Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 2 września 2012

Modny ogórek w miętowym garniturze. Delia Coral Prosilk nr 156

Powiększasz na własną odpowiedzialność
Paznokcie jakie mam, każdy widzi. Choć na żywo wszelkie niedociągnięcia nie są aż tak rażące, to jednak na zdjęciach wychodzi szydło z worka; skórki świecą w ciemnościach, a o kształcie paznokcia można by pisać rozprawy naukowe (nie wspominając już o tym małym dziadzie, który się ułamał). Niemniej lakierów mam trochę, a recenzuję je bardzo rzadko. Jak tak dalej pójdzie, to niedługo będą pojawiały się wyłącznie recenzje lakierów.

Dziś na tapecie wylądował lakier, który prawie codziennie gościł na moich paznokciach w sierpniu. Jakoś tak pasował mi kolorem do letniej konwencji. A jest to ten odcień zieleni, który wszyscy tak kochają, że niedługo będą haftować w tym kolorze. Bowiem "mienta" zaczyna wyskakiwać z lodówki.

Lakier z Delii kupiłam, bo (uwaga, uwaga, to będzie stwierdzenie na miarę tego Neila Armstronga :D) była promocja. Co prawda wcale nie potrzebuję kolejnych lakierów, jak mam cokolwiek do pomalowania, to jest święto narodowe. Ale on tak ładnie cieszył się do mnie z pudełka, że musiałam po niego sięgnąć.

Choć nie należę do fanek zieleni, to jednak polubiłam ten odcień. To taka chłodna, rozbielona zieleń. Nie ma w sobie żółtych tonów, nie widzę w nim też typowej dla wielu mięt niebieskiej nuty. 

Kolor jest ładny, ale nie na tyle, żeby przysłonić niedogodności związane z jego użytkowaniem. Do buteleczki się nie przyczepię. Pędzelek jest wachlarzowy, ale dosyć cienki - wole takie, niż te grubasy, które teraz wszędzie wciskają. Problemy zaczynają się już po wyciągnięciu pędzelka z buteleczki, gdy chcemy pomalować paznokcie. Lakier jest dość rzadki. Nie tak, jak lakiery Celii, ale jednak. Ciężko nakłada się nim grubsze warstwy, źle się rozprowadza. Dlatego nakładam go dość cienką powłoką, co niestety odbija się na ilości warstw koniecznych do pełnego krycia. Zwykle kładę ich aż 3, czasami nawet 4. Trochę dużo babrania. Taka ilość warstw wpływa na wysychanie lakieru. Całość schnie około godziny. Nie usiedzę tak długiego czasu, jak królowa.

Może wybaczyłabym te techniczne problemy, gdyby lakier był oszałamiająco trwały. A w tej kwestii jest przeciętny. Po około 3 dniach ścierają się końcówki i lakier zaczyna odpryskiwać. Nie przepada ponadto za zmianami temperatur - zlazł mi po saunie, gdy kąpałam się w chłodnym basenie (niedługo zacznę testować kosmetyki skacząc na spadochronie chyba :D)

Mięta okazała się średniaczkiem. Może niebieski, który znajduje się w czeluściach lakierowego pudełka, będzie inny?

Cena: ok. 6 zł/10 ml
Dostępnośc: Super-Pharm
Ocena: 3/5

42 komentarze:

  1. Mam taki sam problem.Zachwycam się moimi pazurkami, a jak przychodzi do zrobienia zdjęcia to totalna załamka ! Bardzo łady kolor. U mnie panuje już jesień i stonowane barwy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Prawda? Aż sama sobą się zachwyciłam, że taka modna jestem :D:D

      Usuń
  3. Miałam z tej serii wiśniowy odcień i miał trochę lepszą trwałość ;)

    p.s dla przetestowania lakieru warto i ze spadochronu skoczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Na moim monitorze wygląda jak błękitny :)
    ale lakiery matowe i jasne mają to do siebie że niestety widać na paznokciach wszelkie niedociągnięcia...ja zawsze mam pomalowane skórki i przy perłowych tego tak nie widać,przy matowych strasznie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Lakiery Delii idealne nie są, ale kolorek jest ładny.. Tego mu odmówić nie można..

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię nosić miętę na paznokciach, ale minimum 3 warstwy...? Nie dla mnie takie katusze ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolor bardzo ładny :) Masz ten sam problem co ja - malowanie zbyt blisko skórek przez co się zalewają i nieestetycznie wyglądają.

