Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 8 kwietnia 2012

USTAwicznie dbam o USTA. Alterra Kamille Lippenpflege Balsam do ust

Wiecie co? Święta są nudne. Czas wlecze się jak flaki z olejem. Postanowiłam sobie zorganizować tę niedzielę- dlatego właśnie rozbijam się na Bloggerze. Jestem Grinchem Świąt Wielkiej Nocy i oznajmiam wszem i wobec, że tym świętom już dziękujemy!

Teraz z czystym sumieniem mogę przystąpić do kolejnego maglowanka. Tym razem nie będę się bardzo pastwić nad niewinnymi produktami. Tymczasowo zakopałam swój toporek wojenny.

Dziś przychodzę z recenzją produktu, do którego kupna zbierałam się chyba z rok. Udało mi się go nabyć 2 miesiące temu. Nie myślcie, że jest taki trudno dostępny. Po prostu, zoila, to głupie cielę, szła w zaparte i kupowała pomadki ochronne Nivea, na których nie raz się przejechała. No, ale ponieważ cena znienawidzonej Nivei wzrosła z 7 zł do prawie 10 zł (pffffff, za takie nic?), nie planowałam zakupów na DOZie (gdzie kupuję sztyfty Barbry), to w przypływie geniuszu w Rosmannie zdecydowałam się na wychwalaną pod niebiosa Alterrę.

Zacznę może, tradycyjnie już, od kwestii technicznych. Balsam w formie dość zbitego (ale nie twardego) sztyftu (alleluja!) zamknięty jest w opakowaniu z nakrętką. Rozwydrzyły mnie trochę sztyfty Barbry z przesuwanym mechanizmem, dlatego powrót do "klasycznej" formy opakowania balsamów do ust początkowo mnie nie zachwycał. Na szczęście opakowanie Alterry jest odpowiednio wytrzymałe i przeżyło survival w mojej torebce. Balsam ani razu się nie otworzył, nic się nie połamało, nie rozpłynęło i nie starło. No, to rozumiem.

Jak już jestem przy opakowaniu, to muszę wspomnieć o pewnym małym szczególe. Też macie tak czasami, że kupujecie jakiś produkt, zetrze wam się data przydatności (o ile produkt jest takową oznaczony; niektóre mają tylko ten, jakże wiele mówiący o zdatności do spożycia, słoiczek) i ni cholery, nie możecie sobie przypomnieć do kiedy to-to jest ważne? No właśnie. Przy pomadce Alterry taka sytuacja nie jest możliwa, ponieważ balsam ma datę przydatności wylaną z plastiku na spodzie opakowania. Niby niezbyt ważna kwestia, ale szczerze mówiąc z tak "wyraźnym" oznaczeniem, praktycznie nie do zdarcia, to się jeszcze nie spotkałam.

Dobra, koniec tych wywodów, czas skupić się na gwoździu programu, czyli samym sztyfcie. Jest on dość zbity, ale smaruje się nim naprawdę świetnie. To produkt z gatunku tych na tyle twardych, że się nie rozciapują i na tyle miękkich, że są łatwe w stosowaniu. Produkt zostawia na ustach połyskującą warstwę, którą czuć przez jakiś czas. Nie jest ona na szczęście ciężka i oblepiająca.

Muszę pochwalić Alterrę za działanie. Świetnie nawilża, usta są gładkie i miękkie przez dłuższy okres czasu. Dzięki warstwie, jaką pozostawia, nada się także na chłodniejsze pory (których mam nadzieję, że już tej wiosny nie doświadczymy). Pod względem pielęgnacji to bardzo dobry sztyft.

Jednak nie byłabym sobą, gdybym się do czegoś nie przyczepiła. W sztyfcie Alterry drażni mnie zapach- olej rycynowy w czystej postaci (choć niektórzy twierdzą, że pachnie rumiankiem). Nie ma co prawda wielkiej tragedii, ale przyjemniejszy aromat z pewnością sprawiłby, że ten balsam zawładnął by moim sercem bez reszty.

