Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

piątek, 4 listopada 2011

Jesienna szaruga. My secret Matt Eyeshadow 508 i 509

My Secret Matt Eyeshadow 508
Nie ma się co łudzić, lato już dawno minęło. Choć ciężko się o tym przekonać patrząc na piękną pogodę za oknem. Chciałabym, żeby trwała wiecznie... Jednak już szykuję się psychicznie na nieprzyjemne listopadowe deszcze. Żeby się jeszcze bardziej zdołować, przedstawię wam dzisiaj moje najbardziej jesienne cienie matowe- czyli szarość i granat.


508- szaro to widzę

Wspominałam wam już wcześniej, że szary i wszelkie jego odmiany należą do moich ukochanych kolorów. Kiedy jeszcze wyczytałam, że niebieskookim pasuje ten kolor na powiekach, nie wahałam się długo i szary mat wylądował w moim koszyku.

Kolor jest piękny... w opakowaniu i tylko w nim. W magiczny sposób znika między pędzelkiem i okiem. Trzeba go sporo nałożyć, żeby coś widać. Można więc powiedzieć, że ten kolor jest beznadziejny i  jego pigmentacja woła o pomstę do nieba, lub też tłumaczyć to sobie inaczej- jest to cień do delikatnego makijażu dziennego. Jak kto woli- punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.

My Secret Matt Eyeshadow 509
509- rzucamy granatem

Nie wiem, jak was, ale mnie nazwa koloru "granatowy" zawsze śmieszyła. Nie przypomina on bowiem ani owocu granatu, ani też broni określanej takim mianem. Hmmm... Niech już jednak granat granatem pozostanie, żeby nie wprowadzać zamętu.

Ten kolor, w przeciwieństwie do swojego szarego brata ma bardzo dobrą pigmentację. Jest widoczny na powiece, nie trzeba go kłaść tonami. Gdyby wszystkie cienie My Secret miałyby takie nasycenie, byłyby prawdziwymi perełkami. Piękny, ciemny granat sprawdzi się w wielu sytuacjach.

Słów kilka o pierdołach, które błahostkami nie są...

Dużą wagę przywiązuję do kwestii technicznych produktów- i to niezależnie czy kosztuje on 5 czy 500 zł. Dlatego i tym razem opiszę wam "parametry" cieni.



Cienie zapakowane są w dość solidne pudełeczka, wykonane z twardego, wytrzymałego plastiku. Mimo częstego używania nic się w nich nie "rozbujało" ani nie odłamało.
 

Cienie mają dość suchą, trochę kredową konsystencję. Mimo to nakładają się bardzo dobrze, Trochę się osypują, co jest szczególnie kłopotliwe w przypadku granatu- bo ze względu na pigmentację ciężko nad nim niepostrzeżenie zapanować.

Jeżeli chodzi o trwałość- no cóż, cudów nie ma. Góra do 2 godzin bez bazy, potem się rolują- tzn. granat się roluje, bo szarego nie jestem w stanie odróżnić od swoich sińców. Na bazie trzymają się dużo dłużej (jak to na bazie)

Czy polecam? Tak, szczególnie jeżeli ktoś zaczyna przygodę z cieniami i nie do końca wie, w jakich kolorach mu dobrze, a nie chce wydawać majątku.


Cena: 6 zł/3g
Dostępność: Drogerie Natura
Ocena: 3,5/5

31 komentarzy:

  1. Hmmm takie chyba przecietnawe, nie skusiłabym się :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. szare cienie jakoś do mnie nie przemawiają.
    a co do Twojego komentarza u mnie to niestety to co polecasz już nie działa..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten granat bardzo ładny :) Hehe, też mnie zawsze śmieszyła ta nazwa :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. mam z tej serii biały i tak jak szary jest słabo napigmentowany

    OdpowiedzUsuń
  5. Granat mi sie podoba :) i tez nie zwracam uwagi na ceny kosmetyków. Co do pogody tez powiedziałam dzisiaj ze chciałabym zeby taka piekna pogoda była az do wiosny hihi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. 508 jest słabo napigmentowany, ale w sumie ładny, granat też miałam, ale się pozbyłam, bo za bardzo się osypywał, biały w sumie nawet ok jest ;d

    OdpowiedzUsuń
  7. no za taka cene cudów nie ma dokladnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ten granat, ale bardzo go nie lubię. Za bardzo się osypuje, nawet na bazie w ciągu dnia...

