ale nie jest taki ostatni.

    OdpowiedzUsuń
  8. wygląda jak taka bardziej błyszcząca pomadka ochronna :D
    kolor ma piękny (chyba, że to Twoje usta), ale dostępność minusuje... i cena też niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To on. Moje usta są koloru niesprecyzowanego - raz różowe, raz czerwone, innym razem lekko brązowe :D

      Usuń
  9. Nie kusi mnie wcale.
    Poszukuję Celii :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sympatyczny kolor, nawet ja bym się na niego skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba się nie skuszę, wolę kryjące pomadki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie lubię takie półtransparentne, o takim wykończeniu jak ten L'Oreal. Szukam takiej czerwieni w tej chwili ;).

      Usuń
    2. Widziałam dzisiaj na blogu czerwień z tej serii :) Doskonale Cię rozumiem, sama też kiedyś lubiłam bardziej subtelne odcienie, z wiekiem pokochałam ogniście czerwone usta :D

      Usuń
  12. oj jest na mojej liście, Celia zresztą też, ciekawe co ja o nich będę sądzić bo masełko Revlon bardzo polubiłam:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ochotę na masełko Revlonu, podobno daje bardziej konkretny kolor :)

      Usuń
    2. tak, niektóre mają dość intensywne kolory, ja mam akurat delikatny;)

      Usuń
  13. Mam trzy balmy, bardzo je lubię. Geniuszami nawilżania faktycznie nie są, ale nie tego od nich oczekuję.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że zapomnę. Śliczny nowy nagłówek :)

      Usuń
    2. Dzięki. Bawiłam się w PicMonkey. Trochę naciapałam, ale co tam :D

      Usuń
  14. Bardzo ładny delikatny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Są na wyprzedaży w mojej drogerii za kilka euro i nie wiem czy kupić:P

    OdpowiedzUsuń
  16. ładny kolorek, nie miałam go więc nic nie mogę powiedzieć jedynie czekać aż dotrze do nas ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jeszcze nie znalazłam idealnego balsamu z kolorem. L'oreal dla mnie odpada, a celia nieznośnie śmierdzi :(
    Jakieś sugestie? :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ładnie wygląda, ale trochę droga jest ;/
    ja się czaje na lip butters od Revlonu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenowo wcale nie różni się od Revlonowych maseł :D

      Usuń
  19. Mam już Revlona, ale chętnie spróbowałabym jeszcze Loreala. Z Twojego opisu wnioskuję że trzyma się trochę gorzej i słabiej pielęgnuje, ale jak napisałaś: każda musi go mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba wciąż go chcę, tak już mam z produktami trudniej dostępnymi :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jaaakoś mnie nie ciągnie :) mam Caresse i bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Caresse miało być niby europejską odpowiedzią na Lip Balmy, ale z tego co wiem, to w USA można też kupić serię Caresse :).

      Usuń
  22. Czyli Celia z L'oreal :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam nadzieję, że nie obrazisz się za to pytanie, zwykła ciekawość po prostu. Jak sama pewnie wiesz od czasu do czasu pojawiają się "afery" z pseudo blogerkami w roli głównej. Zakładają blogi tylko po to by otrzymywać kosmetyki do recenzji, a później nie mają nawet na tyle godności, by skrobnąć parę słów, tylko zrzynają zdjęcia i recenzje innych blogerek. Chodzi mi o to że akurat Ty jesteś jedną z bardziej znanych blogerek kosmetycznych, twoje recenzje są zawsze rzetelne i nikomu nie słodzisz bez potrzeby, a mimo to nigdy nie widziałam u Cb jeszcze info o tym, że nawiązałaś z kimś współpracę. Czy po prostu odmawiasz jeśli ktoś się do Cb zgłosi, bo traktujesz bloga jako odskocznie i nie chcesz mieć niepotrzebnych zobowiązań i pisania recenzji na siłę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są bardziej znane ode mnie :). Hmm, to, że nie pojawiają się u mnie zdjęcia paczek ze współprac, to nie znaczy, że tego nie podejmuję. Zwykle jednak bardzo przebieram w ofertach, decyduję się tylko na to, do czego mam zaufanie i na co ewentualnie miałabym ochotę. W ciągu ponad roku prowadzenia bloga, podjęłam 2 współprace: z Mrs. Potter's (znałam te kosmetyki wcześniej, dlatego się zdecydowałam - w jednej z recenzji produktu zaznaczyłam, że podjęłam z nimi współpracę) i Oceanic (od niedawna; na końcu recenzji masła kokosowego również zaznaczyłam ten fakt).
      Testy kosmetyków za każdym razem są pewnego rodzaju ograniczeniem. Znacznie lepiej czuję się, gdy "nie mam nic" na głowie. Zazdroszczę po cichu dziewczynom, które dostają kilka paczek tygodniowo, ale chyba sama nie chciałabym się aż tak bardzo wikłać. Mimo wszystko wolę sama sobie wybrać temat notki, zdecydować, czy mam ochotę cokolwiek pisać o danym produkcie czy nie :).

