Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 14 października 2012

Podążanie za modą może skończyć się szkodą. O masakrze metodą OCM słów kilka...

Zestaw startowy :)

OCM, czyli oczyszczanie za pomocą olei, szturmem zdobyło blogosferę kilka miesięcy temu. Wiele z nas cisnęło w kąt drogeryjne specyfiki do oczyszczania twarzy i czym prędzej rzuciło się do sklepów w poszukiwaniu odpowiednich olejów i ściereczek. Początkowo OCM mnie nie ruszało. Jednak przyszedł maj, od siedzenia w książkach człowiek zgłupiał, to i ja poleciałam po składniki potrzebne do sporządzenia tajemnej mikstury, która miała zrewolucjonizować moją pielęgnację.

Przed zrobieniem swojej mieszanki zaczytywałam się wpisami Idalii oraz Aliny. Wydawało mi się, że OCM będzie zbawieniem dla cery. Okazało się koszmarem, ale o tym za chwilę.

Do sporządzenia olejowej mikstury potrzebujemy oleju rycynowego, jakiegoś innego oleju, ściereczki oraz opakowania, do którego przelejemy nasz specyfik. Nie będę się rozpisywać o proporcjach poszczególnych olei, czy też ich przeznaczeniu - w internecie znajdziecie morze notek na ten temat. Nie będę także pisała o sposobie zastosowania - o tym też dziewczyny już pisały.

Skupię się chwilkę na ściereczce. Musimy ją dość często wymieniać - minimum raz na dwa tygodnie. Muślinowe szmatki Liz Earle czy The Body Shop są dość drogie (15 zł za kawałek szmatki), dlatego radzę znaleźć coś tańszego. Możemy kupić w Ikei muślinowy ręczniczek Vandring (12,99 zł/2 szt) i go porozcinać - z każdego ręczniczka wyjdą nam 4 ściereczki.

Jeżeli nie mamy dostępu do Ikei albo chcemy skorzystać z innego materiału, możemy kupić zwykły mały ręcznik lub ścierkę mikrofibrową. Tej pierwszej opcji nie polecam - choć frotte dobrze trzyma ciepło, to jest trochę ciężkie. Mikrofibrowe szmatki są tanie i dobrze dostępne - już za około 3 zł/szt. w Biedronce lub 7 zł/3 szt. w Pepco. Nie należy ich jednak całkowicie odsączać z wody, bo wtedy szybko tracą odpowiednią temperaturę - a ściereczka musi być ciepła, żeby pory się otworzyły i wypłynęło sebum.

Skoro już prześliznęłam się przez kwestie techniczne to teraz czas na clou programu, czyli opis działania metody OCM na moją skórę.

Zgodnie z tym co przeczytałam, przez początkowy czas stosowania tej metody może pojawić się wysyp niespodzianek, bo skóra się oczyszcza. Dlatego, gdy zaczęło mi się pojawiać więcej cudów niż zwykle, byłam spokojna. Syfy skolonizowały brodę, na której do tej pory pojawiały się tylko zaskórniki, oraz policzki, z którymi nigdy nie miałam problemu. Dziwnym trafem obronną ręką wychodził nos - dotychczasowe kratery znacznie się zmniejszyły i pojawiało się o wiele mniej czarnych głów. Z czasem jednak ten wysyp niespodzianek stawał się coraz bardziej upierdliwy. Wyrzuciłam więc dotychczasową mieszankę (z olejem BD dla mam) i sporządziłam nową, z olejem lnianym, który podobno jest świetny dla tłustej, trądzikowej cery. Niestety złota era gul trwała nadal - wystarczy spojrzeć na poniższe zdjęcie.

Tak wyglądało moje czoło w lipcu

Po blisko 2 miesiącach katowania swojej buzi olejem, odpuściłam. Efekty OCM leczę do teraz (czyli 2 miesiące). Nie mam do nikogo pretensji. Sama zdecydowałam, nikt mi ręki przy przykładaniu ścierki nie trzymał. Ale mam nauczkę na przyszłość - żadnych eksperymentów, szczególnie na twarzy.

135 komentarzy:

  1. O mój Boże.. Wygląda to strasznie.. Ale mam nadzieje, że już niedługo Ci to zniknie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest już znacznie lepiej :). Duża w tym zasługa olejku herbacianego i Vichy Normaderm 3w1.

