Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 4 grudnia 2011

Czarno to widzę. Nesura plaster oczyszczający nos+ małe "plastrowe" podsumowanie.

Dziś opiszę wrażenia z ostatniego (jak na razie) spotkania z azjatyckimi plastrami oczyszczającymi nos. W poprzednich odcinkach gościły plastry Luke i The Face Shop, dziś czas na Nesurę.

Nesura, podobnie jak Luke zawiera tę węglową papkę i jest czarna. Tygryski bardzo lubią czarne plastry, bo widać na nich różne ciekawe jasne "rzeczy" z czarną głową.

Plaster Nesura nie jest tak duży, jak Luke, dużo bliżej mu (zarówno kształtem, jak i wielkością) do plastra The Face Shop. Najbardziej podobała mi się jednak powierzchnia Luke'a.

Największym problemem (dlatego też zostawiłam sobie ten plaster na koniec) było jego zastosowanie. Po obrazku zorientowałam się, że mam zrobić dziubek, przefarbować się na rudo i przykleić to czarne na nos. Niestety producent nie zamieścił żadnej instrukcji obrazkowej odnośnie nalepiania plastra. Nie ma też ani słowa po angielsku- czysty ogród krzaczków, którego moja klawiatura nie ogarnia. Możecie się śmiać, jeżeli według was nalepienie plastra to żadna filozofia. Jednak do tej pory azjatyckie plastry mnie zaskoczyły- bo choć The Face Shop klei się normalnie, jak te nasze drogeryjne, to przy Luke'u konieczne było moczenie nie nosa, a plastra. Zdecydowałam się na zamoczenie nosa, a gdy stwierdziłam, że plaster jest trochę za suchy, potraktowałam go odrobiną wody.

Choć nie ma instrukcji w alfabecie łacińskim, to jednak chwała Bogu, Koreańczycy nie wymyślili własnego sposobu zapisywania cyfr- dlatego też z ulgą zorientowałam się, że plaster powinnam trzymać od 10 do 15 minut. Alleluja!

Plaster przylega bardzo dobrze, identycznie, jak The Face Shop. Odkleja się go dość podobnie- trzyma się trochę lepiej niż Luke i w odklejenie go trzeba włożyć więcej wysiłku.

Co do wyciągania... No, cóż Nesura jest najsłabszy z całej trójki. Specjalnie zrobiłam sobie ciut dłuższą niż tydzień przerwę, żeby co nieco się nazbierało. Niestety, Nesura wyciągnął niektórych wrogów, ale sporo (także tych większych) zostało. Jestem rozczarowana, bo Luke i the Face Shop przynajmniej z tymi kraterami sobie radziły. Szkoda.




Cena: 17 zł/10 sztuk
Dostępność: Ebay
Ocena: 3/5

Podsumowanie:
Azjatyckie plastry przyjemnie mnie zaskoczyły, bo coś tam powyciągały. Najsłabsza z całej trójki okazała się Nesura. Najlepszy plaster? Hmm, The Face Shop i Luke były dość podobne w działaniu. Klika cech (delikatność, skuteczność, powierzchnia) przemawiają na korzyść Luke'a, a niektóre (prosta instrukcja, przyleganie) za The Face Shop. Dla mnie dobry byłby miks tych plastrów. Jeżeli kiedykolwiek strzeli mi do głowy pomysł sprowadzania plastrów oczyszczających nos z drugiego końca świata to z pewnością zamówię któryś z tych dwóch wariantów :). Albo... spróbuję zupełnie innego.