    U mnie ten problem eliminuje płaski i szeroki pędzelek, a przy zwykłych lakierach już mam problem :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam koral/ceglasty lakier z tej serii i przy 2 warstwach kryje świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałam go kupić już chyba z milion razy. Coś mnie powstrzymywało jednak. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. W swoich zbiorach nie mam żadnego lakieru firmy Delia.
    Trudno znaleźć mi w ich gamie kolorystycznej coś, czego bym nie miała. A dublować kolorów nie lubię :)
    Miętę mam z Revlonu i jestem bardzo zadowolona.
    Kupiłam ją przeszło rok temu, a zachowuje się jak "nówka" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli ma cienki pędzelek, to jest zdecydowanie nie dla mnie, bo lubię grube łopaty :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam go tylko że w błękicie i lubiłam ;) Kolorek podobny też posiadam tylko że z golden rose ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. godzina to nie tak dużo :D mam w swojej kolekcji lakiery które potrzebują nawet 3 xD
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię nosić miętę na paznokciach, ale minimum 3 warstwy...? Nie dla mnie takie katusze ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię nosić miętę na paznokciach, ale minimum 3 warstwy...? Nie dla mnie takie katusze ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja się wspomagałam wysuszaczem bo bym chyba znienawidziła tę miętę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A mnie się Twój kształt paznokci podoba. :)
    Kolorek śliczny, bardzo w moim guście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje paznokcie nie mają "jednego" kształtu, każdy jest inny :)

      Usuń
  18. mam go i nie mam do niego cierpliwości :/

    OdpowiedzUsuń
  19. średnio kręcą mnie te lakiery... ale podoba mi się seria Las Vegas, chętnie bym sobie coś z niej upolowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. trochę kiepsko że aż 3-4 warstwy trzeba nałożyć. Na moich paznokciach to przy takiej grubości to by mi płatami lakier schodził, bo grube warstwy marnie się u mnie trzymają... Miałam kilka lakierów Delii i zazwyczaj 2 starczały, z tej linii to przyznam się nic nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. często czytam, że miętowe lakiery kiepsko się nakładają i potrzeba paru warstw aby ładnie pokryć płytkę dlatego raczej od nich stronię:)

    OdpowiedzUsuń
  22. No ale kolor jakby nie było ładny, tylko, że ja też nie cierpię jak trzeba nakładać x warstw i czekać, i czekać, i czekać...

    OdpowiedzUsuń
  23. Lakiery z tej firmy srednio przypadł na moj gust, ale lakier (kolor) fajniutki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam nr 158 i jestem zadowolona-ładnie błyszczy i kryje po 2 warstwach. Mam miętusa z Delii ale seria No.1 i także kryje po 2 warstwach, jest o połowę tańszy niż Coral Prosilk, lecz dłużej schnie. No ale u Ciebie przy skórkach to masakra :< Ja pewnie już by go wyrzuciła bo nie lubię się męczyć z lakierami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ładna mięta, choć ja wolę te z przewagą turkusu w odcieniu :).

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam taki sam odcień z Delii, ale w macie i powiem tak - kolor cudo, ale nie przepadam za matowym wykończeniem, nie wygląda to zbyt dobrze. Ogólnie Delia ma takie średnie lakiery jeśli chodzi o jakoś, bo dość długo schną.

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo lubię lakiery z tej firmy. Ten kolor też posiadam i jestem z niego zadowolona:)

    http://coconutlimee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. fajny przyjemniaczek :) ale tyle wartstw dla mnie jest nie do przejścia :P

    OdpowiedzUsuń
  29. bardzo ładny odcień - nie taki oczojebny jak niektóre miętki ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. kolor fajny, choć nie do końca mój

    OdpowiedzUsuń
  31. no trzeba przyznać, że kolorek ładny choć widać naocznie niedociagnięcia ;D

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja z Delii mam jeden lakier i jego właściwości są całkiem inne niż tego, który pokazałaś. Więc to chyba zależy od koloru :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Też ostatnio się skusiłam na lakier z tej serii i mnie nie zachwycił...Ani kolorystycznie ani jakościowo-taki jakiś glutowaty....

    Ps skórkami się nie przejmuj-ja ze swoimi walczę i ciągle przegrywam:D

    OdpowiedzUsuń
  34. o tak, mięty mam już trochę dość :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie lubię tych lakierów, miałam dwa i obydwa fatalnie kryły.

    OdpowiedzUsuń
  36. Kolor śliczny ale żeby aż 4 warstwy! Toż to skandal! :P Ja podobną historię miałam z miętą Lovely (co z tego, że piękna jak 3 warstwy to minimum...). Ale trafiłam wkońcu na biedronkową miętę Bell i jest o niebo lepiej!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...