Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

poniedziałek, 29 października 2012

Oko i oko(lice), czyli ulubieńcy października


Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta... Biorąc pod uwagę fakt, że w sobotę rano wiele z nas zaskoczył śnieg, który bynajmniej nie zamierzał stopnieć tak szybko, jak byśmy tego oczekiwali, a radio Zet stanęło na wysokości zadania i puściło "Last Christmas", można wysnuć wniosek, że za chwilę będziemy cieszyć się choinką. Jakby ktoś się nie zorientował (:D), właśnie mija październik, studenci budzą się z imprezowego snu, zaraz kolokwia, a do stycznia tylko jeden krok. Oj leci ten czas, leci, a im człowiek starszy, tym szybciej suną wskazówki zegarka.

Październik w tym roku był naprawdę piękny. Przez większą część czasu cieszyliśmy się modelową polską złotą jesienią. Tę radość manifestowaliśmy, tłumnie chodząc na spacery. Nawet takiemu sobkowi jak ja, zdarzyło się się wychodzić do ludzi. A ponieważ wychodząc trzeba jakoś wyglądać, szpachla musi być!

W tym miesiącu miałam wenę do makijażu. O ile makijażem można nazywać bliżej nieokreślone mazaje, w porównaniu z którymi malowidła z Lascaux to dzieła sztuki. Zgodnie z wyświechtaną maksymą, mówiącą, że oczy są zwierciadłem duszy, namiętnie przy nich grzebałam. Gdy przypadkiem udało mi się wcześniej wstać i nie gonić na łeb i szyję, to na całej powiece lądował cień Cappuccino z paletki Au Naturel ze Sleeka. Odkryłam, że ten pozornie niewidoczny beż, rewelacyjnie sprawdza się w codziennym makijażu. Zrobiłam w nim porządne zagłębienie i będę płakać, gdy mi się skończy. Myślicie, że Inglot 353 byłby godnym zastępcą?

Ponieważ jestem leniuchem, bardzo lubię ułatwiać sobie życie. Nie przepadam za machaniem pędzlem bez opamiętania, kilkukrotnym dokładaniem cienia, dlatego ogromniasta miotła Sephora Professionnel nr 21 podbiła moje serce. Dwa ruchy i cień siedzi na całej powiece :).

Do cienia Cappucciono, żeby nie było mu smutno, dobierałam średni brąz, którym zaznaczałam załamanie. Na Temptalii Inglot 344 wyglądał na taki ciepły, brudny odcień różu. A tymczasem ten oszust to taki przyjemny, kakaowy brąz.

Gdy zwlekałam się z łóżka za późno i nie chciało mi się bawić z bazą, rozcieraniem i innymi takimi, ładowałam paluchy do Maybelline Color Tattoo 25 Bad to the Bronze. Brązu nigdy dość, dlatego ten mieniący się na złoto, przypadł mi z miejsca do gustu.

Skoro jestem jeszcze przy górnej partii twarzy, to wspomnę o brwiach. Moje krzaczki jakie są, każdy widział. Ponieważ są one trochę niemrawe, trzeba im pomóc. Lekko podkreślone i uczesane za pomocą kredki Catrice 020 Date with Ash-ton (kapitalna nazwa!) oraz załączonej do niej szczoteczki wyglądają o niebo lepiej :).

Z obszaru "nadocznego" zjadę na piętro "podoczne". Na straży świeżego spojrzenia cały czas stoi korektor Alverde Camouflage 002 Beige. Staram się go oszczędnie dozować, ale jest tak przyjemny, że czasem ląduje także na innych partiach twarzy. Kolejne opakowanie już mam w planach.

Usta na jesieni także nie mogą być gołe. Choć szminek ci u mnie dostatek, nie mogłam odmówić sobie kupna Maroon z Catrice. Od dłuższego czasu szukałam takiego ciemniejszego różu, ale ze zdecydowanie cieplejszymi nutami i chyba w końcu udało mi się znaleźć wyśniony kolor.

