Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

sobota, 29 września 2012

A ja na to: żegnaj lato! Ulubieńcy okresu wakacji


Wydawało mi się, że dopiero co cisnęłam w kąt podręczniki i rzuciłam się w wir beztroskiego lenistwa, a tu już prawie październik! Liście lecą z drzew, kasztany spadają na głowę - nawet wspomnienie nie zostało po upałach, na które narzekaliśmy w sierpniu. Wypoczęta i z nowymi pomysłami, zaraz rozpoczynam kolejny rok akademicki. Tymczasem pozwolę sobie na małe "wspominki" i przedstawię produkty, które tego lata umilały mi wypoczynek.

To duże, białe coś, które zajmuje większą część zdjęcia to moje niedawne odkrycie. O ile odkryciem można nazwać zwykły papierowy ręcznik, którego wiele z nas używa w swojej kuchni. Ten kawałek papieru okazał się niezastąpiony przy... pielęgnacji twarzy. Odkąd używam jednorazowych listków do osuszania twarzy po umyciu jej żelem,  moja cera jest dużo czystsza. Mimo, że w łazience miałam ręcznik przeznaczony tylko do buzi, który regularnie prałam, to chyba jednak gnieździły się w nim małe złośliwce. Jednorazowy ręcznik papierowy jest dużo bardziej higieniczny - o miesiącu używania widzę pozytywne efekty.

Kolejna biała plama, która kształtem przypomina dezodorant to woda termalna Avene. To moje drugie opakowanie tego produktu. Tak wiem, obiecałam recenzję. Ale jakoś na razie nie mam weny na tworzenie peanów na temat, jakby nie patrzeć, wody :).

Skoro już jestem przy szeroko rozumianej pielęgnacji, to nie sposób wspomnieć, o produkcie, który uratował mi skórę podczas małego kryzysu. Olejek z drzewa herbacianego (recenzja TU) okazał się prawdziwym pogromcą niespodzianek, istnym rycerzem w lśniącej zbroi. Ale ponieważ wszystko dobre jest do czasu, cud - miód olejek może się sprzykrzyć i nasza skóra może się zbuntować od jego nadmiaru.

Lato to taka pora roku, podczas której staram się, aby skóra trochę odpoczęła. Podczas wyjazdów zwykle nie klajstruję się podkładami, w końcu kto mnie tam zna :D. Czasem użyję pudru i korektora i już. Jednak odrobiny koloru nie mogłam sobie w tym roku odmówić, dlatego gdy już decydowałam się na makijaż, to koniecznie w ruch szedł róż Bell 2skin pocket 051 albo bronzer The Balm Bahama Mama - w zależności od tego, czy do ałtfitu of de dej (strój dnia brzmi mało ciekawie :D) pasował bardziej różowy, czy brązowy kolor. Nie używałam tych produktów jednocześnie, bo... nauka konturowania poszła w las razem z akademickimi podręcznikami.

Usta też zostawiłam we względnym spokoju. Łapałam zwykle jakiś sztyft lub słoiczek i te mazie w zupełności wystarczały mi do szczęścia. Gdy już koniecznie chciało mi się koloru, chwytałam neonową szminkę Catrice Revoltaire Colour Bomb. Czasem nawet tylko wykręcałam sztyft, nawet nie nakładałam na usta-  syciłam oczy tym kolorem, który niezawodnie poprawia humor.

Jeśli chodzi o paznokcie, to nie popisałam się oryginalnością. Zachowawcza mięta z Delii (recenzja) i grzeczny błękit z Maybelline raczej nie wyróżniały na tle tłumu.

Na deser zostawiłam sobie dwa ukochane psikadła (oprócz wody Avene). Mgiełka z The Body Shop bardzo mnie zaskoczyła. Choć wanilia raczej nie jest typowo letnim zapachem, to jednak w niedużych ilościach całkiem nieźle się sprawdzała. Jednak nie aromat, a trwałość i intensywność tej mgiełki mnie zaczarowała.

