Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

sobota, 29 grudnia 2012

Beczka miodu i łyżka dziegciu - hity i kity kosmetyczne w 2012 roku

Obecny rok dobiega już do końca (odkrywcze, nie?). Ten czas po świętach, a przed Nowym Rokiem, to zwykle okres całorocznych podsumowań. Porządnie najedzony po świętach człowiek zwalnia trochę, aby z przerażeniem stwierdzić, że kolejny rok już mu umknął, czas przeciekł przez palce. W tym okresie zaczynamy zastanawiać się nad tym, co przyniósł nam, mający się ku końcowi, rok. Choć w moim życiu nie był to złoty czas, kosmetycznie okazało się całkiem przyjemnie. 

W kosmetyczce pojawiło się dużo kosmetyków dobrych; niektóre rzuciły na kolana, inne były (a w dużej mierze nadal są) bardzo dobre. Buble oczywiście też się trafiły, ale nie było ich aż tak dużo - konsument bardziej świadomy kupuje mniej badziewia. Zanim jeszcze zacznę opłakiwać nietrafione wybory, zacznę od miłej części i przedstawię kosmetyki, które pozytywnie zaskoczyły mnie w tym roku.

Twarz - makijaż


W tym roku, szczególnie w porównaniu z poprzednim, znacząco przybyło mi kosmetyków do makijażu. Kiedyś wystarczył mi w zupełności jeden róż, teraz pięć to nadal za mało. Nie wspominając już o szminkach - przestałam liczyć ile ich mam. Nie wszystkie nabytki okazały się jednak hitami. Niektóre, po minięciu pierwszego zauroczenia, powędrowały do pudełka i czekają na lepsze czasy. Najczęściej w tym roku maltretowałam swoją buzię następującymi smarowidłami:

Bell 2skin pocket rouge nr 51 - mały, niepozorny róż z Bell okazał się strzałem w dziesiątkę. Piękny dzienny kolor, który ożywia policzki, jednocześnie nie sprawiając, że wyglądają na "zmalowane". Prosty w obsłudze nawet dla osoby z tak lewymi rękami, jak moje. Jedyny minus? Nie do końca zadowalająca trwałość. Pełną recenzję różu możecie przeczytać TU.

Catrice LE Revoltaire Lipstick C01 Colour Bomb - szminka o tak jadowicie różowym kolorze, tak neonowa, że nikt o zdrowych zmysłach nie sądził chyba, że można w niej wyjść do ludzi - chyba że w stylizacji na Nicki Minaj na bal przebierańców. Okazało się jednak, że ten wściekły kolor pasuje sporej części osób i szminka w błyskawicznym tempie zniknęła ze standów. I ja się w niej bez pamięci zakochałam. Ten kolor niezawodnie poprawia mi humor. O szmince pisałam TU.

Hean Black Elixir Tusz do rzęs - po przygodzie z Rimmelem, wyciągnęłam z zapasów tusz Hean. Ma mój ulubiony typ szczoteczki (silikon :)). Perfekcyjne rozdziela rzęsy. Recenzję napiszę po dłuższym stosowaniu, na razie jestem oczarowana - i to na tyle, że każdy tusz, który pojawił się w mojej kosmetyczce w tym roku poszedł w niepamięć.

Alverde Camouflage 002 Beige - cudownie kremowy korektor, który bardzo dobrze kryje niedoskonałości cery, a jednocześnie jest na tyle lekki, że bez obaw można go stosować pod oczy. Uwielbiam go i jak tylko nadarzy się okazja, ponownie zapanuje w kosmetyczce. Recenzja - KLIK

Sunshade Minerals Flat top - wrzesień zaowocował nowym genialnym pomysłem: minerały! Hip, hip, hura! Zaraz, przecież palcem sobie ich nie nałożę. Zaczęłam więc szukać w miarę niedrogiego pędzla (żeby nie przepłacić zbytnio, gdyby przypadkiem kosmetyki mineralne szybko mi się znudziły), po małych konsultacjach padło na Sunshade. Jest świetny! Nawet, gdy nie nakładam podkładu mineralnego, ten pędzel i tak idzie w ruch - uwielbiam rozcierać nim korektor. Bardziej szczegółowe zachwyty z pewnością za jakiś czas pojawią się pod postacią osobnej notki.

Hakuro H24 - początkowo nie byłam przekonana do tego pędzla. Wydawał mi się mały i nie rozumiałam tych pieśni pochwalnych adresowanych do Hakuro. Gdy nabrałam wprawy w nakładanie różu, ten pędzel okazał się nieoceniony. Nie mam weny do pisania na jego temat - mam go prawie od roku, więc chyba wypadałoby coś o nim skrobnąć. Może się przemogę i go zrecenzuję.

