Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

czwartek, 26 stycznia 2012

Dużo nie zawsze znaczy lepiej. Nivea Pearl&Beauty antyperspirant

Często macie tak, że kupujecie coś "oczami"? Bo ładne, bo dużo, bo cena korzystna? Ja niestety się na to koncertowo nabieram. Jak mogę wziąć szampon 250 ml w cenie 200 ml to na pewno to zrobię. I tym oto sposobem w mojej łazience zagościł antyperspirant Nivea Pearl&Beauty. Zapłaciłam 9,99 zł za 250 ml (czyli aż ma on pojemność aż o 100 ml większą niż "klasyczne" opakowanie). Okazja nie z tej ziemi.

Wspominałam wam, że firma Nivea nie należy do moich ulubionych- z czystym sumieniem mogę polecić jedynie żele pod prysznic. Jednak zawsze zapominam o swojej niechęci w przypadku promocji i często coś ląduje w moim koszyku.

Antyperspirant Pearl&Beauty to mój mały urlop od Garniera. Kupiłam, skuszona obietnicą "pięknej skóry". I faktycznie, producent spełnia tę obietnicę. Antyperspirant jest łagodny dla skóry, można go stosować po depilacji. Nie podrażnia, skóra po jego użyciu jest miękka i gładka. I właściwie na tym kończą się jego pozytywy.

Pierwszą sprawą, do jakiej się przyczepię, będzie zapach. Słodki, taki jedwabisty... Niestety ta woń nie sprawdza się pod pachami- jest taka oblepiająca, mimo że wcale się nie klei. Kolejny antyperspirant, który źle reaguje z moją skórą.

Szczerze mówiąc, zapach to małe miki. Lubię antyperspiranty w sprayu i aż do czasu tej Nivei nie zdarzyło mi się kupić dusiciela. I to dosłownie. Używanie tego antyperspirantu w małej łazience to samobójstwo- zawiera jakiś wyjątkowo drażniący drogi oddechowe składnik. Tak "żre", że powietrza nie można złapać! Trzeba wyjść do większego pomieszczenia, a najlepiej chyba na dwór. Nawet odświeżacze do toalet tak nie działają.

Co do "właściwego" działania- ochrona jest raczej średnia, ale nie jest znowu tak najgorzej. Zachowuje się mniej więcej jak Garniery- chroni około 5-6 godzin.

Żeby już się tak nie pastwić nad tym antyperspirantem, to może pominę utyskiwania na temat rzekomo 48-godzinnej ochrony...

Już nigdy więcej go nie kupię. To trzeci antyperspirant Nivea, który całkowicie zawiódł moje zaufanie. Więcej szans chyba nie będzie.

Cena: ok. 15 zł/250 ml
Dostępność: markety (Tesco, Real), drogerie (Super-Pharm, Rossmann)
Ocena: 2/5

47 komentarzy:

  1. wole garniera, i rexone, dezodorant w spray'u u mnie to tylko antyperspirant, żadne inne

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystkie dezodoranty Nivea mają w sobie jakiś drażniący nos składnik- też mam akurat antyperspirant Nivea i codziennie rano psikam nim pachy przy uchylonym oknie w kuchni...bo moja łazienka należy do najmniejszej z najmniejszym, a po aplikacji tego anty od razu można się udusić...

    OdpowiedzUsuń
  3. brzmi...źle:)
    ale wstępem o promocjach mnie rozbawiłaś:) mam podobnie, niby marki nie lubię, ale jak lecą po taniości, to się łapię... i potem płaczę i wyklinam swoją głupotę:D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja lubię jego kulkową wersję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja bardzo lubiłam ten zapach! :) Właściwie gdyby nie dość przeciętna ochrona jaką zapewnia kupowałabym go nadal. Miałam w sprayu i w kulce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez raczej fanka firmy Nivea nie jestem...

    Ale bardzo fajny jest antyperspirant Calm&Care - ma świetny zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam go i mi masz racie jest do niczego,tylko zapach mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja stosuję antyperspiranty tylko w kulce lub w sztyfcie. Dezodorantowych nie lubię - wystarczy jak mnie mąż poddusza swoimi pachnidełkami. Jeszcze jak ja bym się psiknęła to chyba bym się udusiła :D

    OdpowiedzUsuń
  9. mam antyperspirant z Nivei ten z serii biało-czarnej i też jest beznadziejny...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest tez z serii perłowej taki niebieski i.... strasznie mnie uczulił... Duże, spuchniete plamy miałam pod pachami, byłam w szoku, że tak na niego zareagowałam... Oddałam tesciowej i co? To samo!

    OdpowiedzUsuń
  11. Z nivea miałam tylko dezo double effect. Szału nie robił ale polubiłam go, kupiłam dwa razy, zapach mi pasował. Najbardziej lubię sztyfty - żel Lady Speed Stick.

    OdpowiedzUsuń
  12. mi zapach się podobał, ale działanie miał zerowe więc już się nie pojawił w mojej kosmetyczce ;)
    Rexona to wg numer 1 :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie miałam antyperspirantu nivea i teraz wiem, że nie ma czego żałować ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja mam bardzo lubi antyperspiranty w sprayu z nivei, ja ogólnie nie przepadam za antyperspirantami tego typu, w moim przypadku bardzo dobrze sprawdzają się kulki i przy nich pozostanę. Jedyny antyperspirant w sprayu z nivei jaki mi się kiedyś podobał to w takim jasnoniebieskim opakowaniu wersja 'fresh' czy coś takiego z trawą cytrynową - pachniał bosko, ale z ochroną było bardzo średnio.. także antyperspirantom w sprayu mówię nie :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, nie lubię psikaczy a już na pewno nie słodko-dusząco-oblepiajacych..

