Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

wtorek, 1 maja 2012

Granice inspiracji, czyli o podobieństwie produktów słów kilka

Lubimy tanie rozwiązania, prawda? Jeżeli możemy kupić identyczną rzecz za śmieszną kwotę, skusimy się na nią prędzej niż na podobny kosmetyk, ale droższy. Marzy nam się ubranie prosto z wybiegu, ale nie mamy funduszy na drogie kreacje? Nie ma sprawy, Zara zwykle wychodzi nam na przeciw (choć Zara jak na polskie zarobki jest marką prawie luksusową :D). Jesteśmy pod kreską, a skończył nam się ukochany zapach? Półki sklepowe uginają się od tanich zamienników, inspirowanych drogimi perfumami. Tańsze marki z chęcią wzorują się na tych droższych, wychodząc w ten sposób na przeciw oczekiwaniom klientów z mniejszym budżetem.

Przeglądając Allegro, wielokrotnie spotykałam się z kosmetykami XYZ "jak Benefit", "jak MAC". Zwykle kosztują one mały ułamek kwoty, za którą możemy kupić oryginał. I może dlatego "ekonomiczne" wersje droższych marek cieszą się tak ogromną popularnością.

Wiele z was zastanawia się, dlaczego piszę o produktach inspirowanych, bez dolepiania im etykietki podróbki. Już wyjaśniam. Podróbka ma być imitacją oryginału, nie odróżnia się od pierwowzoru (np. szminki MAC z Allegro za 30 zł ). Natomiast "utwór" inspirowany, to taki, w którym widać podobieństwo, ale nie jest on identyczny jak pierwowzór.

Sztandarowym przykładem marki, na której produktach wzorują się producenci jest Benefit. Prawie każdy produkt ze stajni Benefit ma swój tańszy odpowiednik. Chyba najlepszym przykładem na to, że kopiowanie to największy komplement, jest firma MeMeMe.

MeMeMe Blush Me! Coral, cena: 45 zł
Benefir Coralista, cena: 140 zł
MeMeMe Beat the Blues Sunbeam, cena: 29 zł
Benefit Moon Beam, cena: ok. 100 zł
MeMeMe Pussy Cat, cena: 29 zł
Collection2000 The Cheek on it! cena: ok. 6 funtów
Benefit Benetint, cena: ok. 100 zł
MeMeMe Beat the Blues Moonbeam, cena: 29 zł
Technic High Lights, cena: ok. 13 zł
Benefit High Beam, cena:  ok. 100 zł
W7 Honolulu, cena: 15 zł
Benefit Hoola, cena: 140 zł

Wiele tańszych marek korzysta z pomysłów innych, ekskluzywnych firm.
E.L.F. Studio Contouring Blush & Bronzer Duo, cena: ok. 20 zł
Nars Duo Orgasm&Laguna, cena: ok. 200 zł
Essence Sun Club All over Shimmer, cena: ok. 16 zł
Bobbi Brown Shimmer Brick, cena: ok. 200 zł

Myli się, ten, kto stwierdza, że tylko kosmetyki drogich firm znajdują odwzorowanie w asortymencie tańszych marek. Średniopółkowce także są zagrożone.
Vollare Mystic Soul, cena: ok. 10 zł
Maybelline Colossal Volum' Express: ok. 35 zł
Wibo Nawilżająca pomadka, cena: ok. 10 zł
Bourjois Sweet Kiss, cena: ok. 40 zł


Co myślicie o tego typu "tanim rozwiązaniu". Jesteście zwolenniczkami? Czy może potępiacie takie działania producentów? Dlaczego?
Znacie inne produkty w tańszej wersji?