Skład: Ricinus Communis Oil, Cocos Nucifera Oil, Cera Alba, Simmondsia Chinensis Oil, Candelilla Cera, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii Butter, Olea Europea Oil, Tocopheryl Acetate, Aroma, Helianthus Annuus Seed Oil, Chamomilla Recutita Oil, Daucus Carota Oil, Beta-Carotene, Tocopherol

Cena: 5,60 zł
Dostępność: Drogerie Rossmann
Ocena: 4,5/5 

Ps. Teraz ten balsam zmienił opakowanie. Jego skład uległ małej modyfikacji. 
Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Cera Alba, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Candelilla Cera, Palmitic Acid, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii, Olea Europaea Fruit Oil, Tocopheryl Acetate, Aroma, Helianthus Annuus Seed Oil, Chamomilla Recutita Oil, Daucus Carota Sativa Root Extract, Beta-Carotene, Tocopherol


Zdjęcie pochodzi ze strony Rossnetu

68 komentarzy:

  1. Mój ulubiony sztyft :)
    Ps. Też nie lubię świąt ( ciiii...)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm może ją kupię ;)

    oj tam Carmex też śmierdzi a jest dobry :)
    chyba wszystkie działające muszą brzydko pachnieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja także nie przepadam za świętami... a szczególnie jeśli chodzi o Wielkanoc....

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ten balsam po prostu jest najlepszy :)
    Tylko szybko się kończy.

    OdpowiedzUsuń
  5. dla mnie mogły by święta nie istnieć ważne że wolne mam ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie uzywalam, ale przy najblizszej wizycie w rossie, zaopatrze sie w niego. Tez te swieta jakos mnie nie kraca i wlasnie nadrabiam sobie zaleglosci do szkoly, o dziwo idzie mi calkiem dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam bardzo podobne zdanie na temat tego sztyftu - opakowanie super, miękkość/twardość (?) super, działanie super, tylko ten zapach... Ja do tej pory faktycznie wyczuwałam w nim trochę rumianku (ale tylko trochę bo np. zapach herbaty rumiankowej mnie nie drażni, a zapach tego sztyftu baaardzo) , a po Twoim poście faktycznie stwierdzam że czuć trochę rycynę!! i ten posmak, bleh :D

    A jeszcze mam pytanko co do tych sztyftów Barbry, właśnie sobie je przeglądam na dozie, jeszcze nigdy ich nie miałam - ładnie pachną?

    Też nie lubię świąt... Czuję się jak na smyczy musząc siedzieć w domu i udawać jakie to fajne święta i jak fajnie spędza mi się czas z rodziną ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam na razie dwie wersje: aloesową i różaną. Różana jest mdła, bardzo mydlana, ale aloes bardzo mi odpowiadał- ma zapach takiej cytrusowej... hmmm... trawy? Pomarańczy nie znam, ale jeżeli zapach sztyftu przypomina zapach zmywacza Barbry to brałabym w ciemno :)

      Usuń
    2. Ooo fajnie, dziękuję :) Ten Aloes musi pięknie pachnieć :)

      W ogóle jak Ty smarujesz te usteczka, że Ci się ten sztyft tak zaokrąglił? :D Mój od początku był płaski i nadal taki jest hehehe :)

      Usuń
    3. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Każdy sztyft, którego używałam miał inny kształt- niektóre pozostawały płaskie, inne były wycięte z dwóch stron... Nie wiem, czemu Alterra stępiła się na okrągło :)
      Kiedyś czytałam jakiś artykuł, który mówił, że kształt szminki zdradza jakieśtam cechy charakteru :D:D

      Usuń
    4. Heheh to może być możliwe :D Nie słyszałam o tym :D

      Usuń
    5. Miałam zapytać o to samo, czemu Twój sztyft ma taki kształt? Mój pozostaje płaski :D

      Usuń
    6. Mam dla was ten artykuł: http://www.warszawianki.pl/szminka-zdradza-sekrety-kobiet/

      Usuń
  8. Mi tez strasznie się dłużyyyy i nudy jak nie wiem co:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Parę dni temu wreszcie udało mi się dorwać ten balsam do ust. Jestem ciekawa jak wypadnie. Póki co jego konkurencją jest balsam z Alverde.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak przyglądam się produktom Alterry i Alverde i zastanawiam się, czy nie robi ich jedna firma- zmieniając tylko wyciągi roślinne. Wydaje mi się, że Alterra może być podobna do nagietkowego Alverde.

      Usuń
  10. Tak, poświętować można 15 minut, 30 jeżeli jest dobre jedzenie, ale potem koniec tego i cieszmy się z wolnego. Ale z nas buntowniki :D

    Nadal jestem głupim cielakiem i nie mam pomadki alterry. Ale kupię, kupię, kupię.