Nie myślcie jednak, że tylko się pacykowałam. Myć się w końcu też trzeba :D. Ukochanym produktem pielęgnacyjnym tego miesiąca stał się Vichy Normaderm 3w1. Z tuby wylatują już smętne resztki, co niezmienienie mnie smuci. Moja cera bardzo go polubiła, okazał się prawdziwym wybawcą w trudnych momentach. Więcej na jego napiszę wkrótce.

Co was zachwyciło w październiku? Kosmetyk? A może książka lub film? Czy może obyło się bez fajerwerków?

82 komentarze:

  1. laaaast krismas :D
    U mnie dziś tak sypie, że ledwo co do domu się doczołgałam :D zamieć jak nic!
    u mnie w tym miesiącu króluje śliwkowa szminka Sephory, typowo jesienny kolor. Cień z Inglota fajnie wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię śliwkę, ale u mnie nieszczególnie ona wygląda :(

      Usuń
  2. Uwielbiam brązy nie tylko jesienią :) takie w odcieniu kawy z mlekiem mają to do siebie, że nawet niedokładnie nałożone nie straszą zbytnio lica :) chociaż ja w październiku z uporem maniaka męczę kolor Sand Francisco Miss Sporty, który z brązami nie ma zbyt dużo wspólnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sobie sprawdzę w internecie ten cień.

      Usuń
  3. w październiku zakochałam się w nowym odcieniu Wibo na pazurki, poza tym wszelkie zapachy świeczek, które pomagają mi się zrelaksować
    i Kosmetyki z Malinowego Zdroju, uwieeeelbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze słyszę o Malinowym Zdroju, muszę obadać sprawę.

      Usuń
  4. Swietnie opisani ulubiency. '..dlatego ogromniasta miotła Sephora Professionnel nr 21 podbiła moje serce.' hehe smiac mi sie chce z tej miotly :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      No a nie miotła? Miotła, jak bum cyk cyk!

      Usuń
  5. Te cienie z Maybelline mnie kuszą! Mnie w październiku zachwycił kisiel! Tak, tak... Stałam się fanką i codziennie jem kisiel taki do zrobienia w kubku. Cały szkopuł tkwi w tym, że dodaję soku z malin domowej roboty... Pycha!

    OdpowiedzUsuń
  6. no jesienią nic nie może być gołe, nie tylko usta:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A u mnie w październiku króluje na powiece odkurzony, holograficzny Lovely 01, dzień w dzień. Cudny się jakiś zrobił:) Może to efekt nakładania go miotełką do rozświetlacza ecotools- bo miało być szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swój cień Lovely gdzieś zakopałam, ale w sumie racja, na tę porę roku jak znalazł :)

      Usuń
  8. ja w październiku nie odnotowałam modelowej jesieni :(

    OdpowiedzUsuń
  9. nie mam paletki au naturel ale mam inglota 353 i bardzo go lubię jest ze mną od niedawna jednak skradł moje serce i lubię nim wypaćkać całą powiekę a dalej cudować czym innym :) mam też 'miotłę' z sephory i też ją baardzo lubię tylko moja chyba ma nr 22 :) mnie we wrześniu olśnił lakier essie nr 13 którego w końcu stałam się szczęśliwą posiadaczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba kupię tego Inglota.

      Usuń
    2. musisz go sobie dobrze 'zmacać' wtedy będziesz pewna :)

      Usuń
  10. mnie w październiku zachwyciło mydło kawowe z lawendowej farmy :) boski peeling :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też uwielbiam kredkę do brwi Catrice i pomadkę w odcieniu Maroon ;) W październiku najczęściej gościły na mojej twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolokwia... coś o tym wiem. ;/
    Zainteresowałaś mnie tą kredką Catrice, aktualnie mam essence ale jest ciut twarda...
    U mnie w październiku królowały perfumy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za ciebie kciuki :).
      Kredka z Catrice nie jest jakoś bardzo miękka, ale przyjemnie jej się używa.

