Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

niedziela, 13 listopada 2011

Przygody z plastrami oczyszczającymi ciąg dlaszy. The Face Shop

Po całkiem udanej zabawie z plastrem Luke przyszła kolej na kolejny. Ty razem mój wybór padł na klasyczny, swojsko wyglądający biały plaster The Face Shop, który również pachnie klejem (nie tak intensywnie, jak Luke)

The Face Shop jest mniejszy niż Luke, bardziej wyprofilowany, co ma zarówno zalety, jak i wady. Dzięki tym wszystkim wcięciom i zaokrągleniom łatwiej go przykleić. Z drugiej strony obejmuje mniejszą powierzchnię, przez co jego pole oczyszczania jest mniejsze.

The Face Shop nie ma instrukcji w języku angielskim, ale za to są obrazki- dlatego nawet taka wybitna znawczyni koreańskiego, jak ja, jest w stanie prawidło przykleić sobie ten plaster.

Plaster stosuje się trochę inaczej niż Luke. Nie musimy go zraszać wodą, ale za to moczymy nos. Dzięki temu ryzyko, że przemoczymy plaster jest niewielkie. The Face Shop dobrze przykleja się do nosa i nie odstaje. Przylega znacznie mocniej niż Luke. Odkleja się go dobrze, nos wygląda całkiem normalnie.

Jeżeli chodzi o wyciąganie to jest naprawdę bardzo dobrze. Efekt po plastrze Luke wystarczył na około tydzień. Po upływie tego czasu zaobserwowałam ponowny wysyp, ale inwazja była znacznie mniejsza. The Face Shop wyciągnął prawie wszytko, co zostało lub wróciło. Zostali jacyś maruderzy, ale i tak efekt jest zadowalający.

Jestem zadowolona z plastra The Face Shop, ale nie obraziłabym się, gdyby był tak delikatny i przyjemny, jak Luke. Ten jest jednak trochę bardziej "konkretny". Wielkim plusem jest także to, że nie zafarbował mi nosa :)

Jak na razie produkty z drugiego końca świata wygrywają z plastrami dostępnymi u nas. Oby tak dalej, a zbankrutuję :)



Cena: ok. 14 zł/7 sztuk
Dostępność: ebay
Ocena: 4/5

32 komentarze:

  1. Mam zamiar kupić maseczkę z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nigdy nie stosowałam takich plasterków bo jakoś nie wierzyłam w ich działanie:) może w końcu się przekonam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. kurcze tak mnie obsypujecie z każdej strony tymi plastrami, że będę musiała kupić coś!

    OdpowiedzUsuń
  4. "Zostali jacyś maruderzy (...)" haha :D tym razem już nie czarny plaster? :) nigdy czegoś takiego nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wizażownia- cierpliwości, jeszcze pojawię się z kolejnym czarnym :D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nigdy nie używalam takich pasków (a nie, raz używalam, ale własnie chyba polskie?). Moze kiedys kupie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, no ja nie wiem, jak Wy możecie obserwować jakiekolwiek ich działanie, ale Cieszę się, że WAM dobrze się to sprawuje - jeśli ktoś się cieszy, to i mnie jest miło [wiem, zawsze byłam dziwna :D]
    Mój nochalek może nie jest pod tym względem jakiś tragiczny, ale ma tam trochę tych "czarnych" ;)

    Skusiłabym się więc, gdyby nie trauma po niewypale z czasów liceum i boję się kupować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O, ja też szukam ciągle plasterków idealnych - skutecznych i nie bardzo brutalnych ;-)
    Do tej pory chyba najbardziej zadowolona byłam z firmy Marion, muszę znów zakupić.

    Pzdr!

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę w końcu jakieś zamówić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. musze je sobie sprawic:)
    glamourlovemakeup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. kurde, chcę to! Mam tyle wągrów;|

    OdpowiedzUsuń
  12. U kogo kupowałaś? Muszę ogarnąć mój i tak brzydki nos :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Wena- nie kupowałam, dostałam od mllou :)

    OdpowiedzUsuń
  14. mam maseczke z tej seri i musze powiedziec ze dziala!