      Usuń
    2. olej herbaciany to bardzo dobry wybór i można stosować go też jako dodatek do OCM, ogólnie stosuję OCM ale tylko jako demakijaż, wydaje mi się, że stosowanie go solo jako oczyszczanie twarzy to samobójstwo i nigdy się nie odważyłam, zwłaszcza że sama mam skórę skłonną do wyprysków - po demakijażu metodą OCM myję twarz po raz kolejny żelem, i w tej roli OCM sprawdza się bardzo dobrze. Jeśli dodamy olejek eteryczny z drzewa herbacianego do mieszanki OCM będzie ona miała dodatkowo działanie antybakteryjne.

      Usuń
  2. Ja też za tym sposobem nie przepadam, może zraziłam się poprzez nieodpowiedni dobór olejów, ale nie będę już próbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u ciebie nie było takiej masakry.

      Usuń
  3. ojej... ależ szkód te OCM Ci narobiło :(

    ja osobiście nigdy nie korzystałam z tej metody, bo jestem leniem i nie chciałoby mi się bawić z tymi szmatkami ;) myję za to twarz olejkami myjącymi (czyli coś OCM-podobnego, ale bez bawienia się w otwieranie i zamykanie porów) i jestem nimi zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleje myjący z BU bardzo mnie kusi :)

      Usuń
    2. Zoila, uważaj, mnie masakrycznie zapchał! Miałam pomarańczowy.

      Usuń
    3. No coś ty! Miałam ochotę na ten herbaciany, ale teraz poważnie się zastanowię.

      Usuń
    4. "Ile twarzy, tyle zapchań" - jak mawiał poeta :D

      Ja na przykład olejek z BU bardzo lubię, a zapycha mnie wszystko z napisem "anti acne".

      Usuń
    5. Faktycznie źle wygladało to czoło... Oby sie to poprawiło... :)

      Usuń
  4. niestety, z ocm mam takie same doświadczenia jak Ty :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie dla każdego ta metoda jest dobra.

      Usuń
    2. no niestety :( do tej pory walczę z problemami...

      Usuń
  5. U mnie masakry na szczęście nie było, ale i tak porzuciłam metodę z czystego lenistwa, przerzuciłam się na mydła i chwalę sobie, o wiele mniej paprania, a efekty więcej niż dobre :)
    Mam nadzieję, że uporasz się z pamiątkami po ocm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydła też mnie kuszą :). Dzięki :*

      Usuń
    2. Mydło ogólnie nie jest diabelskim wynalazkiem. Ostatecznie nasze babcie i prababcie nic innego nie znały :P
      U mnie mydło rządzi a modom na oczyszczanie twarzy nie ulegam tak samo jak olejowaniu włosów, chociaż podobno ono masakry nie czyni ale kto wie na dłuższą metę.

      Usuń
    3. To może faktycznie spróbuję z mydłami...

      Usuń
  6. o matko :( skutecznie mnie to zniechęciło do spróbowania tej metody :D chyba pozostanę przy żelu z ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryzyk - fizyk. Są dziewczyny, które ta metoda zachwyca.

      Usuń
  7. ja też mam skórę trądzikową i u mnie się też kompletnie nie sprawdził, też miałam masakrę na twarzy po tym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed tą metodą moja cera była mieszana, a niespodzianki pojawiały się czasami na czole :/

      Usuń
  8. dlatego ja się nie skuszę na OCM... powodzenia z walce z pozostałościami tej metody:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak też myślałam z tym OCM i całe szczęście nie skusiłam się na tą metodę. A wszystko zapowiadało sie tak pięknie...zaczęłam stosować oleje do nawilżania twarzy i też zauważyłam ogromny wysyp nieproszonych gości...porzuciłam olejowanie się i zostałam przy zwykłych kremach nawilżających. Dlatego też OCM nie ruszyłam...na szczęście.
    Ja chyba poleciłabym Ci teraz glinki, które wyciągną i złagodzą znacznie szybciej Twoją cerę. A że o szkodliwości glinek jeszcze nie słyszałam więc ryzyka nie ma. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie żel Vichy, który bardzo mi pomógł, jest z zieloną glinką :).