      Usuń
  13. Kredka Catrice ma boską nazwę, chyba nawet dla niej ją kupię, bo w sumie preferuję cienie, a i ich używam rzadko.
    A na film to ja się dopiero wybieram....czas na bonda! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam żel do brwi, cienie i kredkę i od jakiegoś czasu używam tylko kredki. Z cieniami za dużo babrania :D

      Usuń
  14. Color Tattoo, podzielam Twoje uwielbienie dla tego odcienia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zachwyt października? Zdecydowanie krem bb oraz puder neutralizujący zaczerwienienia z p2 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zbadać ten puder :). Choć nie wierzę w cudowne obietnice neutralizacji, w tym aspekcie rozczarował mnie puder Clinique.

      Usuń
  16. fajni ulubieńcy:) moim jest stanowczo film :) - Skyfall i piosenka Adele:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie muszę zobaczyć nowego Bonda. Adele uwielbiam!

      Usuń
  17. Nie miałam żadnych z tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie październik upływa pod znakiem antybiotyków, ale kosmetycznych ulubieńców nie zabrakło:) Niebawem również machnę o tym notkę.
    Cienie Maybelline bardzo mnie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie w październiku królują ciemne usta - bordo, śliwki, fiolety - uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie zachwycił w październiku tusz z L`oreal, chyba jedyna rzecz :) Aaaa i może moje brwii ^^ Dodaję do obserwowanych. Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja dzisiaj kupiłam sobie swoją pierwszą ever szminkę z Catrice i chyba na jednej się nie skończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. kosmetycznie w październiku średniawka, na nic szału nie było u mnie. No może na maskę ze spiruliny, jeszcze nie opisywałam swoich doświadczeń, ale to pierwsza maska po której zmyciu mam widoczne efekty. Nie sądziłam, że ten śmierdziel potrafi sobie tak ładnie poradzić z moją cerą. Szczęście, że nie śmierdzi po zmyciu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. lol miotla;D tez mam jedna taka miotle,po ktora siegam jak robie makijaz 'na odwal sie' (czyt. jak za dlugo z wyrka sie wygrzebuje wczesnym rankiem,co teraz wydaje sie byc srodkiem nocy).

    OdpowiedzUsuń
  24. Wiedziałam, że o czymś zapomniałam w Pradze! Miałam przyjrzeć się temu korektorowi alverde :\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może następnym razem nie zapomnisz :)

      Usuń
  25. Mam szaleńczą ochotę na ten korektor Alverde... Muszę coś zrobić :P
    Mnie w październiku zachwyciła kurtka "parka" ze skórzanymi rękawami. Lubię militarny styl, więc zdobyłam dla siebie takową, ale właśnie zaskoczył mnie śnieg. Może jeszcze pogoda pozwoli na lans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod koniec tygodnia ma być ok +10, więc może będzie lans w tym roku :D

      Usuń
    2. Eeee no to lux :D. Bo jakbym musiała czekać do wiosny, to by była lipka. Nie wiem czy wiosną te kurtki nadal będą modne :/ i co ja wtedy pocznę?!

      Usuń
  26. Mam próbkę kremu Vishy z tej serii, świetnie nadaje się na dzień pod makijaż i pięknie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam próbki kremu z tej serii, ale mnie uczuliły :D

      Usuń
  27. Mnie w październiku zachwyciły produkty Pat&Rub, dzięki Wam zainteresowałam się tą marką, co tam jeszcze... Twoja mgławica z TBS i kilka lakierów.
    Ponadto zachwyciły mnie Wasze blogi, czemu niniejszym dałam upust w stosownym poście :D

    Nie mogę nigdzie dostać wody brzozowej :[

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie produkty z P&R na razie nie zachwycają :D

      Usuń
    2. Wodę brzozową można dostać w Rossmannie, o taką o: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=39894

      Usuń
    3. No i weż tu zaufaj pani-z-Rosmanna :D

      - Przepraszam, czy dostanę wodę brzozową?
      - Mmmmmm... e... y... my nie mamy wody brzozowej.

