Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 27 lipca 2012

Różomania w zaawansowanym stadium. Catrice Revoltaire Powder Blush

Jak pomyślę o tym, że jeszcze rok temu 2 róże do policzków wydawały mi się totalną rozpustą, to chce mi się śmiać. Odkąd zaczęłam blogowanie, róż stał się kosmetykiem, bez nie wyobrażałam sobie makijażu. Mówiąc krótko: zapadłam na różomanię. Na to niestety nie ma tabletek, żaden lekarz nie pomoże... Do objawów różomanii można zaliczyć między innymi:

♥ przyspieszone bicie serca na widok puderniczek z różowym/ pomarańczowym "czymś" w środku,
♥ niepohamowany ślinotok na widok róży - w drogeriach i przy przeglądaniu blogów urodowych,
♥ poczucie "różowego" niedosytu, ciągłe poszukiwania ideału... A właściwie ideałów, bo trzeba mieć kilka w każdej kategorii kolorystycznej,
♥ oglądanie każdego wpisu na temat wszelkiego rodzaju róży - w kamieniu, kremie, sticku, proszku, żelu...
♥ próba nałożenia na policzki wszystkiego, co może służyć za róż np. szminki, buraków :D.

Jeżeli właśnie stwierdziłaś u siebie jeden z powyższych objawów, nie łam się!  Idź do drogerii i kup sobie róż :). Może być ten, o którym dziś będzie mowa.

Gdy przypadkiem przyplątałam się do Natury, zobaczyć, co tam ciekawego mają. Rzuciłam okiem na Essence i przeszłam dalej. Zatrzymałam się przy szafie Catrice. A właściwie zatrzymał mnie widok cieniowanego cuda na standzie z limitką Catrice.  Z miejsca przepadłam. Ale oczywiście poza testerem, nie było na standzie śladu po różu... Buuuu. Dlatego prawie oszalałam, gdy pojawił się u mnie za sprawą Atqi-czarodziejki :).

Zanim przejdę do zachwytów, pomarudzę trochę nad opakowaniem. Jest wykonane z ładnie wykończonego, grubego plastiku. Ma jednak zasadniczy mankament - zbyt łatwo je otworzyć. Nie lubię opakowań, przy otwieraniu których łamię sobie wszystkie paznokcie, ale Catrice trochę przedobrzyło w drugą stronę. Zastanawiam się, czy przy częstym otwieraniu nie wyrobi się klapka i róż będzie otwierał się sam z siebie. Nie obraziłabym się, gdyby opakowanie miało jakiś lekko trzymający "dzyndzel", czułabym się pewniej.

Róż nie ma jednolitego koloru, jest cieniowany. Mamy tutaj 3 kolory: jasną brzoskwinię z nutą różu, koral i ciepły róż. Wszystkie kolory są w tonacji ciepłej. Podoba mi się to, że taki róż daje wiele możliwości. Można mieszać poszczególne kolory lub nakładać je samodzielnie. Ja najczęściej idę po najmniejszej linii oporu i miziam pędzlem sam środek opakowania.

Róż jest teoretycznie średnio napigmentowany. Na ręku ciężko oddać kolory - gdzieś między palcami a dłonią kolor znika. Dziwne, bo gdy nabiorę róż na pędzel i chcę nałożyć go na policzki jest dobrze widoczny. Twardy zawodnik, nie pozwala na zrobienie ładnych zdjęć :D.
Od góry:
1. najjaśniejszy kolor
2. środkowy
3. dolny róż
4. po zmieszaniu
Zawsze utrzymywałam, że jestem fanką matowych róży. Ostatnio mam z kolei ochotę na satynowe. Ale nigdy nie przypuszczałam, że spodoba mi się róż z drobinkami. Kto tu często zagląda, ten wie, że najchętniej wydziobałabym drobinki ze wszystkiego, co się da. Moja niechęć do drobinek wynika głównie z tego, że to wszędobylskie france... Są wszędzie, tylko nie tam gdzie docelowo je nałożyłyśmy. Ech...

Drobinki w różu Catrice przyjemnie mnie zaskoczyły. Są malutkie, błyszczą się subtelnie - przy czym bardziej widać w opakowaniu, bo na twarzy nie świecą jakoś intensywnie.  Róż daje bardziej satynowy niż brokatowy efekt. To lubię :).

