Zdjęcia i tekst są w znacznej większości mojego autorstwa (jeżeli coś pochodzi z innego źródła zostało to wyraźnie zaznaczone). Nie kopiuj! Jeżeli chcesz wykorzystać treść lub zdjęcia zawarte na blogu- zapytaj!

środa, 7 września 2011

Aloesowe love... Barbra Aloe Vera Lip Balm

Wybaczcie mi ten infantylny tytuł, ale to "aloesowe love" tak wryło mi się w mózg, że innego tytułu notki wymyślić nie potrafię...

Jestem nałogową balsamomaniaczką. Zawsze mam w swoich zapasach tyle specyfików do pielęgnacji ust, że głowa boli. Czego innego używam w domu, co innego noszę w torebce (a właściwie w każdej torebce mam inny balsam...). W domu zazwyczaj grzebię w różnego rodzaju słoiczkach, ale na mieście, gdy nie mam ciągłego dostępu do kranu staram się raczej korzystać z balsamów w tubkach lub sztyftach. Dziś chciałabym przybliżyć wam moje ostatni odkrycie i prywatny Kosmetyk Wszech Czasów.

O firmie Barbra przeczytałam jakiś czas temu na blogach, gdy to dziewczyny zachwycały się produkowanymi przez te firmę lakierami Colour Alike (sama marzę o Szarej Migotce). Ja na produkty tej firmy trafiłam całkiem przypadkiem, gdy dokonywałam zamówienia na doz.pl. Potrzebowałam (a właściwie nie potrzebowałam ale chciałam) jakiegoś dobrego balsamu do ust. Poczytałam trochę obietnic producenta i zdecydowałam na się wersję aloesową. Dlaczego? Z prostej przyczyny- po babci odziedziczyłam niezachwianą wiarę w moc aloesu i kosmetyków z jego wyciągami.

Jestem naprawdę zachwycona (a właściwie byłam- na zdjęciu widać, że wydłubałam wszystko):
+ OPAKOWANIE- no nareszcie nie szukam nakrętki od pomadki po całej torebce, a na balsamie nie mam wszelkich paprochów z torebki. Plastik z którego opakowanie zostało wykonane jest gruby, solidny, wytrzymał nacisk tych kamieni, które noszę w torebce. Suwak, który umożliwia wysunięcie i zamknięcie balsamu mimo częstego otwierania nie zacinał się ani nie wyrobił.
+ Zapach- aloes z domieszka cytrusów
+ Smak- słodki, delikatny, ale nie mdły
+ dość miękka, ale nie ciapowata konsystencja
+ pozostawia ładny połysk, lżejszy niż np. wazelina Ziaji
+PIELĘGNUJE- naprawdę świetnie nawilża, radzi sobie ze spierzchniętymi ustami. Ponadto nie muszę się nim smarować co 5 minut- nawet jak zniknie pozostawia usta miękkie i gładkie.

Minusy:
-trudno dostępny
-jest go niewiele, więc z wydajnością też raczej kiepsko

A wy macie swój ulubiony balsam w sztyfcie, który polecacie?

Cena: ok. 8 zł/3,5 g
Dostępność: zamówienie przez doz.pl
Ocena: 5/5

15 komentarzy:

  1. Szkoda, że jest tak słabo dostępny :(
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem wielką fanką Carmexu, czy to w tubce czy w słoiczku. Lubię też pomadki Nivea- dla mnie to dwa w jednym ochronny balsam i kolor.

    OdpowiedzUsuń
  3. Również jestem fanką Carmexu jednak czytałam, chyba na wizażu, zachwyty nad balsamem z Alterry ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja za to kocham szminki <3Ja mam kolejną prośbę - przeprowadzam sonde na blogu CZY ZAŁOŻYĆ FAN PAGE NA FACEBOOKU - możesz doradzić, oczywiście zachęcam też do obejrzenia zdjęć z cmentarza żydowskiego w najnowszej notce i skomentowania ich bo próbuję sił jako fotograf! Z GÓRY DZIĘKUJĘ!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem indywidualistką : uwielbiam Carmexa i zwykłą wazelinę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie również króluje Carmex. Chociaż używałam przez długi czas balsamów do ust Yves Rochera i też byłam zadowolona. Obserwuję. :) :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja strasznie lubię Carmex ale muszę kupić Tisane :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie mam ulubionego sztyftu, zazwyczaj noszę na ustach kolorową pomadkę albo błyszczyk :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uwielbiam balsam Hawaiian Tropic dostępny jakiś czas temu w Pepco, zrobiłam zapas na rok tylko ciekawe co zrobię jak mi się skończy

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też jestem balsamomaniaczką ;)
    carmex jest genialny, co nie zmienia faktu, że i tak nadal kupuję 1000 innych balsamów i tak. ale carmex muszę mieć zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie wiedziałam że Barbra ma też balsamy do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Okropnie smierdza niestety, ale to nie perfumy, pachniec nie musza :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, i dlatego bardzo lubię czerwień:)

    Ja nie mam swojego ulubionego balsamu, choć ostatnio dostałam fajny, sernikowy:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. przy kolejnym lakierowym zamówienia wpadnie do koszyka!

    OdpowiedzUsuń
  15. o, nie wiedziałam że ten balsam można znaleźć na doz.pl :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze. Na pytania odpowiem pod notką, w której zostały zadane.
Miłej zabawy :)!

Wszelkich spamerów proszę o opuszczenie tej strony. Nie, nie obserwujemy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...