68 komentarzy:

  1. Moim zdaniem kosmetyki MeMeMe to trochę żerowanie na designie marki lubianej i często kupowanej. to już nie tylko tanie rozwiązanie, a po prostu mylenie konsumenta .. Benefit pracował trochę nad zdobyciem klientów, a tu wpada firma robi podobne opakowanie , nawet nazwę zgapią... nie.. nie podoba mi się to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, dla mnie ociera się trochę o plagiat :O

      Usuń
    2. Popierram, jednak w Polsce szczególnie o podróbki kosmetyków nie jest trudno !!! sama sie przekonałam i efekt na twarzy miałam !!! zajrzyjcie na bloga do mnei to sie przekonacie !!!

      Usuń
  2. Według mnie bardziej powinni się inspirować właściwościami niż wyglądem opakowania. Bo można raz kupić sugerując się wyglądem, ale jeśli efekt nie będzie zadowalający to do produktu nie wrócę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sposób się nie zgodzić.

      Usuń
    2. Zgadzam się w całości! Chociaż jak opakowania są śliczne, to inspirowanie się nimi też jest czasem miłe (np. limitki Essence :D).

      Usuń
  3. Vollare skopiował wszystkie opakowania tuszy Maybelline, Rimmel, Loreal itp ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. I na opakowaniach się kończy, bo zawartość to po prostu dziadostwo...

      Usuń
  4. Mi sie to podoba choc rzeczywiscie powinni "zgapic" zawartosc pudeleczka niz raczej calosc. Ja wole np tansze zamienniki perfum, nie podroby a zamienniki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nareszcie ktoś pięknie nazwał to jako 'produkty inspirowane' a nie podróba. Czasami jak słysze, że np perfumy FM to podróby to mnie strzela dlaczego ludzie mają problem ze zrozumieniem słowa podróba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że wielu sprzedawców FM właśnie w ten sposób reklamuje te zapachy.

      Usuń
  6. No nie jest to zło wcielone, ale tanie marki mogłyby się postarać o własne, orginalne pomysły. Myślę sobie, że gdybym była twórcą opakowania np. różu z Benefitu nie miałabym za wesołej miny na widok opakowań W7;).

    O ile większośc przejdzie, to tusz Vollare już mi zalatuje "podróbą" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo pomyślałam na widok tego tuszu.

      Usuń
    2. Ostatnio widziałam tusz w opakowaniu collosalla z napisem MAC :D

      Usuń
    3. No to już gruba sprawa :D

      Usuń
    4. Kosodrzewina: padłam normalnie! :D :D

      Usuń
    5. no też bym się zdenerwowała...ale każda marka chce przetrwać;) już wole to niż te faktycznie podróbki, których jest pełno na all;)

      swoją drogą często młode dziewczyny kupując takie kosmetyki nawet nie wiedzą, że te opakowania są inspirowane drogimi kosmetykami- np. duo z elfa, jednak osoby, które nie interesują się aż tak kolorówką nie będą wiedziały co to nars;)

      dużo tych "znanych" marek bazuje właśnie głównie na marce a nie na jakości produktu, szczerze to dla mnie znacznie lepszy jest bronzer w7 niż benefitu;) gdyby nie to, że w7 zainspirowało się właśnie benefitem to pewnie byśmy nie wiedziały, że to może być jego tańszy zamiennik i nawet z ciekawości warto go kupić. A tak dzięki opakowaniu od razu wiemy co robić xD

      Usuń
  7. Ja nie mam nic przeciwko tańszym rozwiązaniom, o tyle, o ile pasują mi pod względem "użyteczności". Przykład: tusz Eveline Big Volume Lash vs Max Factor False Lash Effect - dla mnie Eveline spełnia oczekiwania w 100%, a zaznaczam, że miałam Max Factora. Teraz za cenę False...mam 4-5 tuszy Eveline.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie kupuję zamienników znanych marek, ale nie potępiam też kupujących. w moim odczuciu zakup tego typu produktu i tak jest 100 razy lepszym wyborem niż wydanie kasy na chamską podróbkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja osobiście nie widzę nic złego jeżeli chodzi o kosmetyki MeMeMe - fakt jest taki, że Benfit był dla nich na pewno dużą inspiracją ale nie myślę, że jest to zrobione w sposób dość elegancki a nie tak żenujący jak Vollare.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie mam nic do tańszych rozwiązań kosmetycznych, no chyba że są to chińszczaki za kilka złotych. choć niektórych produktów na pewno nie kupiłabym tańszych, bo często zdarza się że podobne jest tylko opakowanie. a tu o opakowanie kupującym nie chodzi tylko o kosmetyk:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale podobne opakowanie też jest dość sugestywne- bo rodzi skojarzenia z kosmetykiem znanym i popularnym :)