Na koniec zostawiłam jedną z ważniejszych kwestii, czyli trwałość. Nie znoszę, gdy róż znika w krótkim czasie od nałożenia, w szczególności, gdy schodzi plackami (tu zejdzie, a tam nie :D). Z różem Catrice nie muszę sprawdzać czy róż aby na pewno jest tam, gdzie ma być. Po prostu sobie grzecznie siedzi, aż do zmycia (w moim przypadku jest to w tej chwili 6-8 godzin).

Jeżeli uda wam się jeszcze gdzieś dopaść ten róż to polecam. Łatwo się z nim pracuje, daje pole do popisu i jest trwały.

Skład: Talc, Mica, Magnesium Stearate, Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, CI 19140 (Yellow 5 Lake), CI 73360 (Red 30), CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides), CI 77891 (Titanium Dioxide)

Cena: ok. 17 zł/8g
Dostępność: Drogerie Natura
Ocena: 4/5

60 komentarzy:

  1. Z pewnością nie mogę siebie nazwać różomaniaczką, bo mam jedynie trzy róże, licząc umarły (czyt. rozbity) wczoraj róż MIYO, którego być może zreanimuję, ale ten Catrice baaaaaardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie kusi cieniowany brzoskwinio-róż z nowej LE Essence.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusił, ale obejrzałam swatche i doszłam do wniosku, że jest trochę zbyt pomarańczowy.

      Usuń
  3. Piękny jest, ale co ja biedna mam zrobić, jak mam tego wszystkiego za dużo, a firmy wypuszczają takie piękne limitowanki :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam szczerze , że niewielkie mam doświadczenie w kategorii "róże" , ale ten jest moim zdaniem bardzo trafionym produktem :) Mam i sobie go chwalę bardzo ale to bardzo .

    OdpowiedzUsuń
  5. ja od róży wole bronzery, zdecydowanie bezdrobinkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. od jakiegoś czasu mam juz chętkę na ten róż, ale wszedzie wykupiony :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja niestety też nie załapalam się na ten róż :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Plusy małego miasta - nikt nie wie o limitkach oprócz mnie i nawet po jakimś czasie od wejścia takie smaczki wciąż na mnie czekają:D Dorwałam niedawno ten róż i bardzo się cieszę - jeszcze nie miałam okazji go testować (w aktualnych temperaturach + w makijażu chyba bym się rozpłynęła) i nie jestem przekonana czy to mój kolor... ale za to jak zdobi koszyczek:D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, w dużych miastach często jest pozamiatane w kilka minut od wyłożenia standu ;)

      Usuń
  9. ja tak samo miałam że póki nie blogowałam nie używałam za bardzo różu a teraz mam ich mnóstwo i używam ciągle :D jak to blogi mogą sprowadzić na dobrą :D drogę hehe ;) ten jest śliczny ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Cos podobnego ma wprowadzić essence w jednej z najnowszych limitek...grzecznie więc poczekam

    OdpowiedzUsuń
  11. pozdrawiam siostrę-różomaniaczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm jesteś koleją osoba która kusi mnie tym różem no !

    OdpowiedzUsuń
  13. Chciałam się na niego skusić,ale mam za dużo róży ;(

    OdpowiedzUsuń
  14. też mam go w swojej kolekcji i jestem nim zachwycona :D - daje naprawdę świeży i ładny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale pięknie wygląda! To mnie skusiłaś.. Ale nie wiem czy u mnie jeszcze jest dostępny.

    OdpowiedzUsuń
  16. O tak, zgadzam się, że to świetny róż:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oglądałam go na żywo, zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, ale się oparłam :P. "Gdy przypadkiem przyplątałam się do Natury, zobaczyć, co tam ciekawego mają" - hehe...

    OdpowiedzUsuń
  18. piękny jest ten róż! uwielbiam takie delikatne koralki z nutką różu..