      Dziękuję :)

      Usuń
    4. Bo może nie w każdym Rossmannie jest. Najlepiej szukać w takich ogromnych, tam asortyment jest szerszy.

      Usuń
  28. Nazwę korektora już zapisałam :)
    I dopisałam do listy.
    Już niedługo będę robiła zamówienie na kosmetyki DM.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nazwy wymyślane przez marketingowców catrice są naprawdę fenomenalne!
    Nie lubię za bardzo cieni w kremie, bo nie umiem nakładać ich pędzlem, a paznokcie mam zazwyczaj długie i kolorowa maź mi pod nie włazi, brrrr.
    Tak, jak sól. Nienawidzę brać palcami soli, bo potem czuję te małe kryształki pod paznokciami i muszę po raz kolejny myć moje myte co chwilę i przesuszone na wiór łapy.
    Uf, ale wywód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to nie przeszkadza, bo mam krótkie paznokcie. Podobno cienie w kremie nakłada się zbitym pędzlem do korektora :)

      Usuń
  30. że co puścili? :) powariowali chyba.. aż tak im się do świąt spieszy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowili chyba zaskoczyć słuchaczy. Takie rzeczy przed 1 listopada... :D

      Usuń
  31. Polecam Ci 353 z Inglota. Mój ulubiony cielak.

    OdpowiedzUsuń
  32. Czy szminka Catrice jest ze stałej oferty? Bardzo spodobał mi się ten kolor, a jeśli ma ciepłe nuty, to już w ogóle szał ciał :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Maybelline Color Tattoo 25 Bad to the Bronze CUDO!

    OdpowiedzUsuń
  34. U mnie październik w sumie obył się bez fajerwerków, jedynym fajerwerkiem jest dzień dzisiejszy i wczorajszy, gdzie zmieniłam trochę rzeczy na blogu :)

    Ten Cień inglota mnie intryguje, oni mają całkien ciekawe kolory, problem jednak leży w ich cenie :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10 zł za wkład to nie jest jakoś bardzo dużo :).

      Usuń
  35. Ten pędzel wydaje się być bardzo fajny :) Ile kosztuje? :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mnie zachwyciła książka- Kwiaty na poddaszu :) I kolejne z tej serii. Kosmetycznie zachwytów nie było, o ile mnie pamięć nie myli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam nigdy o tej książce, muszę sprawdzić :)

      Usuń
  37. Mój najświeższy zachwyt to kupiony na poprawę humoru cień-wkład do Inglotowej palety. Połyskujący 124R - uwielbiam okołobordowe akcenty na oczach!

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja to wręcz lato u siebie miałam w niektóre dni :)

    Korektor alverde na pewno zakupię jak tylko będę w dm.

    OdpowiedzUsuń
  39. W moich ulubieńcach wylądował balsam eveline bioolejek arganowy&pomarańcza.

    A tak poza tym stosowałam produkty głównie znane i lubiane przeze mnie od dawna.

    OdpowiedzUsuń
  40. U mnie zdecydowanie Alverde. Odkrycie miesiąca;D

    OdpowiedzUsuń
  41. Do brwi polecam żel Wibo, to moje nowe odkrycie :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Inglot nr 344 trafia na moja listę, zapowiada się bardzo przyjemnie:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Czekam niecierpliwie na recenzje vichy.

    OdpowiedzUsuń
  44. Uwielbiam pomadki z Catrice ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. O! Też mam kredkę do brwi z Catrice, ale nazwy nie pamiętam. Jeden z niewielu odcieni, który do mnie pasuje :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...