      Usuń
  11. Często tym tańszym zamiennikom daleko do jakości pierwowzoru. Ja wolę jednak jakość, a nie wygląd.

    OdpowiedzUsuń
  12. o, ja nawet nie wiedziałam że BB ma taką paletkę jak essence. A raczej na odwrót. :D Essence taką jak Bobbi Brown. :) to samo z maskarą Vollare i pomadką Wibo!!!

    Tej marki Vollare chyba w ogóle nie kojarzę. Chociaż coś mi świta, takie cienie bazarkowe, jakości nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Vollare to taka marka sprzedawana w kioskach, osiedlowych drogeriach i na bazarach.

      Usuń
    2. btw - mam ich czarną, grubą kredkę z brokatem - jest świetnej jakości! :)

      Usuń
  13. Każdy kij ma dwa końce (a proca nawet trzy;). Dla konsumentów lepiej że istnieją tańsze odpowiedniki, dla producentów nie bardzo. Jednak popularność tych kosmetyków i zapotrzebowanie na nie o czymś świadczy... Myślę że wiele osób po prostu nie chce płacić za markę, znane logo, zwłaszcza że w Polsce ceny oryginalnych produktów przyprawiają o zawrót głowy. Wielu ludzi zwyczajnie na to nie stać, a też chcą się malować, ładnie pachnieć, czy modnie ubrać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Moim zdaniem z jednej strony jest to bezczelne, szczegolnie roze i bronzery " jak benefit" , ktore ma wiele marek.

    stworzenie samego np rozu w plynie to jedno, benefit nie ma na to wylacznosci. ale dlaczego marki nie moga zrobic wlasnych opakowan??

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja popieram własną kreatywność i źle się zapatruję na budowaniu biznesu na pozycji danej marki. Jak dla mnie MeMeMe i inne kompromitują się wypuszczając kosmetyki w takich, a nie innych opakowaniach. Pomijając chęć łatwego zysku, świadczy to o ograniczonej wyobraźni, jeżeli nie potrafią wymyśleć coś "swojego". Nie potępiam jednak dziewczyn, które to kupują. Jeśli nie przeszkadza im to, a wręcz chcą mieć namiastkę luksusu w swojej kosmetyczce, to proszę bardzo, niech kupują.

    OdpowiedzUsuń
  16. wszystko już dziewczyny napisały
    popieram własną twórczość i nie lubię 'odapiania'
    ale kupuję tańsze, skoro są równie dobre
    (wyjątkiem są perfumy, tu podróbek i odpowiedników nie uznaję na całej linii)
    z tych co pokazałaś mam: Technic High Lights
    i uwielbiam go, mój ulubieniec szczerze mówiąc
    a na jego droższy odpowiednik w chwili obecnej nie mam pieniędzy...