37 komentarzy:

  1. Jakoś do mnie te plastry nie przemawiają:)

    http://kobiece-wariacje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja już prawie byłam przekonana do nesury, szukałam tylko kogoś kto ma paypal i zechce mi to zamówić. No cuz chyba na razię sobie podaruję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Do mej wypowiedzi zakradł się mały błąd ortograficzny, wybacz ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam tylko jedno doświadczenie z plastrami, naszymi, polskimi, Marion bodajże. I prędzej uwierzę w to, że skalp sobie za jego pomocą zedrę niż w to, że się pozbędę zaskórników :/

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystko ładnie, pięknie, ale jakoś nie potrafię przekonać sie do tych plastrów... chociaż może jakbym zdecydowała się na jakieś to może zmieniłabym zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie miałam jeszcze styczności z żadnymi takimi plasterkami i jakoś nie mam do nich przekonania - też mi się wydaje, że prędzej skórę i włoski zedrą niż wyciągną zaskórniki :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie spotkałam się z takimi "wynalazkami" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj muszę zakupić jakieś plasterki, miałam tylko te z firmy Marion iii...porażka...nawet szkoda mi ich opisywać...;/ ale kiedyś to zrobię bo mi został jeden ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Zamówiłam je sobie, zobaczymy jak dojdą jak mi będą pasowały :>

    OdpowiedzUsuń
  10. Też muszę w końcu rozglądnąć się za tymi azjatyckimi cudami, bo mój nos przeżywa inwazję :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również pierwszy raz spotykam się z takim cudem : )

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie używałam takich pasków.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znalazłam jeszcze lepszych niż te z Face Shopu, ale połączenie najpierw plasterek, a potem jeszcze maska Gerou sprawdza się całkiem dobrze. Nos prawie czysty.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hehe świetnie mi się czytało tą recenzję, bardzo humorystycznie napisana :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O proszę, pierwsza raz słyszę o tych plasterkach będę musiała sama przetestować ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. chyba też muszę zastosować plastry o takim działaniu
    zapchały mi się pory ale jeszcze nie wiem od czego :/

    OdpowiedzUsuń
  17. @simply_a_woman- ha! tym razem nie :D

    OdpowiedzUsuń
  18. jest świetny, uzywam go od wrzesnia, wiec drugi miesiac, bo z konca i codziennie wieczorem uzywam, wyczyscil, zmniejszyl pory, poczytaj opinie:)
    a jutro dodam post o zakupach i tez cos z firmy Pharmaceris,
    hmm..mialam kiedys jakies tam plastry i nic nie robiły:(
    ale tych nie mialam

    OdpowiedzUsuń
  19. ahahhaa Twoja interpretacja stosowania plastra mnie rozsmieszyła :)

    kiedyś widziałam na youtube jak jakaś blogerka robiła własne plastry na nos z żelatyny i chyba mleka :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Planuję zakup tych z TFS. :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wiem, że się powtarzam, ale piszesz takie notki, że super się je czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  22. właśnie chciałam sobie kupić jakiś plasterek ! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurczę, no brzmi dobrze - ale ja się boję zaryzykować, no nie przekonam się do żadnych tego typu plasterków...
    Choć cieszę się, że Tobie - przynajmniej w dużej części - służą :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj z tymi plastrami bywa różnie, u mnie to nie bardzo się sprawdza.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nigdy nie używałam plastrów na nos ;) Ale na te się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. poka efekty farbowania :DDD

    Mi takie plasterki sa ufff na szczęście nie potrzebne ale mojemu TŻ by się przydały :D

    OdpowiedzUsuń
  27. muszę kiedyś próbować tych z face shopu. całkiem sympatycznie je przedstawiasz.

    OdpowiedzUsuń
  28. slyszlalam cos o tych plastrach, ale myslalam, ze to 'pic na wode fotomontaz' a tu prosze, mile zaskocznnie :):D

    OdpowiedzUsuń
  29. Nigdy nie widziałam ani nie słyszałam i chyba sie nie skusze ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawie wyglądają te plastry, muszę w końcu takie nabyć.

    OdpowiedzUsuń
  31. nigdy nie słyszałam o tych plastrach;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziekuje za miły komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  33. "Po obrazku zorientowałam się, że mam zrobić dziubek, przefarbować się na rudo i przykleić to czarne na nos." hahaha padłam :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Ne używałam jeszcze takich plastrów.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...