Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

sobota, 17 listopada 2012

Od zmierzchu do świtu, od świtu do zmierzchu. Rimmel Glam' eyes Day2Night Mascara

My kobiety lubimy trochę oszukiwać. Nie twierdzę, że kłamstwo to nasza broń kobieca, ale zdarza nam się lekko koloryzować. Szczególnie siebie. Poprawiamy naturę, choć nie zawsze są to zabiegi drastyczne przy użyciu skalpela i strzykawki. Ukrywamy cerę pod korektorami, podkładami i pudrami, różowimy policzki, wysmuklamy twarz bronzerem, ożywiamy usta szminką, domalowujemy sobie brwi, czernimy rzęsy... Robimy wszystko, żeby zatuszować mankamenty, a na pierwszy plan wyłożyć atuty. A do tego bardzo często potrzebujemy arsenału z prawdziwego zdarzenia. Dlatego szukamy kosmetyków cudownych, które z brzydkiego kaczątka wyczarują nam łabędzia (mało oryginalny tekst, wiem). Cuda zdarzają się rzadko, dlatego jesteśmy wiecznymi poszukiwaczkami. Dziś przestawię kolejny przystanek w drodze do tuszu idealnego, czyli Rimmel Glam' eyes Day2Night.

Tym razem, choć zacznę od kwestii technicznych, nie będę plotła bzdur o pierdołach. W przypadku tuszy opakowanie, a ściślej ten patol w środku, zwany popularnie szczoteczką, jest niezwykle istotny. Day2Night był szeroko reklamowany jako tusz z dwiema szczoteczkami. Dlatego gdy tylko wpadł w moje łapy, sprawdziłam czy to prawda. Oczywiście, że nie, szczoteczka jest jedna. Na czym polega cały myk? Na rurce. Odkręcając różową nakrętkę wyciągamy szczoteczkę wręcz oblepioną tuszem - w "zwykłych" tuszach mamy gwint, przez który przeciągamy szczoteczkę, co pozwala nam na pozbycie się nadmiaru tuszu. W wersji Volume gwint jest bardzo szeroki, dlatego ze szczoteczki prawie kapie. Gdy odkręcimy czarną nakrętkę, ta sama szczoteczka zostaje przeciśnięta przez całą rurkę, co "odsącza" tusz. 

Skoro odkryłam tajemnicę wszech czasów, to czas teraz opisać efekty, jakie możemy wyczarować za pomocą tego kosmetyku. Reklamy telewizyjne wskazywały na to, że różowa nakrętka pozwala na osiągnięcie wieczorowego efektu, natomiast czarna - dziennego. Moim zdaniem zarówno Volume, jak i Length dają zwyczajny, codzienny efekt. Jeżeli ktoś lubi delikatny makijaż wieczorem, proszę bardzo. Z doświadczenia jednak wiem, że zwykle szukamy wtedy tuszu, który zrobi nam prawdziwe firanki. Wersja Volume raczej nam tego nie zapewni.

Pierwsze zastrzeżenie jakie mam do Volume to szczoteczka, a właściwie nie tyle ona, co brak ściągającego nadmiar produktu, gwintu. Nabieramy go za dużo, co jest kłopotliwe szczególnie wtedy, gdy tusz jest świeży. Grudy i pozlepiane rzęsy mamy gratis w pakiecie. Po około miesiącu od rozpoczęcia używania jest nieźle, tusz znacznie lepiej rozczesuje rzęsy. Jakie rezultaty osiągniemy wersją Volume? Delikatne wydłużenie i pogrubienie. Nie jest to jednak spektakularny, olśniewający efekt, jakiego wiele z nas oczekuje wieczorem. Na co dzień - jak najbardziej.

Rozczarowała mnie wersja Length. Jedyne co robi, to maluje rzęsy na czarno. Pogrubienia brak, wydłużenie w minimalnym stopniu. Szczoteczka jest odsączona aż za bardzo, co ma swoje plusy, ponieważ tutaj nie ma zlepiania i grud, a rzęsy są znacznie lepiej rozczesane.
Mam mieszane odczucia odnośnie tego tuszu. Nie sądzę, że jest to wybitny kosmetyk, uważam, że podobny efekt można uzyskać przy udziale produktów trzy razy tańszych. Jedyne co mi się w tym tuszu podoba to to, że się nie kruszy i nie osypuje. Naprawdę, wcale. Ale efekt mnie nie powalił, wrócę do poszukiwania idealnego ideału (bo kilka nieidealnych już znalazłam :D) wśród tanich mazideł.

Cena: 30 zł/9,5 ml
Dostępność: Rossmann, Natura, Hebe, Super-Pharm
Ocena: 3,5/5

64 komentarze:

  1. Faktycznie efekt nie powala ..

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że producent obiecywał co innego.

      Usuń
  3. mam go i lubię :D początkowo używałam szczotki 'nocnej', teraz dziennej (bo fajnie zgęstniał) a ta dzienna szczoteczka lepiej rozczesuje rzęsy
    używam go od kwietnia czy maja, wykańczam resztkę i mam kolejne jego opakowanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, czy się skuszę na kolejne.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dzięki, za specjalne to one nie są. A bez tuszu ich nie widać zupełnie.

      Usuń
  5. Ale masz długie rzęsy! Taki na co dzień ten tusz raczej. Bardziej wersja volume do mnie przemawia;)

    OdpowiedzUsuń
  6. dlatego tak bardzo nie ufam reklamom:) fajnie piszesz:) ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój światopogląd też lekko runął, kiedy odkryłam, że to jedna szczoteczka. Recenzowałam dziada i szału nie było ;) Ogólnie tusze Rimmel jakoś nie powalają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się podjarałam tymi dwiema szczoteczkami, a tu klops :D

      Usuń
  8. Szału nie ma, staniki nie latają. Nie wystarczający efekt jak dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ach ten rimmel. tyle maskar już wypuścili, ale wciąż żadną z nich nie da się uzyskać firanek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam do tej pory tylko 2 mascary tej firmy. O pierwszej stanowczo wolałabym zapomnieć.

