Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

sobota, 8 września 2012

Na drzewo! Pharma Tech Naturalny olejek (z) drzewa herbacianego

Blogerki urodowe, choć nie są uzależnione od mody, tak jak szafiarki, to jednak często same wymyślają sobie trendy, najczęściej w pielęgnacji. I nagle na blogach mamy wysyp notek o tym samym. Hitem ostatnich tygodni  jest laminowanie włosów przy pomocy żelatyny. Wcześniej były zachwyty nad OCM, Tangle Teezer… Jednym z hitów blogosfery jest olejek z drzewa herbacianego, o którym dziś trochę pomiauczę.

Dość długo opierałam się przed zakupem tego specyfiku. Pojawił się on w mojej łazience za sprawą mamy, której kiedyś wspominałam o dobroczynnym działaniu tego cuda. Pech chciał, że urlop mojej mamy uprzykrzyło upierdliwe zimno. A ponieważ zgodnie z tym, co szepnęłam mamie do ucha, olejek z drzewa herbacianego pomaga leczenie okropnego „zimna”, mama pobiegła więc do apteki po olejek. Po powrocie rodzicielki z urlopu i mnie wyskoczyło to paskudztwo. Więc olejek poddany był podwójnemu testowi – na zimno i niespodzianki.

Olejek stosowałam bezpośrednio na skórę. W jakimś artykule dotyczącym leczenia opryszczki wyczytałam, że olejek z drzewa herbacianego świetnie się sprawdza, ponieważ ma nie tylko działanie antybakteryjne, ale i nawilżające. Bujda na resorach. Olejek ma silne działanie wysuszające. Skóra wokół zmiany chorobowej wyglądała mało ciekawie i schodziła płatami. Muszę jednak przyznać, że dzięki antybakteryjnemu działaniu olejku to badziewie szybciej się ulotniło. Zaczęłam smarować się olejkiem tylko, gdy zobaczyłam, że coś się święci, a więc przed całkowitym wykwitem. Zmiana zagoiła się szybko, bo w ciągu około tygodnia od rozpoczęcia kuracji.

Mądrzejsza o doświadczenia opryszczkowe, do zwalczania niespodzianek przystąpiłam w trochę inny sposób. Najpierw  nawilżyłam skórę. Po wchłonięciu się kremu nakładałam olejek. Moja cera nie jest idealna, choć zaczyna wyglądać coraz lepiej. Olejek pomógł mi w najgorszych mojej skóry, a więc po masakrze metodą OCM, kiedy to na twarzy miałam ogromne, czerwone i błyszczące gule. Wyglądały naprawdę okropnie. Olejek pomógł mi je zlikwidować. Teraz używam go punktowo na te maluchy, które pojawiają się na buzi. Olejek je wysusza i goi.

 Myślę, że taki olejek przyda się osobom walczącym z niedoskonałościami na twarzy. Choć ja stosowałam go bezpośrednio na skórę, można przy jego pomocy podrasować swój krem czy żel do mycia twarzy – w takim przypadku radziłabym omijać delikatne okolice oczu.

Skład: Malaleuca Alternifolia

Cena: ok. 10 zł/10 ml
Dostępność: apteki
Ocena: 4/5

71 komentarzy:

  1. ale żeby tak od razu na drzewo? nieładnie zoila, nieładnie:D
    ja ostatnio swoich nieprzyjaciół traktuję olejkiem pichotwym, bo taki mam w domu:P

    OdpowiedzUsuń
  2. A ten olejek się trzyma w jednym miejscu i nie spływa? Ja od wali z niedoskonałościami mam pastę cynkową (i całą pościel nią uwaloną <3), myślałam o tym olejku, ale miałam wrażenie, że rozpłynie się on po całej twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie spływa :). Jest bardziej wodnisty niż tłusty. Wystarczy go trochę na zmianę i już :).

      Usuń
    2. O to mi chodziło :D Dzięki za odpowiedź :)

      Usuń
  3. Oleje sa naprawde super :) będe musiało go wypróbowac.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam się ze wstydem, że nie słyszałam wiele o tym olejku. Działanie ma na prawdę fajne, polecę go mamie, która często boryka się z problemem zimna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę kiedyś przy okazji zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nie mam jakiś większych niedoskonałości, ale dobrze wiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam go i uwielbiam jest wszech stonny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie to jest must have na niespodzianki, nic innego tak na mnie nie działa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam i lubie :) ale w 100% stezeniu latwo zrobic sobie krzywde i mocno przesuszyc skore. trzeba nauczyc sie wywazac dla siebie ilosc

    OdpowiedzUsuń
  10. To, że nawilża to faktycznie bujda. Nawet nie spotkałam się z taką opinią, czy choćby gdziekolwiek w "mądrej literaturze" ;)
    Tak, czy siak uwielbiam jego działanie, jednak jak ktoś ma tendencje do przesuszania, nie powinien stosować go samego bezpośrednio na skórę.

