Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

czwartek, 5 kwietnia 2012

Kanałowe leczenie włosów. Olej Sesa

Jestem konserwą. Do wszelkich nowinek kosmetycznych podchodzę z dużą rezerwą i sporą dozą nieufności. Bo po co to to? A komu to to potrzebne? A w ogóle to o co chodzi? Nie inaczej było z zoilowymi podchodami do olejowania. Tłuste, ble, jeszcze na włosy to sobie kłaść? A mało mi smalcu własnej produkcji? Poczytałam trochę na blogach, obadałam stronę Helfów i na tym zapewne by się skończyło.

Jednak dzięki Viollet dokonałam odkrycia kosmetycznego roku pańskiego 2012. Ale po kolei.

Zawsze zazdrościłam aktorkom z Bollywoodzkich filmów. Czego? Pięknych, ciemnych, lejących i błyszczących włosów. Szlag mnie trafiał, gdy patrzyłam na swoje kłaki w lustrze. Gdy spotykałam na ulicy dziewczyny z włosami moich marzeń byłam wściekła. Dlaczego mam taką miotłę na głowie?

Miałam duże wątpliwości co do tego, czy moje włosy polubią olejowanie, bo się przetłuszczają. Gdy jednak na blogu Anwen przeczytałam, że osoby ze "tłustym" problemem nie powinny rezygnować z olejowania, bo to najlepsze, co można dla włosów zrobić, byłam cała w skowronkach. Czym prędzej otworzyłam więc Sesę...

... a jak się otworzy Sesę, to trzeba w tym miejscu wspomnieć o bardzo kontrowersyjnym zapachu tego oleju. Dziewczyny z YT (nissiax83 i megilounge- coś często się na nie powołuję :D) nienawidzą Sesy za jej zapach. Ja jestem tak po środku. Gdy mam dobry humor, to mówię że Sesa pachnie cytryną i kadzidłami. Gdy się jednak wkurzę, to twierdzę, że w Sesie cytryna z kadzidłami spacerują kanałami :D. Zapach jest intensywny, co może przeszkadzać w aplikacji tego oleju na noc (zrobiłam tak raz czy dwa, gdy miałam silny katar). Ponadto zapach "wyłazi" nawet po zmyciu oleju, co niekoniecznie podoba się hejterom Sesy :).

Jak już się odurzyłam zapachem, to wsadziłam oko do środka butelki. Moim oczom ukazała się zielona, tłusta ciecz (podobno Sesa ma formę stałą, która pod wpływem ciepła przeistacza się w ciecz- u mnie cały czas była płynna, bo kaloryfery na full :)). Bez obaw, włosy nie robią się zielone, jak u Ani z Zielonego Wzgórza.

Olej jest tłusty (nooo, odkrycie tysiąclecia) i bałam się, że wyleję go za dużo. Okazuje się, że wystarczą około 3 łyżeczki do herbaty, żeby włosy i skóra głowy były odpowiednio posmarowane i wyglądały, jakby 3 lata ich nie myto.

Jak już wspomniałam, Sesę na noc położyłam zaledwie raz. Zazwyczaj raczyłam się nią w ciągu dnia, przez kilka godzin, 3 razy w tygodniu.

Co zauważyłam podczas tych tajemnych zabiegów? Włosy zmieniły swoją strukturę. Z lekkiego, puchatego, ale dość chropowatego sianka sianka, stały się ciut bardziej lejące i miękkie. Sesa nie spowodowała nadmiernego przetłuszczania, co więcej, mam wrażenie, że włosy są dłużej świeże. Pozytywny wpływ zauważyłam także w przypadku skóry głowy- stała się mniej podrażniona i zniknęło to łupieżopodobne coś. Naprawdę, jestem zadowolona. Nie zauważyłam natomiast wpływu na porost włosów ani na ich wypadanie. Niestety :(.

Wiem, że sporo osób ma problem ze zmyciem olejów. Anwen napisała, że można także szamponami z SLS, jednak przetestowałam szampony na sobie i z doświadczenia (krótkiego, bo 2 miesięcznego, ale zawsze) poradzę wam kupno szamponów bez SLS (np. Alterra)

Sesa przekonała mnie do olejowania. Kolejny przystanek na mojej drodze: Vatika kokosowa.

