Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 10 czerwca 2012

Bardzo słodka przyjemność. Bielenda Beauty Milky Jogurtowy Mus do ciała

O tym, że lubię pielęgnację ciała od Bielendy, już kiedyś wspominałam. Pięć lat temu zachwycił mnie zapach kokosowego mleczka odmładzającego z serii afrykańskiej (które pachnie jak palony z wanilią cynamon), a rok temu poznałam produkt, który wciąż pozostaje moim ideałem, jeżeli chodzi o zapach. Jogurtowy mus do ciała, bo to o nim dziś będzie mowa, zachwycił mnie od pierwszego posmarowania.

Jestem leniem w kwestii pielęgnacji ciała. Nigdy nie przepadałam za peelingami, masłami, balsamami, mleczkami. Odnalazłam jednak patent na zwalczenie niechęci do tego kosmetyków. Otóż, kosmetyki do pielęgnacji ciała muszą pięknie pachnieć. Nie dla mnie apteczne aromaty i kosmetyki bez zapachu - mogą działać cuda, ale i tak ich nie tknę, umrą śmiercią naturalną przez przeterminowanie na półce w łazience. Wyszłam z założenia prostego, jak konstrukcja cepa, pielęgnacja ma być przyjemnością, a nie katorgą.

Zanim przejdę do bezbrzeżnych zachwytów, muszę trochę pomarudzić. Lubię Bielendę, ale często patrząc na jej opakowania mam wrażenie przerostu formy nad treścią. Opakowanie musu jest spore, przy czym w dużej mierze nadmuchane (można zobaczyć na zdjęciu, gdzie zaczyna się właściwa miseczka z musem). Nie bardzo rozumiem po co - piękne to nie jest, a i miejsca w kosmetyczce też trochę zajmuje.

W tym produkcie bardzo podoba mi się jego konsystencja. Mus ma konsystencję lekkiego jogurtu. Wchłania się naprawdę świetnie, po około 2 - 3 minutach bez przeszkód mogę włożyć ubranie, bez obaw, że je pobrudzę. Producent coś wspomina o tym, że produkt może pozostawić film, ale szczerze mówiąc, to tego nie zauważyłam. Skóra po jego nałożeniu jest przyjemnie gładka. Mus zadowolił nawet moje suche łydki.

Wisienką na torcie jest zapach tego produktu. Dość intensywny w opakowaniu (biała czekolada), na skórze robi się bardziej delikatny, taki słodko waniliowy (pachnie trochę jak sypki cień nr 4 z My Secret - posiadaczki będą wiedziały, o co mi chodzi). Co najważniejsze, zapach utrzymuje się na skórze naprawdę długo, bo około 6 godzin - dłużej niż niektóre perfumy :).

Gorąco polecam ten mus, prześlicznie pachnie i do tego całkiem nieźle sprawdza się w pielęgnacji (choć skład ma taki, że boli mnie głowa, jak na niego zerkam). Na pewno kupię jeszcze krem do rąk z tej serii. Ubolewam także nad tym, że Bielenda wycofała z tej linii krem do twarzy. No jak tak można? Zanim ja go wypróbowałam? Pobite gary!

Skład: Aqua, Ethylhexyl Stearate, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-18, Cyclopentasiloxane, Isodecyl Neopentanoate, Glyceryl Stearate, Dimethicone, PEG-100 Stearate, Goat's Milk, Propylene Glycol, Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Extract, Polyacrylamide/C13-14 Isoparaffin/Laureth-7, Ammonium Acrylodemethyltaurate/VP Copolymer, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutyparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum, Benzyl Alcohol, Benxyl Salicylate, Coumarin, Linalool.

Cena: ok. 15 zł/200 ml
Dostępność: drogerie Jasmin, Tesco (nie ma w Rossmannie, został wycofany w zeszłym roku)
Ocena: 4/5

75 komentarzy:

  1. Też go mam i jest moim smarowidłowym ulubieńcem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam go jak pojawił się w CND w Rossie i też byłam nim zachwycona! Dlatego szybko mi się skończył.
    Skojarzenie z cieniem My Secret jak najbardziej trafne. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ps- nowy baner widzę:D jaki kolorowy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam tego typu kosmetyki, muszę poszukać u siebie,
    ogólnie to muszę coś kupić sobie z tej firmy, bo jakoś okazji nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  5. same zalety, półki mi się uginają od najrózniejszych balsamów do ciała, ale ten kusi bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  6. wczoraj czytałam dwa wpisy na temat tej serii, lubię bielendę, pewnie kupię w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla ceny, zapachu i szybkości wchłaniania mam ochotę go wypróbować :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ohoho muszę koniecznie wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj ja jestem większym leniem jeśli chodzi o smarowanie się mazidłami tego typu, nawet jeśli coś pachnie nieziemsko to po tygodniu mi się znudzi używanie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczerze mówiąc to jeszcze nie miałam żadnego masła od bielendy, muszę się za nim rozejrzeć ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję, że bawełniane masło, które zamierzam zakupić, będzie równie dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam kiedyś krem do rąk z tej serii, był b. fajny, a pachniał obłędnie, ja również lubię jak kosmetyk do ciała mi ładnie pachnie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdyby nie ta parafina :(((
    A tak lubię mleczne zapachy.
    Czasami moje natręctwo "eco" jest nieznośne ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. dobrze, że się szybko wchłania i nie pozostawia jednak tłustego filtru, bo ja bardzo tego nie lubię :p