    OdpowiedzUsuń
  16. Antyperspirantom do psikaka mówię stanowcze: nie. Zawsze się po nich duszę, wolę nie myśleć czym by się spotkało moje spotkanie z tym egzemplarzem ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. spreye faktycznie mogą udusić :/ ale ja czasami je jakoś kupuję, ale wolę wersję w kulce

    OdpowiedzUsuń
  18. a kusił mnie ostatnio, dobrze że jednak wzięłam sprawdzonego Fa, dzięki za recenzje i ost!rzeżenie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie lubię w sprayu wolę w kulce:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie używałam tego antyperspirantu. Miałam kiedyś z Adidasa, teraz mam z Dove i nie wiem co jest ale ZAWSZE po użyciu swędzi mnie skóra i takie "psikacze" idą szybko w odstawkę

    OdpowiedzUsuń
  21. ja się już przestawiłam na wersję w sztyfcie, najbardziej mi odpowiada. :) Kiedyś byłam fanką spreyu ale jakoś mnie powoli wszystkie zawodziły :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja mam wersję w kulce i jest fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam. Żałuję zakupu. Wrr...

    OdpowiedzUsuń
  24. kiedyś kupowałam go tylko dla zapachu w ogóle u mnie się nie sprawdził obecnie numerem jeden jest kulka zielona z vichy

    http://kobiece-wariacje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam też z tej firmy, ale inny zapach i wiem o czym mówisz. Po użyciu go, później popsikaniu się perfumami mam wrażenie, że jestem w jakiejś komorze gazowej. Otwieram okna w pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  26. ja mam z Rexona, i go uwielbiam. Z Nivea kupuje tylko zele do demakijazu i krem z lekkim podkladem i szczeze mowiac lubie te produkty, ale tego antyperspiantu juz raczej nie kupie bo przeczytaniu tego co napisalam :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Już dawno zrezygnowałam ze wszystkich antyperspirantów w sprayu właśnie przez takie sensacja. Kulki rządzą :)

    OdpowiedzUsuń
  28. O! A myślałam, że tylko ja tak mam. Sama nie przepadam za zapachami serwowanymi przez deo Nivea, ale babencje w mojej rodzinie nagminnie je stosują. Wystarczyło, że ktoś psiuknął nim w zupełnie innym pomieszczeniu, a ten zapach jakimś kurde cudem docierał śladową ilością do mnie i drażnił tak mocno, że często musiałam otwierać okno.

    No cóż - do trzech razy sztuka, jak mówi powiedzenie - trzy antyperspiranty na nie - koniec, choć i tak byłaś wyrozumiała :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam go i niestety, ale potwierdzam, że strasznie dusi ten zapach :/

    OdpowiedzUsuń
  30. Tacy dusiciele są najgorsi.. Pozostaję jednak wierna garnier.

    OdpowiedzUsuń
  31. oooo nie kupię a szukam psikacza pod paszki :)
    psikaj nim w toalecie jak taki duszący ciort :D

    OdpowiedzUsuń
  32. ja preferuję sztyfty, zdecydowanie

    OdpowiedzUsuń
  33. nie luuuuuuuuuuuubie go !! z Nivea jedyny anty ktory mam juz chyba 5x z rzedu to ten w zielonkawym opakowaniu. o trwalosci 48h to wiadomo...ale spokojnie caly dzien wytrzymuje bez ujawniania dziwnych zapaszkow ;)
    kiedys chcialam zmienic na tak zachwalana rexony i to byla porazkaaaa...nie kupuj jakby Cie kusila w szarym opakowaniu..tragedia..moze z 3h wytrzymala :/

    OdpowiedzUsuń
  34. miałam, nie polubiłam, nawet nie wiem co się z nim stało, jak skończył :D
    ulubieńcem jest Rexona, w każdej formie, najbardziej jednak w sztyfcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nie wiem, nie miałam, ale to chyba dlatego, że generalnie nie lubię sprejów. Kulki rządzą! I te z nivei bardzo mi podpasowały.

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak dla mnie to on za słabo chroni...Ale ja jeszcze nie natrafiłam na taki w sprayu, z którego byłabym zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  37. Mi też zdarza się kupować oczami:) Dezodorantu Nivei nie używałam bo od lat jestem wierna Rexonie w sztyfcie:)

    OdpowiedzUsuń
  38. nie lubię takich deodorantów?nie sprawdzają się nic a nic

    OdpowiedzUsuń
  39. I tak jest lepsze o mojego koszmaru z dove , bryyy ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. baaardzo często zarówno kupuję jak i jem oczami ;d czasem dobrze, jak hamuje mnie brak pieniędzy ; D
    a co do antyperspirantu, nie lubię w sprayu ;d właśnie ze względu na to, że się duszę ; D

    OdpowiedzUsuń
  41. Czyli omijać szerokim lukiem:D

    OdpowiedzUsuń
  42. czasami wiosną sięgam po garnier w psikpsiku i po nivea w psikpsiku, ale ten zapach był dramatyczny, never ever again

    OdpowiedzUsuń
  43. też nie przepadam za Niveą, mi podpasował od nich jedynie Invissible ..

    OdpowiedzUsuń
  44. ja już dawno sobie odpuściłam antyperspiranty nivea w każdej formie - na mnie zupełnie nie działają. aktualnie używam adidasa :)
    a takie duże opakowania kuszą mnie już coraz mniej, chyba że dobrze znam ich zawartość i wiem, że mi posłużą.

    OdpowiedzUsuń
  45. Dla mnie on strasznie się klei ...
    Mam wersję niebieską i na razie jestem na nie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...