    OdpowiedzUsuń
  11. nie martw się nie jesteś sama, też nie lubię świąt i spędzam czas na blogach:P
    nie miałam tej pomadki dosyć kusząca

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się nie nudzę, kuję do matury. Choć nie powiem, bo chętnie bym się ponudziła. :( A Wielkanocy nie lubię, nigdy nie lubiłam.

    Pomadki nie znam, być może kiedyś wypróbuję. Choć ostatnio pokochała Tisane. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę ją wypróbować !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niby świętom już dziękujemy ale komentarz w nawiasie jakże świąteczny :D

    (Balsam w formie dość zbitego (ale nie twardego) sztyftu (alleluja!)) ;)))

    GrincZoila :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Helloł maj darling ;P

    zostaw święta w spokoju bo ja mam przynajmniej dwa dni wolnego. nie zabieraj mi ich nnooooo :P

    pomadeczkę chętnie bym wypróbowała ale na razie mam ban na wszelkiego rodzaju zakupy bo i tak nie wyrabiam z zużywaniem tego wszystkiego
    ostatnio w ogóle zastanawiałam się która bloggerka testerka zużywa coś do końca ;P;P

    ps. odpowiedziałam na ten tag co Ty i serdecznie zapraszam
    kissssiory

    i nie marudź już ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zoilluś, słońce, powiedz mi, jak to tutaj jest na blogspocie, lepiej odpowiadać na komentarz pod notką czy dawać odpowiedź u kogoś... bo ja się plączę w tym wszystkim, każdy robi inaczej. Chyba wygodniej odpowiedź i tu i tu :p

    polecam Ci Madison, bo książka naprawdę chwyta za serca, we mnie pozostawiła głęboką sympatię i wzruszenie, moim zdaniem jest niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba lepiej u siebie- jakby każda osoba, u której komentuję odpowiadałaby u mnie zrobiłby się straszliwy bałagan :)

      Usuń
  17. 10 zł za balsam z Nivei? Rzeczywiście przegięli pałkę :/ Na razie muszę zużyć wszystkie moje balsamowe mazidła do ust bo namnożyło się tego co nie miara :D Fajnie, że ma nie za twardą konsystencję, bo właśnie Nivea ma to do siebie :/
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Co konkretnie nie pasowało Ci w pomadkach z Nivei? Pytam z ciekawości, bo ja jestem ich wielką fanką, ale kolejny raz trafiam na niepochlebne opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie są trochę za słabe. Średnie z nich pomadki ochronne, zimą mnie nie zadowalały, a i pielęgnacyjnie tak sobie- a nie bardzo mam ochotę co chwilkę sięgać po jakieś smarowidło do ust. No, ale moje usta są dość kapryśne, może przy mało problemowych sprawdzają się świetnie.

      Usuń
    2. Hm, dziwne, bo moje usta też nie są zachwycające, a mi pomagają. Cóż, zdarza się :)

      Usuń
    3. No cóż, gdyby wszyscy mieli takie samo zdanie byłoby nudno :)

      Usuń
    4. Dolacze do anty-fanek pomadek Nivea...i bardzo brakuje mi tej klasycznej ichniej pomadki z ktora wystartowali na rynku jakies 15 late temu....Alez ja wiekowa jestem:P

      Usuń
    5. Mnie to mówisz? Ja nadal płaczę po różanej i wiśniowej. Ech, 15 lat temu pomadki Nivea to było coś :D

      Usuń
  19. Dołączam do zachwytów - fakt, mogliby popracować nad zapachem. Cena i dostępność mi to jednak wynagradza.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kwas palmitynowy chyba nie zepsuł tutaj tego sztyftu ;P. Jak kiedyś będę cierpiała na deficyt sztyftowy, to zastanowię się właśnie nad tym :).

    OdpowiedzUsuń
  21. a mi nie przypadł do gustu, moim zdaniem skład choc troszke- to zmienil ten sztyft. uzywalam go kiedys i lubilam- a teraz- oddałam mamie...

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak skończą mi się moje mazidła do pielęgnacji ust to na pewno go wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Podobno te pomadki/balsamy z Alterry są b.dobre. Dziękuję Ci za recenzję. :)
    Pozdrawiam. :>

    OdpowiedzUsuń
  24. Też mam już dość świąt....