Twarz - pielęgnacja

Po niemiłym letnim flircie z OCM, musiałam doprowadzić swoją skórę do stanu w miarę zadowalającego - nie mogłam wrócić na uczelnię, strasząc ludzi paskudnymi syfami. W walce z moją problematyczną cerą pomogli mi:

Alouette ręcznik kuchenny - odkąd przestawiłam się z ręczników frotte na jednorazowe ręczniki kuchenne, widzę sporą różnicę. Buzia nie jest tak zanieczyszczona jak dawniej. Ręczniki Alouette może nie są wybitnie miękkie, ale nie podrażniają buzi. Ponadto nie są wybielane chlorem, dlatego nie zostawiają na buzi białego nalotu.

Vichy Normaderm Preparat oczyszczający 3w1 - choć według producenta ten kosmetyk ma wiele zastosowań, to jednak ja z wielką przyjemnością spożytkowałam go jako żel do mycia buzi. Fenomenalnie oczyszczał, a do tego nie wysuszał, co często przypada w udziale preparatom do cery tłustej i trądzikowej. Ze względu na fakt, że jak na produkt myjący, ma dość wygórowaną cenę, na razie ponownie go nie kupiłam. Ale warto to zrobić - o czym przekonacie się czytając recenzję.

Pharma Tech Olejek z drzewa herbacianego - geniusz i zmora w jednym. Olejek ma znakomite działanie antybakteryjne, ale jednocześnie zdarza mu się paskudnie wysuszyć skórę. Stosowany z umiarem może pomóc, w nadmiarze spowodować kataklizm. Pełna recenzja znajduje się TU.

W 2012 r. odkryłam bardzo pozytywne działanie kremu pod oczy. Od czasu romansu z AA Wrażliwa Natura 20+ nie wyobrażam sobie życia bez tego typu kosmetyku. Na razie nie znalazł on godnego zastępcy. O kremie AA przeczytacie TU.

Uwielbiam wszelkiego rodzaju smarowidła do ust - zarówno te dopieszczające usta kolorem, jak i nawilżeniem. W tym roku dzięki peelingowi Pat&Rub przekonałam się, że uprzednie pozbycie się martwego naskórka na ustach przynosi wymierne korzyści. Choć taki peeling można sobie zrobić samemu, to jednak myślę, że gdyby nie ten "gotowiec" nie odkryłabym dobroczynnego działania ścierania :).

Reszta :)

Tej reszty nie będzie tak znowu dużo. W pielęgnacji reszty ciała oraz włosów nie było szałowych odkryć. Głęboko w pamięć zapadły mi kosmetyki z serii Babydream dla mam. Olejek (recenzja) okazał się rycerzem w lśniącej zbroi w walce z paskudnymi czerwonymi rozstępami. Niedostępna na rynku polskim maść (recenzja) to kosmetyk wielofunkcyjny - ukoi każde suche miejsce, uleczy spierzchnięte usta, zmiękczy sianowate końcówki włosów. Luba maści, wróć!

Ble, ble, ble, le buble

Choć bezsprzecznie największym rozczarowaniem roku okazała się modna metoda OCM, to jednak zdecydowałam się nie zamieszczać jej wśród bubli - postawiłam na produkty gotowe, które zgodnie z opisami na etykietach miały mnie rzucić na kolana, biust, twarz, czy kto co tam preferuje. Medale olimpijskie, wszystkie złote, w kategorii koszmar roku lecą do:

Alterra Migdały i jojoba Szampon do włosów - ten kosmetyk wywołał u mnie chyba największy atak agresji. Jaki prawem to coś, ten płyn do mycia toalet śmie udawać szampon do wrażliwej skóry głowy. To domestos w kategorii szamponów. Nie wybaczę mu tego, że pozbawił mnie pewnej części włosów. Recenzję tego gagatka znajdziecie TU.

Garnier Mineral Bio Dezodorant Słodkie Migdały - jestem patentowaną kretynką, która daje się zwariować różnym modom. Nasłuchałam się (dodajmy, że po raz kolejny w życiu) o tym jakie be są sole aluminium w antyperspirantach, że zginę przez nie marnie. I jak ostatnia idiotka, hipochondryczka i histeryczka, pobiegłam po produkt bez aluminium, zachwalany Garnier Bio. I jak szczerze lubię niektóre produkty Garnier, tak tego im nie wybaczę. Gdybym chciała, aby pachy pachniały mi alkoholem, to umyłabym je wódką. Zaś gdy chciałabym pachnieć, jak spracowany człowiek 15 minut po prysznicu, to poszłabym wozić taczki na budowie w upał. Dziękuję, postoję. O niewypale z Garniera przeczytacie TU.