    OdpowiedzUsuń
  17. ja właściwie nie mam nic przeciwko o ile inspirowany produkt jest przyzwoitej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
  18. sprawa wciąż męczy, wierci dziury po bokach, irytuje, intryguje.

    wszystko zależy od granic. generalnie jestem zwolennikiem zdania, że jeśli nie stać Cię na oryginał, nie rób sobie wiochy podróbką.

    z tym, że czasem ciężko oszacować, gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna podrabianie. o ile w przypadku perfum sprawa jest dla mnie jasna, jak słońce, o tyle zdjęcia wklejonych przez Ciebie inspiracji można by przesiać przez wielkie sito zastanowienia.

    bo gdybyśmy tak ortodoksyjnie patrzyli na tę sprawę, to musielibyśmy uznać, że każdy puder w kulkach na świecie jest w pewnym sensie imitacją/odpowiednikiem (gosh, jak ja nienawidzę tego słowa) meteorytów Guerlain, wszystkie torebki na łańcuszku za podróbki słynnej Chanelki. gdzieś to trzeba wypośrodkować, a tutaj z indywidualną pomocą przychodzi już tylko sumienie kupującego & jego rozeznanie w świecie ogółem.

    ja mówię stanowcze 'nie' czerwonym podeszwom nie louboutinowskim, 'odpowiednikom' (ARGHRGRHRGHR) perfum spod szyldu F&M, czy innych gówienek, z tej listy to Technic Lights też wygląda mi do bólu przekalkowane. w ogóle kopiowanie opakowań kropkaw kropkę to mega słaba opcja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli idzie o perfumy to także jestem orotodoksem... Wolę kupić coś oryginalnego z Avonu, Coty czy innego średniopółkowca niż piskać się La Rive czy Bi-es.

      Usuń
    2. Nigdy nie spotkałam odpowiednika, który pachniał jak oryginał, zawsze coś jest nie tak, czegoś brakuje. Wolę kupić tańsze zapachy niż pachnieć pseudo Chanel. Na Chanel mnie na razie nie stać, trudno.

      Usuń
  19. Maaaarzy mi sie laguna narsa :)
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  20. Trochę to nieuczciwe korzystać z marki, która pracowała na swój wizerunek i wizerunek swoich produktów.. :-/
    Zazwyczaj kosmetyki tańsze, czy jak je tam zwą "odpowiedniki" bywają dużo gorsze od pierwowzoru. Nie mówię, że wszystkie, ale większość :-/

    OdpowiedzUsuń
  21. Z drugiej strony, tak żeby jednak nie jechać tylko po zamiennikach...
    Za marką powinna stać jakość, coś innowacyjnego. A czasem wydajemy masę kasy, żeby się potem okazało, że to zwykły bubel. Moim zdaniem te tańsze produkty są dla tych, którzy albo zaczynają przygodę z danymi kosmetykami albo dla tych, co akurat nie mogą sobie pozwolić.
    Jeśli kobieta miałaby dużo pieniędzy na pewno wolałaby kupić oryginalny pomysł i idący za nim produkt. Jeśli nie ma pozostaje jedynie marzyć, albo liczyć właśnie na marki, które się wzorują, nie zapominając jednak, że jest to cudo wzorowane, a nie oryginał.
    Uf. Za pomysł i markę się płaci - przykra prawda rynku konsumenckiego.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja różnie w zależności ile coś kosztuje, ale bardziej wolę oryginały.
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  23. Takie coś mi nie przeszkadza.To tylko inspiracja opakowaniem lub kategorią produktu.Wiadomo kto to produkuje.Nie traktuję tego jako podróbki.Owszem papugowanie tak.Ale to tylko opakowanie.Każda mniej lub bardziej obeznana osoba wie o co chodzi i wybierze produkt w zalezności od zasobności i potrzeb.
    Za to do szału wręcz doprowadzają mnie prawdziwe podróbki.I dalej obstaję przy tym, że to wymysł ostatnich kilku lat.Wcześniej tak nie było.Podróbka to była podróbka: Diare zamiast Diora i Hike zamiast Nike.Kto był choć trochę obeznany wiedział o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  24. pierwszy raz słyszę o MeMeMe. dużo produktów podoba mi się z Benefitu, ale tak jak piszesz, są bardzo drogie. myślę, że to dobra alternatywa, a produkt praktycznie się nie różni. świetna notka!
    pozdrawiam i zapraszam
    MadameBijou

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale skąd wiesz, że produkt się nie różni, skoro nie testowałaś ?