Drugi z produktów "psikanych" zaskoczył swoją skutecznością. Od pewnego czasu byłam wierna dezodorantowi do stóp Woman Fresh (recenzja TU), który w znaczniej mierze mnie zadowalał. Ale, gdy kupiłam Komfort, zmieniłam zdanie, i to ten, mniej przyjemny w zapachu, dezodorant do stóp stał się w krótkim czasie faworytem. 

Czego najczęściej używałyście w lecie? Zmieniacie swoje upodobania na okres wakacji? Czy może twardo używacie jednego, sprawdzonego zestawu produktów?

72 komentarze:

  1. A wiesz, ja również przerzucę się na papierowy ręcznik :) Może wtedy skóra mojej brody będzie czysta tak, jak tego pragnę.
    Z typowo letnich kosmetyków prym u mnie wiodły: chłodzące mgiełki do stóp, scruby i kremy chłodzące. Poza tym delikatny krem nawilżający i krem z wysokim filtrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam te ręczniki :).
      Jakoś nie mam przekonania do kremów chłodzących.

      Usuń
  2. też nie wiem, kiedy minęły wakacje:(
    chyba skuszę się na olejek z drzewa herbacianego..

    OdpowiedzUsuń
  3. ja w te wakacje musiałam bardziej zadbać o cerę bo się buntowała i mocno przesuszała - w okresie ciepłym staram się nie używać podkładów idą w kąt wychodzą tylko na imprezy typu wesele czy też przyjeżdżają stare ciotki i trzeba się podrasować ;) na co dzień wolę kremy tonujące - ja też nie używam ręczników do twarzy bo zawsze po tym mam wysyp jestem uzależniona do chusteczek nawilżających dla dzieci zawsze tym wycieram twarz po umyciu jej żelem - na szczęście dziś za oknem mam piękne słońce i jakoś z mniejszym bólem przyjmuje Twój post o końcu lata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubiłam kiedyś krem tonujący z Ziaji, może gdy stan mojej cery się poprawi, to do niego wrócę :).

      Usuń
  4. Miałam kupić te papierowe ręczniki, wiedziałam, że o czymś zapomniałam... Ja generalnie latem i zimą używam podobnych kosmetyków, takich, w których najlepiej się czuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyciągamy telefon i ładnie zapisujemy papierowe ręczniki na listę zakupów :).

      Usuń
  5. bardzo fajni ulubieńcy! myślałam o zrobieniu takiego posta, ale chyba miałabym problem co tu wybrać :D pewnie rzeczy woodstockowe - żel antybakteryjny, miliony chusteczek zwilżanych i woda z pompy w Kostrzynie... XD właściwie to najbardziej mi się kojarzy z wakacjami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta woda z pompy ma jakieś cudowne właściwości :D?

      Usuń
  6. ja zmieniam produky - wiadomo, w okresie wakacji uzywam np. znacznie wiecej wody termalnej :)
    O ktorej tez bym mogla pisac poematy, ale tez nie mam weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję zapalić świeczki, może wena przybędzie :). Ja dopiero w tym roku przypadkiem odkryłam wodę termalną - promocja była, to i żal nie wziąć.

      Usuń
  7. Ja autentycznie dostałam kasztanem w głowę. Dobrze, że mały był :D ależ Ci zazdroszczę bronzera The Balm :P

    OdpowiedzUsuń
  8. zmieniłam kolory w mojej kosmetyczce dokupiłam też kilka lakierów w kolorach jesienno-zimowych ;)
    zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  9. Do mnie jesień w tym roku zawitała już na początku września - chodzi o zestaw do pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. tak, pielęgnacja i kolorówka zmieniają się u mnie w zależności od pory roku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta woda z pompy ma jakieś cudowne właściwości :D?

    - oj, nawet nie wiesz jakie! chłodzące w upały (Woodstock był gorący) i oczyszczające z woodstockiego brudu xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurdeeeeee, to czemuś nie przywiozła kilku butelek :D?

      Usuń
  12. najczesciej w ruch szedl zapach elizabeth arden green tea:) roze w kremie mac i revlon, di ust lip butters, a na paznokcie cute as a button:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ehhh ja nadal chce lato ;) nie chce zimy i jesieni;0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię jesień i zimę, ale pod warunkiem, że są słoneczne :). Mogą być nawet zimne wtedy.