Green Pharmacy Scrub do stóp - nie wiem, co ten preparat ma zetrzeć, bo wątpię, żeby to miała być twarda skóra na stopach. Może niemowlęcą pupę? Zraziłam się do GP przez ten produkt - recenzję znajdziecie TU.

A wy jak kończycie ten rok? Szczęśliwe, spełnione? Nie mam na myśli tylko kosmetyków :). Jak prezentuje się wasz roczny bilans życiowy i kosmetyczny?

Zdjęcia pochodzą ze stron: Bell, Catrice, Rossnet, Rossmann Online, Pat&Rub, Wizazysci.pl, Makeup Box,  Drogerie DM, Aptekawsieci, Elfa Pharm, Sklep Kosmetyki AA, Vichy, Hean

80 komentarzy:

  1. Mam ten krem pod oczy w wersji 30+.
    Jakiś czas temu robiłam o nim notkę i nie byłam zachwycona.
    Nie wiem, co się stało, ale krem po napisaniu tej notki zaczął działać ;D
    Różnicę widzę gołym okiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po kremie 20+ też początkowo nie widziałam efektów. Ale używałam sumiennie dalej i okazał się świetny. Czasem łatwo się zniechęcamy, bo oczekujemy szybkich efektów :)

      Usuń
  2. Coś z tego mam w planach kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam parę bubli,ale i tak uważam,że więcej było też kosmetyków udanych w 100%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie :). Zawsze miło jest trafić na coś dobrego :)

      Usuń
    2. U mnie buble siedziały tylko w kolorówce: na przykład kredka z MissSporty - już chyba świecowe kredki, takie dla przedszkolaków lepiej pomalowałyby oko, ależ się przy tym paskudztwie nadenerwowałam. No cóż - sama jestem sobie winna, uparłam się, żeby to kupić :P

      Usuń
  4. Właśnie używam tego tuszu z Hean i też go polubiłam. Ma bardzo fajną szczoteczkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że silikonowe szczoteczki jakoś lepiej rozdzielają rzęsy niż klasyczne :).

      Usuń
  5. też przestawiłam się na papierowe ręczniki i mam podobne spostrzeżenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się sobie dziwię, że nie odkryłam tego patentu wcześniej.

      Usuń
  6. bardzo lubię ten krem pod oczy z AA :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja również bardzo lubię ten krem pod oczy z AA :) a korektor z Alverde zamówię jak tylko skończę mój MACowy, chociaż to może jeszcze "chwilę" potrwać :)
    P.S. Muszę Ci Zoilo powiedzieć, że wczoraj wreszcie odwiedziłam wrocławską Hebe i ... szału nie było niestety :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię tam zaglądać :). Zawsze coś sobie wypatrzę ;)

      Usuń
  8. Róże Bell z serii 2skin Pocket bardzo polubiłam :)I cóż, muszę się przyznać, że jestem uzależniona od tej części kolorówki podobnie jak Ty.

    Ręczniki papierowe od zawsze dobrze mi służyły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej, że jeszcze mi się róży chce. Obiecałam sobie, że kupię sobie jakiś w Inglocie, jak tylko w którymś różu dobiję dna - czyli pewnie za 5 lat :D

      Usuń
    2. ręczniki papierowe są optymalne. to prawda.

      Usuń
    3. Zoila, z różami to tam tak.
      Zużyłam prawie jeden, prawie bo mocno jest zaznaczone dno ale na jego miejsce już weszły nowe cztery..
      Mam wrażenie, że większa cześć kolorówki toczy jakiś spisek i nie chcę się zużywać :P

      Usuń
  9. Kilka rzeczy też lubię i używam ale o ręcznikach nie słyszałam, w sumie to oczywiste, muszę wypróbować ten patent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, jeżeli masz problematyczną cerę szybko zobaczysz różnicę.

      Usuń
  10. Bleh, antyperspirant garniera. Miałam klasyczną wersję i nigdy tak nie śmierdziałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, że produkty, które powinny pomóc nam w utrzymaniu świeżości po prysznicu dają taki dyskomfort.

      Usuń
    2. Hahaha, przepraszam, że się śmieję, ale nie słyszałam jeszcze pozytywnej opinii o tym antyperspirancie - jest to wręcz śmieszne, jak można taki bubel wprowadzić na rynek.