      Usuń
    2. Ale kup sobie czystą glinkę i nakładaj w formie maseczek...szybkie, proste , tanie i do tego świetnie działa.
      Dobrze, że już jest lepiej...wiem co nie co, jak to ciężko się żyje z tymi dziadami ;)

      Usuń
  10. jej, ja nie próbowałam tej metody i chyba nie wypróbuję, moja pielęgnacja cery jest dobra i nie będę nic zmieniać i kombinować :)

    życzę Ci abyś pozbyła się tych wszystkich niedoskonałości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę dopasowanej pielęgnacji :). U mnie wiecznie coś jest nie tak.
      Dzięki :).

      Usuń
  11. o jej :( a ja sie martwie, jak mi jedna gula wyskoczy... duzo wytrwalosci w leczeniu tej skory :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooo, współczuję. Ja sobie kombinuję z olejem z orzechów włoskich i na szczęście na razie nie mam takich akcji, więc brnę dalej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo Ci współczuję. Ja też podchodzę sceptycznie do wszystkich takich nowinek. Obyś szybko pozbyła się tych potworków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo często podniecam się nowinkami, ale muszę nabrać do tego większego dystansu.

      Usuń
  14. Zoilo, wydaje mi się, że źle dobrałaś olej bazowy stąd takie problemy z zapchaniem. Może powinnaś postawić na oleje do cery trądzikowej, np. z pachnotki, który silnie hamuje rozwój bakterii. Podejrzewam jednak, że po zrażeniu się tą metodą już nie sięgniesz więcej po olej. Mam nadzieję, że doleczysz szybko buzię i nie zostaną po tej przygodzie żadne ślady.
    Ja obecnie OCM porzuciłam na rzecz mydeł z Tuli, które pokochałam od pierwszego użycia. Świetne jest zwłaszcza węglowe, które nadaje się do cery z problemami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, nie mówię, że nie popełniłam błędów w tej kwestii :). Za oleje już stanowczo dziękuję.
      Mydła mnie kuszą, ale jeszcze nie wiem czy się zdecyduję. Mam nauczkę :)

      Usuń
  15. Ja mam cerę mieszaną, stosowałam tą metodę przez jakiś tydzień i odpuściłam, bo pojawiało się właśnie o wiele więcej krost niż przedtem więc stwierdziłam, że to nie dla mnie a szkoda, bo nigdy wcześniej nie miałam tak nawilżonej i odżywionej skóry ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. O mamo, no strasznie Cię wysypało :(
    Mnie jakoś nigdy ta metoda nie kręciła, mam naczynkową cerę z tendencją do mocnego rumienia i przykładanie do niej ciepłej ścierki jakoś mnie nie przekonywało, i w sumie cieszę się, że nie próbowałam bo więcej mogło wyjść z tego złego niż dobrego. Nie wspominając już o tym, że jestem meeeega leniwa i nie chciałoby mi się mieszać tych olejków itp :P

    OdpowiedzUsuń
  17. o matko! współczuję
    mnie te metody nie ruszają i pewnie skończyłoby się jak u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  18. ojej, współczuję takiego wysypu, lepiej faktycznie nie kombinować z własna twarzą, jednemu to będzie służyło, drugiemu nie

    OdpowiedzUsuń
  19. no to niezle Cie wysypalo. jak widac nie wszystkim odpowiada ta metoda. ja sama odwagi nie mialam. czasem naloze jakis olejek na twarz, ale to raz od wielkiego dzwonu, z obawy przed wysypem niespodzianek.

    OdpowiedzUsuń
  20. Uuuu nieźle to na Ciebie podziałało :(

    Opis wykwitów jest boski :D

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie tez wysypalo ale tez nie mialam ochoty sie z tym bawic wiec szybciutko odpuscilam. Kupilam clarisonica Mie 2 do porzadnego oczyszczania 1-2 w tygodniu i mydla Alep. Wysypu nie bylo :)

    OdpowiedzUsuń
  22. I dlatego cały czas się waham czy wypróbować tą metodę.
    Jestem za leniwa to po pierwsze, a po drugie może warto zostac przy tych sprawdzonych kosmetykach.
    Wracaj szybko do "zdrówka" Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. O biedna! Mnie akurat olejowanie nie interesuje. Kuruj sie i oby szybko skora sie odnowila...oj biedna ty..

