Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Dla chcącego coś wygładzającego. Dax Perfecta Spa Cukrowy peeling do ciała Marcepan Wygładzający

Gdy tylko pogoda pozwala na to, żeby zrzucić z siebie ciężkie swetry, zaczynamy z utęsknieniem wypatrywać chwil, gdy do szczęścia wystarczą nam szorty i jakiś top. Każdej wiosny wiele z nas rozpoczyna akcję bikini, praktykując ćwiczenia, diety i intensywną pielęgnację ciała. Masła, balsamy, żele i peelingi idą w ruch. No właśnie, peelingi... Pisma i portale urodowe trąbią o tym, że przynajmniej 2 razy w tygodniu skórę powinnyśmy potraktować peelingiem.

Jestem outsiderką, bo z peelingami do ciała nigdy nie było mi po drodze. Miałam jakiś tam cukrowy Hean, owocowego malucha z Joanny... Więcej grzechów nie pamiętam (bo tego badziewia z Isany nie można nazwać peelingiem). Nie pamiętam także, żebym zbyt często używała tych peelingów, które gościły w łazience. Jak mi się przypomniało, to użyłam. A przypominało się rzadko. W zeszłym roku przeżyłam fascynację peelingiem kawowym. I jak do tej pory, mimo że to najbrudniejsza zabawa świata, jest to mój faworyt. Peeling Daxa nie pobił kawowego błotka, ale nie jest najgorszy.

Zacznę od tego, od czego najbardziej lubię zaczynać, czyli od opakowania. Słoiczek jest zabezpieczony aluminiowym wieczkiem, dlatego mamy większą pewność, że w przypadku nienaruszonego wieczka kupujemy produkt pełnowartościowy. Opakowanie nie do końca mi jednak odpowiada. Peelingu używam w czasie kąpieli/prysznica dlatego do opakowania dobieram się mokrymi rękoma. A ten słoiczek stawia czasem opór, gdy mam suche dłonie. I muszę odkręcać przez ręcznik jak słoik ogórków. Plusem jest natomiast to, że taki słoiczek umożliwia kontrolę zużycia i zapewnia pełne wykorzystanie produktu do ostatniego ziarenka cukru.

Zaskoczyła mnie konsystencja tego peelingu. Gdy na niego patrzyłam, wydawał mi się gładką, zbitą masą...  Nie widziałam w nim drobinek. Wsadziłam więc palucha do środka. I wyciągnęłam oblepiony. To tłuste to peeling? O mamo. Niezrażona wyciągnęłam trochę mazi ze słoika i rozsmarowałam na ciele... I objawiły mi się drobinki, które na dodatek całkiem nieźle ścierały. Ze ścierania jestem bardzo zadowolona. Nie podoba mi się natomiast ten taki tłustawy film, który peeling pozostawia na ciele. Dlatego nie wyobrażam sobie, żeby stosować go np. z masłem z tej samej linii. Chyba, że ktoś lubi kleić się jak lep na muchy - w końcu są różne upodobania.

Na deser zostawiłam sobie kwestię zapachu. Ja i producent mamy chyba inne nosy. Migdały, których zapach znam ja nie pachną kwiatkami. A ten peeling właśnie nimi pachnie - tak trochę podobnie do masła Avon Planet Spa Thailand Lotus Flower. Może nie identycznie, ale zdecydowanie w ten deseń.

Jeżeli ktoś lubi tłustsze produkty do pielęgnacji, ten cudak powinien mu pasować, bo naprawdę nieźle ściera, pozostawiając skórę przyjemnie gładką.

Skład: Paraffinum Liquidum, Sucrose, Silica, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Prunus Armeniaca Seed Powder, Juglans Regia Shell Powder, Prunus Amygdalus Dulcis Shell Powder, Parfum, Carthamus Tinctorius Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Linoleic Acid, Sodium Propylparaben.

Cena: ok. 12-15 zł/225 ml 
Dostępność: Drogerie Natura, Rossmann, Super-Pharm, Tesco
Ocena: 3,5/5

58 komentarzy:

  1. Mi podoba się, że zostawia właśnie taką tłustą wartswę ;P
    ale mógłby trochę lepiej ścierać i jest troszkę niewydajny :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo czytałam o tych peelingach i opinie są różne- albo je ktoś uwielbia, albo nie znosi. Głównie narzeka się na parafinę w składzie. Ja jednak mimo wszystko mam ochotę go przetestować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat parafina w kosmetykach do ciała nie przeszkadza. Ale buzia jej nie lubi.

      Usuń
  3. uwielbiam tłusty film na ciele po peelingu, wykańczam różany z miraculum i szczerze tak przyzwyczaiłam się do tego, że odrazu nawilża też moją skórę, że przy zakupie kolejnego oczekiwać będę tego samego ;)I wtedy nie używam już balsamu, rzecz jaska :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wezmę go pod uwagę bo właśnie poszukuję jakiegoś nowego peelingu.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja lubię peelingi, które zostawiają warstewkę, jestem czasem za leniwa żeby użyć balsamu więc taki peeling wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. po peelingu chce sie czuc czysta anie tlusta a ta tłusta warstweka nawet nie jakis olej tylko w głownej mierze parafina....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę czuć się czysta. Zawsze się można czymś posmarować :)

      Usuń
    2. to prawda ;-) dlatego peeling z kawy gorą!

      Usuń
  7. Nie cierpię marcepanu - fuuu ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat lubię, ale ten peeling nic wspólnego z marcepanem nie ma.