    OdpowiedzUsuń
  25. Tak! Święta są nudne :D
    Jak skończy mi się moja Nivea do ust, zakupię tą :>

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja też go lubię, ale co dziwne, u mnie nie ma żadnej błyszczącej warstewki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie ta Alterra się kompletnie nie sprawdza i uważam to za największy niewypał i rozczarowanie :-( A ogólnie uwielbiam tę firmę.

    OdpowiedzUsuń
  28. też cały czas kupowałam Nivea, no może czasami dodawałam do tego jakiś Carmex czy Tisane, ale ostatecznie w torebce mieszkała Nivea. Chyba pora ją wywalić, bo nie spełnia moich oczekiwań. Jedynie co mnie do niej ciągnie to zapach - przyzwyczaiłam się i lubię ;) A tej jeszcze nie miałam, spróbuję :>

    OdpowiedzUsuń
  29. No i czuję się skuszona :> Ale mam jeszcze do wykończenia Carmex w sztyfcie i w tubce ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. mam ten balsam, juz drugie opakowanie i bardzo lubie!! ze wzgledu na sklad ( przeklada sie na swietne dzialanie ) i cene

    OdpowiedzUsuń
  31. nie miałam jej, ale skoro pachnie (i zapewne nieco smakuje) olejkiem rycynowym to dziękuję.
    pod tym względem polecam po raz kolejny budyniową under twenty. mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy jej w rossie nie widziałam....może też nie oglądałam się za nią zbyt intensywnie ale przed oczy mi nie wyskoczyła. Jak wykończę swoje mazidła do ust to się nad nią zastanowię :0)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam tę pomadkę i bardzo ją lubię, przy czym ja odnoszę wrażenie, że ona pachnie białą czekoladą Alpen Gold z lat 90.

    OdpowiedzUsuń
  34. zachwyty i zachwyty w komentarzach :D chyba wyprobuje co mi szkodzi:)
    dodalam do obserwowanych

    OdpowiedzUsuń
  35. Dzięki Ci wielkie za przypomnienie o pomadce Alterry!
    Uwielbiałam ją przecież! Do czasu aż zgubiłam, jak dziesiątki innych...:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mam zamiar go wypróbować, ale najpierw poużywam te balsamy do ust co mam.

    OdpowiedzUsuń
  37. dla mnie to numer jeden wśród przetestowanych do tej pory kosmetyków. Aczkolwiek, kilka dni temu wyprodukowałam swój balsam i właśnie trwają testy :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Stosowałam ją w chłodniejsze dni, teraz wydaje mi się zbyt ciężka i stosuję ją na noc.

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo chciałabym ją spróbować, bo tania i ponoć faktycznie dobra, jednak ten smak/zapach olejku rycynowego mnie porządnie zniechęca :( Niecierpię go i nie wiem czy będę w stanie używać..

    Jak to dobrze, że jest nas więcej- osób, które niezbyt lubią nudne święta ;))

    OdpowiedzUsuń
  40. co wy widzicie w tej firmie? prawdopodobnie ja jestem jakaś inna, ale za każdym razem mnie zawodzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na razie tylko ta pomadka pasowała :)

      Usuń
  41. ta stara wersja przypomina mi pomadę Oeparolu, ale tej nie polecam :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie. Od Oeparolu Alterra jest milion razy lepsza. Takiego badziewia jak Oeparol nie wypuściła żadna inna firma :)

      Usuń
    2. Mam dobre wspomnienia z pomadkami Oeparolu :P i nalogowo ich uzywalam swojego czasu:)

      Usuń
  42. Hmmm...musze sie jej przyjrzec w takim razie:)Wpada na liste!

    OdpowiedzUsuń
  43. mi tam nie pachnie rycyną, ba, żadnego zapachu nie wyczuwam :D i też jestem b. zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Już wiem jaki będzie mój następny zakup ;) kończę właśnie Nivea ;p cieszę się, że mam nawyk taki, że posiadam tylko jedną pomadkę ochronną ;p

    OdpowiedzUsuń
  45. czailam sie juz nieraz na ta pomadke i dalej nie wiem czy kupic czy nie;D

    OdpowiedzUsuń
  46. Zgadzam się z Tobą w 100%.Lubię ten balsam do ust,pomaga na spierzchnięte usta....ale nie lubię jego zapachu.To jest jego jedyny minus.Pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...