    OdpowiedzUsuń
  11. O ho to by było coś dla mnie, ale ja dopiero zagłębiam się w te olejowe klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. dostałam wypłatę czas na zakupy zbieram listę :D może i o n trafi ? chociaż nigdy takiego czegos nie stosowałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz problem z wypryskami czy opryszczką, to polecam :)

      Usuń
  13. Bardzo fajny olejek,na pewno by mi się przydał.

    OdpowiedzUsuń
  14. mam :) stosowalam też na bąble po komarach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że tak można. Może spróbuję, dzięki za podpowiedź :)

      Usuń
  15. Uwielbiam ten olejek i zawsze mam go w szafce z lekami. Świetna sprawa na wszelkie wypryski, a zwłaszcza na te, które lubią posiedzieć parę tygodni pod skórą.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja z olejkiem z drzewa herbacianego miałam styczność podczas jakiś tam wakacji jak wróciłam pogryziona przez komary z góry do dołu - olejek bardzo mi pomógł nie zadrapać się na śmierć :P
    Teraz też zawsze mam go w łazience - jak moja cera ma gorszy okres to rozcieńczonym olejkiem (na pół litra wody daję kilka kropel) przecieram twarz jak tonikiem i szybciej jestem w stanie pozbyć się nieprzyjaciół; ostatnio stosuję go też do paznokci i tu też przyznam, że liczę na jego zbawienne działanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może spróbuję go rozcieńczać :)

      Usuń
  17. Również sporo czytałam o dobrym i wszechstronnym działaniu olejku z drzewa herbacianego :) Miałam kiedyś wersję z Oriflame i zdaje się, że byłam zadowolona, ale nie zdążyłam go dogłębnie przetestować, bo mama mi go podebrała do kominka i kąpieli, więc szybko się skończył :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałam go i nawet o nim pisałam, u mnie sprawdził się średnio, muszę przyznać, że jest dość mocny i w czasie kuracji trzeba dobrze nawilżać buźkę.

    OdpowiedzUsuń
  19. mam olejek myjący z olejkiem z drzewa herbacianego z BU i muszę przyznać, że mojej buzi olejek z drzewa herbacianego bardzo służy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każdym razem jak chcę kupić coś do mycia buzi to zapominam o tym olejku z BU. Od dłuższego czasu go kupuję :)

      Usuń
    2. ja go bardzo polecam, bo nie dość, że ładnie usuwa makijaż, to jeszcze uspokaja cerę i przyspiesza gojenie krostek :)

      Usuń
    3. Ooo. Przydałby się mojej skórze tak działający kosmetyk :).

      Usuń
  20. olejek z drzewa herbacianego powinien ustawowo być w kazdym domu!
    NO!
    to dla mnie produkt chyba najpierwszej potrzeby:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Moja skóra też nie była za ciekawa po metodzie OCM. Dobrze, że w odpowiednim czasie przerwałam jej stosowanie ;P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyleczenie się po OCM zajęło mi 2 miesiące...

      Usuń
    2. O kurcze. A to nie byla ta "pierwsza faza", w ktorej niby wszystko wychodzi?
      Z ciekawosci pytam - nie stosuje OCM (stosuje olejek, taki kupowany, do mycia twarzy).

      Usuń
    3. Trochę za długo to trwało jak na pierwszą fazę. A wyglądało okropnie. Nie miałam cierpliwości na dalsze zabawy.

      Usuń
  22. jak mieszkałam w UK to bardzo głośno było o olejku z drzewa herbacianego i jego wszechstronnych właściwościach. jeżeli chodzi o OCM to nawet na myśl mi nie przyszło żeby tą metodę stosować, wiem, że u mnie skończyłoby się to katastrofą;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się skończyło. Przy recenzji OCM może odważę się pokazać, co to to mi na buzi zrobiło.

      Usuń
    2. Dlatego mocno filtruję blogowe hity :P

      Usuń
    3. Ja ostatnio też zaczęłam. Nie rzucam się na wszystkie nowinki jak szczerbaty na suchary :)

      Usuń
    4. Po laminowaniu przestałam w ogóle takowe śledzić...

      Usuń
    5. Ja też. Jak przeczytam, to przeczytam, ale jakoś nie zostaje mi to w pamięci. Już nie.

      Usuń
  23. Ja mam jeszcze pichtowy, ale spróbuję i tego herbacianego ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Do kremy bym sie bala dodac, bo by mi twarz odpadla :)
    Punktowo na syfiory dziala bardzo dobrze. Tylko smierdzi tak niemilosiernie, ze szok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem chyba dziwna, bo mnie się ten zapach podoba :D

      Usuń
    2. Na pewno jest piekny! Tylko tak z 70 razy zbyt intensywny!