      Usuń
  8. Lubię mocne zdzieraki- ja się peelinguję gąbką Syrena, jest niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze chciałam ich spróbować, ale nigdy nie było mi po drodze. Teraz mam peeling solny z nowej kolekcji, który czeka w kolejce :) Ciekawe jaki będzie :]

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bym go z chęcią spróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. używałam peelingu z tej serii tylko tego o zapachu czekolady. Przyjemny w użyciu, ładnie wygładzał skórę, ale przeszkadzał mi ten film który pozostawał na skórze, wydawało mi się że się cała kleję:/ dlatego efektowi ścierania mówię tak, ale efektowi po mówię nie. na razie nie planuję ponownego zakupu

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie używałam jeszcze peelingów tej firmy. Jak na razie używam z Joanny o zapachu ananasa i tu nie ma efektu tłustej bądź lepkiej skóry.

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam ten peeling - co prawda w starej szacie graficznej ale miałam ;) Lubiłam go używać, nie przeszkadzał mi tłusty film, który pozostawiał, zapach też w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam go i jak dla mnie to on nie jest dobrym ścierakiem. Poza tym zapach na pewno marcepanowy nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  15. O fuj, nie lubię marcepanu w ogóle :( jedna z nielicznych słodkości, na której punkcie mam aż taką awersję! Nie tknę, nawet małego gryzka, a od zapachu jest mi aż niedobrze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż widzę, że nie jest taki dobry jakbym chciała :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też nie cierpię tego tłustawego filmu po peelingach :P okropność!

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę, że mi by pasował... kocham peelingi, które chociaż trochę ścierają :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam go, u mnie też sprawa z peelingowaniem ciała ma się dość niesystematycznie. :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Ostatnio zrobiłam się systematyczna i widzę, że jest gładziej. Także do roboty!

    OdpowiedzUsuń
  21. W czerwcu odpuszczam sobie zakupywanie róznych skrubów i balsamow :)
    Pozdrawiam, Klaudia ;)
    Zapraszam na mojego bloga na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. nigdy nie miałam peelingu z tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  23. ja się nie polubiłam w tymi peelingami

    OdpowiedzUsuń
  24. miałam inny z tej firmy i jak dla mnie rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  25. Zapachowo bardzo podoba mi się czekoloadowo-kokosowy. Odlot po prostu:D

    OdpowiedzUsuń
  26. uwielbiam na lato peelingi!

    OdpowiedzUsuń
  27. ciężkie swetry tez pewno suszysz na kaloryferze? XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No... Chyba, że akurat suszę pędzle i nie ma miejsca :D:D

      Usuń
    2. Oooo,wielkie te pędzle masz:)


      A tak serio,kiedyś go kupowałam,lubiłam,lubię nadal i jakoś tak nigdy go nie kupuję od jakiegoś roku,chora jestem ,czy co:( Ale jest bosssski:)

      Usuń
  28. Z opisu wynika, że mógłby mi pasować ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja uwielbiam te peelingi :)))
    właśnie nadrabiam dzisiejsze posty i dosłownie przed chwilą u Aliss pisałam o tych postach :)))

    OdpowiedzUsuń
  30. Dobry peeling dla leniuchów - nie trzeba się balsamować :P Zawsze mnie zastanawiało jak coś takiego może przeszkadzać - ma się dwa w jednym. Jednak sama trafiłam w końcu na peeling, który zostawiał tłusty film i stwierdziłam, że rozumiem irytację innych pań. To jakby wskoczyć w smalec...

    OdpowiedzUsuń
  31. Z tej serii mam masło do ciała.
    Piszę o nim na swoim blogu :)
    Peelingów nie stosowałam.
    Hmmm, a może ta tłusta warstwa jest po to, żeby już nie trzeba było nakładać balsamu ? :)

    Zapraszam do siebie.
    Już trwa pierwsze rozdanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. och, nie lubie własnie tej tłustej warstwy, ktora pozostawia

    OdpowiedzUsuń
  33. kocham cukrowe peelingi <3 ale zapach marcepanu niestety nie dla mnie..

    OdpowiedzUsuń
  34. Uwielbiam te peelingi, dobre z nich zdzieraki ;) Tej wersji zapachowej nie miałam, za to czekoladowy i pomarańczowy peeling pachnie bardzo przyjemnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. nie mów, że nie znasz kwiatowych migdałów :P haha
    mi z peelingami też jakoś nie po drodze.. ale wiem, że czeba :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Miałam wersję czekoladową ale ta tłusta warstwa po użyciu mnie odstraszyła... Brrr...

    OdpowiedzUsuń
  37. brzydko wygląda ten peeling. :P ja używam gruboziarnistego z Avonu. w wolnej chwili wpadnij na moje rozdanie: http://kkamilaa.blogspot.com/2012/06/letnie-rozdanie-zapraszam.html

    OdpowiedzUsuń
  38. Uwielbiam peelingi z Perfecty:))

    OdpowiedzUsuń
  39. parafina na czele składu ;/ już wiadomo skąd ten tłustawy film ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie przepadam za peelingami Perfecty.

    OdpowiedzUsuń
  41. nie miałam żadnego ścieracza z perfecty i chyba się nie skuszę bardzo nie lubię jak produkt pozostawia tłusty film - ścieracz ma ścierać a balsamy są od nawilżania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzę z tego samego założenia :). Nie wiem dlaczego, ale twój koment wylądował w spamie... Dziwne, coś bloggerowi ostatnio odwala :)

      Usuń
  42. Jeśli chodzi o peelingi z Perfecty to z chęcią wypróbowałabym tego z pomarańczą w tytule :)
    Ale mimo wszystko kawowego peelingu chyba nic nie pobije ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja oprócz peelingu mam masło z którego jestem mega zadowolona:)
    Świetny blog:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Z pewnością zakupię :))
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  45. miałam peeling z perfecty czekoladowo-kokosowy. był straszny, skóra była tłusta po nim a zapach mnie dusił... nie skusze się więcej na żaden z tej serii.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...