      Usuń
    2. O, Zoila ma podobnie jak ja - ja też nie chcę być uwiązana - tylko że ja już całkiem chcę pisać tylko to, co mi szare komóry spłodzą^^

      Usuń
  24. Ja jak zwykle ZBOCZĘ lekko z tematu. Chodzi mi o to, że chyba zaraz założę fanklub Twoich ust :D
    Są takie fajne, charakterystyczne, bardzo mi się podobają :D a poznam je wszędzie, kiedyś wyłuszczyłam je zupełnie przypadkowo, kiedy wpisałam nazwę kosmetyku zupełnie z ustami niezwiązanego^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam ust, tylko jakiś otwór gębowy :D. Są dość wąskie i przy moich papuśnych policzkach prawie ich nie widać. Ale dziękuję.

      Usuń
  25. ja tam o niej nigdy jej nie chciałam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dziwna baba jakaś :D

      Usuń
    2. Czyli też jestem dziwakiem? :D

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  26. Kolejny "kolorowy balm", który balmem nie jest, a szkoda. Tak samo u mnie nie sprawdziły się te od Revlona. Najlepsza polska Celia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko szkoda, że błyszczykowa Celia tylko w serii Nude nie ma drobinek. Marzy mi się jakiś intensywny kolor.

      Usuń
  27. Chętnie przygarnę, muszę tylko takiej dobrej wróżki poszukać ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. Idealny na co dzień:) Nie musimy się bawić pędzelkiem:) W ciągu dnia ma to znaczenie, bo na uczelni raczej nie wyciągniemy pędzelka i nie przystąpimy do poprawek;) Ale zawsze możemy nałożyć produkt prosto ze sztyftu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak zawsze wszystkie szminki nakładam prosto ze sztyftu :)

      Usuń
  29. nie miałam tego, ale mam wrażenie, że podobny efekt da pomadka Celii, no może pigmentacja jest mocniejsza :O

    OdpowiedzUsuń
  30. A to eliksiry wibo nie działają podobnie? Jak tak, to ja za niecałe 24zł (łącznie z dojazdem i dylematem przy szafie) w dwa dni dorobiłam się 4 sztuk :P i zdecydowanie lubię takie wynalazki, ale litości, nie za 4 dychy :D NIE AŻ TAK... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i działają podobnie, ale to straszna lipa.

      Usuń
    2. Ja tam je lubię - mam małe wymagania dla ustoproduktów, bo i usta małe i nijakie, więc mam małą kolekcję - aż 7 sztuk wszystkiego!

      I nie mów, że lipa, bo to też hit blogosfery :P

      Usuń
    3. Lubię dawać po nosie hitom blogosfery i marudzić. Nie lubię po prostu odgrzewanych kotletów. Między Eliksirem a tym produktem: http://zzzoila.blogspot.com/2012/05/halo-czy-tu-pogotowie-szminkowe-wibo.html jest niewielka różnica - intensywności zapachu i opakowania.

      Usuń
    4. A to tego, to ja nie wiedziałam, bo ja z reguły nie interesuję się doustnymi historiami. No i nie "nadanżam" - wszystko robię we własnym tempie, jak mi się nie chce gotować, to kotlety też odgrzewam :o)

      Dobrze wiedzieć, zwłaszcza, że już zakończyłam zakupy kosmetyczne i przygotowuję się do książkowych (olaboga!)

      I oczywiście high five za marudzenie - ostatnimi czasy mam rekord świata :D

      Usuń
    5. Na jakie książki się zasadzasz?

      Usuń
    6. Wczoraj zamówiłam sobie świąteczny prezent - kundelka :P (list ustny podziałał!) i już z nim planuję przeczytać "Grę o tron", "Igrzyska śmierci" i jakiś czas temu słyszałam o "19 minutach" J. Picould (?), to z nowych, a ze starych moje dwie ukochane książki: "Analityk" Katzenbacha i "Traktat Machiavellego" Folsoma :)

      I w kolejce także książki Barneya Stintsona i "Tęcza sześć" Clancy'ego :)

      Znasz?