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja używam olejku myjącego z DHC, chcesz to CI podeślę bo dostałam go w próbkach i przelałam część do szklanego pojemniczka, ale mam jeszcze sporo próbek to mogę Ci podesłać 30ml, odezwij się na maila jak coś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, ale na razie się wstrzymam z kombinacjami :).

      Usuń
  25. o kurczę... to się nie skuszę. życzę powodzenia w walce i współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  26. O nie, nie tak ciekawie ;/ Ja na początku miałam ochotę, później mi przeszło i ogólnie z rozsądku nie będę się w to bawić, bo mały bład może tutaj wiele kosztować. Mam nadzieję, że niebawem będziesz już miała gładką buźkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ojej, masakrycznie Cię wysypało.:C
    Ja nie próbowałam OCM, za bardzo leniwa jestem.:D
    Za to uwielbiam olejek do mycia twarzy z Shiseido.:)

    OdpowiedzUsuń
  28. O boziu ...
    Mnie nigdy OCM nie interesowało.
    Jestem za leniwa na takie ręczne robótki.

    OdpowiedzUsuń
  29. Kuurde :[
    Wiesz, nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, to wygląda[ło] naprawdę niepokojąco...
    Ja nie próbowałam OCM, bo nawet nie miałam zamiaru: źle mi się to kojarzyło. A kojarzyło się z babraniną, tłuszczem kapiącym po dywanie, biurku, warstwie tłuchu nie-dającego-się-zmyć, tłuchu po cichu włażącym pod ubranie... brrrrr - co nawet jeśli nie jest prawdą, mnie skutecznie przed tym hamowało.

    OdpowiedzUsuń
  30. Niezły pogrom... U mnie OCM też się nie sprawdziło, ale u mnie po prostu było brak widocznych efektów - zero polepszenia, zero pogorszenia. Szału nie było, a uczucie niedomytej buzi - tak.

    Także, dziękuję. Postoję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że u ciebie obeszło się bez tragedii ;)

      Usuń
  31. Ja się z OCM tez nie polubiłam, ale takiej krzywdy u mnie nie zrobiło. Za to takie czoło miałam po Merz Spezial... do dzisiaj leczę skórę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że suplement może takie kuku zrobić.

      Usuń
    2. Hmmm...
      nie śmiejcie się, ale ja myślę,
      że słońce - mimo wszystkich stosowanych filtrów i tych innych - też mogło dopomóc w osiedlaniu się coraz to nowych, niechcianych przybyszów.
      Ja sama, która na ogół praktycznie nie znam syfów, w słoneczne, ciepłe letnie dni dostaje czasem takich wulkanów, jak gdyby zebrała się w nich moc z całego roku. Wulkanów otoczonych mało przyjemną kaszką :/

      Usuń
    3. Zając niszczysz teorię mojej mamy, która twierdzi, że słonko pomaga na syfy bo je wysusza :D

      Usuń
  32. u mnie też się OCM nie sprawdziło, stan mojej cery się na szczęście tylko trochę pogorszył, odstwiłam olej i przeszło, później wróciłam do niego z powrotem i to samo, już więcej do OCM nie wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ulala, współczuję... Sama też czasem mam ochotę poeksperymentować i kończy się to katastrofą :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, jakby patrzeć, to u mnie zwykle też :).

      Usuń
  34. ja nigdy nie próbowałam OCM i raczej się nie skuszę

    OdpowiedzUsuń
  35. ja bez zwykle lenistwo OCM tez odstawilam ale moja cera wygladala tylko lepiej, nic na gorsze sie nie zmienialo...
    jestem w szoku ze tak to u Ciebie wyglada.
    a mozesz podac dokładne sklady mieszanek?
    BD dla mam ma olej z migdałowy ktory moze bardzo, bardzo zapychac...!! nigdy bym po niego nie siegnela do ocm dla mojej kaprysnej cery

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja nie pomyślałam o tym zapychaniu przez olej migdałowy. Zwłaszcza, że używam kremu Hipp, który ma w składzie ten olej i krzywdy mi nie robi.
      Nie pamiętam już dokładnie składów. Ale w pierwszej był olej rycynowy+BD, a w drugiej olej lniany nierafinowany+rycynowy. Proporcji nie pamiętam.

