Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

wtorek, 11 września 2012

Jeśli nie chcesz mojej zguby, trochę miodu daj mi luby! Garnier, Nawilżająca Pielęgnacja 7 dni, Łagodzące mleczko do ciała z miodem

Wspominałam wam o tym, że jestem leniem w kwestii pielęgnacji. Chciałabym być gładka i piękna bez wkładania w to wysiłku. Uroda mi jednak nie zagraża, dlatego muszę popracować nad gładkością. Aż uprzyjemnić sobie czynności związane z pielęgnacyjną rutyną wybieram takie kosmetyki, które otulają przyjemnym zapachem.

Balsamy Garniera darzę pewnym sentymentem. Przez wiele lat stałym elementem wyposażenia łazienki był czerwony Garnier. Moi rodzice chyba przyspawali go do półki przy wannie, bo był tam zawsze, a w miejsce zużytego niemal natychmiast pojawiał się zastępca.

Do balsamu z miodem przekonała mnie obietnica długotrwałego nawilżenia oraz szybkiego wchłaniania. Nic tak nie zniechęca, jak balsam, który wchłania się latami.

Żeby tradycji stało się zadość, zacznę od kwestii technicznych. Butelka, mimo swoich rozmiarów, jest dość poręczna, bo wyprofilowana. Widziałam w drogerii, że wszystkie balsamy Garniera posiadają teraz takową butelkę - producent poszedł w dobrym kierunku, bo poprzednie opakowania (szersze u góry, zwężające się ku dołowi) trochę mniej pewnie leżały w ręce. Opakowanie nie jest jednak bez wad. Tym razem doczepię się zamknięcia. Jest wypukłe, przez co nie można go postawić na "głowie", żeby resztki balsamu spłynęły (nie przepadam za rozcinaniem opakowań).

Balsam ma taką "balsamową" konsystencję. Nie jest bardzo rzadki, ale też nie ekstremalnie gęsty. Rozsmarowuje się bardzo dobrze. Obawiałam się, że będzie się lepił (przecież miód, którego obecność producent sygnalizuje jest lekko klejący), na szczęście nic takiego nie ma miejsca. Balsam spełnia także obietnicę o szybkim wchłanianiu. Już po kilku minutach, nie więcej niż po 5, można bez obaw zakładać ubrania.

A jak balsam radzi sobie z nawilżeniem? O dziwo całkiem nieźle. Skóra po wchłonięciu balsamu jest wyraźnie gładsza, bardziej miękka. Co więcej, to uczucie utrzymuje się także na drugi dzień od posmarowania. Moja skóra nie jest sucha jak pieprz.

Na deser zostawiłam sobie zapach. Jak to jest miód, to ja jestem Kleopatrą. Bardziej kojarzy mi się z jakimiś perfumami. Nie jestem dobra w opisywaniu nut zapachowych, tutaj czuję jakieś kwiatki podrasowane cięższą słodyczą.

Uważam, że ten produkt udał się Garnierowi. Moja sucha skóra go polubiła.

Skład: Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidum/Mineral Oil, Elaeis Guineensis Oil, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Benzyl Alcohol, Bifida Ferment Lysate, Carbomer, Citronellol, Geraniol, Glyceryl Stearate, Limonene, Linalool, Mel/Honey. Methylparaben, PEG-100 Stearate, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Stearic Acid, Zinc Gluconate, Parfum

Cena: ok. 13 zł/200 ml, 19 zł/400 ml
Dostępność: Rossmann, Natura, Super-Pharm, Tesco
Ocena: 4/5

51 komentarzy:

  1. Cześć Kleopatra! (ja w nim czuję miód ) :P

    OdpowiedzUsuń
  2. ja w dawnych i prawie zamierzchłych czasach używałam pomarańczowego garniera nawet nie wiem czy jest nadal dostępny i lubiłam go jedynie za zapach bo pachniał moimi ulubionymi perfumami - teraz wolę masełka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ohoooo, kończy mi się z tej serii inny, bardzo się polubiliśmy, następnym razem chciałam wybrać inny, również nawilżający, skuszę się może na ten ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam 3 mleczka do ciała z tej serii i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ma akurat ten zapach nie odpowiadał i oddałam siostrze. Podobał jej się na początku, ale balsam dziwnym trafem ciągle stoi w łazience :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy szybko się nudzą :D. Czasami ostatkiem sił powstrzymuję się przed tym, żeby nie otworzyć kolejnego produktu, bo znudził mi się zapach poprzednika.

      Usuń
  6. Polubiłam tę serię ale miodowej wariacji nie znam;) Niebawem wyciągnę masła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam tylko tę wariację :). A jakie masła? Ja teraz wyciągnęłam biedronkowe masło, którego zapach wiele dziewczyn chwaliło.

      Usuń
    2. TAKIE Pewnie wyciągnę je za miesiąc czy dwa, kiedy zrobi się już dużo chłodniej a wtedy będą jak znalazł. Mają fajne składy jak na możliwości Garniera.