    OdpowiedzUsuń
  19. Pod względem kolorystycznym produkt absolutnie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ładny kolor i za taka cene... Warto jak nie wiem ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. mówisz, że na twarzy te drobinki się nie rzucają w oczy? hmmm to może bym się jednak skusiła ^^"

    OdpowiedzUsuń
  22. Efekt po zmieszaniu podoba mi się najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Też do niedawna uważałam, że 1-2 róże to świat. :) Ten wygląda cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  24. ten róż jest boski ;) mam go i jeszcze inny odcień [brązowy] i oba ubóstwiam ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, w tej edycji limitowanej był tylko ten jeden wariant ;D

      Usuń
  25. Teraz to już chyba nigdzie się go nie dostanie. Zawsze jak wchodze do Natury, większość limitli Revoltaire jest wymieciona...

    OdpowiedzUsuń
  26. Leczę się z różomanii a tu taki tekst ! Hasłem - nie łam się, idź i kup sobie róż - rozbawiłaś mnie do łez ;D

    OdpowiedzUsuń
  27. Udało mi się go zdobyć i uwielbiam-odkąd go mam to inne poszły w odstawkę ;]

    OdpowiedzUsuń
  28. a ja go u siebie nigdzie nie widzę już :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja też go uwielbiam miłością nieogarnioną :D.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja niestety spóźniłam się, półka pusta, pomacałam tylko tester ...

    OdpowiedzUsuń
  31. Kolor ma piękny, ale jednak mimo wielu okazji powstrzymałam się :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja nie używam różów, jak już mam coś nałożyć na policzek to wolę bronzer :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie używałam róży latami, ale jak wzięłam się za bloga, to postanowiłam spróbować i również przepadłam. Ostatnio używam cukierkowego z Inglota i obecne w nim drobinki mi nie przeszkadzają. Ale wciąż trzymam się chłodnej tonacji róży. Nie najlepiej się czuję w brzoskwiniowych.

    OdpowiedzUsuń
  34. ja wyznaję zasadę-róży nigdy za dużo! :P każdy jest jakiś inny w końcu i zawsze niezbędny w momencie zakupu :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja czaiłam się na ten róż w Naturze, ale niestety został wykupiony na amen.. :P Może to i dobrze bo i tak mój portfel zieje pustką, ale z drugiej strony róż, oczywiście, jest mi baaardzo "potrzebny" :P

    OdpowiedzUsuń
  36. do różomaniaczek się nie zaliczę, ale ten róż posiadłam :) z nowej limitki catrice róż znowu mi się podoba, ale jeszcze to przemyślę - jest bardziej pomarańczowy i efektu na swojej skórze troszkę się obawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi ci o róż z Cruise Couture? Jeżeli tak, to poczekałabym na twoim miejscu z jego zakupów. Część produktów z tej limitki pokrywa się ze stałym asortymentem - m.in ten róż od dłuższego czasu można normalnie kupić :D. Ale ponieważ na jesieni podwójne róże Catrice zostaną wycofane można się przyczaić na jakąś obniżkę :).

      Usuń
  37. Hm, ładny, ładny ale w zasadzie cieszę się, że nie zastałam go już w Naturze - rozsądek mówi mi, że mam za dużo specyfików do polików ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Wygląda świetnie!!! Niestety... nie było go u mnie, widniał tylko jeden z naklejką: TESTER ;< No cóż, trudno się mówi...

    OdpowiedzUsuń
  39. Róż jest piękny, ale ja zachorowałam na pomadkę z tej serii:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Rozsądek zwyciężył i go nie kupiłam. I teraz trochę żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  41. Faktycznie jest sliczny. Ja jednak rozom mowie juz nie. Za duzo ich mam i nie jestem w stanie zuzyc:)

    OdpowiedzUsuń
  42. wolę zdecydowane bronzery, choć ten róż trafia w moje gusta :)

    OdpowiedzUsuń
  43. wygląda pięknię:))) najbardziej odpowiada mi środek-koral :))

    ...cena 17 zł ? :) nawet sporo jak na catrice (;

    OdpowiedzUsuń
  44. Podoba mi się, ale na razie róży mam dosyć :)

    OdpowiedzUsuń
  45. ja już nie zaglądam do drogerii po nowy róż tyle tego mam :D ten tutaj zresztą też :D fajny jest :>

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja mam mały zapas różów u siebie ale mimo wszystko na ten chętnie bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja też cierpię na tą chorobę! To chyba nieuleczalne :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Śliczny, ale wolę bronzery ;p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...