      Usuń
    2. ja zawsze posluguje sie tabela kwasow tluszczowych w poszczegolnych olejach i tak dobieram te ktore mnie nie zapchaja.
      sama zrobilam raz taki blad ze nakladalam na twarz olej makadamia i oliwke Hipp, a kazde z nich moglo mnie zapychac. to bylo w okresie jakmyslalam ze kazdy olej bedzie super i wcale nie trzeba brac pod uwage roznych ich rodzajow. moja cera pogorszyla sie a ja dopiero wtedy wladlam na posta italiany " Dla kogo jaki olej".

      Usuń
  36. nooooooooooooo i wlasnie dlatego ja sie za to nie biore. nie mam problemow z twarza a znajac moje szczescie to bym wygladala jak 10 niesczesc po tym ;) uwazam ze jesli nie ma wiekszych problemow to nie ma co kombinowac i trzeba trzymac sie swoich sprawdzonych produktow;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ja właśnie miewam problemy. Tylko nie wiem, czy bardziej z twarzą, czy ze sobą :D.

      Usuń
  37. nie potrafię powiedzieć nic innego jak "o matko". to teraz trzymam kciuki, żeby to wyleczyć. chyba jesteś pierwszą znaną mi osobą, której OCM nie pomogło.

    OdpowiedzUsuń
  38. Szczerze współczuję, bo nie wygląda to przyjemnie. Dobrze, że już jest lepiej, powodzenia w dalszej walce! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Trzymam kciuki za szybkie wyleczenie! Ja już dawno oduczyłam się eksperymentowania na mojej buzi. I teraz wiem, że stała pielęgnacja jest kluczem do sukcesu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jak znaleźć taką pielęgnację, którą będzie można bez obaw stosować? Chyba nie inaczej niż w drodze eksperymentów :).

      Usuń
  40. Podsumuje to jednym słowem : masakra.

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja nigdy nie byłam zwolenniczką tej metody. Zresztą napisałam osobny post o tym. Jeszcze niedawno namierzyłam filmik na YT pewnego amerykańskiego dermatologa, który stanowczo odradza OCM, szczególnie osobom z cerą tłustą i mieszaną. Chyba lekarz jednak wie najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam twój wpis :). Hmm, nie mam zaufania do dermatologów, mam niemiłe wspomnienia.

      Usuń
  42. Współczuję :/ I dziwię się, że wytrzymałaś z olejowaniem tyle czasu ;p Mam nadzieję, że już niedługo dojdziesz z cerą do porozumienia ;)
    Kiedyś przez chwilę zastanawiałam się czy nie dać OCM szansę, ale bałam się właśnie takich efektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U niektórych efekty były podobno oszałamiające. U mnie jak zwykle musiało być inaczej :D.

      Usuń
    2. O kurde. Czytalam kiedys duzo o ocm, ale to raczej nie dla mnie-nie mam zapalu, zeby testowac, ktora mieszanka sie sprawdzi. A chyba trudno wyczuc, czy taka sytuacja, jak u Ciebie, to wynik tego, ze ocm nie kazdemu sluzy, czy tego, ze mieszanka byla zle dobrana.

      Usuń
  43. OCM nie jest dla mojej skóry i każdy kontakt z olejami to niespodzianki :/ więc nie, dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  44. O, a myślałam, ze tylko ja tej metody nie polubiłam, albo że coś robię nie tak. OCM to u mnie jakaś pomyłka, nie dość, że czułam,że twarz wcale nie jest czysta to jeszcze oleje wysuszyły mi twarz miast jakoś nawilżyć czy ostatecznie przynajmniej nie pogarszać sprawy(a nie mam suchej cery). Ściereczek nadal używam, ale z innymi specyfikami.
    Nigdy więcej OCM;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja bardzo lubię ocm, ale najpierw robiłam je metodą parówkową, a teraz, ponieważ jestem leniwa, włażę z olejem na twarzy pod prysznic, a potem zmywam tym, czym akurat myję twarz. Wysyp był, ale lekki, teraz jest spoko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci służy.

