Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 5 września 2012

Detektor suchych skórek. Lush Jackie Oates Colour Supplement

Lush, Lush, Lush. Kule, szampony, peelingi i tysiąc innych pachnących drobiazgów rozbudzało wyobraźnię i "chcicę" kosmetykomaniaczek. Niestety, kiszka, bo Lush nie był dostępny w Polsce stacjonarnie, a ceny produktów, które pojawiały się na Allegro mogły przyprawić o palpitacje serca. Krążą jednak słuchy, że niedługo i ta marka pojawi się w Polsce - najpierw szykuje się na podbój stolicy, a potem, mam nadzieję, dotrze także pod strzechy innych polskich galerii handlowych.

Na początku nie miałam pomysłu, co może kryć się w tym szklanym cudaku, które przywędrowało zza kałuży od Urbana. Rzut oka na etykietę i małe śledztwo w internecie, wykazało, że Colour Supplement to coś w rodzaju... Kremu tonującego? Podkładu? Sama nie wiem. KWC twierdzi, że to puder w kremie...

"To" zamknięte jest w szklanym słoiczku. Słoiczek jest niewielki, przez co ma mały "gwint". Takie opakowanie może przysporzyć kłopotu osobom o dłuższych paznokciach.

"To" ma kolor jasnego ciepłego beżu. Kolor jest naprawdę przyjemny, choć dla mnie za jasny. O dziwo jednak, dopasował się do koloru mojej skóry. Produkt ma w sobie żółte tony, działa kryjąco - neutralizująco na zaczerwienienia (producent poleca go chłodnym typom cer). Nie utlenia się na różowo.

Producent twierdzi, że "suplementu koloru" możemy używać na dwa sposoby - nakładając go prosto ze słoika na twarz lub mieszając go wcześniej z kremem. Polecam ten pierwszy sposób. Kosmetyk ma dośc tępą konsystencję, trzeba go uważnie rozprowadzać (w przeciwieństwie do np. kremu tonującego Ziaji, którym mogłam się mazać śpiąc :D), ponieważ lubi zostawiać smugi. Gdy wymieszamy go z kremem (u mnie akurat był to Hipp pielęgnacyjny) będziemy w paski i dołożymy sobie pracy przy jego rozsmarowywaniu. 

Bardzo podoba mi się to, że można nim budować krycie. Jedna warstwa ładnie pokrywa rozszerzone pory, natomiast nałożony w większej ilości punktowo dobrze maskuje niespodzianki.

Jeżeli chodzi o wykończenie, to niestety daje takie, za którym nie przepadają osoby o przetłuszczającej się skórze. Nie jestem fanką połysku na skórze, wystarczy mi smalec własnej produkcji. Ale od czego są pudry matujące. I z tym niechcianym połyskiem można sobie poradzić.

Niestety nie jest to produkt idealny. Po pierwsze - śmierdzi. Zgniłym owsem. Zapach jest do przeżycia, ale do najprzyjemniejszych nie należy. Po drugie - ma krótki termin przydatności, który wynosi 3 miesiące od wyprodukowania (dokładna data wytworzenia i termin używalności jest podany); stosowałam ten produkt trochę po terminie i nie zauważyłam jakiś negatywnych skutków, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Trzecią cechą tego pana jest to, że niezły z niego poszukiwacz zaginionych skórek. Nawet jeżeli nie wiesz, że masz gdzieś lekko suchą skórkę, to ten pan ci to uwidoczni. Wymaga dlatego bardzo dobrze przygotowanej skóry.

Jest to niezły produkt, ale nie idealny. Podoba mi się krycie jakie zapewnia, kolor, trwałość... Ale kilku cech mu nie wybaczę.

Skład: Aqua, Oat Milk, Safflower Oil, Aloe Vera Extract, Titanium Dioxide, Organic Rose Hip Oil, Shea Butter, Stearic Acid, Glycerine, Cetearyl Alcohol, Triethanolamine, Honey, Tincture of Benzoin, Lanolin, Iron Oxides, Mica, Tin Oxide, Methylparaben, Propylparaben

Cena: ok. 16 $/20 g
Dostępność: sklepy Lush
Ocena: 3,5/5

Obiecany słoczyk :)

41 komentarzy:

  1. "smalec własnej produkcji" - Zoila, aj laf ju!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego "smalcu" pośmiałam się jak wariatka :)

      Usuń
    2. Ja też, uwielbiam posty Zoili :D.

      Usuń
    3. Zoila óczy i bafi :D. Dzięki, lubię bawić ludzi :)

      Usuń
  2. Hahaha również mam problem z nadmiarem smalcu :P Ale słoczyk możesz jakiś mały zapodać, tak orientacyjnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miał być słoczyk. Pomazałam sobie rękę i chciałam zrobić zdjęcie, ale baterie w aparacie umarły. Naładuję je i słoczyk jutro dodam :)

      Usuń
    2. U mnie też ostatnimi czasy produkcja smalcu nadprogramowa... Także finalnie podziękuję;) Lubię ofertę Lusha ze względu na dodatki kąpielowe, mydła, płynne szampony ale z pielęgnacją np. kremów to bardzo przeciętnie a cenowo szokująco;) Kolorówki jako takiej nie próbowałam. Może kiedyś.