      Usuń
  11. O, przypomniałaś mi, że chciałabym taki skośny pędzel. I nie pogardziłabym korektorem alverde.
    Roku wolę nie podsumowywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skośny pędzel to super sprawa :). Początkowo nie byłam do niego przekonana, wydawało mi się, że nałożę róż plackami :)

      Usuń
  12. W ogóle nie lubię antyperspirantów Garniera. Miałam klasyczną wersję i zapach miał okropny, dodatkowo po paru minutach czułam się jak zaniedbany, nieumyty człowiek usiłujący maskować zapach potu najtańszym dezodorantem. Ale przypomniałaś mi, że miałam kupić krem pod oczy z AA:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj Invisi Mineral Calm w sprayu jest świetny :). Inne Garniery nie były tak dobre.

      Usuń
  13. uwielbiam wszystkie flat topy. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój pierwszy, więc nie wiem czy pokocham inne. Na razie nie mam zamiaru go zdradzać :)

      Usuń
  14. mam ten pędzel SM i też lubię :D no ale kabuki lubię nawet jeszcze bardziej niż flat topa :)

    OdpowiedzUsuń

  15. kulek Garniera nienawidzę, za to spraye są super
    mój rok zaczął się fatalnie, a jeszcze gorzej się kończył

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może następny będzie lepszy :). Uwielbiam spray Invisi Mineral Calm, to mój ulubiony antyperspirant :)

      Usuń
  16. nie znam chyba nic z Twojej listy.. z P&R mam balsam do ust i też lubię :) hii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie balsamy w słoiczkach dobijają, wolę sztyfty i tubki :)

      Usuń
  17. Szminki.. tak. U mnie też ich przybyło zdecydowanie za dużo. ;/

    OdpowiedzUsuń
  18. Chodzi za mną ten pędzel, kupiłam inny do bronzera z Hakuro, ale z chęcią dokupię drugi do samego różu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten pędzel Flat Top z Everyday Minerals to mój ulubieniec już 4. rok. Jest świetny i nieziemsko trwały!

    OdpowiedzUsuń
  20. dobre wybory :)i czekam na recenzję pędzla!

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę kupić wreszcie ten olejek bo wiele dobrego o nim czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja właśnie wrzuciłam ulubieńców roku. I tylko ulubieńców. Nie mam jeszcze takich miłostek kosmetycznych jak Ty :)
    Natomiast nie mogę polubić trzech firm: Joanny, Ziaji i AA.. Heh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za Joanną to też tak średnio przepadam. Ziaja ma średnie kosmetyki, choć niektóre (np. Bloker czy krem opuncja figowa lekka formuła) przypadły mi do gustu. Z AA też mam swoje ulubione typy kosmetyków (np. mają całkiem niezłe kremy do twarzy), ale są też takie za którymi nie przepadam (płyny micelarne).
      Ale chyba każda firma ma w swojej ofercie kosmetyki bardzo dobre i buble.

      Usuń
  23. Uwielbiam ten peeling do ust z P&R:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam żadnego produktu który przedstawiłaś, ale są ciekawe. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  25. niektóre z nich wpadły mi w oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Muszę koniecznie przejść na ręczniki jednorazowe, niby zmieniam te do twarzy często, ale jednorazowe to zawsze jednorazowe :)
    Zachęciłaś mnie do kupna tego peelingu P&R

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja w tym roku wzięłam się za siebie i zmieniłam praktycznie wszystko. Zaczęłam kurować buzię z przebarwień potrądzikowych - sięgając po retinoidy, czego nie żałuję.
    Ponadto ścięłam nieco włosy, zafarbowałam, zrobiłam czteromiesięczną przerwę od prostowania, zaczęłam olejować kudły i generalnie dbać o nie jak najlepiej, więc zdecydowanie rok 2012 przyniósł dużo, myślę, że korzystnych zmian :)

    Zapraszam na mojego "świeżo otwartego" bloga:
    www.pluszowykuferek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał, jestem pod wrażeniem. Czuję się zmotywowana :)

      Usuń
  28. Przyłączam się do zachwytu nad pomadką Catrice i ręcznikami papierowymi, aż dziwne, że o nich zapomniałam. Dopisuję.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takich hitach zapomnieć, skandal :D!