      Usuń
    2. No ale właśnie czytałam, że w tym oryginalnym OCM się tę twarz traktuje tylko tą ścierką, wtedy by mnie zabiło. x_x

      Usuń
  46. U mnie było podobnie jak stosowałam rycyne+ oliwke z Hipp, jak zmieniłam oliwkę na jednoskładnikową (u mnie olej lniany) to dopiero zauważyłam pozytywy z stosowania OCM :)Czytałam też ze na niektórych właśnie olejek rycynowy tak działa :(

    OdpowiedzUsuń
  47. OCM stosowałam tylko przez tydzień , co prawda mnie nie wysypało ale ciągle miałam resztki olejków w spojówkach i załzawione oczy

    OdpowiedzUsuń
  48. Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej z cerą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :). Gorzej już chyba być nie może.

      Usuń
  49. Właśnie dlatego nie zdecydowałam się na tę metodę :/ Są inne naturalne metody oczyszczania twarzy, które nie powodują takich katastrof. Mam nadzieję, że szybko się uporasz ze skutkami OCM, pewnie teraz masz problem z przebarwieniami? Ja miałam taką masakrę po Triacnealu- do dziś leczę jego "efekty" :(

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja chyba przez to,że nie lubię zmian jestem daleka od eksperymentów:/ fatalnie to wygląda,cieszę się,że już Twoja skóra dochodzi do siebie. Ja pozostanę wierna micelowi Vichy

    OdpowiedzUsuń
  51. mnie na szczescie olejowa fascynacja nie dopadła zarówno jeżeli chodzi o włosy jak i twarz. włosy am za cienkie i zbyt mało - efekt obciążenia i przetłuszczenia widze natychmiast oczyma wyobraźni. co do oczyszczania twarzy - czyste lenistwo. nie chciało mi sie sporządzać mikstury, pozostaję przy micelach i tonikach, te mnie nie zawodzą. życzę szybkiego powrotu do dobrej kondycji cery ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. ja już po tygodniu zrezygnowałam, wysyp koszmarny podobno przez oliwkę hipp bo ma dosyć "bogaty" skład - chyba zwykła oliwa byłaby bezpieczniejsza

    OdpowiedzUsuń
  53. Rany, ale cię urządziła OCM!
    Ja nakładam mieszankę olei na twarz przed wyjściem pod prysznic, a później je po prostu zmywam.
    Ale pełna OCM też nie zrobiła mi krzywdy.

    OdpowiedzUsuń
  54. Szczerze Ci współczuję :/ Dlatego właśnie ja nie zdecydowałam się na olejowe próby- mam już wystarczająco dużo problemów z cerą, nie potrzeba mi nowych :/ Ale za to troszkę inaczej wykorzystuję oleje- mam mieszankę 50ml oleju tamanu + 10ml olejku pichtowego. Po demakijażu nalewam kilka kropel na dłoń i wsmarowuję delikatnie w twarz. Zostawiam to na twarzy na co najmniej 2h, potem zmywam delikatnym naturalnym mydełkiem, tonizuję hydrolatem i nakładam krem na noc (aktualnie są to kwasy). Na razie obserwuję powolną poprawę, ale nie chcę zapeszać ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Współczuję - wiem jak to jest. Ja skusiłam się na tonik pichtowy i też wyrządził mojej skórze krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
  56. Hmm rzeczywiście nie za ciekawie to wygląda, ja tej metody tak dosłownie nie stosowałam, kupiłam sobie taką ściereczkę, ale nie przypadła mi do gustu, nic przyjemnego dla mnie. Zostałam natomiast przy zmywaniu makijażu olejkiem, ale potem czyszczę jeszcze mydłem lub płynem, i to u mnie się sprawdza. Chyba bałabym się tej oliwki Hipp.

    OdpowiedzUsuń
  57. Dobrze, że nie porzuciłam micela i żelu na rzecz ocm.. Jednak lepiej trzymać się tego, co sprawdzone :) podziwiam Cię, że tak dużo czasu sobie dałaś. Ja prawdopodobnie po pierwszym wysypie już bym odpuściła :)

    OdpowiedzUsuń
  58. ojej współczuję, tak może się zdarzyć bo nie każdemu OCM służy, zanim zrobiłam swoją pierwszą mieszankę wiedziałam o tym i bacznie obserwowałam skórę czy stan się nie pogarsza, mi ta metoda służy wracam do niej zimą kiedy skóra szybciej się przesusza, jest podrażniona od zmian temperatury i kosmetyków z kwasami które stosuję, łączę się w bólu bo mam na buzi wysyp po pudrze My Secret, Triacneal poszedł w ruch, cudowny kosmetyk

    OdpowiedzUsuń
  59. O zesz ...