      Usuń
    3. Mnie Lush kojarzył się zawsze z kąpielowymi sprawami. A do tych mnie jakoś nie ciągnie. To znaczy, mycie lubię, ale nie kuszą mnie bomby do kąpieli czy szampony w kostce.

      Usuń
    4. Pewnie, nie każdy lubi takie rzeczy.
      Szampony w kostce polubiłam ale płynne są lepsze a wannie lubię poleżeć od czasu do czasu więc mam swojego ulubionego Comfortera. Reszta jakoś mnie nie ciągnie.
      Bardziej lubię pielęgnację w stosunku twarzy np. Aqua Marinę, Sultana of soap itd. Polecam, jak będziesz miała ochotę.

      Usuń
    5. Muszę zapamiętać :)

      Usuń
  3. mialam go i zrobil mi jedna wielka masakre na buzi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam nic z Lusha ale coraz bardziej mnie kuszą ich kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. czyli szału nie robi, a do najtańszych nie należy ;) co do samego Lusha, to ja mam nadzieję na polski e-sklep jak już w końcu decydują się wkroczyć na nasze ziemie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Pod względem kolorystycznym pewnie byłby dla mnie idealny ( wypisz, wymaluj mój typ cery! :) ), ale posmutniałam, gdy zobaczyłam w składzie lanolinę, na którą jestem uczulona...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytalam kiedys podobna recenzje, bo zastanawialam sie, czy tego goscia nie kupic. I nie kupilam, bo uznalam, ze Lush pewnie jest przereklamowany i nie bede kupowac w ciemno. Jak kiedys trafie na ich sklep (na moim zaciszu takiego nie ma), poprosze o probke. Za Chiny Ludowe w 3 miesiace bym tego nie zuzyla!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś całe ciało nacierała, to może dałoby radę :)

      Usuń
    2. Jesli podkresla suche skorki tak, jak mowisz, to pewnie bym jak krokodyl wygladala...

      Usuń
    3. Jak krokodyl? To na jakiś bal przebierańców można uderzać :)

      Usuń
  8. już sobie wyobrażam szał gdy pojawi się LUSH w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I te zapchane przedziały w pociągu do Wa-wy :D

      Usuń
  9. nie słyszałam o tym produkcie. byłam w tym roku w stacjonarnym Lushu dwa razy i za każdym dostawałam takiego oczopląsu, że połowa produktów pozostała przeze mnie nie zauważona :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie jakoś Lush w ogóle nie pociąga, ale kto wie, może jak przyjdzie mi samej obejrzeć te cudaki, to zmienię zdanie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sklepy potrafią szybko zniszczyć zdrowy rozsądek :)

      Usuń
  11. jedyne co posiadam i używałam z lusha to szampon w kostce i byłam zadowolona jednak po nic innego chyba nie sięgnę bo co racja to racja ceny mnie powalaja ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. jakos mnie do lushowej kolorowki nie ciagnie... jeszcze:) ale do wyszukiwacza suchych skorej to na bank nie;).

    OdpowiedzUsuń
  13. Też mam szczęście do takich detektorów... Mnie jakoś nie ciągnie do Lusha. Jest parę innych kosmetyków, które chętnie bym zobaczyła w polskich centrach handlowych:)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja widzac takie wynalazki uwazam, ze Lush powinien jednak pozostac przybpielegnacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czyli takie "niewiadomoco"? :/ Jednak wolę chyba jak Lush nie eksperymentuje a sklepu w Wwie już nie mogę się doczekac :)

    OdpowiedzUsuń
  16. W sumie ciekawe, ale chyba bym się nie skusiła :P A nazwa "puder w kremie" to zwykły chwyt marketingowy :D Ale i tak nie obraziłabym się jakby Lush w końcu dotarł do Polski

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam lusha, ale to mnie nie kusi. Miałam też coś mającego uczynić mnie szczęśliwą posiadaczką złocistej, brązowej skóry- ojjj, to malowało jak pastą do butów :D Dobrze, że to tylko próbka była

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasta do butów? Mmmmmm. A pachniało choć jak pasta?

      Usuń
  18. hehe dobry smalcyk nie jest zły :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Pomimo tych minusów i tak bym chętnie go wypróbowała, tylko szkoda, że Lush jest tak trudno dostępny :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może niedługo się to poprawi :)

      Usuń
  20. "To" jednak jakoś do mnie nie przemawia :D

    OdpowiedzUsuń
  21. I to niby ma być ten słynny Lush??? Niech lepiej zostanie przy pielęgnacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uu, no właśnie ja jestem z osób, którym własny "smalec" wystarczy, jakoś do mnie ten produkt nie przemawia :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Mimo wszystko, mysle ze warto wyprobować go :)
    Zapraszam na nowa notke - Klaudia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...