Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

poniedziałek, 26 listopada 2012

Krwista czy wysmażona? Essence The Twilight Saga Breaking Dawn Part 2 Blush 01 Renesme Red

Nie wiem, ile razy przysięgałam sobie, że nie dam się zwariować, że nie będę latała z wywieszonym językiem do drogerii i rzucała się wygłodniała na limitowane produkty. Ale gdzie tam, tylko ktoś zacznie coś przebąkiwać o nowej edycji limitowanej, a ja już stoję przed drogerią i merdam ogonem. Mam masło, nie wolę.

Gdy pojawiły się pierwsze doniesienia o pojawieniu się limitki Essence w Hebe, skwapliwie poleciałam ją zbadać. Obeszłam się jednak smakiem, ponieważ nie było testerów do dwóch produktów, które mogłyby mnie interesować. Phi, niech się w takim razie wypchają, kota w worku nie kupię. Ale z czasem coraz więcej osób wychwalało róż, który wpadł mi w oko w zapowiedziach. Jednak to zakup czerwonej koszuli i brak pasującego do niej różu (oraz szminki), a na dokładkę parszywy humor, spowodowały, że podczas niezobowiązującego spacerku, niby całkiem przypadkiem, jak tajfun wpadłam do drogerii i ze wzrokiem szaleńca pognałam do kasy.

Saga Zmierzch mnie nie kręci. Mimo, że czytałam ją całą (nawet posiadam w swojej biblioteczce), a także widziałam 3 filmy z tej serii. Nie jestem nawiedzoną fanką Edka czy Kubusia. Moją ulubienicą jest ta ofiara losu, Bella. Nie powiem, złośliwą satysfakcję sprawia mi oglądanie kunsztu aktorskiego Kirsten "Karpia" Stewart. Nie będę się jednak bawić w krytyka literackiego i filmowego, zajmę się właściwym tematem notki, czyli różem w odcieniu Renesme (to córka Belli i Edka) Red.

Produkt zamknięty jest w prostym opakowaniu z grubego plastiku. Uczty dla oczu nie ma, ale za to "puderniczka" jest dość solidna, więc nie straszna jej podróże w kosmetyczce.

Róż jest drobno zmielony i świetnie sprasowany. Nie jest zbyt miękki, nie wzbija różowych obłoczków pyłu podczas nabierania na pędzel. Mimo, że jest dość suchy, nie jest nieprzyjemnie kredowy. Świetnie trzyma się policzków, gdy maluję się po 8 i wracam do domu około godziny 18 róż nadal wygląda bardzo dobre, nie zbiera się, ani nie ściera nadmiernie, choć oczywiście odrobinę blaknie.

Po lewej: Essence
Po prawej: Bell
Kosmetyk ten ma świetną pigmentację. Zwykle nie lubię róży o mocnym nasyceniu, ponieważ moja wciąż niewprawna ręka może zrobić krzywdę na policzkach. Przy dobrze nasyconych produktach trzeba uważać. Tym panem bardzo łatwo o placki. Dość problematycznie się go aplikuje, ponieważ trzeba go niewiele nabierać i dobrze rozcierać. Jednak te zabiegi są warte zachodu, ponieważ efekt jest naprawdę przyjemny. Cera wygląda na odświeżoną, w czym dużą zasługę można przypisać barwie tego produktu. Wbrew oczekiwaniom nie jest to odcień soczystej bordowo - czarnej krwi prosto z żyły :D. Odcień bardziej przypomina mi truskawkę albo poziomkę, ale nie krew. Myślę, że spodoba się osobom, które marzą o policzkach Królewny Śnieżki.

Jeżeli macie ochotę na nieróżowy róż, nie boicie się czerwieni, to myślę, że jest to produkt dla was. Dlatego, jeżeli chcecie go kupić to wyskakujcie z kapci i pędźcie do Hebe albo Natury, bo warto.

Cena: 11,99/5,5 g
Dostępność: Drogerie Hebe, Drogerie Natura
Ocena: 4,5/5

91 komentarzy:

  1. yhh, nie przekonuje mnie mimo, iż jest to dziecię Edwarda :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ten róż, będzie cudowny na zimę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładny choć ja się właśnie obawiam czerwieni na mojej buźce ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam coś podobnego, ale zerknę przy okazji środowej wizyty w HEBE ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się strasznie boję tej czerwieni :P Ale za to uwielbiam Twoje opisy sytuacji - "wpadłam jak tafun (...) ze wzrokiem szaleńca pognałam do kasy..." - no normalnie widzę to oczyma wyobraźni :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolor w opakowaniu wydaje się być ciemny, ale bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. macałam ten róż, ale dla mnie był "nie w kolor", byłam 2 dni po wejściu limitki i na półce leżał aż jeden. Zgroza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie chyba jednak zbyt mocny, ale wierzę, że dobrze zaaplikowany może wyglądać cudnie na polikach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wielu przypadkach aplikacja to podstawa :)

