Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 25 listopada 2011

Zima zła? Delia Krem do rąk zimowy ochronny

Uwielbiam zimę, ale tylko białą i słoneczną. Gdy otoczenie jest piękne, chęć do marudzenia znacząco maleje. Ale zimno, to zimno, niezależnie od tego, czy pięknie świeci słońce, czy ścina ostry mróz.

Nigdy specjalnie nie zmieniałam swojej pielęgnacji na zimę. Mazałam się tymi samymi kosmetykami niezależnie od pory roku. Zeszłej zimy zauważyłam jednak, że pewne partie mojego ciała potrzebują wzmożonego zainteresowania- mowa oczywiście o pękających ustach i dłoniach. Mam z natury suche knykcie, dlatego choćby z tego powodu potrzebuję dobrego kremu do rąk- i to nie tylko zimą.

Na krem Delii trafiłam z prostej przyczyny- było zimno, moje dłonie wyglądały, jak po wybuchu bomby, a akurat była promocja na zimowy krem. Dlaczego nie?

Pierwsze co zaskoczyło mnie w tym kremie to jego konsystencja- dość rzadka, takie mleczko. Przez tę pozorną lekkość można przesadzić z kremem, który okazuje się tłustawy i treściwy. Tłusta warstwa pozostaje na skórze około 10 minut. Po wchłonięciu filmu na skórze pozostaje taka przyjemna, pudrowa otoczka, dająca wrażenie rękawiczek. Naprawdę przyjemne uczucie. Testowałam krem w warunkach ekstremalnych, czyli na sporym mrozie i nie zauważyłam pękania- dłonie były nadal gładkie i miękkie. Choć ochrona nie jest bardzo długa, to jednak przy regularnym stosowaniu kremu można sobie uprzyjemnić przebywanie na mrozie. Jeżeli chodzi o regenerację przesuszonych dłoni- sprawdza się naprawdę nieźle, doprowadził moje dłonie do stanu używalności i dodatkowo je ochronił przed zniszczeniem. Rewelacja.

Krem ma dość ciekawy zapach. Takiej bawełny albo budyniu z kwiatkami. Mdły, ale mimo to całkiem niezły- nie zwraca na siebie uwagi i nie przeszkadza.

Świetny krem na zimę, na pewno kupię go także i w tym roku.

Cena: 7 zł/100 ml
Dostępność: Drogerie Natura
Ocena: 4,5/5

28 komentarzy:

  1. Myślisz, że dobrze się sprawdzi jako maska na zniszczone dłonie?

    OdpowiedzUsuń
  2. @niecierpek- myślę, że nie. Ja jako maskę najczęściej stosuję krem Anidy z olejem makadamia.

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzisz, dobrze że zapytałam. Rozejrzę się w takim razie za tym kremem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja raczej nie jestem fanką kremów do rąk bo nie mam z nimi problemu. Jeśli są wysuszone t smaruje jakimś balsamem i mi wystarczy. Problem mam jedynie z BARDZO wysuszonymi i popękanymi łokciami które wyglądają okropnie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. 10 minut to jak dla mnie zbyt długi czas wchłaniania, w tym czasie pewnie wszystko bym nim upaprała :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak czytam... no coś fajnego, rzeczywiście trzeba będzie kupić. Po tym uczuciu "rękawiczek" rozpoznaję dobry krem :)

    Ja - mimo, że Pani Zima - wcale nie lubię, i to nie tylko zimy, ale całej zimnej części roku. Nie lubię grubych ubrań, czapek [fee], rękawiczek, minusów za oknem, śniegu i chlapy pośniegowej.

    OdpowiedzUsuń
  7. w 100% zgadzam się z Twoją opinią:) kupiłam go w zeszłym roku i spisywał się świetnie, czas upolować go i tej zimy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak jak Ty bardzo lubię zimę białą i słoneczną :) Krem nie dla mnie bo za długo się wchłania ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie zapachy, więc pewnie by mi się spodobał, ale mam tyle kremów do rąk...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja do rąk używam kremu z LCN, jest bardzo tłusty ale na noc jak znalazł, bardzo fajnie zmiękcza skórę

    OdpowiedzUsuń
  11. jak wykoncze swoj 'cztery pory roku' to na pewno sprobuje : >

    OdpowiedzUsuń
  12. O, nie widziałam jeszcze tego kremu, ale skoro go chwalisz, to zakupię jak skończy się mój Eveline :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie znam, ja kupiłam sobie zimowy krem z firmy cztery pory roku. jeszcze nie miałam okazji przetestować, ale mam nadzieję że się sprawdzi. pachnie pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Też nigdy nie zmieniałam kosmetyków na zimę, jedynie krem do rąk w zeszłą zimę zmieniłam na Neutrogenę. Myślę nad jakimś zimowych kremem do twarzy...

    OdpowiedzUsuń
  15. nie lubię kremów ze zbytnio leistą konsystencją ponieważ przy mojej wrodzej gracji zapewne bym się nim upaćkała, i jestem jednak bardziej amatorką lżejszych produktów bo mam to szczęście że moje dłonie nie są zbyt wymagające jeżeli obchodzę sięz nimi delikatnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja na zimę uwielbiam krem ochornny Flos Lek'u z serii WinterCare. U mnie jako jedyny zapobiega przesuszaniu rąk i chroni przed zimnem;)

    OdpowiedzUsuń
  17. szkoda, ze mam taki zapas kremów do rąk, bo bym sie skusiła

    OdpowiedzUsuń
  18. o, miałam go wczoraj w rękach, koleżanka mi go pokazywała. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jako , że moja Ziaja jest na wykończeniu skuszę się na niego , bo po Twojej recenzji kusi oj kusi ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. uwielbiam ten krem! :)

    zapraszam na swojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja w chłodne i wietrzna dni używam kremu z Nivea Baby na każdą pogodę. Nie wiem czy to dobrze, czy źle ale czuje, że działa ochronnie. Kupiłam go tamtej zimy ponieważ szukałam czegoś typowego na mróz pośród kremów i nic nie było oprócz tego kremu dla dzieci. Ale jak go całego wysmaruję to chętnie wypróbuję ten z Delii :)

    OdpowiedzUsuń
  22. miałam próbkę kremu Delii i faktycznie bardzo dobry

    OdpowiedzUsuń
  23. Super że o tym piszesz. Po każdej zimie moje ręce wyglądają jak u starszej Pani;/

    Zapach budyniu nie jest mdły !!:D
    jest cudownie słodki;P;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...