Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

poniedziałek, 6 lutego 2012

Usta stworzone do całowania? Eee, chwila, chyba nie. Oriflame Lip Balm

Już nie raz miauczałam wam o tym, że za kosmetykami z katalogów nie przepadam. Uważam po prostu, że są drogie w stosunku do prezentowanej przez nie jakości. I choć nie raz kusi mnie zamówienie połowy katalogu, najczęściej swój kosmetyczny zapał zużywam w stacjonarnej drogerii.

Moją awersję do produktów katalogowych postanowiła zwalczyć Rodzynka. Przysłanie mi, balsamomaniaczce, balsamu do ust, to branie pod włos :D.

Nie wiem, czy zauważyłyście, ale ostatnio coś cięta jestem i sporo kosmetyków obrywa kiepskie oceny. Nic na to nie poradzę, lubię szukać dziury w całym :D.

Może zacznę od tego, co ujęło mnie w tym produkcie. A jest to... (uwaga, uwaga, werble proszę...)... opakowanie. Jest białe, plastikowe, ale zaskakująco wytrzymałe. W dodatku jego estetyka stanowi zdecydowany plus.

Zaletą jest także konsystencja balsamu- nie jest zbyt twarda, ale jednocześnie jest na tyle miękka, że przyjemnie się ją aplikuje na usta. Balsam ma uroczy różowy kolor- na ustach jest całe szczęście bezbarwny (zastrzeliłabym się, gdyby był np. perłoworóżowy). Kosmetyk ładnie pachnie, tak... słodko- jego zapach niczego mi nie przypomina, jest w stu procentach chemiczny.

No i teraz gwóźdź programu: działanie. Balsam dla ust bezproblemowych, nie dla mnie. Nawilża na bardzo krótko, trzeba go często aplikować, co ma wpływ na wydajność. Na zimę się nie nadaje, bo jest bardzo leciutki.

Ot, taki średniaczek, w dość wygórowanej cenie (bo cena regularna to chyba 19,90 zł)

Skład: Octyldodecanol, Ricinus Communis Oil, Pentaerythrityl Tetracaprylate/Tetracaprate, Polyethylene, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Isopropyl Lanolate, Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-1, Isodecyl Neopentanoate, Copernicia Cerifera, Cera Microcristallina, Synthetic Wax, Paraffin, Caprylic/Capric Triglyceride, Candelilla Cera, Tocopheryl Acetate, Glycine Soja Oil, Parfum, Propylparaben, Retinyl Palmitate, Aloe Barbadensis, Bht, Tocopherol, Ci 77891, Ci 15850

Cena: 19,90 zł/4g
Dostępność: konsultantki Oriflame
Ocena: 3/5

63 komentarze:

  1. zastrzeliłabym się, gdyby był np. perłoworóżowy

    :D

    Faktycznie, cena stanowczo za wysoka - zwłaszcza za taką jakość ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam...jak na razie nie mam dostępu do tych kosmetyków:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A chciałam ją zamówić. Dobrze, że tego nie zrobiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam ten balsam od dawna i muszę się zgodzić z Twoją opinią, niestety. Tylko, że ja ten balsam dorwałam po cenie dwa razy niższej - nigdy nie kupuję czegoś w pełnowymiarowej, bo się nie opłaca, ot. :-) Bycie konsultantką ma swoje zalety.

    OdpowiedzUsuń
  5. do mnie trafił ostatnio balsam do ust under twenty, który był dołączony do żelu do mycia twarzy, pachnie i smakuje śmietankowym budyniem i o dziwo sprawuje się całkiem nieźle!

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja lubię kosmetyki Oriflame akurat, ale trochę drogi ten balsam:(

    OdpowiedzUsuń
  7. przypomina mi to masełko TBS, którego aktualnie używam- niby wszystko cacy, ale nawilżenie niewielkie echhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu ktoś z podobną opinią na temat masełek TBS. Pachną cudownie, ale nawilżenie jest na krótką metę :(

      Usuń
  8. Dobrze, że napisałaś tę recenzję, bo wielokrotnie zastanawiałam się nad tym balsamem... :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A prawie go kupiłam, uf:) Dziękuję za tą recenzje!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam nigdy nic z oriflame. Uuu za tę cenę mam prawie 3 słoiczki Tisane.

    OdpowiedzUsuń
  11. u mnie również kosmetyki katalogowe nie robią szału, słaba jakość...

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam kiedyś ten balsam razem z jakimś tam zestawem z tuszem i cieniem i choć nie zachwycał, lubilam jego konsystencję i zuzylam całe opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. ładnie wygląda kolorek , ale nie lubie tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Za 20zł takie "cudo"... Ja również nie jestem przekonana do zakupów katalogowych

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam go kiedyś, szału nie było :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Patrz, dobrze, że mi przypomniałaś - biegnę pobalsamować usta :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Też nie lubię kosmetyków z katalogów - cena nie jest proporcjonalna do jakości, a ponad to ja jednak wolę przed zakupem wszytko dokładnie "wymacać" :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przepadam ani za Oriflame ani za Avonem. Kupowianie kota w worku to nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  19. Gdyby kosztował o połowę mniej to kupiłabym go ze względu na opakowanie xD

    OdpowiedzUsuń
  20. Używałam tego balsamu i mam na jego temat podobne odczucia - niby coś tam nawilża, ale generalnie wymaga częstych poprawek, jest mało wydajny i zdecydowanie nie nadaje się na zimę. Z Oriflame lepiej sprawuje się u mnie pomadka ochronna z serii Pure Nature, ale generalnie w zimie i tak największymi sprzymierzeńcami są dla mnie pomadki Nivea i balsam Tisane :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też nie przepadam za katalogowymi kosmetykami, zawsze są za drogie nie tylko w stosunku do możliwie słabej jakości, ale też wielkości - nieraz się zawiodłam, bo myślałam, że cienie/balsam/cokolwiek będzie większe...