      Usuń
  29. Pomadka Catrice i róż Bell uwielbiam<3 Kusisz tym korektorem Alverde jeśli będę w niemczech to kupię a jak nie to będę musiała zamówić u jakiejś dobrej duszy:)

    OdpowiedzUsuń
  30. też lubię ten mały róż od bell :)

    OdpowiedzUsuń
  31. ooo z bublem środkowym się zgadzam:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kocham ten pędzel z Hakuro i również nie znoszę tych 'ekokulek' od Garniera ;)

    Przez Ciebie zachciało mi się kamuflażu Alverde i maści Babydream, oczywiście to, co jest u nas niedostępne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im coś trudniej dostać, tym bardziej się to chce. No skąd ja to znam :D

      Usuń
  33. dla mnie ten szampon z Alterry to też okropny bubel

    OdpowiedzUsuń
  34. Dzisiaj stałam przed szafą Bell i zajęłam się nowymi błyszczykami Lip Tint, a powinnam była gapić się na róże i korektory. Fail.. muszę tam wrócić ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ostatnio dumałam nad lip tintami :). Ale ostatecznie się nie skusiłam, wolę delikatniejszy efekt.
      Koniecznie sprawdź kolekcję 2 skin. Z korektorów bardzo przyjemny jest Multi Mineral - ale niestety dość szybko ciemnieje, jeżeli w porę go nie rozsmarujemy.

      Usuń
    2. Są teraz w Biedronie :) Obczaję jak nie wykupią ;D

      Usuń
  35. heanowy tusz zrobił furorę :D

    ubolewam wielce, że nie mam colour bomb :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze 2 tygodnie temu można było ją kupić w naszym Hebe. Tam Revoltaire nadal zalega i poza różami, które zniknęły w pierwszym tygodniu, resztę można było kupić przez długi okres czasu.

      Usuń
  36. Bilans kosmetyczny 2012- wiele przybyło, prawie nic nie ubyło... Mam nadzieję, że w 2013 mój pokój okaże się być z gumy i się rozciągnie mieszcząc to wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Vichy normaderm jest również moim ulubieńcem i zawsze chętnie do niego wracam.
    Narazie jednak robie sobie od niego przerwe poniewaz musze wkońcu zuzyc reszte swoich specyfików do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  38. Kocham H24 miłością nieskończoną! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo lubię ten krem pod oczy z bławatkiem. Olejku na rozstępy z powodzeniem używam do włosów, podobnie jak wycofanej maści. Na szczęście zrobiłam większe zapasy kremu Babydream.

    U mnie 2012 rok mimo wszystko wyszedł na plus:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Zapraszam na króciutki post, z moim chłopakiem w roli głównej :D
    Będzie mi bardzo miło!

    OdpowiedzUsuń
  41. Muszę sprawdzić tej korektor z alverde:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie zdążyłam zaprzyjaźnić się z tą maścią z Rossa. Mam nadzieję, że jeszcze do nas wróci.

    OdpowiedzUsuń
  43. Kupiłam sobie róż Bell w biedronce i jestem z niego mega zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Mi ten olejek z drzewa herbacianego wyleczył trądzik, niestety po odstawieniu problem powrócił ;/
    PS. mocnatury7.blog.pl ZAPRASZAM :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Szkoda wódki! :D Kusi mnie ten myjec z Vichy, ale pisałaś kiedyś, że ma glinkę kaolinową w składzie (albo mam urojenia wywołane poświątecznym szokiem insulinowym), synergen ma podobną pastę do twarzy (z glinką), taką białą z pomarańczową tubką. No i kosztuje chyba osiem złotych. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? To muszę się kopsnąć do Rossa i porównać składy, nie lubię przepłacać :)

      Usuń
  46. tyle razy miałam sobie kupić papierowe ręczniki do twarzy i zapominałam. Po Twoim poście to już postanowione!:D
    Wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku oraz wielu powodów do radości:)!

    OdpowiedzUsuń
  47. no właśnie uświadomiłam sobie, że ubiegły rok to tak naprawdę 365 dni, które minęły mi bez większych sukcesów czy porażek, rok byle jaki, ani dobry, ani zły. Mój TŻ mawia, że nam służą lata nieparzyste...więc z niecierpliwością czekam na ten cudnie zapowiadający sie 2013. ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Oj, dokładnie pamiętam Twoją notkę o śmierdzielu z Garniera :) Bardzo dobrze napisany post, jest taki miły dla oka, estetyczny :) - Z resztą, nic odkrywczego :P

    OdpowiedzUsuń
  49. Marzy mi się ten korektor z Alverde :) A róż z Bell też bardzo polubiłam!

    OdpowiedzUsuń
  50. kosmetyki green pharmacy ogólnie dają u mnie ciała - szampon wysusza mi skórę głowy i przy dłuższym używaniu mam z nią poważne problemy (obsmaruję go na pewno na blogu!), a ten peeling to jakaś pomyłka. krem do stóp również zbyt wiele nie robił... krem pod oczy z aa 20+ mam i uwielbiam! vichy czeka na swoją kolej w szafce, a o peelingu do ust pat&rub śnię po nocach.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...