    Faktycznie, masakra jednym slowem.

    Ja od OCM trzymam sie daleko, z racji tego iz jestem po prostu lewnia.

    OdpowiedzUsuń
  60. jejku, faktycznie oleje nie dla Ciebie :/ ja się za to nie biorę, wolę nie ryzykować ;)

    OdpowiedzUsuń
  61. Twarz jest ciężką sprawą na eksperymenty, myślałam o tej metodzie ale stwierdziłam, ze wizyta u dermatologa nie zaszkodzi. Leczę się już czwarty tydzień, prawdę powiedziawszy nie widzę rezultatów ale może trzeba więcej czasu, no nie wiem... Wiem tylko, że dobrze, że nie zdecydowałam się na OCM...

    OdpowiedzUsuń
  62. U mnie było podobnie, może nie az tak mocno jak u Ciebie, ale pewnie dlatego że szybciej odstawiłam oleje. Zaczęłam z dokładnie takim samym zestawem jak u Ciebie na fotce, jakbym sama ją robiła :P Samo zmywanie makijażu tym sposobem bardzo mi odpowiadało i było bardzo przyjemne. Ale jak zobaczyłam co się dzieje głównie na moim czole i brodzie to podziękowałam. Też jeszcze uspokajam swoją buzię.

    OdpowiedzUsuń
  63. Ja od razu powiedziałam ta metoda nie jest dla ciebie i się cieszę,że nie próbowała.Bo na pewno by mnie zapchała.

    OdpowiedzUsuń
  64. U mnie ta metoda się sprawdziła, nic mi lepiej nie usuwa makijażu .
    Trzymam kciuki za Twój powrót do formy.

    OdpowiedzUsuń
  65. O mój Boże... Mam nadzieję, że zaleczysz wszystko i nie będzie widać już żadnych efektów tej "kuracji". Ja nawet nie zaczynałam z OCM. W ogóle mnie ta metoda nie kręciła i nie kręci.

    OdpowiedzUsuń
  66. u mnie efekt był identyczny ;/ i od tego momentu kiedy stosowałam ocm zaczeły się moje problemy z trądzikiem, które trwają już rok ;/ wcześniej miałam jedno czy dwa pryszcze na miesiąc ;) a po ocm miałam całą twarz ;/

    OdpowiedzUsuń
  67. Używałam OCM przez jakiś czas, porzuciłam z lenistwa. U mnie mix oliwa z oliwek+ rycynowy + Hipp sprawdził się bardzo dobrze, skóra była oczyszczona a pory zwężone. Planowałam wrócić do tej metody, ale chyba mi się nie chce. :)

    Życzę szybkiego powrotu do formy!

    OdpowiedzUsuń
  68. Zrobiłam swoją własną olejową miksturę, jednak "dzięki" mojej systematyczności nie wdrożyłam w życie, bo zawsze wygodniej mi sięgać po mleczka, niż babrać się olejkami. Od dziś miksturę będę wykorzystywać tylko do włosów.

    OdpowiedzUsuń
  69. rany!! nie spodziewałam się, że aż takie ziazi może to zrobić...najgorsze jest teraz leczenie bo wiadomo, że wyskoczy coś w momencie a żeby się tego pozbyć potrzeba sporo czasu...mam nadzieję, że skóra wróci do formy :)

    OdpowiedzUsuń
  70. szczerze to mimo, że wiele blogow na bieżąco oglądam to jeszcze nigdy o takiej metodzie nie słyszałam:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  71. nie przewidzisz - ja OCM porzuciłam z czystego lenistwa bo było super dla mojej skóry- jednak mogę sobie wyobrazić co Ci się stało koleżanka po masażach z olejami miała taki wysyp na plecach że skończyło się długim leczeniem - mam nadzieję że teraz powoli z tego się wyliżesz - współczuję i łączę się w bólu

    OdpowiedzUsuń
  72. mam nadzieję, że uda Ci się to wyleczyć bo sama dobrze wiem jaki to jest dyskomfort...
    ps. bardzo fajny blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  73. Dokładnie, u mnie metoda OCM w zeszłym roku przyniosła taki sami rezultat :( Długo walczyłam z pozostałościami niespodzianek po tej metodzie. Na pewno już nigdy do niej nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  74. Nie próbowałam tej metody, choć ciągle gdzieś o niej słyszę i czytam. Po prostu muszę umyć twarz wodą. Bez tego nie wyrobię. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  75. też byłam bardzo ciekawa olejowania twarzy, ale się w końcu nie zdecydowałam z obawy o takie cuda. spróbowałam olejku do mycia z biochemii urody i to był koszmar, więc pójście krok dalej sobie darowałam.