      Usuń
  9. Kolor genialny, sama mam ostatnio jakiś pociąg do czerwieni i chyba muszę się wybrać do najbliższego stoiska Essense by zbadać jak to wygląda w realu. A co, z moim trupio-bladym licem i ciemnymi włosami zrobię z siebie najwyżej jakąś parodie Śnieżki ^^ Zachęciłaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Boję się czerwieni na polikach, wolę koral ;)

    A dlaczego Kirsten zyskała przydomek "Karp"?? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. oglądałam tą limitke ale dla mnie to troszkę skok na kasę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, dla mnie też - jak wszystko przed świętami :)

      Usuń
  12. bałabym się, że sobie krzywdę zrobię :P

    OdpowiedzUsuń
  13. mnie ta seria w ogóle nie kusi. :P

    OdpowiedzUsuń
  14. jest piękny ale kolorek zdecydowanie nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  15. kolor bardzo ciekawy, ale niebezpieczny. tak jak mowisz trzeba odpowiednio aplikowac. oj niech ja juz sie do polskich drogerii dostane:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam na niego ochotę, ale jednocześnie trochę się boję;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Różu? Eee tam, bać to się można dentysty :D

      Usuń
  18. Widziałam ostatnio dziewczynę o mega jasnej cerze, ciemnych włosach i miała na policzkach róż w podobnym odcieniu. Wyglądała absolutnie oszałamiająco. Ja niestety przypominałabym bardziej klauna niż zjawiskową piękność:P

    OdpowiedzUsuń
  19. Tyle pochwał na blogach a ja się twardo opieram bo to kompletnie nie mój kolor :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Kusił i kusi nadal, ale rozsądek muszę zastosować :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Omijam Naturę szerokim łukiem.
    Bo Rossman ściąga ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. zastanawiałam się dziś nad nim, ale coś mnie powstrzymało i w końcu nie wzięłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czwartku będzie przeceniony w Naturze na 8,99 :)

      Usuń
  23. Przymierzałam się do tego różu i chociaż recenzje ma świetne, to jakoś nie żałuję, że ostatecznie nie wylądował w koszyku. Sto razy bardziej cieszę się z rozswietlacza Bella's Secret, który jest przewspaniały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam żałować, że nie połakomiłam się na rozświetlacz :)

      Usuń
  24. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam! Testowałam go w weekend na mamie, ma ciemniejszą karnację ode mnie i wyglądała w nim świetnie. Kiedy powiedziałam jej że to limitka, stwierdziła że 'nie ten, to następny'. Zdecydowanie nie odziedziczyłam tego po niej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama wychodzi z podobnego założenia. To tylko ja wykonuję jakieś dziwne akrobacje :D

      Usuń
    2. Moja się nie malowała większość życia :P Używała tylko podkładu, jakiś rok temu, w okolicach 40tych urodzin kazała zakupić sobie tusz, a w weekend dobierałam jej bronzer i oddałam swój rozświetlacz^^ Różem póki co ja na niej eksperymentowałam, sama się jeszcze boi :D

      Usuń
    3. Moja się malowała. Miała jakiś róż przez 10 lat i do tego zawsze używała perłoworóżowych szminek :D. Teraz ja jej kupuję kosmetyki i dbam o to, żeby nie zbierała jakiś resztek :D

      Usuń
    4. U mnie jest podobnie ;) Fakt, że nie ma mnie pod ręką na co dzień, jednak dbam o jej kosmetyczkę i pilnuję, żeby nie 'pożyczała' wszystkiego mojej siostrze. Brzmi strasznie :P, ale nie jestem wyrodną siostrą; po prostu mama całe życie odstępowała nam coś swoim kosztem i robi to prawie odruchowo, a ja wiem jak młoda o kosmetyki (nie) dba.
      BTW ostatnio namówiłam ją na jaśniejszy podkład, zamiast jakiegoś ciemnego AA namówiłam ją na pójście do Rossmanna i zgarnięcie 52ki Burżuja. Od razu zaczęła młodziej wyglądać!

      Usuń
  25. ostatnio szukalam tego rozu ... i go nie znalazlam ? ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w Naturze stand był wymieciony, ale w Hebe zalegał.