      Usuń
  14. a wiesz, że akurat chcę zacząć myć twarz mydełkiem, więc papierowy ręcznik doskonale uzupełni moją pielęgnację :)

    a w lecie używałam mgiełek do ciała i kremu koloryzującego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też przerzuciłam się na jednorazowe ręczniki do twarzy i jest dużo lepiej z cerą :) Przypomniałaś mi, żebym zrobiła z nimi wpis ;)

    Wodę termalną miałam z LRP i też była ok. Ratowała mnie w upały :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja już od bardzo, bardzo dawna używam ręczników papierowych do wycierania buzi. Zapomniałam o tym olejku, a miałam od Ciebie ściągnąć :P Jeszcze wszystko przede mną :) Różu z Bell też namiętnie używam. Moja pielęgnacja wygląda raczej podobnie, ot taka kosmetyczna rutyna. Najczęściej chyba zmieniają się produkty do demakijażu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie pielęgnację zmieniam dość często :)

      Usuń
  17. Żałuję, że nie skusiłam się na wodę termalną, ale w następne wakacje zamierzam to zmienić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Marzę o tym bronzerze <3 Zaciekawiłaś mnie ręcznikiem papierowym, muszę wypróbować u siebie;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. ooo zaskoczył mnie ten ręcznik, muszę spróbować skoro taka mała zmiana robi taką różnicę w wyglądzie skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby głupi ręcznik, a różnica jest ;).

      Usuń
    2. już sobie ustawiłam w łazience:)

      Usuń
  20. Ja też używam jednorazowych ręczników do twarzy. Zaczęłam ponad rok temu i też widziałam wtedy poprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że wcześniej nie wpadłam na taki pomysł.

      Usuń
    2. i ja żałuję, że wcześniej nie wpadłam na ten pomysł, bo dopiero po obejrzeniu filmiku Nisiix:)

      Usuń
  21. Ta szminka Catrice to cudo! Ale raczej na tę porę roku chyba już nie pasuje, a szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, gadanie. Jak człowiek odpowiednio wszystko zestawi, to będzie pasowała :)

      Usuń
  22. Faktycznie i pielęgnacja i kolorówka uzależniona są od pory roku...powoli kompletuję nowości na jasień ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. ten róż również był moim ulubionym tego lata;)

    OdpowiedzUsuń
  24. tą mgiełkę chętnie bym poznała:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mi ciągle szkoda odłożyć mgiełkę z TBS ^^" Mam wersję shea i podczas pisania tego komentarza poszłam się nią odświeżyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. pomysł z papierowym ręcznikiem bardzo mi się podoba i chyba go spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kocham tą pomadkę Catrice<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Żałuję, że Catrice nie ma w swojej regularnej ofercie matowych szminek :(

      Usuń
  28. mam swoje sprawdzone zestawy ale latem lubię poszaleć z kolorem na paznokciach lub na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  29. U mnie w lato rownież prym wiodła mgiełka z TBS,o zapachu róży marokańskiej i woda termalna z Uriage:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie ta woda z Uriage, nissiax mówiła ostatnio, że podobno lepsza od tej mojej Avene.

      Usuń
  30. Ja rowniez bardzo lubie wode z avene. Jest swietna. Nissiax zachwalala wode z uriage ale mnie niestety nie udalo jej sie zdobyc wiec musze obejsc sie smakiem;/

    OdpowiedzUsuń
  31. chyba spróbuję z tym ręcznikiem papierowym, bo przez zmianę pory roku skóra mi wariuje..