    OdpowiedzUsuń
  76. Mialam tak samo jak ty:( i zrezygnowalam wrocilam do mojego micela i jest dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli warto jednak stawiać na sprawdzoną pielęgnację.

      Usuń
  77. Uuaa... Ale zmasakrowało Ci czoło :( Mnie za to prawdopodobnie zapchały kremy z Lirene i również męczę się z tymi skutkami do dziś... Mi akurat pomogły kremy z bratniej marki, czyli Pharmaceris. Nie są ideałami, ale zauważyłam ogromną różnicę, mam już zaplanowane recenzje, poczytaj sobie jutro i pojutrze, może będą odpowiednie do Twoich problemów.

    OdpowiedzUsuń
  78. Dobrze, że nie uległam tej modzie, chociaż wielokrotnie byłam już blisko kupienia całego potrzebnego asortymentu. Wątpliwości miałam przez olej rycynowy - nie chciałam , by dodatkowo wzmocnił włoski na twarzy.

    Współczuję takich kłopotów z cerą :( Życzę szybkiego powrotu do normalności :*

    OdpowiedzUsuń
  79. ojaaaaa!!! i skutecznie swoim postem odciągnęłaś mnie od myśli o ocm. wiem że każda cera zareaguje inaczej, możliwe że nic by się u mnie nie stało. ale mocno walczyłam o ładną, gładką buzię i teraz kiedy już ją mam nie dam sobie odebrać. chciałam zrobić jej jeszcze lepiej, ale widzę, że mogę tego żałować.

    jak jest teraz? lepiej? czym leczysz buzię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myłam ją Vichy Normaderm, a punktowo dawałam olejek z drzewa herbacianego :)

      Usuń
    2. Ten olejek to świetna rzecz. :)

      Usuń
    3. Gdyby nie on, to chyba bym się z tego nie wygrzebała :)

      Usuń
  80. Sama zaczęłam stosować OCM jakieś 2 tygodnie temu, i właśnie borykam się z wysypem zaskórników na twarzy... Zastanawiam się czy to słynne oczyszczanie się cery czy może ta metoda też nie jest dla mnie odpowiednia. Twój post trochę mnie zaniepokoił (też stosuję do mieszanki BD fur Mama)... Dobrze że o tym piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  81. Mi się odechciało OCM po czwartym razie, może to i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  82. Ta metoda też nie jest dla mnie, totalnie się nie sprawdziła. Dużo roboty z nią jest, wszystko jest tłuste naokoło. :D

    OdpowiedzUsuń
  83. Ciekawa jestem strasznie czemu się tak u Ciebie stało.

    Ja stosuję ocm, ale jako dodatek, potem używam delikatnego żelu.

    Po prostu do mojej skóry gorąca mikrofibra się nie nadaje, a taką o średniej temp mniej się zadziała.
    A znowu wolę mieszanki olejów niż mleczka czy micele.

    OdpowiedzUsuń
  84. Ja zaczęłam stosować OCM w ubiegłym tygodniu (na razie udało mi się poddać dwóm zabiegom), tyle że z pewnymi modyfikacjami, gdyż od samego początku teoretycznego zapoznawania się z tą metodą nakładanie wilgotnej, ciepłej szmatki na tłustą buzię wydało mi się czymś obrzydliwym, więc nawet nie przyszło mi do głowy by zrobić sobie takie kuku i zamiast tego zalewam saszetkę rumianku wrzątkiem w sporej misce, na twarz nakładam mieszankę olejku rycynowego z olejem z pestek winogron i odrobiną olejku z drzewa herbacianego i pochyloną głowę nad miseczką przykrywam ręcznikiem - taka parówka - ja nazywam to sauną buziaczka ;)I póki co nie mam żadnych przykrych niespodzianek, jednakże dwa zabiegi to mało by powiedzieć, że ta metoda jest super. Jak dłużej się pobawię, to opowiem Wam co z tego wyszło :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...