      Usuń
  25. Sama nie wiem czy jestem za, czy przeciw.
    Interesują mnie konkretne porównania kosmetyków - czy faktycznie jakoś jest gorsza, czy może drogiego Benefita z powodzeniem możemy zastąpić czymś innym...

    Osobiście - marzę o Lagunie&Orgasm z NARSA, więc kupiłam sobie duo z ELFA, jako że pierwowzór jest obecnie poza moim zasięgiem. I używam z powodzeniem! Aczkolwiek nie myślę o tym, że mam PRAWIE-NARSA, ale że mam po prostu fajny kosmetyk, który mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jestem jak najbardziej za, dlaczego? Wszędzie są kolekcje inspirowane, zara np stylizuję często ciuchy diora czy chanel, wiadomo ze nie stac nas na kupowanie takich ciuchow, ale mozemy pozowolic sobie na ubieranie sie w sieciowkach i znalezc cos, co nas zadowoli i bedzie podobne, ale nie takie same.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam podobne zdanie...sorrryy ale w tymswiecie nie uniknie się tego....zreszta czest duze koncerny przywłaszczaja sobie patenty właściwie do nich nie należące, np firma Apart opatenotwala kilkaset wzorow pierscionkow powszechnie funkcjonujacych od X lat co się stowarzyszenia zlotnikow i jubilerow zbuntowaly....ale cóż duża firma z duża kasą iw szystko im wolno.....a potem na zwykłego małego jubilera będzie nagonka, ze przezciez on podróbki robi, bo tkie wzory to tylko w aparcie....biznes to biznes, myślę że żadne MeMeMe czy w7 nie sta w stanie naruszyć pozycji rynkowej Benefitu a są fajnym rozwiązaniem dla osob, ktorych nie stac na takie drogie kosmetyki :)gdyby kazdego bylo stac na drogie to te tansze wogole by nie powstawaly!

      Usuń
  27. jesli ten tanszy produkt jest dobry, to nie mam nic przeciw. roze MeMeMe sa swietne. niektore produkty ELF tez sa dobrej jakosci. jesli chodzi o perfumy, to jednak najlepsza podrobka nie zastapi oryginalu. choc mam podrobke Chanel, ta z lidla, ale sama sobie to wybaczam, bo nigdy oryginalu nie mialam ;)pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Samo "inspirowanie" opakowaniem mnie nie drażni, jak długo na opakowaniu wyraźnie zaznaczono jaka to marka i produkt. Bo w końcu opakowanie to tylko opakowanie.
    Ale nie kupuję odpowiedników perfum, butów, torebek czy ubrań. Bo widać czy ktoś ma torebkę LV czy tylko inspirację. Czy pachnie Chanel czy Bi-Es.

    OdpowiedzUsuń
  29. jakos nie bardzo korzystam z takich produktow , kosmetyki kolorowe kupuje rozne ale nie wychodze z zalozenia " skoro nie stac mnie na benefita to kupie cos podobnego i bedzie mi lepiej na duszy":P
    jedyne co to kupuje czasem perfumy insppirowane zapachami zeby sprawdzic czy dany zapach mnie nie zemdli , jak jest ok to kupuje oryginaly :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja bardzo podobnie :)
      czasem pewnie korzystam z takich produktów, ale nie ze względu na to ze są podobne do jakiejś droższej firmy ale dlatego że akurat wpadł w moje ręce ! :)

      Usuń
  30. bardzo fajny post

    Collection2000 The Cheek on it! cena mam

    OdpowiedzUsuń
  31. róż z W7 mam z wymianki i jestem zadowolona, więc inspiracje opakowaniem nie uważam za złą, jednak bardziej skurzające są podóbki kosmetyków nazywane tak samo! bo naprawde jak nie znam się na jakiś kosmetykach to czemu mam placić więcej za podróbe?