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapach musi być obłędny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja go kiedyś miałam, pachniał jak biała czekolada :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozejrzę się za nim w tesco bo tyle słysze o bielednie a nigdzie nie widziałam .. :) obserwuje

    OdpowiedzUsuń
  18. Mialam :) Jest super :) i te mleczko w proszku do kąpieli było obłędne :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam takie zapachy i mazidła, więc pewnie kiedyś go przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. opis zapachu mnie zachęcił - mam sypańce z MS i jeśli zapach jest podobny to ja to kupuję ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam to samo ciężko jest mnie zmusić do wysmarowania się czymś. I dopiero kiedy moja skóra już piszczy z wysuszenia sięgam wtedy po balsam. Patent z zapachem jest całkiem dobry, może to mnie zmobilizuje do codziennego nawilżania skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  22. aż mi ślinka pociekła jak czytam o tym pięknym zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. No jak to nie ma w Rossmannie? Nie mogłaś rok wcześniej zrobić tej notki? :D
    Do Tesco mam daleko jak cholera do Rynku jakoś mi się teraz nie pali, więc... Eh, no trudno :P

    Swoją drogą masz szatańską liczbę obserwatorów! XD

    OdpowiedzUsuń
  24. ja miałam krem z tej samej serii i niestety nie pachniał tak jak Ty to opisujesz, ale jak typowe produkty kosmetyczne z kozim mlekiem, aczkolwiek zapach kremu również był obłędny i się długo utrzymywał, następnym razem jak będę w Tesco zakupię ten mus z ciekawości i znowu wydam niepotrzebnie pieniądze, bo obecnie mam 5 smarowideł, ale co tam, kosmetyków nigdy za mało :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Widziałam go dzisiaj :) może kupię, jak wykończę swoje solidne zapasy :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Kusi, ale ja na razie zachwycam się nowymi olejkami z Body Shop :)

    OdpowiedzUsuń
  27. dużo razy przechodziłam obok produktów z tej serii ale nigdy się nie skusiłam, może trzeba będzie to zmienić :) zwłaszcza że ja jestem łasa na zapachy :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Rozejrze się za nim w Jasminie :) Gratuluje 666 obs :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D. Taka niewinna liczba, a cieszy bardziej niż okrągłe :D:D

      Usuń
  29. Nie wiedzialam nawet, ze Bielenda ma w swojej ofercie jakikolwiek mus :) musze go gdzies dorwac ;D

    OdpowiedzUsuń
  30. Musze go zakupić jak tylko wykończę moje wszystkie balsamy ;p

    OdpowiedzUsuń
  31. Akurat jestem w trakcie wykańczania tego musu i jestem bardzo zadowolona. Dobrze, że zaznaczyłaś, że można go kupić w Tesco. Pamiętałam, że był w CND i bałam się, że już go nie dorwę. A tu taka niespodzianka :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Uwielbiam.....i nic więcej nie trzeba dodawać:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mnie też denerwują te opakowania :/

    OdpowiedzUsuń
  34. pewnie jest świetna! ;) ale ilość obserwatorów 666 ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Uwielbiam tego typu produkty :)) Rewelacyjna sprawa :))
    Pozdrawiam, Klaudia :)

    OdpowiedzUsuń
  36. zachęcasz tym zapachem, uwielbiam balsamy i masła to dla mnie bardzo przyjemna forma relaksu :))

    OdpowiedzUsuń
  37. Ale mi zrobiłaś na niego ochotę! Nawet nie wiedziałam, że takie cudo istnieje ;)!

    OdpowiedzUsuń
  38. Zachwalałam go we wczorajszym wpisie,to już wiesz,uwielbiam jego zapach i konsystencję:-)Tylko ten skład;-)ale wybaczam...ten zapach jest jedyny!

    OdpowiedzUsuń
  39. tez jestem leniuchem jesli chodzi o peelingowanie ciala, balsamowanie, mleczkowanie, maslowanie... z bielendy jeszcze nic nie mialam.trzeba to zmienic;) moja lista produktow do kupienia w PL powieksza sie z dnia na dzien. ehhh. i wszystko przez beauty-blogi;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Mam je na liście zakupowej :)

    OdpowiedzUsuń
  41. wole wybrac jednak cos bez paraginki, moje ciało jej nie lubi

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja dopiero teraz powoli odkrywam markę Bielenda :). Płyny dwufazowe miażdżą system :D. Obecnie muszę stawiać na mocne nawilżenie, więc zerkam na skład i zanim coś kupię, to musi to być mocno nawilżające :). Choć przyznam, że z mleczka z Urody jestem o dziwo zadowolona :D.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ostatnio będąc na zakupach szukałam się dosłownie wszędzie, ale nie znalazłam a musi ślicznie pachnieć...;/

    OdpowiedzUsuń
  44. Oj chyba z przyjemnością sięgnę po ten mus, skoro tak pięknie pachnie... A skoro Tobie się spodobał, to nawet skład mi nie przeszkadza, bo kto jak kto, ale Zoila zawsze powie, jak jest się coś nie spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja go jeszcze nigdzie nie widziałam. :(

    OdpowiedzUsuń
  46. Perspektywa tego zapachu niezmiernie kusi :D Mam baardzo małą styczność z produktami Bielendy :/ Może czas zacząć :D?. Jednak parafina mnie trochę odrzuca :(.