Skład:
Bhrungraj (Eclipta alba) 3% w/v
Trifala 3% w/v
Brahmi (Saraswathi) (Centella asiatica) 1% w/v
Chameli Pan(Chetika) (Jasminum officinale) 1% w/v
Chanothi (Krishnala) (Abrus precatorius) 0.5% w/v
Dhaturo(Mahamohi) (Datura metel) 2% w/v
Elaychi (Sukshma) (Elettaria cardamomum) 0.5% w/v
Gali pan (kalkeshi) (Indigofera tinctoria) 1.% w/v
Indravama (Gavakshi) (Citrullus colocynthis) 1.% w/v
Jatamansi (Tapasvini) (Nardostachys jatamansi) 0.5% w/v
Karanj Beej (Chirbilvak) (pongamia glabra) 0.5% w/v
Neem Beej (paribhadra) (Azadirachta Indica) 0.5% w/v
Mahendi Pan (Henna) (Lawsonia alba) 0.5% w/v
Mandur (Sinhan) (Ferri peroxi dumrubrum) 4% w/v
Rasvanthi (Rasgarbh) (Berberis aristala) 0.5% w/v
Akkal kara (Anacyclus pyrethrum) 0.5% w/v
Vaj (Jatila) (Aconus Calamus) 0.5% w/v
Yashti Madhu (Mulethi) (Glycyrrhiza glabra) 0.5 % w/v
Milk (Dugdha) 10% v/v
Wheat Germ (Triticum aestivum) Oil 1% v/v
Lemon (Citrus medica) oil 1% v/v
Nilibhrungandi Oil 8% v/v
Til (Sesamum indicum) Oil 25% v/v
Sugandhit Dravya 2% v/v
Coconut Oil Q.S to 100% olejek kokosowy
Colour : Quinazarine Green SS


Cena: ok. 25 zł/90 ml
Dostępność: allegro, Helfy
Ocena: 4/5

60 komentarzy:

  1. Vatika kokosowa to moje odkrycie tysiąclecia i nie zamienię jej na nic innego, dlatego Sesa mnie ani trochę nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam podobne odczucia, a do tego Sesa niemiłosiernie śmierdzi a działanie podbne do Vatika

      Usuń
  2. Też mam problem z przetluszczajaca sie skórą głowy, ale zobaczymy... może kiedyś sie skuszę na jakiś olej ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie sesa szału nie wywołała.. vatika kokosowa też nie, za to testuje od paru tygodni bhringraj i coraz fajniejsze efekty widzę. trzeba próbować az się znajdzie coś dla siebie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. olejek Sesa jest rewelacyjny :) u mnie akurat porost przyspieszył - będą 2 cm w tym miesiącu, ale na wypadanie niestety też nie podziałał, a na to liczyłam najbardziej (zaraz obok przyrostu). na pewno wypróbuję inne indyjskie olejki, bo tym jestem zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też bym chciała go kiedyś wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Według mnie Sesa jest dużo słabsza niż olej Khadi (który najserdeczniej polecam!)

    OdpowiedzUsuń
  7. stosowałam nierafinowany olej kokosowy, ale nie czynił cudów z włosami; moje włosy kochają natomiast oliwkę Hipp :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że Sesa przypadła Ci do gustu :) Uwielbiam ten olej, wcale nie mniej niż Khadi (o którym prawdopodobnie napiszę jeszcze dzisiaj ;)).

    OdpowiedzUsuń
  9. uwielbiam olejki, tego też musze kiedys spróbować :) jestem raczej odporna i nie wymagająca w kwestii zapachów olejków :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Vatika jest genialna i zapach cudowny. Jak nakładam ją na noc, to wszystko mi nią pachnie- pościel, piżamy. Dlatego Sesa mnie jakoś nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  11. O proszę, kolejna fanka olejowania :) Ja też niedawno zaczęłam, tyle że od Vatiki kokosowej właśnie. Zmywam szamponem BabyDream. Jak skończę Vatikę (którą kocham nad życie), dla odmiany kupię coś innego, bo podobno w pielęgnacji włosów różnorodność jest wskazana. Myślałam właśnie nad Sesą, ale kiedyś ktoś napisał, że pachnie jak "spocony mężczyzna, który się natarł kadzidłem", więc obawiam się trochę :P Poza tym ja zawsze nakładam olej na noc, więc przy tak silnym zapachu mogłabym nie zasnąć :(

    OdpowiedzUsuń
  12. ja też czaję się an Vatikę ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Też obawiałam się tego przetłuszczania włosów po olejowaniu, nie wyobrażam sobie częstszego mycia włosów niż co 2 dni... No ale jak widać jest całkiem inaczej :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Intryguje mnie to zdjęcie na nalepce buteleczki. A jeśli ten olej sprawi, że będziemy potykać się o własne włosy?