      Usuń
  10. Efekt nie jest spektakularny, ale krzywdy też nie robi ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. zgaszam się, szału nie ma, ale na Twoich rzęsach wygląda bardzo delikatnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię delikatny efekt, ale mimo wszystko rozczarował mnie ten tusz - bo producent sporo naobiecywał.

      Usuń
  12. Efekt średni, ale na dzień może być :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na pewno go nie kupię, taki sam lub lepszy efekt można uzyskać wydając trzy razy mniej pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi. Za 30 zł kupię sobie 3 tusze - np. z Wibo, których efekt jest całkiem niezły.

      Usuń
  14. Ja jakoś nie lubie kosmetyków Rimmela - jakoś żaden jeszcze mnie nie przekonał do siebie i chyba w tym życiu to nie nastąpi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to dość przeciętna marka :)

      Usuń
  15. Wątpię, czy istnieje idealny tusz do rzęs, w każdym razie ja go mimo intensywnych poszukiwań nie znalazłam i coś mi się zdaje, że prędko nie znajdę:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze sporo tuszy na oku, może wśród nich czeka ten jedyny :)

      Usuń
  16. Naprawdę z tego co widać na zdjęciach jest bardzo słaby, jak na taką cenę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś nie widziałam świata poza tuszami firmy Rimmel. Obecnie co nowość to zawód :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie coś Rimmele nigdy nie ruszały.

      Usuń
  18. jakoś nie przypadłam mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale zaliczyłam ździwko, efekt co najmniej przeciętny..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie nic specjalnego, szczególnie za tę cenę.

      Usuń
  20. Szału nie ma, ale nie jest też źle :). Choć jednak zgadzam się z tym, że za tę cenę można mieć 3 tusze z Wibo. Ten zielony jest emejzing.

    OdpowiedzUsuń
  21. Szału nie robi, rzeczywiście, ale jest bardzo tani. Aż się zdziwiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Yyy.. czas iść spać. Pomyliłam gramaturę ze złotówkami. Dobranoc. :P

    OdpowiedzUsuń
  23. E, to nie dla mnie! Póki co jestem zadowolona z tuszu Sensique z promocji za 5 zeta :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Nieeee, no to mnie Rimmel rozwalił tym brakiem odsączania... też pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  25. miałam go zakupić właśnie, ale chba się rozmyślę... ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudów nie ma :/ Niestety nie jestem fanką tuszy do rzęs Rimmela.

    OdpowiedzUsuń
  27. mam dziwne wrażenie że tu rimmel dał tyłka. Jakby nie miał pomysłu co by tu sprzedać. A szkoda szkoda, bo ogólnie firmę lubię i dziwię się że wpadli na cos takiego

    OdpowiedzUsuń
  28. Po drożyznach wszelakich teraz tylko najzwyklejszy avon'owski color trend pogrubiający, choć nie wiem jak wypadnie nowa wersja :&

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja coś nie mogę się przekonać do Avonu. Miałam jeden ich tusz i mnie nie powalił - efektem, bo mocny alkoholowy zapach zabiłby każdego.

      Usuń
  29. Tusze Rimmel kompletnie mnie nie przekonują :/

    OdpowiedzUsuń
  30. Wg mnie Rimmel ma bardzo przeciętne tusze, zdecydowanie lepiej mi się sprawdzają tusze z Maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie miałam żadnego tuszu z Maybelline. Swego czasu kochałam Lash Stiletto. Nie przepadałam za to za Collosalem, od którego piekły mnie oczy, i który się osypywał. Od jakiegoś czasu przyczajam się do One by One.

      Usuń
  31. jedyny tusz z Rimmela jaki lubię to Extra Super Lash :O

    OdpowiedzUsuń
  32. Szkoda, że to takie średniaczek. Trochę sobie ostrzyłam na niego ząbki, ale już mi przeszło :P

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie miałam z nią styczności i chyba raczej nie będę miała :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Rimmel nie wzbudza we mnie gorących emocji choć kiedyś miałam udany romans z tą firmą. Na chwilę obecną sięgam w stronę pomadek, tak Kate mnie opętała :D i przy tym chyba zostanę.

    Wiem ile mogę wyciągnąć z moich rzęs, pogodziłam się, że firankami to one się nie staną :D ale Rimmel nie trafia w moje potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jedną szminkę z Rimmela i lubię ją za kolor, ale za wysuszanie już nie. Kusi mnie kupno którejś ze szminek Kate :)

      Usuń
  35. ostatnio o niej myślałam i dobrze, że się nie skusiłam:)

    OdpowiedzUsuń
  36. miałam kiedyś takie podwójne cudo i jedno co mi pasowało to fakt, że tą szczoteczką cieniutką mogłam świetnie rozczesać rzęsy :) a potem nakładałam inny tusz.

    OdpowiedzUsuń
  37. Trochę słaby jak na taką cenę :(

    OdpowiedzUsuń
  38. troszkę marnie wygląda na rzęsach, za taką cenę spodziewała bym się raczej efektu sztucznych rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Efekt taki sobie :) Ja od czasu wprowadzenia lini z Maybelline to nie miałam innej maskary :)
    Pozdrawiam i zapraszam na rozdanie na moim blogu :)
    Klaudia.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja już się zawiodłam na drogich tuszach, wolę kupić coś tańszego bo wtedy aż tak bardzo nie jest żal :) a te tańsze są czasem dużo lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Mnie ten tusz bardzo niestety rozczarował :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...