    OdpowiedzUsuń
  47. Muszę koniecznie go poszukać!

    OdpowiedzUsuń
  48. ja z kolei jestem przyzwyczajona do smarowania się czymś po kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Uwielbiam też takie mazidła do ciała. Czytam kolejną pozytywną recenzję tego musu, musze go w końcu dorwać:-)

    OdpowiedzUsuń
  50. Czaję się jak czajnik na tą kolekcję. Muszę wskoczyć do Jasmin i wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  51. też uwielbiam pięknie pachnące mazidła do ciała ;)w tym musie, parafina tak wysoko w składzie, troszkę mnie zniechęca

    OdpowiedzUsuń
  52. Muszę się za nim rozejrzeć;))

    OdpowiedzUsuń
  53. krem do rak z tej serii goscił u mnie b. często:)

    OdpowiedzUsuń
  54. Ciekawi mnie ten zapach, może wypróbuję krem do rąk jak uda się go gdzieś dorwać :)

    OdpowiedzUsuń
  55. A patrz a mi się ten zapach nie podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Ja też ostatnio przeżywam kryzys, jeśli chodzi o używanie kosmetyków pielęgnacyjnych... Nie umiem się zmusić do regularności. Jestem ciekawa tego zapachu białej czekolady:)

    OdpowiedzUsuń
  57. Mam taki sam tylko inny :) tzn. z czarną oliwką.

    OdpowiedzUsuń
  58. Lol, aż poszłam powąchać MS. :) Lubię, gdy mi ładnie pachnie, więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  59. musi pachniec przepysznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Zgadzam się z Tobą, kosmetyki do pielęgnacji ciała muszą pięknie pachnieć :) Wtedy nawet najbardziej monotonny 'rytuał' balsamowania i ujedrniania ciała może stać się przyjemny:) Wiem coś o tym, bo sama jestem wielką miłośniczką wszelkich balsamów do ciała, maseł, jedwabii, ale również peelingów :) Tego balsamu o którym piszesz nigdy jeszcze nie miałam, ale wiem, jak pachnie ta seria - cudo :) Jak tylko skończę swoje zaczęte balsamy, a jest ich sporo to skuszę się na bardziej słodką, mleczną lub kokosową pielęgancję :))

    Przy okazji jeśli masz ochotę, zapraszam na moje pierwsze rozdanie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Ma parafinę i parabeny :( u mnie odpada :(((

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie kuś mnie już mam za dużo kosmetyków do ciała :p

    OdpowiedzUsuń
  63. U mnie się zupełnie nie sprawdził, nie robił nic :/

    OdpowiedzUsuń
  64. O tak, zdecydowanie coś dla mnie.
    Kurczę, nie mogę jakoś tego u siebie upatrzyć [wiesz, chodzi mi o całą serię tych produktów] - gdyby nie to, kupiłabym sobie to jeszcze wcześniej, mimo że [o ile sobie dobrze przypominam] Twoja recenzja nie była chyba przesadnie pozytywna...

    OdpowiedzUsuń
  65. To mi zrobiłaś chrapkę na ten mus...

    OdpowiedzUsuń
  66. miałam krem do rąk w tym zapachu i pamiętam jak się nim zachwycałam, więc może kiedyś skuszę się i na to masełko :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Ooojaaacięęę, no i co, czas na zakupy :):)

    OdpowiedzUsuń
  68. No właśnie słyszałam wiele razy że ma cudowny zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Pamiętam jak przebierałam nóżkami jak tylko seria miała wejść na rynek:) Dopadłam ją całą dzięki kumpeli, która miała dojścia do przedstawiciela Bielendy i...nabyłam wszystkie produkty:D
    Zapach boski! jednak masło dla mnie okazało się ogromną porażką głównie dlatego, że zafundowało mi podrażnienie, wizytę u dermatologa i długie leczenie, które okazało się mało skutecznie :( Ostatecznie pomógł balsam z lukrecją z Fitomedu.
    Nie wie co było nie tak z balsamem i już nie próbuję wnikać ;) ale jak widzę tę serię to zawsze przypomina mi się tamto wydarzenie choć do Bielendy lubię wracać:)

    OdpowiedzUsuń
  70. Miałam, cudownie pachnie!

    OdpowiedzUsuń
  71. zapach białej czekolady :D:D mniam :P a ja też muszę mieć pachnące kosmetyki do pielęgnacji ciała, i najlepiej jak zapach zostaje długo na skórze:P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...