    OdpowiedzUsuń
  15. No nie gadaj, że ten zapach się nie zmywa ;|

    OdpowiedzUsuń
  16. A probowałaś z nafta kosmetyczna?

    OdpowiedzUsuń
  17. mam podobną historię, najpierw Sesa następny kokosowy Vatika
    sesy mi trochę jeszcze zostało, nieraz nie mogę wytrzymać jej zapachu :(
    włosy się zmieniają, są miękkie i chce się ich dotykać ach!
    nie miałam nigdy problemu ze zmyciem oleju.... chyba dlatego,że włosy mam dość krótkie i cienkie... jak ktoś ma gęste włosy do ziemi to nie dziwię się. Kwestia wyboru odpowiednich metod, które nam podpasują i nie będą zabierały zbyt dużo czasu w ciągu i tak zabieganego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam Vatike i mi śmierdzi rybami,tego nie próbowałam i jak na razie nie mam na niego ochotę,może kiedyś

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja obecnie kończę Amlę jaśminową. Mam jeszcze Vatikę kokosową i Heenarę do zużycia. Sesę jakoś pominęłam właśnie przez narzekanie innych na zapach.

    OdpowiedzUsuń
  20. kładę na włosy chyba wszystko :D spożywczy olej kokosowy, oliwę z oliwek, oliwkę dla dzieci, oliwkę antycellulitową... masakra :D

    ale jeszcze nie kupowałam takich olejów, kiedyś się skuszę :) szczególnie po Twej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mnie olejowanie idzie wyjątkowo opornie. A raczej szło. Dokąd pracowałam, poranne mycie głowy z oleju było za bardzo czasochłonne, nie miałam też czasu na aplikację w ciągu dnia. Teraz, kiedy jestem już na zwolnieniu, nakładam olej regularnie, ale sięgam po pięknie pachnącą alterrę :DDD

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię :)) Sesa stoi u mnie bardzo wysoko w rankingu :) Mi ten zapach jakoś mocno nie przeszkadza... To chyba kwestia przyzwyczajenia, że z czasem mniej już się wyczuwa ten zapach :) No, ale jest donośny i na pewno nie pozostanie niezauważony przez domowników ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. miałam podobny i zapach był okrutny ! :)

    KOCHANA ZAPRASZAM CIĘ DO MOJEGO CZEKOLADOWEGO ROZDANIA!
    Do wygrania słodkości od Chocolate Company : 2x Hotchocspoon i Chocbar!
    http://pysiapatrysia.blogspot.com/2012/04/mam-nadzieje-ze-podoba-wam-sie-sodka.html

    OdpowiedzUsuń
  24. fantastycznie się tę recenzję czyta. fajne, lekkie pióro masz, ciekawe poczucie humoru. Sesy samej jeszcze nie stosowałam, ale intensywnie się przymierzam :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zoila Konserwo:P przez Ciebie muszę chyba się skusić na tą sesę, aby sprawdzić czy faktycznie działa i czy wyczuję jakieś cytryny w kanałach i inne bagna:DxD

    OdpowiedzUsuń
  26. a ja używam spożywczego oleju kokosowego i jest super, zapach, konsystencja, 100% natural ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Muszę w końcu zakupić :D

    OdpowiedzUsuń
  28. jak przeczytałam początek to myślałam że zębów :D i mi się aż źle zrobiło :D

    hehe moje włosy niestety się do olei nie nadają ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. ja uwielbiam zapach sesy :) Właśnie siedzę z nią na głowie.

    OdpowiedzUsuń
  30. w 100% zgadzam się z tym, bollywodzkie aktorki mają boskie włosy;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Może wypróbuję,bo włosy mam w stanie tragicznym..;/
    Zapraszam do siebie, obserwuj, jeśli Ci się podoba. Jeśli zaobserwujesz, napisz w komentarzu u mnie, a na pewno się odwdzięczę :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kurcze, trochę mnie te kanały odstraszają. Ja mimo, że węch mam jakiś taki słaby, to przywiązuję wielką wagę do zapachu..Chyba najpierw wykońćzę moją Alterrę i Amlę a potem kupię oliwkę z Babydreama:D

    OdpowiedzUsuń
  33. Olejowałam się Babydreamem i Alterrą, kiedyś przyjdzie czas na Vatiki i inne Sesy. Muszę się tylko odkopać z kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  34. coraz bardziej kusi mnie olejowanie jednak...