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja koleżanka wiecznie go zamawia. :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda, że średniak, bo się nad nim zastanawiałam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Największym minusem produktów z katalogów jest to że nigdy nie wiemy jaki kolor mają naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  25. nie lubie oriflejmów i ejwonów. Mam dokladnie takie samo zdanie o komsetykach katalogowych jak ty :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Przeczytałam pierwsze zdanie z tytułu posta i pierwsza myśl: reklama Maybelline :D

    OdpowiedzUsuń
  27. ogólnie lubię kosmetyki z ori, ale tego balsamu nigdy nie miałam. faktycznie opakowanie jest takie... eleganckie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. nigdy nie miałam, ale skoro nie na zimę, to na wiosnę będzie jak znalazł. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Kupiła bym, jak by była kasa.. :(
    Apetycznie wygląda ;)

    Zapraszam do mnie, - obserwuję, dziękuję za wzajemność :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Ładnie wygląda, szkoda, że działanie znikome ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Uwielbiam tą pomadkę:) Pozdrawiam i zapraszam też do mnie, na pewno ci się spodoba! ;) MULLANSTYLE

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja jakoś nie jestem przekonana z kosmetyków z Avonu i dlatego ich nie kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja miałam inny balsam z oriflame i chyba problem ten sam, właściwie nic na tym polu nie robił.

    OdpowiedzUsuń
  34. I znowu zgaduje, że u mnie mógłby się sprawdzic:D Moje usta do probelmatycznych nie nalezą wiec pewnie uszedłby:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kolejny kosmetyk który również mam :D
    ja jestem z tego balsamu średnio zadowolona-na zimę średnio się nadaje dla wymagających ust.

    OdpowiedzUsuń
  36. Uzywalam jako mala dziewczynka..taka 12letnia moze? To byl moj pierwszy "dorosly" kosmetyk. Zapach pewnie cofnalby mnie w strone beztroskiego dziecinstwa i milosci do New Kids On The Block :P

    OdpowiedzUsuń
  37. eee tam. jest dużo lepszych, a te katalogowe niestety średnie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. tak sobie myślę, że ja nigdy w życiu nie zamówiłam nic z katalogu

    OdpowiedzUsuń
  39. Miałam go swego czasu i bardzo lubiłam. Nie wiem czy coś w nim zmienili, ale jak dla mnie się sprawdzał. Chociaż teraz wolę takie cuda jak Carmex. :P

    OdpowiedzUsuń
  40. jeszcze go nie miałam, ale cena zawsze wydawała mi się za wysoka;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Po tym jak kiedyś oriflame mnie uczulił, już nigdy więcej nic tam nie zamówiłam.

    OdpowiedzUsuń
  42. 20zł za średniaczka? No chyba nie, ja jestem tak jak Ty balsamomaniaczką, w dodatku moje usta szybko się wysuszają.

    OdpowiedzUsuń
  43. Oj tak, też się na nim przejechałam. Ostatnio w aptece bardzo dobry balsam znalazłam, ale gdzieś zgubiłam słoiczek; idealny na zimę. Poza tym na mrozy bardzo lubię carmex czy też tisane.

    OdpowiedzUsuń
  44. cena wygorowana, ladnie wyglada:) no ale 20 zl za takie cos sredniego to hmm...;)))

    OdpowiedzUsuń
  45. nie lubie balsamow do ust, kiedys uwielbialam i mialam kilkanascie - dzisiaj moze ze 2? a Oriflame mnie jakos nie pociaga i nie za 19,90!

    OdpowiedzUsuń
  46. Skład i jakość stoją w opozycji do ceny...

    OdpowiedzUsuń
  47. bardzo mnie ciekawi cóż to za pomadka dająca "biały efekt" na ustach? :) nawiązując do posta, niezbyt przepadam za marką oriflame, jakoś nie mam do niej zaufania - a za tą cenę można się spodziewać czegoś lepszego...

    OdpowiedzUsuń
  48. Mi on służy, bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie kupuję w O. już od kilku lat ;) zraziłam się po jakimś kosmetyku i nie mogę się przekonać do ponownych zakupów. Nie ma nic gorszego niż opakowanie przewyższające jakością zawartość :/

    OdpowiedzUsuń
  50. też nie przepadam za kosmetykami katalogowymi, ale jak zdarzy mi się dorwać katalog, to połowę najchętniej bym wykupila :) jednak rozsądek bierze górę :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Miałam tą pomadkę,w lato była dla mnie dobra,ale w zimę kompletnie sobie nie radziła.

    OdpowiedzUsuń
  52. coś wysoka ta cena, no i na zime średnio sie nadaje, skoro nawilża na krótko

    OdpowiedzUsuń
  53. Nie przepadam za katalogowcami m.in. z tego powodu co Ty - poza tym lubię macać, wąchać i oglądać :]

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja też jestem wymagająca jeśli chodzi o usta :)

    OdpowiedzUsuń
  55. w takim razie balsam nie dla mnie... ostatnio potrzebuje wyjątkowego nawilżenia...

    OdpowiedzUsuń
  56. wolę jednak chyba pomadki kupowac w sklepie i widzieć na własne ślipięta co biorę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...