    OdpowiedzUsuń
  9. granatowy cień ładniej się prezentuje :)
    chociaż gustuję tylko w beżach i brązach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szary cień zdecydowanie najlepszy : ) Uwielbiam takie stonowane kolorki : )

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi jakoś maciaki My secret nie przypadły do gustu wolę sypańce:)

    OdpowiedzUsuń
  12. mam prawie całą gamę tych kolorów i polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten szary ma ładny odcień, mimo wszystko. Ale kilka razy macałam cienie My Secret i jakoś mnie nie przekonują.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z matów My Secret mam jeden kolor 502. I niestety jestem rozczarowana. W opakowaniu ładny beżyk, na testerze beżyk... Do czasu, kiedy się górna warstwa nie zdrapała. Wtedy moim oczom ukazał się róż, nie mocny, ale jednak do stosowania jako cień bazowy się nie nadaje. Nie eksperymentuję już z tymi cieniami, wolę kupić te Inglot :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam cielisty mat. Używam jako bazę, ale na bazę (:D). Lubimy się. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda, że ten szary jest kiepsko napigmentowany, bo lubię takie kolory na powiekach...

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam dwa odcienie z tej serii: biały i cielisty.
    To prawda mają kredową i dość sucha konsystencję, ale przez to łatwo się je nabiera. Nie lubie skubaćw cieniu milion razy, żeby nabrać kolorek.
    A może jakas baza by pomogła tej szarosci? :(

    OdpowiedzUsuń
  18. jakoś nie mam przekonania do cieni tej marki

    OdpowiedzUsuń
  19. O, tego GRANATA ;)z chęcią bym sobie przygarnęła!

    Ja chcę lato :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam 508 lubie go:) Mam tez kremowy (okropny) i ciemny braz (pigmentacja jest MEGA), troche zle sie cieniuja ale ogolnie mysle ze to calkiem porzadne cienie:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam obydwa cienie i muszę przyznać, że granatowy jest tak dobrze napigmentowany, że aż za bardzo chyba.. ;) Ciężko nad nim zapanować i łatwo zrobić sobie plamę na powiece - trzeba z nim ostrożnie. Szary jest mało widoczny i po roztarciu trochę trupioniebieski. Średnio je lubię. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  22. tak się składa, że nie dawałam za wygraną z tym tuszem, 45 złotych piechtą nie chodzi, biegać też nie biega, także z racji dużego otworu wsadziłam poczciwą szczoteczkę z maybelline.
    ale jak już pisałam w poście, tusz się strasznie KRUSZY i pozostawia ukochane GRUDKI, także jemu już nic nie pomoże... niestety : )
    miałam dwa cienie z my secret... (tylko dwa, bowiem moja cierpliwość również ma swoja granice) obydwa się strasznie osypywały a ich trwałość aż mnie bolała.

    OdpowiedzUsuń
  23. "tzn. granat się roluje, bo szarego nie jestem w stanie odróżnić od swoich sińców. " - padłam ze śmiechu :D

    Co do szarego to się niestety całkowicie zgadzam, jest do bani. Tak samo pudrowy róż. Natomiast matowy brąz jest bardzo fajny i pigmentacja świetna.

    OdpowiedzUsuń
  24. mam jeden pojedynczy cień i jedną trójeczkę, jakość różna w obu przypadkach, ale jest nieźle :) chętnie bym sobie taki granat przygarnęła.

    OdpowiedzUsuń
  25. mam jeden pojedynczy cień i jedną trójeczkę, jakość różna w obu przypadkach, ale jest nieźle :) chętnie bym sobie taki granat przygarnęła.

    OdpowiedzUsuń
  26. szary ładny kolor na powiekach ale nie jestem przekonana co do tego jak sie komponuje z moimi niebieskimi oczami dlatego zazwyczaj stawiam na beże i brązy

    OdpowiedzUsuń
  27. miałam ten granatowy - jak dla mnie za suchy i wchodził do oczu

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja mam chyba ten sam odcień granatu ale w jakimś trio z My secret. I jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam ten szary, lubię go łączyć z jakimś jasnym cienie lub używam solo na całą powiekę, według mnie jest nieźle napigmentowany:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...