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam takie samo podejście do tej wody z Avene. Niby uwielbiam, ale w sumie co tu napisać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myślałam, że tylko ja mam zastój :D

      Usuń
  33. ciekawostka z tym ręcznikiem:>
    dzisiaj chciałam kupić bronzer z The Balm ale się powstrzymałam;]
    Nie umiem przeżałować pomadki z Catrice...nie kupiłam jak była a jak nie było już to mi się zachciało;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam polować na promocję w Marionnaud, w regularnej cenie raczej bym go nie kupiła.
      Żałuj, córko, żałuj :)

      Usuń
  34. Słyszałam, że jednorazowe ręczniki jednak pomagają na cerę... Sama nie wiem, może też spróbuję, bo moja buzia i bez mokrego ręcznika jest kapryśna...

    Oh! Bahama Mama! Też się skusiłam na jej zakup! W końcu! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Też zawsze używam jednorazowego ręcznika. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ładne zużycia :) Ja też od jakiegoś czasu (2 miesiące?) wycieram twarz ręcznikami jednorazowymi i widzę ogromną różnicę ;) Nawet jak się zapomnę i chwycę za zwykły ręcznik w łazience, jak zbliżam go do twarzy to od razu czuję, że coś jest nie tak i to nie tym mam się wytrzeć :D Taki już w sobie nawyk wyrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja już od dawna używam takich papierowych ręczników kuchennych do wycierania buzi i uwielbiam z Biedronki i bardzo dobre są też z Lidla :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Nieznane mi są te kosmetyki niestety :)

    Zaczynam prowadzić bloga, zapraszam do mnie i zobacz czy Ci się spodoba :)
    effect-placebo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Na twojej liście znajduje się kilku moich ulubieńców: termalka Avene, róż Bell (rewelacja!), a ręczników papierowych używam już od dawna :)
    Ale listy niezbędników nie porzucam, praktycznie stale używam tego samego, raz na jakiś czas zdarzy się jakieś odkrycie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Może weźmiesz udział w tagu: PAŹDZIERNIK-MIESIĄCEM MASECZEK? Warto coś zrobić dla siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  41. z całego tego Twojego arsenału znam tylko... ręcznik papierowy :D hihi

    OdpowiedzUsuń
  42. Też stosuję ręcznik papierowy do twarzy :D
    Wodę Avene zabrałam na wakacje- była cudowna, do czasu, aż nie rozwalił mi się spray i teraz wygląda to tak, że pryska idealnie w dwie strony na boki, a do przodu ani trochę xD

    OdpowiedzUsuń
  43. Używanie w zimie tego samego, co w lecie, trochę mija się z celem, więc u mnie na pewno te produkty się zmieniają :) Lubię jednak w ciepłe dni mieć przy sobie wodę termalną i też w wakacje nie używam ciężkiego podkładu, a co tam, niech skóra też ma wolne!

    OdpowiedzUsuń
  44. Obie białe plamy nieraz uratowały mi życie. Papierowymi ręcznikami w dodatku nie da się trzeć skóry twarzy, więc mniejsza krzywda mi się dzieje ;) Olejek od lat jest na mojej półce, podobnie jak mgiełka z TBS w grejpfrutowej wersji zapachowej. Bahama mama pozostaje na celowniku od kiedy wymazała mnie nim Pani z Marrionnaud :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Papierowy ręcznik to jest TO, co moja skóra lubi najbardziej. Sprawdza się od wielu lat i jakoś jestem obojętna na cuda do mycia twarzy w stylu szmatek/gąbek itd.

    Kolorówka nieznacznie mi się zmienia, właściwie to jedynie wchodzi podkład w grę :) Reszta jest taka sama, dużo zależy od humoru, nastroju, okazji.

    Pielęgnacja to zupełnie inna sprawa. Wiele produktów idzie do wymiany :) choć w obecnych warunkach mniej niż do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie gąbki, szmatki i szczoteczki jakoś nigdy nie kręciły. Preferowałam własne łapki i ręcznik :)

      Usuń
  46. O! To może i ja spróbuję z tymi ręcznikami. Niby mam oddzielny i często zmieniam, ale zawsze...

    OdpowiedzUsuń
  47. Mam mgiełkę z The Body Shopu o zapachu Moringi,baaardzo fajnie pachnie...jak ktoś lubi jaśmin to polecam ,bo ma podobny zapach;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie ma to jak woda termalna Avene :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...