    OdpowiedzUsuń
  15. mam maseczkę z tej samej firmy i tej samej serii, która działa jak plastry - może jak mi się skonczy to się skuszę na testowanie plastrów, ale jest strasznie wydajna :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja próbowałam tylko plastrów z nivea i były słabe.

    OdpowiedzUsuń
  17. właśnie miałam zamiar sobie je kupić, muszę spróbować
    Zajmuję się fotografią, oceniłabyś moje zdjęcia w komentarzu pod notką?Mam się nadal rozwijać? Zależy mi :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zoila skojarzył Ci sie z majtkami bo to jest majtkowy róż:D Chociaz taki pradziwie majtkowy, co mi się kojarzy z takimi najgorszymi pantalonami to jest chyba róż łamany na łosoś:P :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tak z innej beczki: byłaś ciekawa książki "Bywalcy metra" pióra Juliette Kahane. Moim zdaniem książka jest bardzo dobra. Autorka przedstawia jeden dzień z życia tytułowych bywalców paryskiego metra. Poznajemy kilka osób z tłumu ludzi przewijających się przez metro. Losy tych ludzi w pewien sposób się łączą. Książka jest pisana głównie w formie myśli przewijających się przez głowę osoby, której dotyczy dany rozdział. Myśli, jak to myśli, bywają chaotyczne, potrafią płynąć wartkim, nieprzerwanym strumieniem. Samych "bywalców" można podzielić na kilka grup: pracownicy metra, turyści i osoby regularnie korzystające z tego środka transportu, oraz bezdomni, kloszardzi i Cyganie głównie trudniący się złodziejstwem kieszonkowym. Jednym słowem - podobała mi się ta książka :) Powiedziałabym, że jest z gatunku książek obyczajowych, ale znajduje się również na pograniczu czytadeł psychologocznych.

    OdpowiedzUsuń
  20. O kurczę, zainteresowałaś mnie nim!

    OdpowiedzUsuń
  21. to co widziałam na plastrze napawa mnie nadzieją :) muszę się jeszcze przełamać do zakupów na ebay...

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba miałam coś podobnego z Nivea, ale nie pamiętam czy byłam z tego zadowolona :).

    @Simply Woman: Przepraszam, że się wtrącam, ale chciałam poprzeć Cię :). Książkę kupiłam w księgarni Matras parę mies.temu bo była za 5 czy 10 zł i muszę przyznać, że jest całkiem niezła :).

    OdpowiedzUsuń
  23. po nie udanej próbie maski tej firmy, zastanawiam się właśnie nad tymi plastrami.

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziękuję za informację. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest , bo nic nie zmieniałam w ustawieniach i z żadna stroną o zarabianiu na blogach nie miałam do czynienia. Mam nadzieję, że sprawa się wyjaśni.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawe :). Ja miałam styczność z plastrami na wągry tylko z tymi, które kupiłam na Świebodzkim kilka (a może nawet i z dziesięć :P) lat temu. Efektu nie przyniosły w zasadzie żadnego, więc nawet nie spoglądam na tego typu rzeczy, bo wiem, że i tak nie działają, ale skoro piszesz, że u Siebie dobrze się sprawdzają, to muszę to przemyśleć :D. Daj jakieś konkretniejsze namiary na tego sprzedawcę :)

    PS Ja chyba też się wybiorę do Magnolii i pooglądam te odcienie jeszcze :D. Może kiedyś spotkamy się przy stoisku Golden Rose, kto wie? :D haha

    OdpowiedzUsuń
  26. hmm, może i ja powinnam się skusić na jakieś plastry...

    OdpowiedzUsuń
  27. Spróbowałam bym jak bym mogła używać takich kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  28. ciekawa opcja z tymi plastrami :)

    OdpowiedzUsuń
  29. ach ten ebay, a kurs dolara w wykonaniu paypala to mistrzostwo świata:D

    OdpowiedzUsuń
  30. Muszę spróbować tych plasterków : ) Mogłabyś mi polecić jakieś, które można kupić w polsce? Bo niestety wątpię żeby moja mami była zachwycona zamawianiem mi plasterków z drugiego końca świata hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  31. oo :) właśnie musze je kupić :) bo są mocniejsze niż moje z Beauty Formulas :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...