      Usuń
    7. Czytałam prawie całą serię Gry o tron (tzn. z tego co jest dostępne, bo Martin planuje kolejne) - zostały mi dwa tomy Tańca ze smokami. Całą trylogię Igrzysk połknęłam w trzy dni, podobała mi się :).
      Dziewiętnastu minut nie czytałam, ale mam zamiar. Natomiast Katzenbach, Folson i Stinson to autorzy kompletnie mi nie znani. Clancy obił mi się o uszy, ale niczego jego autorstwa nie czytałam.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Stintson to fikcyjny bohater serialu "jak poznałem waszą matkę" i ostatnio nadziałam się, więc kupiłam pod choinkę memu bratu obie części jego "książki" - "kodeks bracholi" i "playbook - podręcznik podrywania" :P - to taki trochę żart, ale on lubi Barneya :D

      "Analityka" Katzenbacha polecam gorąco - bardzo szybko się czyta, bo książka raczej z tych mniejszych, ale trzyma od początku do końca w napięciu :) To samo "traktat" - intryga, ze spiskami w tle, wiesz, działanie za plecami prezydenta jUeSej, takie chyba lubię najbardziej :) . OOoooo jeszcze "człowiek w ogniu" nie-pamiętam-kogo - na jego podstawie jest film z Denzelem Washingtonem, ale książka jest znacznie lepsza. I jeszcze "recenzent" - też o czarnym charakterze, jak wszystkie powyższe :P

      "Igrzyska" i "Gra o tron" czekają w kolejce, dzielnie i nieustannie :)

      Polecisz mi coś ciekawego? Nie lubię bajek typu wampiry, potwory i spółka (oprócz HP), a gustuję w zamachach na prezydenta :D

      Usuń
    10. To muszę sprawdzić te pozycje, w szczególności rozejrzę się za Analitykiem :).
      Zamachy na prezydenta? To już zwykłe zabójstwo nie wystarcza? Lubię Larssona i Nesbo :).

      Usuń
    11. Cobena mama ma całą półkę i najwyższa pora do niej zajrzeć, dobrze, że mi przypomniałaś, bo zapycham sobie czas kolejnym razem HP (czytałam co sesję, od początku studiów :D) no i jakimiśtam odmóżdżającymi czytadełkami :D

      Analityka i Traktat, koniecznie! Tylko traktatem się nie zraź, bo długa i dość rozwlekła, ale wciąga :P I zabójstwa to za mało, zdecydowanie :P

      Usuń
  31. Sama nie wiem, jakoś nie czekam na nie z niecierpliwością :) Chociaż znając siebie i swoje zdolności do zakupów gdy się pojawią coś znajdzie się w mojej kosmetyczce :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Lubię takie naturalne kolory, bardzo ładnie wygląda na ustach! :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Podoba mi się to, jak wygląda na ustach, ale wydaje mi się, że rzeczywiście w Polsce jest już trochę pomadek/balsamów dających podobne wykończenie i Colour Riche nie jest już nam niezbędny. Skoro oni nas nie chcą, to my ich tym bardziej też nie :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie lubię takich delikatnych pomadek,cena również nie zachęca-przynajmniej mnie:))

    OdpowiedzUsuń
  35. Na zdjęciach wygląda ładnie, naturalnie. Mnie one jakoś nie pociągały tak mocno, ale może dlatego, że lubię wyraziste kolory na ustach?

    OdpowiedzUsuń
  36. Mnie one bardzo ciekawią, zresztą te z Revlonu też :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ciekawy produkt, leci do mnie z USA, więc i ja wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Uwielbiam takie odcienie na ustach. To cos w czym czuje sie naprawde dobrze.
    Musze koniecznie przeszukac cały ebay w jej poszukiwaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Czytam tak skrajne opinie o tym produkcie, że chyba sama będę musiała się przekonać :) Odcień bardzo ładny!

    OdpowiedzUsuń
  40. Śmiem twierdzić, że nasze POLSKIE lepsiejsze są ;D

    OdpowiedzUsuń
  41. Pewnie nigdy nie będzie mi dane go wypróbować ;). Nie kusi mnie jakoś.

    OdpowiedzUsuń
  42. Konkretnie chodzi mi o słynnego hugo bossa szarego :)
    dziękuję za polecenie strony.

    OdpowiedzUsuń
  43. byłam bardzo ciekawa tej hybrydy, ale teraz moje chciejstwo wewnętrzne zostało zgaszone i mogę sobie ten kosmetyk odpuścić :) może kiedyś, kiedy trafi mnie zakupowy szał się skuszę. na ustach wygląda przyjemnie, ale jakoś nie powala.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  44. Ostatnio bardzo polubiłam tego typu szminki, ale... no właśnie. Za 10 zł jak najbardziej, ale za 40? Nigdy w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  45. no ja jednak wole inne mazidła do ust od Loreal :P masełko zuzyłam i dziękuję, nie chce więcej

    OdpowiedzUsuń
  46. Chyba masz rację - skórka za wyprawkę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...