    OdpowiedzUsuń
  32. Jestem za tzw. dupe'ami, ale akurat podobno Coralista za wiele wspólnego z tym różem MeMeMe nie ma. To jakby zupełnie inne odcienie. No ale opakowania bardzo podobne.

    OdpowiedzUsuń
  33. Otagowałam:
    http://lojotokowaglowa.blogspot.com/2012/05/tag-11-pytan.html

    OdpowiedzUsuń
  34. Czasami te tańsze opcje są równie dobre. Ja mam akurat taki tusz do rzęs i jest bardzo fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Wg mnie to świetne, że inne firmy produkują tańsze zamienniki.
    Bardzo lubię maskarę Vollare (różowa), która jest kopią One by One i Colossal. Ma szczoteczkę Col. i opakowanie One by One.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. Trudna sprawa... Kosmetyki i perfumy kupuję oryginalne i nie korzystam z podrób. Ale jeśli chodzi o ubrania i dodatki to już nie jestem taka ortodoksyjna...

    OdpowiedzUsuń
  38. Pomiędzy 'inspiracją' a podróbą jest dla dość cienka granica. Patrząc na opakowania niektórych produktów, trudno na pierwszy rzut oka rozróżnić czy mamy do czynienia z firmą X, która zainspirowała się naprawdę mocno produktem firmy Y, 10x droższym. Dla mnie ważna jest jakość, jeśli środek jest do kitu i nie umywa się do oryginalnej formuły, grzecznie potuptam i wydam mamonę na coś, co rzeczywiście będzie mnie satysfakcjonować. Szczególnie w przypadku perfum, gdzie chyba nie istnieje zamiennik, który były w 100% zgodny z oryginałem a kilkukrotnie tańszy.

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo często zdarza się tak że jakość nie idzie w parze z ceną. W większości przypadków płacimy ciężkie pieniądze za logo. Osobiście wole tańsze odpowiedniki, wole mieć więcej różnego rodzaju i kolorów cieni, pomadek, róży etc, niż jeden 'porządny' cień. Spójrzmy na np cienie Sleek'a których dostajemy całą paletkę w cenie jednego cienia EDM. Dla mnie bez sensu. Ale każdy ma swoje upodobania :)

    OdpowiedzUsuń
  40. tych zamienników high bean'a widzę że jest coraz więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  41. i to jest fajne! nie każdego stać na kosmetyk za 100 czy 200 zł, a może kupić sobie zamiennik bez wielkiego uszczerbku dla portfela.. no i super.. tylko pogratulować firmom pomysłu :) ale nie zniesę podrób i wciskania kitu, że coś jest oryginałem, jak koło niego nawet nie leżało! za jaja powieszę jak dopadnę!

    OdpowiedzUsuń
  42. MeMeMe jednak wedle moich szacunków przegina

    OdpowiedzUsuń
  43. a próbowałaś czegoś z mememe?

    widziałam niedawno jakieś ''prawie piątki'' lancome w cenie 5 zł, jakiejś polskiej firmy

    OdpowiedzUsuń
  44. Łał, nie wiedziałam że MeMeMe aż tak perfidnie się inspiruje ;)

    Z bazarkowymi markami jestem na bieżąco - młodsza siostra lubi zaoszczędzić na kolorówce, jakość jest dla niej drugorzędna. O ile nie jestem przeciwniczką lakierów do paznokci albo cieni, to ze zgrozą patrzę jak pakuje na twarz podkłady w opakowaniach dziwnie znajomych z drogerii*.
    Białostocki bazar jest idealnym odwzorowaniem powiedzenia 'hulaj dusza, piekła nie ma' - można znaleźć odpowiednik prawie każdego drogiego&popularnego kosmetyku, tusze MAC też się znajdą ;)

    *Na twarz podkład oczywiście wędruje bezpośrednio, nie w towarzystwie opakowania :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...