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja muszę w końcu spróbować Sesy :))

    OdpowiedzUsuń
  36. mam ochote na sese wlasnie lub khadi ale nie potrafie sie zdecydowac. tez troszke odstraszaja mnie ceny...

    musze w koncu pocwiczyc nakladanie olejku pod wzgledem ilosci, bo ja nie wiem jak komu 3 lyzeczki czy nawet 3 lyzki moga wystarczyc :P u mnie jakos wychodzi go bardzo duzo...

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam Vatikę. Tu zapach też zależy od nastroju - raz pachnie kokosankami a innym razem zjełczałym tłuszczem.
    Ja chyba idę w przeciwnym kierunku, bo to Sesa jest moim następnym przystankiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Sesa... Moja miłość ;-) Poważnie. Uwielbiam ten olejek. Pomógł w kryzysie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Przy najbliższych zakupach na Helfach wrzucę do koszyka. Próbowałam już olejowania olejem kokosowym, niestety moje włosy były po nim jakies takie suche i sianowate.

    OdpowiedzUsuń
  40. Musze się w końcu zabrać za Sesę i kokosową Vatikę :) Po Twojej recenzji jestem jeszcze bardziej na tak! :)

    OdpowiedzUsuń
  41. nie miałam jeszcze sesy, na razie fundusze mi na to nie pozwalają, ale vatika kokosowa u mine spisała się świetnie;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Uwielbiam Sesę i też o niej pisałam :) Spróbuj wetrzeć olejek tylko w skalp na 2-3 godziny i po kilku razach powinnaś zauważyć mniejsze wypadanie :) U mnie na początku stosowania nawet wypadało ich więcej!

    OdpowiedzUsuń
  43. A mnie kusi Sesa Plus, bo ona podobno wpływa na wzrost włosa

    OdpowiedzUsuń
  44. Sesa jest w moich zakupowych planach, ciekawe jak ja ocenię zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Jakoś jestem zbyt leniwa, by ją zdobyć i używam łatwiej mi dostępnych olejów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim mieście jest siedziba Helfy, więc będę mogła poszaleć bez płacenia za przesyłkę

      Usuń
  46. Sesa zła nie jest (jako olej), nie wspomogła jakoś bardzo wypadania włosów, ale śmierdzi dla mnie tak przeokrutnie, że nie jestem w stanie do niej wrócić :).Wszystko, tylko nie sesa ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Dziewczyny zlitujcie się nade mną ! :P W tym tyg to już trzecia recenzja olejów z dodatkami ziołowymi (Vatika, Amla, Sesa) - wszystkie chcę, ale mój portfel piszczy i chowa się w kąt ehhhh Ja Wam jeszcze pokażę za te kuszenie :P

    Olej kokosowy zmywam nawet szmponem Hipp - 2 mycia i schodzi wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ciekawa :) A na ile olejowań Ci starcza taka butla?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę się pomylić o kilka, ale na około 25-30. Dokładnej liczby ci nie podam- olejowałam Sesą ponad 2 miesiące, używając oleju co 2-3 dni.

      Usuń
  49. Sesa jest bohaterem blogspota :D! Ale nie ma co się dziwić - jest cudowna (albo i nie, zależy od osoby). Póki co, to jest mój ulubiony olejek. Zapach ma w porządku, nie wyczuwam podróży przez kanał :P. Zoilo, co byś nie napisała na mojej buzi pojawia się uśmiech :D.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja póki co próbowałam tylko z olejkami z Alterry.

    OdpowiedzUsuń
  51. Nie znam tego oleju. Swoją przygodę zaczęłam od Alterryy. Biorąc pod uwagę fakt iż Twoje recenzje sprawdzają się z moimi odczuciami jak już się na coś skuszę - to chyba kupię ten olej :D

    OdpowiedzUsuń
  52. Takie ze mnie dziwadło, że lubię zapach i Amli i Sesy. Wprawdzie nie zauważyłam przyspieszenia porostu włosów, ale włosy wyglądają zdecydowanie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  53. jak to mawiają - będzie pani zadowolona! ja swoją Sesę wykończyłam 2 miesiące temu, teraz mam inne oleje i widzę różnicę (niekoniecznie pozytywną). chciałabym wrócić, ale ten smrodek... ugh!

    OdpowiedzUsuń
  54. Uwielbiam olejowanie włosów, ale nie samą czynność, ale efekt jaki daje. Robię tak od hmm, 4 lat zdaje się i jestem bardzo zadowolona. Njabardziej lubię się z amlą, z vatiką raczej nie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...