      Usuń
  26. Ubawiłaś mnie tą krwią prosto z żyły :)
    Mnie się udało oprzeć temu różowi (teraz żałuję, ale ciii), ale za to kupiłam rozświetlacz.

    OdpowiedzUsuń
  27. Też miałam ostatnio trochę kosmetycznych postanowień, ale blogerski świat nakręca się nawzajem :)

    OdpowiedzUsuń
  28. nie kupiłam go ze względu na chyba zbyt intensywny odcień jak dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydawał zbyt intensywny. Ale w rozsądnych ilościach wygląda ładnie.

      Usuń
  29. Intensywny jest tak jak należy :) Pozdrawiam, Blogging Novi.

    OdpowiedzUsuń
  30. Chyba jednak nie mój kolor :P
    Troszke mnie przerażają tak intensywne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  31. konkreciak widzę :) super! choć ja bym pewnie sobie urocze placuszki zapodała :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pierwszym razem, to na jednym z policzków w ogóle nie było go widać, natomiast na drugim miałam malownicze plamy :)

      Usuń
    2. sobie wyobrażam :D hihi

      Usuń
  32. Fanką sagi Zmierzch nie jestem - obejrzałam 4 części (i mam w planach 5), a po ich obejrzeniu nie mogłam się przemóc do książki. Kolor jest śliczny, zimą może się ładnie prezentować na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję :). Choć kupiłam go głównie dlatego, że potrzebowałam różu pasującego do czerwonej koszuli :).

      Usuń
  33. Z tej limitowanki absolutnie nic nie wpadło mi woko.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja jednak pozostanę przy moich chłodnych różach :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie wyglądałabym dobrze w takim kolorze, lubię odcienie brzoskwiniowe :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Essensiak wygląda bardzo intensywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. łeheheheh nie dajesz się zwariować limitkom, a jednak w dniu wykładania merdasz przed drzwiami ogonkiem łehehehe kiedy mogę przyjechać do Ciebie to zobaczyć? :D:D

    OdpowiedzUsuń
  38. To jednak nie jest mój kolor, ale dobrze że udało Ci się kupić odpowiedni róż do koszuli :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Bajek dla nastolatków nie oglądam, ale podobno chicior wielki. Obojętnie;)

    Całkiem ciekawie się ten róż prezentuje. Nie mogłam przekonać się do czerwonej szminki, a teraz noszę bardzo często i wydaje mi się że podobnie może być z pudrem:))) Krwisty. Mocny. Ostrożnie trzeba, tak jak piszesz, ale pewnie się skuszę. Raczej nie tych marek które podajesz bo są w Szwecji niedostępne, ale dziękuję za inspirację!!


    pzdr // k

    www.hemmahosjohanssons.blogspot.se

    OdpowiedzUsuń
  40. Wygląda ładnie, ale zostaję przy bezpieczniejszych odcieniach róży :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja cały czas noszę się z myślą zakupu takiego odcienia różu:) Myślę, że będzie pasował do mojego typu kolorystycznego:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Róż jest mega :) bardzo podoba mi się ten odcień ponieważ tak jak Tobie nie kojarzy mi sie wcale z krwią tylko bardzo przyjemnym poziomkowym kolorkiem :)


    PRzy Twoich recenzjach pokładam się czasem ze śmiechu :D świetnie piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja namiętnie molestuję mój róż z limitki Revoltaire od Catrice, reszta poszła na razie w odstawkę :P

    OdpowiedzUsuń
  44. jak najbardziej krwista! Ten twilajtowy jest mega! :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Podobają mi się oba kolory niestety jakoś nie potrafię przekonać się do różu :(

    Buziaki,Magda

    OdpowiedzUsuń
  46. na ten róż napaliłam się jak tylko zobaczyłam zdjęcia na blogach, niestety albo stety do Natury mam ograniczony dostęp, jeśli jednak róż jest mi przeznaczony to będzie na mnie czekał :)

    OdpowiedzUsuń
  47. rzeczywiście jest ostrym kolorkiem!:D

    OdpowiedzUsuń
  48. mi również się podobał na wystawce essence, ale czysto praktycznie myśląc - jestem w silnej grupie ryzyka zrobienia z siebie klowna za sprawą tego różu :) także odpuszczam i zostaję przy delikatnych różach.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  49. Właśnie go kupiłam (przez pewną recenzję na pewnym blogu, nie żeby coś) i zrobiłam nim sobie krzywdę. ;P Ale bardzo ładną krzywdę, a w dodatku takiego koloru szukałam. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...