      Mam uraz do Biedronkowych maseł po Azji i Afryce jak dobrze pamiętam, w szczególności Afryce. Blee...;)

      Usuń
    3. No ja właśnie Afrykę wyciągnęłam. Dziewczyny z biedronkowego wątku tak chwaliły ten zapach, że się skusiłam. Pisały, że jest waniliowy, otulający... Chyba dziwna jestem, bo wg mnie jest jakiś taki plastikowy.

      Usuń
    4. To jesteśmy obie dziwne ;) Bo ja za żadne skarby nie czuję NIC otulającego....

      Usuń
  7. Ja też polubiłam ten balsam, miałam wersję z mango- polecam, pachnie pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Balsamy Garniera ogólnie nie zawodzą. To są takie pewniaki, do których zawsze wracam,kiedy zawiedzie mnie co innego. A te konkretnie pięknie pachną.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm, mnie jakoś balsamu Garniera nie przekonuja.

    OdpowiedzUsuń
  10. Balsamy Garniera zazwyczaj dają radę. Kiedy nie wiem co kupić, zazwyczaj biorę któryś z nich. Najładniej pachnie żółty, moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam inną wersję tego mleczka (skleroza, nie pamiętam jaką) i również byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  12. chciałam go kiedyś kupić, ale bardziej od balsamów wolę masła... a i tak smaruję się 2 razy na miesiąc XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja smaruję się, gdy mi się przypomni :)

      Usuń
  13. Mi drań tak dał po nosie, jak go od mamy pożyczyłam, że odechciało mi się wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam, ale z mango i też jestem zadowolona. Idealny balsam na upały...przyzwoicie nawilza, szybko się wchłania, nie klei się,jest wydajny i w dobrej cenie. Zapachu się nie czepiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. To nawilżenie jak najbardziej mnie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam go,ale pewno miło by się go stosowało.

    OdpowiedzUsuń
  17. mam dokładnie ten sam ,i jestem zadowolona

    ale jak dla mnie nic nie przebije Neutrogeny ;d

    OdpowiedzUsuń
  18. fajny produkt :) ale ja od zawsze uwielbiam garnier ten czerwony z syropem z klonu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio zaniedbuję zużywanie balsamów :(

    OdpowiedzUsuń
  20. miałam wersję z masłem kakaowym, mile wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. mialam wersje aloesowana ;) byl calkiem dobry ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. nie przepadam za miodem i kosmetykami z nim :) Mój tato do tej pory używa tej czerwonej wersji Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie za bardzo lubię tę firmę, ale miałam ten balsam z masłem kakaowym i się sprawdzał dobrze:) x

    OdpowiedzUsuń
  24. Używałam kiedyś wersji aloesowej i mango :) mile wspominam, przyjemny produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam, że jest aloesowa. Uwielbiam aloes!

      Usuń
  25. Zerkałąm na niego, ale jakoś tak nie bardzo czułam się skuszona. Nie przepadam za miodowymi kosmetykami, może jakiś inny wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to z miodem nie ma on wiele wspólnego :). Wersja kakaowa też ładnie pachnie.

      Usuń
  26. Te wszystkie Garniery jakoś mnie nie kuszą :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Miałam i bardzo przyjemnie mi się go używało, ogólnie to bardzo sprawdzają się u mnie balsamy Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  28. oo..a czytałam o nim nie zbyt ciekawe opinie, a moze to była inna seria :P

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja właśnie słyszałam dużo niedobrego o tej serii Garniera :) Na razie na pewno się nie skuszę , ale może kiedyś? :)

    OdpowiedzUsuń
  30. mam tego garniera tylko z ekstraktem z oliwek i dla mnie to najlepszy balsam nawilżający:)

    OdpowiedzUsuń
  31. A mnie jakoś wybitnie ominęły balsamy z Garniera. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek jakiegokolwiek używała :P

    Uwielbiam Twoje tytuły :D Możesz pisać o dupie Maryny, ale jak walniesz odpowiedni tytuł, to i tak mnie ściągniesz :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Zapawiada się bardzo fajnie musze go wybróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Cała czerwona seria jest chyba fajna, dobrze wspominam krem do rąk, właśnie czerwony:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Miałam kiedyś wersję z masłem kakaowym i w zapachu byłam zakochana!

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja cały czas koło niego chodziłam ale jakoś nie wrzuciłam do koszyka. W przyszłości na pewno wypróbuję jak pokończę inne mazidła :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Muszę w końcu wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  37. lubię mleczka i balsamy do ciała z garniera, jedne z moich ulubionych ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Szkoda, że mało miodowo pachnie, bo jestem fanką takich zapachów!

    OdpowiedzUsuń
  39. ja mam straszna ochote na ten balsam :)
    uwielbiam kosmetyki Garniera :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja lubie ten balsam z Garniera, tylko mam czerwony :) Zapachy faktycznie sa mało zapachowe :)
    Klaudia :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam ten balsam tylko w wersji z aloesem i jestem z niego bardzo zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Mimo iż skórka jest po nim delikatna i "nawilżona", wyrzuciłam go do kosza, patrząc co zawiera w składzie i jaki nicpoń jest zaraz po wodzie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...