      Usuń
    3. Co do tej intensywności to się zgodzę :D. Ale to docelowo olejek do aromaterapii (kilka kropli do kąpieli, do świeczki w kominku), a nie bezpośredniego stosowania na skórę, stąd może takie natężenie aromatu :D

      Usuń
  25. Jest świetny, bardzo lubię działanie tego olejku :)

    OdpowiedzUsuń
  26. ja swego czasu nakladalam go litrami na skore ( na syfiarzy zasmiecajacych buziuchne) i mnie nie wysuszyl, skora minimalnie sciagneta byla, ale nie jakos bardzo niekomfortowo. w kazdym razie olejek bede kupowac non stop:)

    OdpowiedzUsuń
  27. uwielbiam olejki, ostatnio moim hitem stał sie olejek z słodkich migdałów :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ja również mam arsenał olejków na poleczce :) olejek z drzewa herbacianego jest obowiązkowy

    OdpowiedzUsuń
  29. Właśnie używam tego olejku i baaaardzo mnie on szczypie i spowodował chwilowe łuszczenie się skóry na brodzie, dlatego nie wiem czy ponownie go kupię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego trzeba uważać przy jego stosowaniu i wyważyć jego ilość. Bo można sobie kuku zrobić :).

      Usuń
  30. Z nim trzeba jednak uważać, ja go stosuje jak własnie czuje że coś się tworzy i mi już w jedną noc pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
  31. haha widzę, że też średnio znosisz wymysły niektórych blogerek :) u mnie z laminowaniem wyszła totalna dupka. TT zdał egzamin i mam go już od roku i nie rozstaję się z nim. OCM nie próbowałam i po tym co wspomniałaś no cóż... na bank nie spróbuję :) Za to ostatnio mnie rozwalił pomysł picia żelatyny. Na lepsze włosy i cerę... noł łej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa. Picie żelatyny, drożdży, skrzypu, bratka itd... Nie kwestionuję skuteczności tych zabiegów, może faktycznie komuś one pomagają, ale po nieprzyjemnej przygodzie z hitem w postaci OCM raczej nie odważę się na kolejne eksperymenty.

      Usuń
  32. U mnie od dłuższego czasu goszczą na półce kosmetyki z olejkiem z drzewa herbacianego. Jednak wolę gotowe produkty z jego zawartością lub dodawać do kosmetyku niż używać solo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spróbować mieszanek z olejkiem :)

      Usuń
    2. Polecam, bo stężenie jest słabsze ale wg mnie wcale nie traci na działaniu a na dłuższą metę lepiej go rozcieńczać bo skóra dość szybko zaczyna się do niego przyzwyczajać. Efekty wtedy mniejsze;) a tak możesz sobie kontrolować ten etap.

      Usuń
    3. Nawet nie wiedziałam, że skóra się szybko przyzwyczaja do tego olejku. Zdziwiona jestem :). Ale dobrze wiedzieć :)

      Usuń
  33. Od siebie dodam, że zawsze trzeba czytać skład olejków, ponieważ niektóre firmy tuningują swoje wyroby, dodając do nich parafiny, która może przyczynić się do nowego wysypu.

    OdpowiedzUsuń
  34. Blogosfera huczy i ja go kupie :-D

    OdpowiedzUsuń
  35. Muszę go wypróbować, może punktowo będzie akurat..

    OdpowiedzUsuń
  36. Raczej czystego olejku nie powinno się stosować bezpośrednio na skórę, bo ją ''wypali'' = przesuszy :) Zmieszany z czymś działa lepiej. Ja daję kropelki do wszystkiego - do kąpieli, szamponu, balsamu.

    OdpowiedzUsuń
  37. Olejek raczej rozcieńczam przed zastosowaniem,choćby z tonikiem,bardzo go lubię;-)

    OdpowiedzUsuń
  38. znam go i używam nie od dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja tyle dobrego słyszałam o tym olejku ale jakoś sama jeszcze nie przetestowałam na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Mimo wszystko mysle, ze warto wypróbować :)
    Zapraszam na nową notkę :)
    KLaudia :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Olejek też znam i bardzo lubię :) a ten jakże piękny, bardzo intensywny zapach jest bardzo pomocny przy katarze :d

    OdpowiedzUsuń
  42. zakładając że opryszczka jest choroba pochodzenia wirusowego, nic dziwnego, że nie było efektów, skoro ma działac antybakteryjnie. wirusy i bakterie to nie to samo, moja droga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co mi w tej chwili wiadomo, to ma działanie antybakteryjne i wirusobójcze, moja droga. Ale być może jest inaczej.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...